Czy artyście wolno więcej


wtorek 09/10/2018

Jakiś czas temu pisałam o filmie poświęconemu ikonie kina czyli Jean Luc Godardowi, w którym jego autor  obszedł się ze swoim bohaterem dość ostro pokazując go  jako  wiecznie niezadowolonego z siebie, momentami opryskliwego faceta, a w życiu prywatnym okrutnie zazdrosnego męża.

Ale to małe piwo! –  chce się wykrzyknąć po obejrzeniu filmu pt. „Bergman. Rok z życia.” Nie wiem, może nastała teraz moda na „odbrązowianie” dawnych idoli i autorytetów, bądź też przestaliśmy wobec artystów stosować metodę ulgową. Zapanowała demokracja i wszystkich traktujemy równo. Nie będziemy my, czyli społeczeństwo patrzeć przez palce na czyjeś wyskoki. I co z tego, że Ingmar Bergman miał talent i jest chyba najbardziej obsypanym nagrodami reżyserem filmowym, a w Szwecji artystą nr 1 wyprzedzającym nawet Strindberga!!!

Autorką tego filmu jest dziennikarka Jane Magnusson, która poznała reżysera osobiście, gdy pod koniec życia zaszył się samotnie na skalistej wyspie Faro. W filmie, który jest montażem wybranych fragmentów z kilkunastoodcinkowego serialu, wypowiada się Bergman i ludzie, którzy z nim pracowali, ale oprócz tzw. gadających głów, mamy tam sporo materiałów filmowych  pokazujących młodego i starszego Bergmana przy pracy lub udzielającego wywiadów w TV czy prasie. Za życia artysty wszyscy bili mu pokłony, albo zwyczajnie się go bali, teraz po 10 latach od jego śmierci rozwiązują się im języki. Dodam jeszcze, że autorka filmu nie analizuje twórczości artystycznej reżysera, ale pokazuje go jako człowieka.

I w tym miejscu powiem, że nie zbulwersowały mnie tzw. sypialniane informacje czyli fakt, że miał 6 żon i sypiał z prawie wszystkimi aktorkami, które u niego grały. Nawet to, że miał dziewięcioro dzieci i kompletnie o nie nie dbał. W jakimś wywiadzie nawet myli mu się ich ilość. Niektórzy twierdzą, że był erotomanem i z seksu czerpał siły do pracy, a był pracoholikiem.

Najbardziej zdumiały mnie dwa fakty – pierwszym z nich była informacja,  że  był wielbicielem Hitlera  i to do tego stopnia, że nawet listy do matki podpisywał: Heil Hitler! Godard z kolei był lewicujący, a w pewnym momencie podobał mu się  nawet maoizm. Godardowi można to  jednak wybaczyć, bo podobało mu się to zdalnie i teoretycznie.

Co innego z Bergmanem. Jako 18-latek był na wymianie szkolnej w Niemczech, a więc w 1936 r. i pisał zachwycony w swoim dzienniku, że w odróżnieniu do statycznej Szwecji, tu widzi energię i entuzjazm  emanujące z narodu.  Kiedy w 1946 r. świat dowiedział się o obozach koncentracyjnych i o tym co się w nich  działo, Bergman początkowo nie chciał uwierzyć. Dopiero później przejrzał na oczy i stwierdził, że popełnił błąd. Zresztą polityką się nie zajmował.

Zniesmaczył mnie i spowodował prawdziwą niechęć do tego reżysera inny fakt. Był już uznanym autorytetem u szczytu sławy i głównym reżyserem w Królewskim Teatrze Dramatycznym w Sztokholmie, a potrafił w bezwzględny i okrutny sposób zniszczyć innego, młodego reżysera, w którym zobaczył zdolnego człowieka, a więc konkurenta, który mógłby mu zagrozić. Wielcy ludzie tak nie postępują.

Do tej pory jednak nie napisałam najważniejszego o Bergmanie: był neurotykiem i panicznie bał  się śmierci. Stąd się wziął jego pierwszy wielki film „Siódma pieczęć”, który spełnił funkcję terapeutyczną i przyniósł mu międzynarodowe uznanie. Bał się i innych rzeczy. Wiele miejsca w jego twórczości zajęła sprawa istnienia Boga. W końcu, on-syn pastora, go odrzucił. Wychowany w zimnej atmosferze, przy pomocy kar cielesnych miał wiele pretensji do ojca, co mogliśmy zobaczyć w jego filmie „Fanny  i Aleksander”.

Tak.  I tu pytanie… Bergman miał wiele wad i neuroz, ale gdyby nie one, to czy powstałyby te filmy, które cały świat podziwiał  przez lata?

 


Moje najnowsze wpisy

 

La Madraque

wtorek 24/08/2021

       Przepraszam, bo tak bez ”żadnego trybu” ot tak “z czapy” chcę Wam dziś napisać trochę o B.B. która przez dwie dekady czyli…


Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…