Francuszczyzna


wtorek 21/08/2018
0

Tak się w moim życiu składa, że łazi za mną francuszczyzna, Przy tym chcę wyjaśnić, że pod słowem „łazi” nie rozumiem namolnej natarczywości, bo odbywa się to za moim przyzwoleniem. A wynika to z faktu, że moja wczesna  młodość przypadła na czasy, gdy wszystko co francuskie było najlepsze i najbardziej eleganckie: perfumy, moda, trunki,  piosenki i w końcu filmy… Dopiero później wkroczyła coca-cola, Elvis Presley, Marylin Monroe, westerny, piosenki country i Woodstock…

I tak parę dni temu wieczorem, w plenerze, w warszawskich Łazienkach, za darmo w dodatku, obejrzałam  francuski film”: ‘Twarze, plaże”. Wprawdzie polskie tłumaczenie ładnie się rymuje, ale nie oddaje wiernie treści. Francuski tytuł: ” Visages, villages” w drugim członie mówi o wsiach, małych miasteczkach…

Wprawdzie ten film był pokazywany w maju b.r. na 15 Festiwalu Filmowym Millenium Docs Against Gravity, a Amerykańska Akademia Filmowa nominowała go do tegorocznych Oscarów, to jednak nie sądzę, aby polska publiczność waliła na niego drzwiami i oknami. Dlatego właśnie pozwolę sobie opisać jego treść i uzasadnić dlaczego o nim właśnie piszę. A piszę, bo zrobiła go Agnes Varda wespół z młodym, 33 letnim,  ulicznym graficiarzem, twórcą murali, ukrywającym się  pod pseudonimem JR.

Agnes Varda, to dziś 89 -letnia babcia, z dyskusyjną powiedziałabym, dwukolorową fryzurą, w szerokich, za luźnych spodniach i niemodnym stroju. Młody człowiek patrzący na nią dziś nie posądzałby jej o to, że przed laty była czołową twarzą francuskiej Nowej Fali, przyjaciółką Jean Luc Godarda, kompozytora Michela Legranda, czy żoną reżysera Jaquesa Demy… A propos tego ostatniego – on robił słodkie filmy w rodzaju „Parasolek z Cherbourga”, czyli wdzięcznych musicali, ona skłaniała się do dokumentu. Nawet jej głośny film „Cleo od piątej do siódmej” był fabułą stylizowaną na dokument.  Nawiasem mówiąc, warto go dziś obejrzeć, aby zobaczyć jak wyglądał autentyczny Paryż w 1961 r.

No, ale wracając do teraźniejszości… Cóż takiego zrobili dziś razem owa babcia  z wnuczkiem, że zasługują na Oscara? Otóż wsiadają  w starą furgonetkę, przerobioną na jeżdżący aparat fotograficzny. W środku znajduje się mini atelier, a także sprzęt pozwalający wywołać zrobione zdjęcia i wydrukować je w wielkim formacie.  Te zdjęcia potem wieszają na domach, murach, stodołach… W ten sposób powstał dokumentalny film drogi – portret zanikających powoli francuskich peryferii, które pustoszeją  na skutek rozwoju  technologii.  Dziś we Francji węgiel nie jest już nikomu potrzebny, ale blisko kopalni nadal mieszkają ludzie i spotkać tam można postindustrialną architekturę.
Varda i JR odwiedzają wioski i farmy odkrywając, że każdy człowiek ma inną, ale równie ciekawą, historię do opowiedzenia: czy to jest rolnik samotnie obsługujący dzięki technice 800 ha gospodarstwo, czy listonosz, który jest nierozerwalnie związany z lokalną społecznością. I choć nie ma w tym filmie żadnej wzmianki o polityce, to przesłanie filmu jest głęboko polityczne.

Twórcy pozwolili sobie jednak pójść dalej, wewnątrz siebie i uwiecznili ważne dla nich osoby. Jakże to symboliczny  moment kiedy wielkie zdjęcie przyjaciela Vardy umieszczone na zniszczonym bunkrze na plaży zostało następnego dnia zmyte przez morze, bo właśnie utrwalanie tego co nieuchronnie przemija stało się jednym z motorów napędowych street-artowca i reżyserki.

Wartość dodana tego filmu to charyzma obu bohaterów i ich wzajemne przekomarzanki. Rezolutna staruszka nigdy nie daje się zapędzić w kozi róg, chociaż i fotografia  rogatej kozy zawiśnie jako symbol szacunku do tej przedstawicieli fauny. Na koniec powiem, że to najbardziej optymistyczny film jaki widziałam od czasów „Amelii”. Tam bohaterką była młoda dziewczyna, tu starsza pani pokazuje nam, że  można zachować  życzliwość i uważność na drugiego człowieka  i być człowiekiem twórczym do ostatnich chwil swego życia.

 

 

 

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ 3 = cztery

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Żona dla księdza

wtorek 21/05/2019
0

Jeżeli mam jakich stałych czytelników, to powinni oni zauważyć, że nigdy do tej pory nie poruszałam w swoich felietonach spraw  kościoła, ani religii. Niech każdy…


Kochajmy się

wtorek 14/05/2019
0

Każdy maturzysta wie, że tak właśnie brzmiał tytuł ostatniej księgi obowiązkowej lektury każdego Polaka czyli “Pana Tadeusza”. Tymczasem obecny dyskurs polityczny i nie tylko obraca…


Co mnie to obchodzi

wtorek 07/05/2019
0

Wybory do Europarlamentu coraz bliżej. Niektórzy dostają już nerwowej gorączki, ale większości, mówiąc językiem kolokwialnym, zwisa to i powiewa. Zwłaszcza my – Polacy chodzimy na…


Kiełbasa nie dla każdego

piątek 26/04/2019
1

No, to doczekaliśmy się w Polsce niezłego bałaganu, którego przynajmniej ja nie pamiętam od przełomowego roku 1989. Dzieci nie chodzą już ponad pół miesiąca do…


Potęga tradycji

sobota 20/04/2019
2

Wielki Tydzień przyniósł nam w tym roku wydarzenia takie, których można było się spodziewać, a mam tu na myśli strajk nauczycieli, ale też kompletnie nieoczekiwane…


Duma, narodowa duma

wtorek 16/04/2019
3

krzyczą na swoich wiecach i marszach Wszechpolacy. Tymczasem moje poczucie dumy narodowej coraz bardziej blednie. A zbladło ono nie tylko po książce Małgorzaty Szejnert “Wyspa…


Pies z Flandrii

wtorek 09/04/2019
3

Podróże kształcą jak wiadomo. Zmuszają nas też do porównań. Otóż będąc w Belgii, a konkretnie w Antwerpii stanęliśmy na niedużym placu przed Katedrą Najświętszej Marii…


Nasz europejski dom

środa 03/04/2019
3

Jeśli ktoś czyta moje felietony, to wcześniej już dowiedział się, że ostatnio byłam w Belgii. Podobno, kiedy urodzi się mały Belg dostaje od razu w prezencie…


Jadąc do Brukseli

wtorek 26/03/2019
2

Wybory do Europarlamentu tuż, tuż pomyślałam więc, że warto by i ten parlament i stolicę Europy – Brukselę obejrzeć z bliska. Tym bardziej, że nadarzyła…


Felieton o ..... Maryni

niedziela 17/03/2019
0

Na początku lat siedemdziesiątych Wojciech Młynarski napisał, a Kabaret “Dudek” śpiewał piosenkę : “O ….. Maryni”. Zaczynała się tak: Swą ekspansją kulturową kapitalizm Niejednego już…