Guma do żucia w Windsorze


wtorek 05/06/2018
0

Ślub księcia Harrego z Meghan przykuł do telewizorów miliony ludzi. Jeszcze więcej podobno ślub  księcia Wiliama z Kate, a już rekordy pobił ślub księcia Karola z legendarną już dziś Dianą. Wiele  młodych kobiet pewnie marzyło, aby mieć taki sam, albo chociaż podobny. Każdy szczegół stroju  i zachowania był  pilnie obserwowany i komentowany przez wszystkie media. I nie tylko śluby są obserwowane. Wystarczy, że księżna Kate kupi jakąś sukienkę w normalnym sklepie np. Zarze, a następnego dnia zastępy kobiet biegną po ten model, aby poczuć się jak księżna.

Usiadłam i ja przed telewizorem kpiąc oczywista z tej angielskiej rewii mody, a już zwłaszcza kapeluszy. Tym razem kapelusz typu garnek, którym hołduje od lat królowa Elżbieta przebiła księżna Kamila – żona następcy tronu demonstrując ogromnej wielkości nakrycie głowy ozdobione w różowym kolorze czymś, co przypominało zwinięte w ruloniki plastry szynki. Oczywista nie brakło również wśród gości pięknych kobiet ubranych w gustowne kreacje wielkich domów mody.

Potem jednak kiedy już się pośmiałam, a uroczystość się zakończyła, pomyślałam, że musi być jakiś głębszy powód  dla którego do dziś w demokratycznej  Europie mamy jeszcze ciągle 12 (w tym 10 dziedzicznych) monarchii i jakoś nie słychać, aby ktoś miał ochotę posłać królów na szafot. To prawda, większość (z wyjątkiem papieża, który rządzi absolutnie) pełni funkcję powiedziałabym raczej dekoracyjną, bo są to monarchie parlamentarne, bądź konstytucyjne. Czy jednak tylko dekoracyjną? I nie mam tu na myśli wpływu na politykę. Sądzę, że jednak pełnią  pożyteczną rolę stanowiąc coś w rodzaju wzorca z Severes, jeżeli chodzi o zasady tzw. dobrego wychowania, manier, sposobu bycia, ubierania się, wysławiania, a wypadku Zjednoczonego Królestwa także poprawnego, brytyjskiego akcentu. Te wzorce niektórym mogą się wydać nieco konserwatywne – pewna projektantka powiedziała nawet o Kate, że wygląda jak nudny kredens.

A Polska? Ostatniego króla pożegnaliśmy w 1795 r. a obce dwory nie dość, że niekochane, były daleko. W 1945 r. utraciliśmy  też ziemiaństwo, a inteligencję zdziesiątkowała wojna i Powstanie Warszawskie, trochę pomogli komuniści. Przyszła władza robotniczo-chłopska.  Gwoli sprawiedliwości trzeba jednak przyznać, że zlikwidowała analfabetyzm, robotników woziła do teatru, książki i kino były tanie jak barszcz, a polityczne porachunki nie odbywały się na mównicy sejmowej, ale za dobrze zamkniętymi drzwiami gabinetów. W domach i na ulicy nikt nie klął i w wieku maturalnym znałam tylko dwa tzw. brzydkie wyrazy, chociaż nie wyrosłam w inteligenckim otoczeniu, a rodzice moich koleżanek, to byli drobni urzędnicy, sprzedawcy, krawcy itp. Mieli jednak przedwojenną tzw. kindersztubę.  A potem, gdy ich zaczęło braknąć, nie wiadomo kiedy i jak pojawiły się wulgaryzmy: najpierw na ulicy, na stadionach, a potem zaczęły przenikać do tzw. kultury masowej literatury, filmu, muzyki. Dziś w polskim parlamencie  przywódca rządzącej partii politycznej bez żenady wyzywa swoich przeciwników od „mord zdradzieckich”, pewna posłanka z lubością powtarza te i inne słowa uznawane za obelżywe kierując je do swoich oponentów w obecności kamer TV, inny wyzywa ich od złodziei. Na polskich drogach kierowcy skaczą sobie do oczu i wymierzają sobie nawzajem sprawiedliwość, kibice sportowi tłuką się na stadionach i niszczą piękne, zbudowane dla nich obiekty. A propos tych ostatnich… Pisząc  poprzedni felieton o kibolach trafiłam  w Internecie na tzw. przyśpiewki stadionowe. Oto jedna z nich pod adresem Legii:  „Legia to stara ka, Legia jeb…a jest, Legię trzeba pier….ć, Legię CWKS!” Oto jak teraz wyrażane są emocje. Tymczasem prasa brytyjska była oburzona, że David Beckham zaproszony na uroczystość ślubną w kościele w Windsorze żuł gumę, co za faux pas! I tak się zastanawiam: może to szkoda, że nie mamy królowej i dworu?


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć − = 7

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

O co chodzi tym Francuzom

wtorek 11/12/2018
1

Proste rozwiązania jak się okazuje nie zawsze są skuteczne. Mógł się o tym przekonać ostatnio Emmanuel Macron, który jako człowiek nowoczesny i rozumiejący potrzeby czasu,…


Trochę o kobietach

wtorek 04/12/2018
0

A ja bym chciała, aby dzień 28 listopada był świętem państwowym! – wystrzeliła z pomysłem, jak to ona, Kazimiera Szczuka – i byśmy tego dnia…


Pomnik na Marsie

wtorek 27/11/2018
0

Nie wiem, czy ktoś prowadzi takie statystyki, ile mamy np. pomników w Europie. Jestem jednak przekonana, że w takim obliczeniu ilu mieszkańców przypada na jeden…


Nie usypiajmy

wtorek 20/11/2018
0

Pamiętam z czasów mojej młodości, że najlepszym środkiem nasennym była dla mnie lektura „Historii państwa i prawa” Karola Koranyiego, która dla wszystkich kandydatów na prawników…


Dawno temu w Afryce

środa 14/11/2018
1

Podobna historia przytrafiła mi się dopiero drugi raz w życiu. Pierwszy raz, to było jeszcze w Białobrzegach, w latach 70-tych, gdy pod czas pobytu na…


Kobiety niepodległe

wtorek 06/11/2018
0

Ha! Muszę się przyznać, że wybierając się parę dni temu do Muzeum Sztuki Współczesnej w W-wie na wystawę pt. „Kobiety Niepodległe” spodziewałam się zupełnie czegoś…


Moja baaardzo długa noc

wtorek 30/10/2018
2

     Proszę Państwa! To była moja najdłuższa doba bez snu! Dłużej tylko rodziłam dziecko, bo 36 godzin. No, ale rodziłam  wieki temu, w dodatku…


Kto i jak

czwartek 25/10/2018
4

Wiem, wiem… Felieton powinien być lekkim, niemal rozrywkowym „kawałkiem” do poczytania w gazecie, a ja  tu  znowu wyjeżdżam z wyborami… W momencie, gdy Państwo będą…


Śpijmy spokojnie

wtorek 16/10/2018
3

Niebawem wybory. Trudno od nich uciec. Strach wyjść z domu nawet do śmietnika, bo już dopada człowieka kurier na rowerze z ulotką. Nie można wychylić…


Czy artyście wolno więcej

wtorek 09/10/2018
1

Jakiś czas temu pisałam o filmie poświęconemu ikonie kina czyli Jean Luc Godardowi, w którym jego autor  obszedł się ze swoim bohaterem dość ostro pokazując…