„W KUPIE RAŹNIEJ, CZYLI MORDOKSIĘGA NAŁ!”


sobota 16/01/2010

Gdzie nie wsadzę głowy, tam wypadają komentarze wtorkowego spotkania Mordoksięgi NAŁ! Że przełom, że spęd, że kurczak nie taki, że pierwsza prawdziwa społecznościówka, że od dzisiaj wszyscy Klienci powinni realizować działania na FB. Prawdziwe poruszenie… Zupełnie jak za czasów słynnych jansów PIRAMID z blachą, których posiadanie wyznaczało nasz status społeczny.  

Pomimo, że zależało mi aby uczestniczyć w tym spotkaniu, nie mogłem nań dotrzeć. Niemniej odrobiłem swoją lekcję i obejrzałem najważniejsze prezentacje, posłuchałem komentarzy naszych Klientów oraz ludzi z naszej agencji, którzy tam byli.       I zgodzę się ze wszystkimi, którzy twierdzą, że oprócz dobrej prezentacji różnych aplikacji FB i obudowaniu tego liczbami nikomu nie wyskoczyły stygmaty, ani też nie zanotowano cudownych uzdrowień. Ale wszystkim malkontentom powiem tylko, że tak miało być. Wszyscy, którzy tego oczekiwali muszą wyjść poza FB i spojrzeć na rewolucję (w której mamy szansę uczestniczyć) która ma przede wszystkim wpływ na relacje producent – prosument. Warto dodać, że ta rewolucja ma charakter ogólnoświatowy, co wymaga od naszej polskiej mentalności szerszego spojrzenia, na to co się dzieje.

Magazyn THE TIME (…tak, ten papierowy) publikuje nieprzerwanie od 1927 r. raz do roku najbardziej prestiżowe i zawsze długo oczekiwane wydanie specjalne MAN OF THE YEAR. Wśród utytułowanych głów znaleźli się m. in. Obama, Walter Chrysler, Stalin i Andrew S. Grove. W 2006 r. do prestiżowego grona dołączyliśmy… MY wszyscy. „You control the information Age. Welcome to your Word” powinno znaleźć się wszędzie tam, gdzie zajmujemy się komunikacją.

 Jesteśmy wszyscy świadkami umierania tradycyjnego podejścia do marketingu, czy tego chcemy, czy też nie. To prosumenci zaczynają kontrolować marki, produkty, oferty i poziom cen. Wyjście od ich ukrytych potrzeb staje się kluczowe w strategii produktu, marki , a  nawet przedsiębiorstwa bez względu na jego charakter (…dodałem celowo ukrytych, gdyż powierzchowną deklarację potrzeb możemy oglądać w co drugiej polskiej reklamie, w której zaprzęgnięto instytucję o nazwie RODZINA) Przedsiębiorstwa mogą próbować odnaleźć się w nowych realiach lub konać w agonii próbując z tym walczyć, zabraniając ludziom dostępu do sieci i urządzając pokazowe procesy czarownic. W tej chwili toczy się w polskim rządzie dyskusja jak chronić producentów oprogramowania oraz wartości intelektualne artystów. Przyszli, poskarżyli się, wywiesili czosnek przy wszystkich komputerach, rozsypali kręgi, rzucili uroki na diabelski Internet, który ich okrada. Termin „ochrona” w naszym rodzimym wydaniu oznacza powołanie do życia świętej inkwizycji, zamiast poznania potrzeb i angażowania  konsumentów w dostosowanie się do nowych realiów. Kiedy oprzytomniejemy? Nie mam pojęcia, ale to uzmysławia nam wszystkim, że zamiast egzaltować się czarem Mordoksięgi (pomimo mojej ogromnej i szczerej miłości do tej platformy) powinniśmy zmienić naszą optykę na globalne zjawisko, które dawno nas dogoniło.   

Czego więc mamy oczekiwać od Face Booka? Tego, że będzie, gdyż w tej chwili nie ma lepszej platformy do wymiany kontaków, myśli, opinii. Ale jak słyszę słowa Scotta Rafera, który ponad rok temu powiedział: "Facebook just doesn’t care", to przypomina mi się duży napis u jednego z moich poprzednich szefów „Who cares about yesterday?”.

.


Moje najnowsze wpisy

 

"HALO, HALO! TUTAJ PTASIE RADIO W BRZOZOWYM GAJU..."

środa 03/03/2010

Nadajemy audycję z ptasiego kraju. Kompletnie mnie pochłonął Facebook, na tyle, że pomimo kilku tematów, które chciałbym wrzucić na wirtualnych, zniknąłem gdzieś przepastnie. Chciałem choćby napisać, że…


"WYSED JO SE ŁONCE KOSIĆ, SŁONKO ŚWIECIŁO..."

sobota 13/02/2010

Jutro Walentynki. Tymczasem w Japonii Stowarzyszenie Kochających Mężów ogłosiło wtorek dniem Ukochanych Żon.   Inicjatywa ma nakłonić mężów-pracoholików do wracania do domu prosto do domu…


"GASTROFAZA"

poniedziałek 08/02/2010

Wczoraj postanowiłem nie dać się wszechobecnemu narzekaniu i spędziłem wieczór na Chicken Madras w NAMASTE. Najlepszej hinduskiej knajpie w Warszawie, która jest dla mnie iście…


"WSZYSCY CHCĄ BYĆ SUPER!"

środa 03/02/2010

„A jak wszyscy są, to nikt nie jest”. Tak powiedział SYNDROM w „Iniemamocnych” i trudno się z tym nie zgodzić. Dzisiaj jednak poczułem… że chcę…


"DAJ SIĘ WYRÓŻNIĆ SWOIM PIECZARKOM"

środa 03/02/2010

Pomyślałem, że pomimo, że znowu pada, znowu zamarzł dekiel od szamba, a Pan z IPSOS sugeruje, w swoim tekście, że jednym z powodów „zappingu” widowni…


"JAK NIE JANIAK, TO REDAKTOR"

wtorek 02/02/2010

Całe życie przechodziłem obojętnie wobec głupoty, wulgarności, chamstwa i niekompetencji innych. Zawsze spuszczałem wzrok, kiedy dochodziło do momentów, w których moje oko mogło wypaść na…


„WIDZĘ WAS BRACIA I SIOSTRY”

wtorek 19/01/2010

Niedziela 16:15. Walczę z naszym synem w kolejce w miejscowym kinie z największą szmatą w Polsce. Chyba nazywa się IMAX (przyp. autora). Pachnie PKS’em, więc…


"TANI ARMANI"

niedziela 10/01/2010

Próbując wczoraj dotrzeć do domu, czułem się jak mieszkaniec wielkiego polskiego afro walczącego  z niedościgle powracającym łupieżem. Od razu do głowy powrócił sielski obraz z…


"...odszedł Stanisław Szwarc-Bronikowski"

piątek 08/01/2010

Planowałem rozpocząć zupełnie od innego tekstu, ale jak zwykle życie pisze zupełnie inne scenariusze od tych, które są w naszych głowach. Odeszła dla mnie bardzo ważna…