Cała prawda o kryzysach w social media


czwartek 06/02/2014
3

Na początku roku jak grom z jasnego nieba w lokalnych „patriotów podatkowych” trafiła wiadomość o optymalizacji podatkowej LPP. W sieci zawrzało. Święte oburzenie na „okradanie kraju”, nieuczciwość i ogromną niegodziwość LPP wybuchło momentalnie. Oczywiście głównie w sieci, bo łatwiej założyć fanpage na facebooku i kliknąć „lubię to”, niż zorganizować choćby realną pikietę.

Cóż, internet cierpliwszy od papieru jest. Przyjmie wszystko a nawet więcej, chciałoby się powiedzieć. Eksperci od „kryzysów w sieci” odtrąbili wielką porażkę LPP i już byli gotowi wieszczyć firmie poważne tarapaty. Nawoływaniom do bojkotu matek LPP (Reserved, Cropp, House) nie było końca. Jeszcze w minionym roku szerokim echem odbiła się sprawa zdecydowanie bardziej bulwersująca, czyli tragedia w Bangladeszu. Jaki jest efekt tych problemów i kryzysów? Od ponad pół roku sprzedaż rośnie!

Bangladesz

Chodzi o tragedię, która wydarzyła się w kwietniu 2013 roku na przedmieściach stolicy Bangladeszu Dhace. Doszło wtedy do zawalenia budynku Rana Plaza, w którym mieściły się fabryki odzieżowe. Zginęło 1127 osób.

Po tej katastrofie 70 firm odzieżowych (m.in. H&M, Esprit, Tesco, Lidl) stworzyło fundusz, z którego finansowani będą inspektorzy pracy kontrolujący bezpieczeństwo w fabrykach w Bangladeszu.

Firmy zaczęły też działać na własną rękę. Tesco przeprowadziło surowe kontrole, po których wycofało część zamówień, H&M zdecydowało, że co roku przeznaczy pół miliona dolarów na ochronę przeciwpożarową w fabrykach, z którymi współpracuje, a Primark wypłacił milion dolarów rodzinom ofiar z Rana Plaza.

naTemat

I to jest realny problem, który mam wrażenie został potraktowany nieproporcjonalnie lekko w stosunku do zamieszania jakie wywołał temat przeniesienia marek – ze względów podatkowych – na Cypr. W moim odczuciu kwestia optymalizacji podatkowej została potraktowana z niewspółmiernie dużym zainteresowaniem i złością (żeby nie używać dosadniejszych określeń).

Jak kryzys wpłynął na sprzedaż?

Kryzys za kryzysem, wpadka – czy wręcz tragedia – wizerunkowa jedna po drugiej. Przecież to się musiało jakoś odbić na sprzedaży! No to sprawdzamy!

Ostatni kwartał minionego roku – a więc czas pod znakiem Bangladeszu – to stałe wzrosty w LPP. Wzrosty dodajmy niemałe, ponieważ w odniesieniu rok do roku wzrosty były blisko 30-to lub ponad 40-to procentowe. W przypadku tak dużej firmy jak LPP takie wzrosty oznaczają przychody na poziomie 300 – 500 milionów złotych! Piękny wynik jak na okres ogromnej tragedii wizerunkowej, prawda?

Oczywiście, że firma musiała jakoś zareagować na te protesty, jednak – bądźmy poważni – Ci internetowi „aktywiści” to jakiś promil wszystkich klientów sklepów marek LPP. Po wtóre spora część z nich kliknęła lubię to a następnego dnia poleciała do Empiku.

Tak wygląda większość Kryzysów w Social Media. Ekscytuje się tym 50 osób z branży interaktywnej a przeciętny konsument nie ma bladego pojęcia, że coś się w ogóle wydarzyło. Firmy te „kryzysy” zaczynają czuć dopiero gdy sytuacją zainteresuje się telewizja lub prasa. Taka to jest, ta nasza siła internetu.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. Pingback: Reserved - cypryjskie podatki LPP i afera z bojkotem marki

  2. Pingback: 2019

  3. Pingback: javsearch.mobi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


pięć + 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Dary losu - czy to ma sens?

wtorek 12/05/2015
0

Dary losu, promki, gifty… Prezenty, to chyba słowo najlepiej opisuje zjawisko, o którym mówię. Rozmaite podarunki wysyłają marki lub agencje zarówno blogerom jak i dziennikarzom,…