Marketingowy strzał w dziesiątkę?


wtorek 30/04/2013

Czasami, widząc reklamy w telewizji, łapię się za głowę i zastanawiam się, kto stworzył dany klip. Nie chcę nawet myśleć, ile dana firma zapłaciła agencji reklamowej. Tymczasem klucz do sukcesu – moim zdaniem – leży w prostocie i oryginalności jednocześnie. Świetnym zagraniem popisało się małe, dwuosobowe studio Greenheart Games.

Deweloper stworzył prostą grę ekonomiczną, w której prowadzi się własne studio, tworzące… gry. Jej nazwa to Game Dev Tycoon. Firma wprowadziła na rynek dwie wersje – płatną w cenie 8 dolarów i „piracką”, czyli po prostu darmową. Jak łatwo się domyślić, na bezpłatną wersję zdecydowało się zdecydowanie więcej użytkowników. Bo po co płacić, skoro można piracić? Cały problem polega na tym, że nielegalnej wersji gry nie da się ukończyć. Po jakimś czasie wydawane przez nas tytuły zaczynają być piracone na potęgę i studio w końcu bankrutuje. Nic nie da się z tym zrobić.

Prawda, że genialne? Każdy gracz, który skorzystał z pirackiej wersji, na własnej skórze może poczuć, jak to jest, kiedy ktoś kradnie jego własność intelektualną. Wirtualnie, bo wirtualnie, ale zawsze… Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że użytkownicy zaczęli narzekać na forach, że to niesprawiedliwe. Pytali, czy da się stworzyć jakieś zabezpieczenia, żeby komputerowi gracze nie kradli ich gier. Czy naprawdę ten prosty, ale jednocześnie genialny komunikat do nich nie dotarł? Najwyraźniej nie…

Małe studio nie tylko pokazało nieuczciwym graczom środkowy palec, ale też zadbało w ten sposób o świetny marketing. Akcja zadziałała viralowo, dzięki czemu pisały o tym największe serwisy internetowe na świecie (w tym polskie). Darmowa reklama na ogromną skalę. Podejrzewam, że po rozprzestrzenieniu się informacji, gra została kupiona przez wiele osób. Ja należę do jednej z nich i muszę przyznać, że Game Dev Tycoon naprawdę wciąga. Polecam!

Więcej o mnie na www.damian-jaroszewski.pl

Prowadzę też bloga o aplikacjach: www.appki.com.pl