Dawno temu w Afryce


środa 14/11/2018
2

Podobna historia przytrafiła mi się dopiero drugi raz w życiu. Pierwszy raz, to było jeszcze w Białobrzegach, w latach 70-tych, gdy pod czas pobytu na jakimś obozie postanowiliśmy udać się do miejscowego kina. Była nas tylko trójka chętnych do obejrzenia filmu i pan od projektora oświadczył, że jak nie pojawi się 9 osób ( nie wiem dlaczego tyle), to on filmu nie puści. Siedzieliśmy zatem przed kinem i namawialiśmy przechodniów do obejrzenia filmu. Udało się.

W piątek, a był to pierwszy dzień wyświetlania w kinach filmu „Jeszcze jeden dzień życia” (nie licząc jakiś pokazów festiwalowych), gdy weszłyśmy na salę kinową na popołudniowy seans w stołecznym Multikinie, okazało się, że sala jest pusta.

- Sprawdźmy, czy to na pewno ta sala – zaproponowała moja koleżanka kompletnie tym zdumiona. -Tak, to na pewno ta – upewniłam ją. Potem już przy końcu wyświetlania reklam pojawiły się jeszcze 3 osoby. Razem było nas pięcioro, ale nawet dla tak szczuplej publiki film puszczono. Nasze zdumienie było tym większe, że to przecież miał być film o sławnym polskim reportażyście i pisarzu – Ryszardzie Kapuścińskim, którego książki ukazały się na świecie przetłumaczone na 30 języków, a o samym filmie napisano już tyle artykułów jak chyba o rzadko którym.

A pisano o rzeczach różnych, bo film ten daje ku temu powody… A to o oryginalnej formie, bo połączono tu film animowany z fragmentami filmów dokumentalnych, albo o tym, że inicjatorem powstania tego filmu wcale nie był Polak, ale Hiszpan, konkretnie Bask Raúl de la Fuente, który zauroczony pisarstwem i osobowością polskiego reportera, nie tylko, że przeczytał wszystkie jego książki, ale dokładnie przebył w Angoli trasę jego podróży, co więcej odnalazł żywych bohaterów wydarzeń opisanych w książce. Ludzie ci stali się swego rodzaju epilogiem, bo jej autor który zmarł w 2007 roku nie znał ich dalszych losów. Pisano też o wspaniałej współpracy z polskim animatorem Damianem Nenowem i o ich benedyktyńskiej pracy, która trwała 8 lat i o tym, że w produkcji filmu uczestniczyło aż 5 krajów!

Ja z kolei chcę dodać, że zobaczyłam na tym filmie, że tzw. zimna wojna bynajmniej nie oznaczała tylko ochłodzenia stosunków  między światowymi  mocarstwami, ale na kontynencie afrykańskim niosła  krew, pot i łzy. Tym, którzy książki nie czytali napiszę, że akcja rozgrywa się w 1975 r. kiedy to kolonizatorzy  portugalscy po pięciu wiekach panowania, po tzw. Rewolucji Goździków zaczęli pakować swój dobytek w skrzynie i opuszczać Angolę. Przyroda jak wiadomo próżni nie lubi, więc kraj usiłowały opanować różne siły: żołnierze republiki  ludowej czyli  MPLA początkowo wspierani  przez ZSRR– oraz partyzanci wspierani przez USA i RPA. Kapuściński, który relacjonuje tę wojnę dla Polskiej Agencji Prasowej postanawia przedostać się ze stolicy czyli Luandy na południe, gdzie broni się legendarny Joaquin Farrusco – portugalski komandos, który, po zakończeniu służby został na Czarnym Lądzie i przeszedł na drugą stronę: dowodził akcjami, szkolił angolskich bojowników. Farrusco jawi się Kapuścińskiemu jako afrykański Che Guevara i jest nim zafascynowany. Ten upór reporter w każdej chwili może przypłacić życiem. Ma szczęście – wraca do Luandy cały, ale z moralnym dylematem, czy powiadomić PAP, a zatem świat, że do Afryki napływają, aby walczyć po stronie MPLA wojska kubańskie. A jest jedynym reporterem w tym kraju, bo inni się już ewakuowali.  Czy tak było naprawdę? Kapuściński o tym w książce nie pisze. Ale  pamiętajmy, że wydał ją w 1976 r. Jedno jest pewne – wtedy narodził się pisarz R. Kapuściński, bo przeżycia, emocje i wrażliwość tego człowieka nie mogły przecież znaleźć ujścia tylko w depeszach agencyjnych. A na dodatek miał talent. Tylko jak widać, co to wszystko: jakaś Afryka, jakieś  wojny postkolonialne, jakiś pisarz obchodzą dziś zapatrzonego w swój narodowy pępek Polaka?


Komentarze 2 Dodaj komentarz

 
  1. Renato, wydaje mi się, że film kompletnie nie ma reklamy.
    Kapuściński trochę poszedł w zapomnienie, bo wszyscy zajęli się fetowaniem święta niepodległości…

       Odpowiedz
    1
    1

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


pięć − = 1

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Potęga tradycji

sobota 20/04/2019
0

Wielki Tydzień przyniósł nam w tym roku wydarzenia takie, których można było się spodziewać, a mam tu na myśli strajk nauczycieli, ale też kompletnie nieoczekiwane…


Duma, narodowa duma

wtorek 16/04/2019
1

krzyczą na swoich wiecach i marszach Wszechpolacy. Tymczasem moje poczucie dumy narodowej coraz bardziej blednie. A zbladło ono nie tylko po książce Małgorzaty Szejnert “Wyspa…


Pies z Flandrii

wtorek 09/04/2019
2

Podróże kształcą jak wiadomo. Zmuszają nas też do porównań. Otóż będąc w Belgii, a konkretnie w Antwerpii stanęliśmy na niedużym placu przed Katedrą Najświętszej Marii…


Nasz europejski dom

środa 03/04/2019
2

Jeśli ktoś czyta moje felietony, to wcześniej już dowiedział się, że ostatnio byłam w Belgii. Podobno, kiedy urodzi się mały Belg dostaje od razu w prezencie…


Jadąc do Brukseli

wtorek 26/03/2019
2

Wybory do Europarlamentu tuż, tuż pomyślałam więc, że warto by i ten parlament i stolicę Europy – Brukselę obejrzeć z bliska. Tym bardziej, że nadarzyła…


Felieton o ..... Maryni

niedziela 17/03/2019
0

Na początku lat siedemdziesiątych Wojciech Młynarski napisał, a Kabaret “Dudek” śpiewał piosenkę : “O ….. Maryni”. Zaczynała się tak: Swą ekspansją kulturową kapitalizm Niejednego już…


Motłoch

wtorek 26/02/2019
2

Chyba każdy Polak, nawet ten mało interesujący się polityką i nie żyjący w dużym mieście zauważył, że w przeciągu ostatnich trzech lat znacznie wzrosła nam…


Parę słów o biedronkach

wtorek 19/02/2019
2

- Mała biedroneczka siedem kropek miała,. Na zielonej łące wesoło fruwała.Biedroneczko leć do nieba, przynieś mi kawałek chleba. - Taaak. Jeszcze jako dziecko tak sobie…


Między kuchnią a stolem

wtorek 12/02/2019
5

6 lutego, 30 lat temu zaczęły się słynne rozmowy między solidarnościową opozycją a ówczesnym rządem zwane dziś rozmowami Okrągłego Stołu. Z tej okazji w dawnym…


Ściany nienawiści

wtorek 05/02/2019
1

No, to mamy nowe pojęcie w języku polskim – “ściany nienawiści”, które zapewne wzięły się z angielskiego określenia Walls of hatred oznaczające całe strony postów…