Co się komu śni…


wtorek 26/01/2016

Trudno teraz na czymś się innym skupić np. napisać wiersz, czy książkę przeczytać, gdy zewsząd leje się miód  i płyną pochwały, że oto narodził się nam nowy lider europejski, co ogłosił nam nasz nieceniony znawca polityki – minister Witold Waszczykowski ubrany w zbyt obszerną marynarkę, ale widocznie skoro mąż stanu nam pojawił się wielki, to i marynarka  jego ministra musi być skrojona na takąż miarę.

Jeszcze dalej posunął się ksiądz Tadeusz Isakowicz – Zaleski twierdząc, że pani premier Beata Szydło, bo o niej mowa, jest jak Jadwiga Andagaweńska, bo pokazała pokorę, prawość, chęć łagodzenia konfliktów jak ogłoszona świętą, dawna królowa Polski. To drugie porównanie wydaje się już mniej udane z uwagi na wiek obu pań – królowa Jadwiga zmarła przed  trzydziestką, oraz ich  tryb życia – Jadwiga słynęła z ascezy, o którą p. Beatę raczej trudno posądzać patrząc na jej trzeszczące guziki w opiętych marynarkach. A i świętość pani premier może wydać się dyskusyjna…

W każdym bądź razie we wtorkowy wieczór  po debacie w Parlamencie Europejskim z ekranu telewizorów w wieczornych „Wiadomościach” już redagowanych pod nowym zarządem płynęły  przez cały niemal czas wyłącznie pochwały i słowa uznania.

Moja znajoma, cukrzyczka zresztą, napisała potem na Facebooku:” Dziś ostatni raz oglądam Wiadomości w TVP1. Od słodzenia na temat pani premier Szydło, aż mnie mdli. A cukier mi szkodzi, więc na dobre mi to wyjdzie”. Na laurkę składały się bowiem niemal wyłącznie wypowiedzi tzw. eurosceptyków, z małych, skrajnie prawicowych partii, którym  nasza premier ochoczo przyklaskiwała. Niefortunnie klaskała też  europosłowi Jean-Luc Schaffhauserowi,  czyli politykowi  związanemu  z francuskim Frontem Narodowym – zdaniem francuskich mediów na tyle blisko, że doprowadził do spotkania liderki tej partii Marine Le Pen z Władimirem Putinem. Front Narodowy jest także ugrupowaniem, które uznało rosyjski zabór Krymu.

Na galerii wtórowała im klaka ochotników z klubów „Gazety Polskiej” zwieziona autokarami z Polski i Niemiec, których szef parlamentu Martin Schulz musiał uciszać, a kilka osób co bardziej hałaśliwych straż wyprosić.

No i z tego między innymi powodu czytałam potem na tymże portalu słowa ugodzonych w sam środek honoru „prawdziwych Polaków” :- „No  jak to!  Jakiś Niemiec będzie nas pouczał jak ma wyglądać w Polsce demokracja?! Nigdy w życiu!” A tak  nawiasem mówiąc  skoro jesteśmy przy faktach, to najbardziej  dokuczliwym  psem,  który wpijał się w łydkę naszej premier  nie był Niemiec, ale Belg Guy Verhofstadt, który stwierdził, że jest rozczarowany, ponieważ premier Beata Szydło, udzielając odpowiedzi, nie wypowiedziała się w sprawie Trybunału Konstytucyjnego, a  zmiany w nim nie były anonsowane w programie wyborczym jej partii, potem zaś domagał się odpowiedzi tak lub nie na pytanie czy rząd uzna orzeczenie Komisji Weneckiej.

„Rozmowa głuchych” tak określił następnego dnia tę debatę francuski dziennik „Le Mond” i to określenie wydało mi się bardzo trafne, bo każdy tam mówił co chciał, a zwłaszcza nasza pani premier, która mówiła długo i często korzystając z niezwykłej uprzejmości tego „okropnego Niemca” – Martina Schulza.

W czwartek po powrocie oznajmiła zaś  Polakom, że przestaje się przejmować dąsami opozycji skoro ta odrzuciła przedstawioną jej tego dnia propozycję „kompromisu” na temat obsady trybunału Konstytucyjnego. Rząd więc będzie robił swoje. Czyżby zatem narodziła się nam przyszła kanclerz Europy, która zajmie fotel po kanclerz Merkel, która ma już kłopoty z powodu uchodźców?  A minister Waszczykowski śni już o tym po nocach? Stop! Zagalopowałam się! Jest przecież jeszcze pan prezes…

W-wa, 22 stycznia, 2016

 

 


Moje najnowsze wpisy

 

La Madraque

wtorek 24/08/2021

       Przepraszam, bo tak bez ”żadnego trybu” ot tak “z czapy” chcę Wam dziś napisać trochę o B.B. która przez dwie dekady czyli…


Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…