Czego uczą reformy


wtorek 11/09/2018
4

Zaczął się rok szkolny a z nim  jęki rodziców: a to, że tornister za ciężki, a to, że lekcje trwają za długo, a to, że kończą się wieczorem, gdy już ciemno… „Dobra zmiana” w szkolnictwie spowodowała niezły chaos, a prawdziwy armagedon zacznie się w przyszłym roku, gdy do liceów i techników wystartują dwa roczniki: ostatni absolwenci starego gimnazjum i pierwsi absolwenci nowej ósmej klasy. Będzie potrzeba 726 tys. miejsc w szkołach, a nie 350 tys. jak do tej pory. Podstawówka mojej wnuczki właśnie rozpoczęła budowę nowego skrzydła, bo musi pomieścić jeszcze dwa roczniki – dobrze, że jest tam jeszcze miejsce na budowę i są pieniądze.

No i w efekcie niektóre budynki będą puste, do innych dostawia się kontenery.

Po co to wszystko? Do dziś nie rozumiem, bo komuś się czknęło, bo ktoś kierował się sentymentem do dawnych czasów?

Aby cokolwiek zrozumieć z polskich reform edukacyjnych udałam się  na panel   do Fundacji Batorego  pt. „Jak zmieniać edukację i nie stać się wrogiem publicznym”.

Przypomniano mi tam, że reform w Polsce mieliśmy już kilka, niektóre trafione, inne mniej. Chociaż wszystkim przyświecał szczytny cel: umożliwienie edukacji dzieciom z rodzin klasy ludowej – jak ją określa socjolg P. Sadura, to nie wszystkie spotkały się z aplauzem, a większość po prostu z niezrozumieniem i krytyką. Do nieudanych zapewne trzeba zaliczyć pomysł przyznawania preferencyjnych punktów za pochodzenie robotniczo-chłopskie przy przyjęciu na wyższe studia. Wprowadzony w 1968 r. przez Gomułkę, odczytywany był jako zemsta za wydarzenia marcowe organizowane przez grupkę młodej inteligencji warszawskiej. Co więcej, skorzystali z niego faktycznie tylko młodzi ludzie ze wsi. Robotnicza młodzież nie bardzo się na studia garnęła. Sprzeciwu nie wzbudziła tylko reforma wcześniejsza, zapoczątkowana ustawą sejmową z  1961, która wprowadziła 8-klasową szkołę podstawową. Przedłużenie o jeden rok nauki w szkole podstawowej miało umożliwić rozłożenie materiału nauczania na dłuższy okres, a tym samym zmniejszyć zjawisko drugoroczności. Na opór natomiast natknęła się reforma za czasów premiera Buzka wprowadzająca gimnazja. Stwierdzono, że państwa nie stać na utrzymywanie dużej ilości placówek na dobrym poziomie więc w efekcie cierpi na tym wieś i małe miejscowości. Miały to wyrównać dobrze wyposażone i duże szkoły wyższego stopnia. Jednak część wiejskich społeczeństw broniła tych swoich małych szkół. A już z kompletnym niezrozumieniem spotkała się reforma za czasów premiera Tuska, która miała objąć nauką szkolną sześciolatki. Problem ten stał się orężem politycznym, chociaż PiS miał tę reformę także w swoim programie z roku 2005. Front rodziców, na czele którego stanęło małżeństwo Elbanowskich pod hasłem „Ratuj Maluchy” podniosło takie larum, że reformę tę rozłożono na wiele lat, a teraz po dojściu do władzy PiS cofnięto. Jak wynika z badań 80% przeciwników, to ludzie właśnie kiepsko wykształceni, którzy szkołę traktują jak element represji, bądź ją nie lubią.

Ciekawostką może być fakt, że Polacy podobni do nich, na Wyspach Brytyjskich posyłają do szkół chętnie nawet swoje 5 latki i bardzo ten system chwalą.

Jak podkreślono na tym panelu podstawowym grzechem reform w Polsce i nie tylko tych dotyczących edukacji jest fakt, że przed ich wprowadzeniem nie urządza się prawdziwych konsultacji społecznych. Nikt ich nie objaśnia, nie tłumaczy, nie przekonuje. Jakieś uczone grono zamyka się w swoich gabinetach, wymyśla, a potem ogłasza to ludowi ex cathedra. Rządy reagują dopiero, gdy widzą protesty pod swoimi oknami. I tak oto zamiast martwić się kto (a nauczycieli coraz bardziej brak) i czego będzie uczył, martwimy się, gdzie tę młodzież posadzić…


Komentarze 4 Dodaj komentarz

 
  1. Pingback: levitra vs viagra

  2. Pingback: lowest price for generic viagra

  3. Pingback: viagra online usa

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery − 4 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020
37

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020
12

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020
10

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020
23

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020
1011

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020
52

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020
663

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020
703

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020
1170

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…


Raj na ziemi

wtorek 28/01/2020
15

Obejrzałam w ubiegłym tygodniu dokumentalny film : “Gauguin na Tahiti. Raj utracony” i zaczęłam się zastanawiać czy istnieje takie miejsce na ziemi na ziemi, gdzie…