Zmotywowani


poniedziałek 04/10/2010
3

Czy to w kryzysie czy w czasach prosperity, korporacje motywują pracowników: w kryzysie do bardziej wytężonego wysiłku, a w okresie pomyślności, by się nie rozleniwili. Motywowanie przebiera różne formy i, co należy zapisać na plus, czerpie pełnymi garściami z tradycji. Można na przykład podejrzewać, że niejaki Alessandro Di Priamo, szef firmy, która od 12 lat motywuje pracowników wielkich włoskich przedsiębiorstw i spółek, m.in. banku San Paolo-Imi, grupy hotelowej Movenpick, Renault Italia, czy Nissan Italia, inspiracji szuka prawdopodobnie u Sienkiewicza. Jakiś czas temu głośno było o jego pomyśle, by pracownikom Tecnocasy, jednej z większych włoskich agencji nieruchomości, kazać chodzić po rozżarzonych węglach. Tecnocasa słono zapewne zapłaciła, najpierw za tę usługę – kurs motywacyjny odbywał się, jak doniosły media, w luksusowym hotelu w pięknej renesansowej willi w Vermicino niedaleko Rzymu – a potem za leczenie poparzonych stóp swoich pracowników w szpitalu, bo niestety okłady z surowych kartofli zawiodły.

Jak pamiętamy, podobne metody motywacyjne stosowali bohaterowie „Trylogii”. „Jeśli się waszmościom podoba – radził Wołodyjowski panom Makowieckiemu i Lanckorońskiemu – można mu będzie pięty przypalić”. Chodziło o Turczyna, który „zeznawał jasno, lecz hardo” i którego pan Wołodyjowski w pysk musiał uderzyć, by „zuchwalstwo jeńca poskromić”. „Mam ja wachmistrza – chwalił się dalej mały rycerz – który Azję Tuhaj-bejowicza oprawiał i który w tych rzeczach jest exquisitissimus”. Pan Michał miał tu oczywiście na myśli Luśnię, który osobiście Azję na palu umieszczał.

Daleka jestem od stwierdzenia, że wspomniany wyżej Alessandro Di Priamo to współczesny Luśnia, a rolę Wołodyjowskiego przyjęli na siebie menedżerowie firmy Tecnocasa. Celem eksperymentu z chodzeniem po rozżarzonych węglach nie było przecież wymuszanie zeznań, lecz przekraczanie granic mentalnych i fizycznych. A że metody zbliżone, nie dziwota, bo i tu wojna, i tam wojna: bohaterowie Sienkiewicza walczyli o Rzeczypospolitą, a bohaterowie Tecnocasy o większą sprzedaż. Już Frédéric Beigbeder w swojej głośnej książce „29,99”, będącej atakiem na system kapitalistyczny, z wszechwładną reklamą w roli głównej, zauważał, że pracownicy korporacji posługują się retoryką wojenną: „To są po prostu wojskowi, którzy właśnie prowadzą trzecią wojnę światową”.

Cóż, od czasu gdy Beigbeder pisał swoją książkę (1997-2000), sytuacja uległa pogorszeniu. Beigbeder: „Rosse (skrócona nazwa firmy) jest jak wojsko: od czasu do czasu wydaje przepustki upoważniające do opuszczenia koszar; nazywa to seminariami motywacyjnymi. Wyglądają one tak…”. Czy tu nastąpi obraz wyrafinowanych tortur? Hm. Torturą dla co bardziej wrażliwych dusz mogą być co najwyżej zakłamanie, lizusostwo, snobizm i głupota uczestników. Poza tym business class, plaża, podświetlane nocą baseny, kasyno, dyskoteka i skutery wodne. Rzeczywiście, męka.

Jak dowodzi przypadek Tecnocasy, dziś jest inaczej. Teraz motywowanie nie polega już wyłącznie na pławieniu się w luksusie. Pracownicy korporacji muszą swoje odcierpieć, a choćby i chodząc po rozżarzonych węglach.

Być może jednak to nie dzielny Luśnia był wzorem dla Di Priamo, lecz Kmicic, który doskonale wiedział nie tylko, jak to jest, gdy się kogoś przypieka, ale i jak to jest być przypiekanym. Bo przecież, któż tego nie pamięta, dwóch było pułkowników w Rzeczypospolitej:

– „Ejże, sławny pułkowniczek pan Kmicic, a Kuklinowski ma go w ręku i Kuklinowski mu boczków przypiecze…

– Rakarz! – powtórzył po raz trzeci Kmicic.

– Ot, tak… boczków przypiecze! – dokończył Kuklinowski”.

Otóż włoski coach zarzekał się, że on sam także przechadzał się po węglach, nie doznając najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. A jeśli komuś to ćwiczenie zaszkodziło, to znaczy, że nie podszedł do zadania z należytą powagą i skupieniem.

Gdyby jednak Alessandro Di Priamo oraz inni specjaliści od motywowania wczytali się porządnie w teksty naszego „pierwszorzędnego pisarza drugorzędnego”, znaleźliby tam rozwiązanie dylematu: przypiekać czy też nie? „Pytaj go, miłościwy panie – zwrócił się Kmicic (posługujący się wtedy nazwiskiem Babinicz) do króla Jana Kazimierza, mówiąc o schwytanym szwedzkim rajtarze – choć nie wiem, czy będzie mógł odpowiadać, bo trochę przyduszon, a nie masz tu, czym by go przypiec”. A nie było, bo śniegi wszędzie leżały wówczas okrutne. Król okazał się łaskawy: „Wlejcie mu gorzałki w gardło”. „I istotnie lepiej to lekarstwo pomogło od przypiekania” – podsumował nasz noblista.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. Dlatego potrzeba iście królewskiej natury, żeby w motywowaniu przyżeganie zamienić na … no właśnie czym było to wlanie gorzałki w gardło? Aktem wielkoduszności czy patrzeniem w szerszej perspektywie?
    Alessandro Di Priamo popełnił zasadniczy błąd traktując wszystkich jednym motywatorem. I trafił w sedno sugerując, że poszkodowani zgrzeszyli brakiem skupienia. Sprawdził na własnej skórze.
    W takim razie – więcej wielkodusznych, królewskich motywujących, ulepionych przez lektury wybiegające poza typową bibliotekę biznesu.

    Z pozdrowieniami
    Adam Michrowski

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Czyta się miło, ale autorka myli przypiekanie ze spacerem po rozżarzonych węglach, który działa jak akupresura stóp. Doświadczyłam na własnej skórze, a ściślej stopach, przyznaję, że piekło, ale nie było ani śladu poparzeń, natomiast jak ręka odjął minęły chroniczne katary i kaszle… Poza tym, gdy w trudnych chwilach myśle jak poradzic sobie z problemem, to wraca wspomnienie tamtego spaceru w Krynicy Morskiej, na wczasach leczniczych, i wszystko staje się proste i mozliwe. Niekonwencjonalne metod mogą zatem sprawdzac się i w medycynie, i w zyciu zawodowym, w co nie wątpię. Pozdrawiam Panią.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. A może Pani podać nazwę tego hotelu? bo ja to bym chętnie się wybrał na tę ścieżkę z węgielków? Będę wdzięczny… ;)

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 − sześć =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odprysk kosmicznego zła

wtorek 16/10/2012
8

Nic dodać, nic ująć. Fragment książki Krystyny Czerni „Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” (Znak, 2011): Stosunek do zwierząt pozostanie niezwykle istotnym składnikiem światopoglądu artysty.…


Świeczka dla terrorysty

niedziela 31/10/2010
2

W „Życiu Warszawy”, a zarazem dodatku do „Rzeczpospolitej”, jak zwykle o tej porze roku znajdujemy „Pożegnania – wspomnienia o tych, którzy odeszli”, a więc sylwetki…


Żółta kartka dla „Gazety Sport”

poniedziałek 12/07/2010
1

Rozumiem doskonale, że po mundialu ktoś może mieć dosyć ciągłego gadania o ośmiornicy Paulu. Rozumiem nawet, że ktoś może stwierdzić emocjonalnie (bo emocje sięgały zenitu):…


Francuzi! A może by tak dorosnąć...?

czwartek 24/06/2010
9

Awantury z trenerem (Anelka), prześladowanie bardziej oczytanych i kulturalnych kolegów (Gourcuff jako ofiara Ribery'ego), anarchia, podział na zwalczające się frakcje, wybujałe ego zawodników – skandale…


Prawda mniej lub bardziej prawdziwa

poniedziałek 05/04/2010
1

Dyskusja nad „Kapuściński non-fiction” nie milknie, a nawet robi się coraz gorętsza. Najnowszy „Press” bierze w obronę Ryszarda Kapuścińskiego, oskarżając Artura Domosławskiego o manipulację, nierzetelność…


Ostatni idealista dziennikarstwa

czwartek 14/01/2010
7

Poznałam kiedyś dziennikarza, który swój zawód uważał za posłannictwo. Było to wiele lat temu i wówczas wydawało się, że takich jak on jest więcej. Czas…


Lepiej zapobiegać niż leczyć?

wtorek 05/01/2010
0

Czy ktoś pamięta, jak kończył się rok przed dziesięcioma laty? Ciekawość nowego wieku podszyta była – jak każda wielka zmiana – lękiem. Największe obawy budziła…


Obyczaje seksualne Greków a sprawa Polańskiego

czwartek 01/10/2009
8

Brytyjski dziennik „The Guardian” cytuje arcybiskupa Silvano Tomasiego, obserwatora Watykanu przy ONZ, który stwierdził, że około 80-90% nadużyć seksualnych popełnili księża homoseksualiści, mający pociąg do…


Co jest grane?

sobota 28/02/2009
9

Gdy wczoraj po raz kolejny wybrałam się do kina, zawierzywszy repertuarowi drukowanemu przez weekendowy dodatek „Gazety Wyborczej” i gdy po raz kolejny okazało się, że…


Daleka droga (do Europy)

czwartek 23/10/2008
7

Ciągle narzekamy na brak autostrad. I po co, na co strzępimy języki? Każdy, kto jechał trasą Poznań-Stryków (płatną oczywiście) wie, że autostrada autostradą – jest…