Chwilka nostalgii


środa 17/01/2018
1

Przyznam się, że wspominam czasem dobrze czas „słusznie miniony”. A zdarza mi się to parę razy do roku kiedy mam się wybrać z wizytą do mojego lekarza rodzinnego. Oznacza to bowiem, że muszę wstawać o godzinie 5.30 rano, co zimą jest dość przykre, aby ustawić się w mojej przychodni  po numerek. Dziś, gdy zjawiłam się tam za kwadrans siódma okazało się, że poczekalnia jest już nabita szczelnie ludźmi. Efekt był taki, że numerków do „mojego  lekarza”  zabrakło. Na szczęście jakiś inny, był mniej tego dnia oblężony i jakiś czas  później, gdy powtórnie pojawiłam się w przychodni recepty mi wypisał.  Jednym słowem pół dnia zmarnowanego, a nawet cały, bo człowiek niewyspany jak wiadomo funkcjonuje fatalnie. Tymczasem za „komuny” istniało coś takiego jak lecznictwo branżowe. Radio i Telewizja też  miały swoją  przychodnię. Gdy coś mnie zabolało np. oko, podnosiłam słuchawkę telefonu, dzwoniłam i pytałam nie którego dnia,  mogę przyjść, ale o której godzinie. Nikt nie pytał o żadne skierowanie. Po 2000 roku raj się skończył, przychodnia została zlikwidowana w ramach cięcia kosztów, a ja wpadłam w sieć powszechnej służby zdrowia. No i tu pierwsze zdziwienie: dlaczego nie mogę umówić wizyty telefonicznie? Telefon jest ciągle zajęty a ja co najwyżej mogę sobie posłuchać automatu: …. Tu przychodnia taka i taka, proszę czekać… Na moje pytanie w tej sprawie skierowane do kierownika przychodni usłyszałam: – Ależ proszę pani! Telefonów jest tyle, że ja musiałbym tu urządzić prawdziwą centralę telefoniczną i zatrudnić parę osób. Rejestratorki odbierają jak mają czas…. Najwidoczniej go nie mają, bo ja nie miałam szczęścia, aby go kiedyś odebrały. Nie wiem jak to było dawniej, że odbierały. Mieszkałam wtedy gdzie indziej i gdy któregoś razu poważnie zachorowałam, dodzwoniłam się  do rejonowej przychodni i to rano prosząc o wizytę domową. Za dwie godziny była u mnie lekarka, stwierdziła zapalenie oskrzeli i w południe miałam już leki w domu. Tymczasem, gdy przydarzyło mi się to samo w obecnym miejscu zamieszkania, o dodzwonieniu się mowy jak wspomniałam nie było, przeleżałam w łóżku 4 dni kurując się na własną rękę  i dopiero, gdy gorączka mi spadła i mogłam się dowlec do przychodni na wieczorny dyżur,  po paru godzinach koczowania tam, stanęłam przed obliczem lekarki, która zaordynowała mi właściwą kurację.  Niezależnie od złej organizacji służba zdrowia zachorowała teraz jeszcze na specjalizację. Któregoś razu coś mnie ugryzło. Ponieważ było to w miejscu, gdzie wzrok nie sięga,  przy pomocy dwóch lusterek  skonstatowałam, że to kleszcz. Ponieważ w tej sytuacji sama go usunąć nie mogłam (kleszcze są wredne, bo wybierają miejsca trudno dostępne) zgodnie z zaleceniami popędziłam do rejonowego ambulatorium. Tymczasem pielęgniarka popatrzyła z obrzydzeniem najpierw na kleszcza, potem na mnie i oznajmiła,  że mam iść z tym do chirurga. Aby dostać się do chirurga powinnam mieć skierowanie od lekarza rodzinnego… Ależ to dwie wizyty! – wykrzyknęłam! Miałam jednak tego dnia szczęście w nieszczęściu. Zdybałam lekarza rodzinnego na korytarzu i poskarżyłam się na pielęgniarkę .- Niech pani poczeka – powiedział ze zrozumieniem. Zszedł ze mną do ambulatorium i na oczach tej pielęgniarki kleszcza usunął. Komplikacji nie było. Myślę, że każdy z nas może takie i inne opowieści o służbie zdrowia snuć. Wiemy wszyscy też, że oprócz złej organizacji brak jest pieniędzy. I dlatego mam za złe PO, że za czasów swoich rządów składki nie podniosła. Bała się przegrać wybory. Tymczasem i tak je przegrała,  a dobry uczynek by pozostał. Wiadomo, że PiS też tego nie zrobi z w/w powodu. No i tak będziemy się męczyć nadal, mam nadzieję, że nie do końca świata a przynajmniej mojego życia…


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Jest tajemnica poliszynela ze budzetowa, panstwowa słuzba zdrowia jest najtańsza. Dlatego np brytyjczycy i skandynawowie taka maja. U nas jest wielka biurokratyczna czapa (NFZ), lekarze zamiast leczyć muszą wypisywać mnóstwo papierków, potem za cięzkeie miliony te papierki sie rozlicza i tak wkoło macieju… Samo podniesienie skladki nie wystarczy – system jest do bani.

       Odpowiedz
    0
    1

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


3 − trzy =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Mądre głupoty

wtorek 31/03/2020
40

I o czym tu biedny człowieku możesz napisać felieton kiedy od trzech tygodni siedzisz na zadku w domu łykając piguły, wycierając nos i pokasłując. A…


Na kwaratannie

poniedziałek 23/03/2020
12

Wiadomo… Ludzie zawsze dzielili się na tych co mają szczęście i na tych co mają pecha w życiu… Czasem też to szczęście zmienne bywa, co…


Myjąc ręce

wtorek 17/03/2020
11

Jak Państwo pewnie zauważyli, oczywiście Ci co czytają moje felietony, do tej pory nie wspomniałam słowem o koronawirusie i sama starałam się żyć do tej…


Zaraźliwe emocje

poniedziałek 09/03/2020
23

Proszę Państwa! Byłam na Konwencji. Wyborczej ma się rozumieć, bo słowo konwencja ma w języku polskim kilka znaczeń i można ją np. przestrzegać, poddać się,…


Rząd się wyżywi

wtorek 03/03/2020
1036

Czy Polska jest jeszcze krajem praworządnym i demokratycznym? – pyta coraz więcej osób. Czy praworządność jest już w kompletnej zapaści? – martwią się uczestnicy konferencji…


Trzymaj się

poniedziałek 24/02/2020
65

Tak się w moim życiu składa, że dość często, nie tylko racji wykonywanego zawodu, ale też tak prywatnie napotykam w swoim życiu ludzi, którzy potem…


Lewą czy prawą

wtorek 18/02/2020
712

Wróciłam właśnie ze spotkania dziennikarzy z ambasadorem Markiem Prawdą, a dokładniej z dyrektorem Przedstawicielstwa Komisji Europejskiej w Polsce i chciałam w pierwszej chwili opisać Państwu…


Brytole

wtorek 11/02/2020
730

31 stycznia Brytyjczycy wypisali się z Unii Europejskiej. I właściwie to nie powinnam o nich pisać, bo nie jestem ekspertem od spraw międzynarodowych, a brytyjskich…


Moda na nostalgię

wtorek 04/02/2020
1198

Na dworze zima szara, ciemna i smutna, w polityce branie się za łby i słowa, które już dawno przestały być eleganckie, a tu jeszcze ze…


Raj na ziemi

wtorek 28/01/2020
15

Obejrzałam w ubiegłym tygodniu dokumentalny film : “Gauguin na Tahiti. Raj utracony” i zaczęłam się zastanawiać czy istnieje takie miejsce na ziemi na ziemi, gdzie…