„Dobra zmiana”


wtorek 18/12/2018
1

Nie chcę tu pisać o polityce, która się kryje za tym pojęciem, ale konkretnie o filmie Konrada Szołajskiego, pod takim tytułem, który obejrzałam kilka dni temu w ramach Międzynarodowego Festiwalu Filmowego WATCH DOCS w warszawskim kinie „Muranów”.

Uprzedzam jednak z góry, że nie będzie to klasyczna recenzja filmowa, bo żaden szanujący się recenzent nie opisuje treści filmu, aby nie zniechęcać widzów do pójścia do kina. Ja chyba nie zniechęcę, bo kto był ciekaw, to już ten film obejrzał.

Jego bohaterkami są dwie kobiety: Marta i Tita reprezentujące dwie strony politycznego podziału naszego kraju.

I to właśnie Marta z mojego punktu widzenia „robi” reżyserowi ten film. Jest wspaniałym naturszczykiem, swobodnie zachowującym się przed kamerą, z ujmującym, pozornie dobrodusznym uśmiechem, z naturalnością charakteryzującą małe dzieci. Tita jest sztywniejsza, świadoma każdego wypowiedzianego słowa i wykonanego gestu. Trudniejsza do prowadzenia z punktu widzenia reżysera.

Cóż takiego zatem robi Marta? Jest komendantem oddziału strzelców RP i szefową Klubu Gazety Polskiej. Jej ojciec był jednym z cichociemnych, matka porucznikiem dowodzącym batalionem w powstaniu warszawskim. Jej córka z kolei ma dużą rodzinę: – czworo dzieci. No i kiedy w początkowych sekwencjach filmu Marta tak biega z dzieciakami po lesie wydaje się być sympatyczną, starszą panią, taką skautką, a jej hobby nieszkodliwe, bo bieganie po lesie dla dzieci jest zdrowe.

Kiedy jednak po śniadaniu w domu urządza wnukom zbiórkę, stawia je na baczność, a potem uczy składania kałasznikowa z zamkniętymi oczami, zaczyna być i śmieszno i straszno. Jakie będą te dzieci jako dorośli, skoro wychowani będą w psychozie strachu, potrzebie i gotowości do ciągłej obrony i bezpiecznie będą czuli się dopiero z coltem pod poduszką jak nie przymierzając niejaki Wojciech Cejrowski? Owszem, budzi uśmieszek jej naiwna wiara, że w razie napaści na Polskę, ona obroni kraj przy pomocy strzeleckiego oddziałku na wzór takiego, jakie 100 lat temu tworzył Józef Piłsudski, strzelając do wroga zza krzaka. Dla niej czas stanął w miejscu. No, a potem już nas nie dziwi jej wiara w wybuch na pokładzie samolotu, którym leciał prezydent Kaczyński, ilustrowana demonstracją przy pomocy parówki. No i jeszcze ten wyraz prawdziwego szczęścia na twarzy, gdy na spotkaniu w Spale może niemal dotknąć swoich „marszałków” czyli Antoniego Macierewicza i prezydenta Andrzeja Dudę.

Tita jest mniej malownicza. Szczupła matka dorastającej nastolatki, z którą prowadzi rozmowy o mikrobiologii i genetyce i nie chce, aby jej córka zdawała przymusowo maturę z religii. Ma eleganckie mieszkanie w Warszawie, w garażu, jak twierdzi reżyser, dwa samochody. Jej mąż dobrze zarabia w międzynarodowej korporacji. Przez lata prowadziła dom i wychowywała dziecko. I dopiero w 2015 roku wyszła na ulicę. Początkowo nieśmiała, potem wzięła tubę do ręki, zaczęła przemawiać na protestach i związała się z KOD-em. Boi się, że PiS odetnie nas od Europy i pchnie w ramiona Putina.

Film Szołajskiego nie ma pointy, urywa się niemal w pół słowa. Rzeczy się dzieją i nie wiadomo co będzie potem. I tu mam za złe reżyserowi, że nie pociągnął swojego filmu dalej ( nie wiem z powodu braku cierpliwości, czy pieniędzy) do może nie kropki, ale przynajmniej średnika. A takim średnikiem dla Marty chodzącej w procesjach miesięcznych na Krakowskim był niewątpliwie moment satysfakcji, gdy na Placu Piłsudskiego stanął pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej. Dla Tity moment, gdy po 818 dniach protestu można było zlikwidować tzw. puczepę, bo rząd wreszcie opublikował wyroki Trybunału. To dzięki uporowi Tity właśnie dyżur trwał tak długo. Wielu KOD-erów zmęczonych bezowocnością tego protestu chciało z niego zrezygnować. Byłam tam i widziałam wtedy jej radość i satysfakcję. A zatem mówiąc językiem sportowym na razie mamy remis. Kto wygra?


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


pięć − 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020
16

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020
4

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020
5

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020
20

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020
509

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020
6

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020
344

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020
289

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020
344

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…


Raj na ziemi

wtorek 28/01/2020
12

Obejrzałam w ubiegłym tygodniu dokumentalny film : “Gauguin na Tahiti. Raj utracony” i zaczęłam się zastanawiać czy istnieje takie miejsce na ziemi na ziemi, gdzie…