Opowieści są bardziej fascynujące, niż myślisz


piątek 07/12/2012
5

„Możemy zrobić tylko jedną rzecz. Możemy zejść na dół, pójść do kościoła i tam zaczekać, co będzie dalej.” Matka rozwiązywała większość swoich problemów przez pójście do kościoła, ale w tej chwili Steve musiał przyznać jej rację – to było jedyne, co mogli zrobić. Katedra Świętego Imienia była tylko kilka przecznic od Hotelu Raleigh, w którym się zatrzymali, większość ludzi pewnie właśnie tam będzie szukać schronienia…

New Jersey było co prawda ponad 800 mil od nich, ale jeśli zaczął się jakiś nalot, jest wysoce prawdopodobne, że celem będą większe miasta… W chwili, gdy Steve to pomyślał, usłyszał w radio „Chicago”. „Otrzymujemy raporty o statkach nad Cleveland, Detroit i Chicago.” – tak dokładnie powiedzieli. Ciotka Mag także to usłyszała.

„Jezus, Maria i Józefie święty, zginiemy tu, w tym hotelu. Wynośmy się stąd!” Jeśli chwilę temu którekolwiek z nich się wahało, teraz nie było o tym mowy. Steve wiedział, że musi wyjść, ale jakaś część jego chciała zostać przy radio – jeśli wyjdą na zewnątrz, będą się dowiadywać o sytuacji od obcych ludzi! Zakładając płaszcz przyłapał się na tym, że nie czuje strachu. Dziś myśli, że trudno się dziwić – strach to coś, co nabywamy, ucząc się o zagrożeniach i negatywnych konsekwencjach. Ale o czymś takim nikt przecież nie mówił, nie ostrzegał.

Otępienie sprawiło, że umysł Steve’a zaczął wędrować. Ciało przemierzało długi hotelowy korytarz w kierunku windy, matka i ciotka powtarzały „O Jezu!” naprzemiennie, a mózg zdecydował się na retrospektywę. Pół godziny temu wszystko było normalnie! Steve leżał na podłodze z książką, uczył się do egzaminu. Pomyślał, że fajnie byłoby mieć jakąś muzykę, więc włączył radio. Matko Boska, jak dobrze, że je włączył – przecież mogli teraz siedzieć w pokoju hotelowym całkowicie nieświadomi zagrożenia, nalotu, wszystkiego… Wyszukał audycję, która nadawała muzykę i wrócił do książki, modląc się w duchu, by nie przerywali wiadomościami. CBS miało taki zwyczaj, zwłaszcza w ostatnich tygodniach, kiedy niemal na żywo relacjonowali kryzys monachijski. Czechosłowacja, Hitler, wojna – nawet globalna, jak mówili w wiadomościach – była dla niego teraz mniej ważna, niż nadchodzący egzamin.

Oczywiście wiadomości pojawiły się niemal po 10 minutach, jednak nie dotyczyły Europy. W New Jersey meteoryt spadł na jakąś farmę, zabijając kilkanaście osób. Podobno to efekt eksplozji gazowej na Marsie, którą wcześniej wykrył jakiś naukowiec – radio powoływało się na wcześniejszy wywiad, którego Steve nie zdążył usłyszeć. Na dźwięk słowa „katastrofa” matka i ciotka pojawiły się przy odbiorniku niczym sępy – nic tak nie ożywia dyskusji dwóch starszych pań, jak trup. Albo stos trupów. Ale dziennikarz powiedział swoje, CBS obiecało, że wysyła na miejsce zdarzenia samochód z reporterem, a potem wróciła muzyka.

Nie na długo. Kolejny raport, już nie ze studia, mówił o mackach, które zabiły żołnierzy Gwardii Narodowej, kiedy próbowali zbliżyć się do meteorytu. Jakiś wojskowy krzyczał o inwazji z Marsa, a potem pojawiło się „ogłoszenie społeczne”, by zachować spokój. Spokój był ostatnią rzeczą, o jakiej ludzie teraz myśleli. Kościół, Chicago. Winda.

Inwazja Marsjan na Amerykę miała miejsce w wigilię Halloween 1938 roku. To wtedy rozgłośnia CBS nadała legendarną dziś audycję Orsona Wellesa – adaptację „Wojny światów” H.G. Wellsa. Trwające niemal godzinę słuchowisko było tak realistyczne, że ludzie opuszczali swoje domy, szturmowali lokalne komisariaty, zalewali telefonami redakcje gazet… Ówczesny komunikat Reutersa podaje, że mieszkańcy Harlemu tratowali się w panice, dziesiątki rodzin wychodziły na ulicę z mokrymi ręcznikami owiniętymi wokół głów, by uniknąć rzekomego zatrucia rozpylanym przez Marsjan gazem. Sami Marsjanie też byli realni – tenże Reuters powołuje się na relację świadków, którzy nie tylko widzieli latające spodki nad miastem, ale także kosmitów na dachach swoich domów i drapaczy chmur.

Kilka dni zabrało mass mediom uspokojenie nastrojów. Spikerzy CBS wielokrotnie zapewniali na tej samej antenie, która nadała audycję, że była to tylko fikcja. Ale ludzie nie wierzyli. Gazety publikowały specjalne dodatki, w których mnóstwo ludzi ręczyło swym autorytetem za to, że słuchowisko było halloweenowym żartem. Sam Orson Welles oczywiście przeprosił…

Wszystko to przez… opowieść. Nic więcej. Żadnych faktów, nawet półprawd – po prostu godzina doskonale zaplanowanej i świetnie opowiedzianej historii, zmieszana w odpowiednich proporcjach z naszą wrodzoną wyobraźnią.

Dorothy Perkins z „New York Herald Tribune” napisała kilka dni później:

Zupełnym przypadkiem pan Orson Welles i jego Mercury Theater on the Air dokonali jednej z najbardziej fascynujących demonstracji naszych czasów. Udowodnili, że kilka efektownych głosów oraz tricków dźwiękowych mogą tak ogłupić masy, by tak całkowicie uwierzyli w niedorzeczną, fantastyczną opowieść, że wywołało to panikę na skalę całego kraju. (…) Hitlerowi udało się rzucić Europę na kolana miesiąc temu, ale on miał przynajmniej armię, która mogła siłą poprzeć jego wrzaski. Ale pan Welles sprawił, że przerażeni ludzie popadali w demoralizację nie dysponując praktycznie niczym.

Oczywiście, „pan Welles” nie był pierwszym, ani jedynym, który używał opowieści – czy nawet mass mediów – do siania paniki bez oparcia w faktach. Pani Perkins nie odrobiła zadania domowego lub nie pamięta, że jej własny „New York Herald” w 1874 roku fałszywie poinformował o tym, że z nowojorskiego ZOO uciekły zwierzęta, które sieją terror na ulicach. 49 osób zginęło, a 200 zostało rannych w wyniku paniki, którą wywołali.

Historie, opowieści, mają moc. Steve Allen, którego relację przytoczyłem Ci wyżej wierzył, że nadchodzi koniec świata. Opowieść sprawiła, że podjął realne kroki, porzucając inne, ważne dla niego czynności.

Opowieści to właśnie robią. Sprawiają, że przeżywamy, podejmujemy działania. Cała historia ludzkości jest wypełniona opowieściami, które w większym lub mniejszym stopniu zmieniły nas. Od małych rzeczy, jak naprawa dachu w lokalnej szkole, przez wielkie ruchy społeczne po globalne wojny – jako ludzie jesteśmy spragnieni opowieści. Pokażę Ci, że dostrzegamy je nawet tam, gdzie ich nie ma. Ba, tworzymy je na siłę, by zrozumieć świat i móc w dalszym ciągu go podbijać, wyrywać nie tylko innym gatunkom, ale pustce i niezrozumieniu, które są tam, gdzie nie ma opowieści.

Jest mnóstwo rzeczy, których nie wiesz o opowieściach. Gotów na podróż?


Ten wpis jest zapowiedzią mojej trzeciej książki. Więcej szczegółów wkrótce.


Komentarze 5 Dodaj komentarz

 
  1. Jak widzę artykuł Pana Tkaczyka to mi się nie chce czytać. Gość na siłę chce zainteresować wszystkich sobą i swoją agencją Midea.

    Lubie go, bo byłem kiedyś na jego prezentacji, ale od 4 lat prezentuje siebie jako osobę, która zjadła wszelkie rozumy.
    Kiedyś to jeszcze można było wyczuć pasję w jego opowieściach, teraz tylko komercja i sprzedaż produktów.

    Wprowadźcie nowych ludzi. Czy to jest tak że jest jeden Tkaczyk, który może z Wami współpracować? To strasznie mało osób, jesteście strasznie zamknięci na ludzi reklamy.

    Wszyscy kochają Tkaczyka, ma on dużo osób na fejsie, twitterze, i innych portalach społecznościowych, ale może to jest pomysł aby Tkaczyk zniknął w końcu z polskiego internetu. Chodzi mi o kulturę psychiczną. Mam go dosyć, mimo,że to ogólnie fajny gość.

    Myślę, że czas na nowe twarze i odsunięcie „starych komuchów” z polskiego internetu.

       Odpowiedz
    16
    10
  2. Zgadzam się z tym komentarzem. Typowy przykład sody i promowania własnej osoby. Kiedyś to były ciekawe opowieści teraz opowiastki rodem z PRL. Dajcie nowych, młodych bez brody. Pozdrawiam

       Odpowiedz
    7
    5
  3. Jesteście najmilszymi hejterami, jakich mogłem sobie wymarzyć. Zamiast rzucać mięsem, piszecie „ogólnie fajny gość”, „Batman”. A broda jest najcięższym zarzutem. Dzię-ku-ję :)

       Odpowiedz
    6
    1
  4. Dlaczego piszecie „dajcie”. Kto ma dać? Nazwisko.
    Kto ma się usunąć z internetu? Sami siebie?

    Tkaczyk pisze, a Picasso co? Maluje?
    …się nie podoba, to trzeba zacząć samemu pisać, albo to forum zacznie przypominać pudelka.pl
    Zawsze jest ktoś, kto czyta pierwszy raz takie materiały i doprawdy nie rozumie komentarzy padających z Loży Starców i Szyderców.

       Odpowiedz
    1
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć − 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Prywatność w internecie

wtorek 14/01/2014
50

Dziewczyna w poczekalni to kłopoty Dziewczyna, która wchodzi do poczekalni szpitala w Grand Rapids w stanie Michigan jest po prostu zjawiskowa. Nie możesz oderwać oczu…


Kobiety mówią, mężczyźni robią. Higiena social media

poniedziałek 23/09/2013
14

Ilu masz znajomych na Facebooku? A ilu z nich naprawdę się dla Ciebie liczy? Dziś o psychologii „gromadzenia znajomych” i o tym, czym Ci to…


Kim jest przywódca klanu? Jak ma rządzić?

wtorek 17/09/2013
35

Model przywództwa, z którym spotykamy się w tradycyjnych firmach i korporacjach nie zawsze przystaje już do otaczającej nas rzeczywistości. Czas poszukać inspiracji gdzie indziej. Dziesiątki…


Anatomia kłamstwa i reklamy w internecie

czwartek 12/09/2013
26

8 maja 1945 roku Hermann Göring oddał się w ręce aliantów. Internowany w Luksemburgu czekał na proces przed Międzynarodowym Trybunałem w Norymberdze. W tym samym czasie…


Narzędzia social media

niedziela 08/09/2013
36

Jak budować swoją pozycję na Twitterze, Facebooku czy – ogólnie – w social media? Mówiąc najprościej: trzeba angażować i wzbudzać zainteresowanie. Kluczem do wzbudzania zainteresowania jest kombinacja informacji i rozrywki.…


Trójkąt miłosny

niedziela 01/09/2013
34

Płomienna namiętność, ślepe oddanie, długie romantyczne uczucie czy młodzieńcze wzdychanie – to wszystko rodzaje miłości. Psychologowie już dawno je skatalogowali. Czego nie wiesz o miłości? I…


Silna marka omija pośredników

środa 28/08/2013
754

Seria książek o Harrym Potterze została już zakończona. Ale wyobraź sobie, że J.K. Rowling napisałaby jeszcze jedną część. Czy gdyby ogłosiła sprzedaż na swojej stronie, potrzebowałaby jeszcze tradycyjnego modelu dystrybucji? Wydawnictwa, księgarzy?…


Czego nie dowiemy się z Google i Facebooka

wtorek 20/08/2013
36

Google jest synonimem świetnego wyszukiwania. Ich legendarny algorytm sprawia, że jakakolwiek próba wejścia na rynek wyszukiwarek kończy się fiaskiem konkurencji. A mimo to jedna fraza spędza sen z oczu inżynierom…


Celem programu lojalnościowego jest nakłonienie klienta do powtarzania najmniejszej akcji, która przynosi zysk

wtorek 13/08/2013
13

Koszt pozyskania nowego klienta wielokrotnie przewyższa koszt ponownego obsłużenia klienta, który już wcześniej u Ciebie kupował – tę prawdę marketingową możesz znaleźć praktycznie w każdym podręczniku. Klient, który już u Ciebie kupił jest przekonany…


Jak sprzedawać w social media

piątek 09/08/2013
698

Wyobraź sobie billboard zachęcający do sprzedaży nowego pakietu danych do Twojego telefonu komórkowego. Za 9,99 złotych miesięcznie możesz mieć nielimitowany, niczym nieograniczony pakiet gigabajtów. Wystarczy zadzwonić pod numer wskazany…