Strategia rybki dennej


wtorek 09/01/2007
14

Młody (rocznik ’76) pisarz Ignacy Karpowicz przedstawił w wywiadzie dla „Rzeczpospolitej” koncepcję strategii ryby dennej. Otóż ryba denna, w odróżnieniu od innych, które pływają bez przerwy i rzucają się na wszystko, zużywając przy tym masę energii, czeka po prostu z otwartym pyszczkiem, aż coś wpadnie.

Muszę przyznać, że i mnie ta strategia jest bliska, jednak w moim przypadku zakłóca ją niestety niepohamowana ciekawość. Jestem jak mała dziewczynka, która spaceruje po słonecznym, pełnym prześwitów lesie i co jakiś czas natrafia na ziejącą czernią jamę. Dziewczynka wie, że w zasadzie – tak jak ją mama uczyła – powinna uciekać jak najdalej, ale nie potrafi odpędzić natrętnej myśli: a co też może się tam kryć? Głos rozsądku, intuicja i mamine przestrogi nie pozostawiają złudzeń: trzeba strzec się ciemnych, brzydkich jam! Nie ma tam ani zajączka, ani sarenki, ani słodkich poziomek. Czaić się tam może tylko coś złego! Ale dziewczynka, choć zna bajkę o Czerwonym Kapturku, kombinuje: tyle już razy wchodziłam do takich jam i jakoś udawało mi się z nich wydostać. Najwyżej coś mnie pokąsa, najem się trochę strachu, ale w sumie, co mnie nie zabije, to mnie wzmocni. A jeśli to coś, co siedzi w tej dziurze, jest inne od poprzednich cosiów i będę mogła o tym opowiadać z wypiekami na twarzy? No i klamka zapada: dziewczynka wtyka do jamy jedną stopę, w środku chyba błoto, słychać bulgot, a i zapach niepiękny, ale co tam, jak się powiedziało A, trzeba powiedzieć B, ważne, żeby potem odpowiednio szybko wziąć nogi za pas. No to bach do dziury drugą stopą, ojej, tu jest głęboko, wciąga mnie, brak mi tchu, spokojnie, nie wpadać w panikę, gdzie ta gałąź, której mogę się uchwycić?

Szczęśliwie dla dziewczynki, jak to w bajkach bywa, po wygrzebaniu się z dziury i oczyszczeniu z błota, dobra wróżka znów zamienia ją w rybkę denną. Aż do następnego razu, gdy…

(dedykowane Kamilowi B. :) )

.


Komentarze 14 Dodaj komentarz

 
  1. Witam serdecznie!

    Ho, ho, ho!
    Na dobry początek dziękuję serdecznie za tak urokliwą dedykację blogowej bajeczki… :)
    Nie da się ukryć, że strategia, którą ja nazwałbym
    „na wariata” i mnie jest bardzo bliska. To istotny dowód na niewątpliwy fakt, że WSZYSCY do końca swych dni pozostaniemy – małą Alą, małym Karolkiem (i tak kolejno – proszę po słowie „małą” gdzie niegdzie „małym” dodawać zdrobnienie swojego
    -lubianego lub nie- imienia)…
    Pozdrawiam serdecznie!

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Panie Marianie!
    Jeśli opisana przez Panią Monikę strategia wydaje się Panu być denna, to sam otworzę „pyszczek”, niczym ryba denna i poczekam, aż coś w nią wpadnie.
    To było by bez sensu, prawda Panie Marianie?
    Dlatego też apeluję o konkretne odezwy i komentarze do blogów, jak i samych ich autorów. W całym serwisie „wirtualnemedia.pl”.
    Z góry dziękuję!
    Serdeczności życzę!

       Odpowiedz
    0
    0
    • Bardzo, panie Biernacki, sprawnie sformułowany felietonik. Niestety nie grzeszy… nadmiarem dobrego smaku.

         Odpowiedz
      0
      0
  3. Ja chyba jestem podobny:) dobry tekścik, pozdrawiam, wszystkiego dobrego

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Zacznę od własnej definicji szczęścia: nie pragnij tego, czego nie możesz osiągnąć… Poruszyłaś bardzo ciekawy aspekt, który znakomicie pasuje do dzisiejszych czasów. Często zabiegani i zapracowani nie dostrzegamy niczego oprócz czubka własnego nosa. Nie potrafimy się cieszyć z żadnej najmniejszej rzeczy, którą uda nam się osiągnąć gdyż wciąż chcemy więcej, szybciej, dalej… Ale niestety zatracamy całkowicie radość z życia. Czy w tym naszym pędzie do osiągnięcia szczęścia, które zresztą jest subiektywne jest w ogóle jakaś meta? Bo po cóż sportowiec ma biec, kiedy nie ma wytyczonej mety? Jak długo można biec tak bezcelowo? Lepiej być tą rybką denną i cieszyć się po prostu z tego, co daje nam los.

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Drogi Przedmówco!
    W dzisiejszym świecie miejsce uczuć zajęła pogoń za pieniądzem.
    *
    Pani Moniko!
    Dziś odwiedziłem księgarnię „Swiata Książki”. Pani „śmiech Iguany” od 1 lutego będzie na wyprzedaży w cenie specjalnej – jedyne 9,90 zł.
    Dlaczego wartościowa, niekonwenconalna literatura w Polsce schodzi „na psy”?

       Odpowiedz
    0
    0
    • Myslę, że i tak Świat Ksiązki zachował się nadzwyczaj wspaniałomyslnie, bo widywałam już przecenione ksiązki po 3 miesiącach od wydania, a „System argentyński” – bo to o tę książkę chodzi, a nie o „Śmiech iguany”, który miał innego wydawcę – ukazał się w marcu 2006. Czyli przetrwał prawie rok w pierwotnej cenie:) uważam to raczej za sukces, a nie porażkę.
      Pozdrawiam!
      P.S. No i dzięki za miłe słowa o „Iguanie”:) pzdr

         Odpowiedz
      0
      0
      • Pani Moniko, Czytałem „Śmiech iguany” w… samolocie do Meksyku. Tak się jakoś złożyło. Potem miałem różne fajne skojarzenia :)
        Niech Pani uważa na tytuły:
        Śmiech iguany
        Strategia rybki
        Metafizyka wanny
        to jakas celowa reguła, czy juz oznaka maniery?:>
        Wiem, bezczelna ta moja uwaga, zwazywszy, żem jeszcze nic nie wydał. NA raziwe więc nikt nie może powiedzieć „przyganiał kocioł garnkowi” – zresztą Pani to raczej urzekająca ikebana kwiatów nie garnek:)

           Odpowiedz
        0
        0
  6. Zgadzam się z Tobą Kamilu, ale czy nie uważasz, że w tej pogoni za pieniędzmi zatraciliśmy człowieczeństwo? Wystarczy przyjrzeć się jak „żyje” miasto w godzinach szczytu… Nie zwracamy uwagi na obcych ludzi, którzy nierzadko potrzebują naszej pomocy. Czy zasobność portfela upoważnia do pogardy innymi ludźmi? Można powiedzieć: jest biedny, bo leniwy i niepracowity… Ale czy tak jest naprawdę? Otóż nie, bo są ludzie, dla których od prestiżu i pieniędzy ważniejsza jest pasja. Bo to ona nadaję sens życiu. Można wiele zarabiać, ale nigdy nie będziemy mogli sobie powiedzieć tak to jest to, co kocham i to chcę właśnie w życiu robić. „Człowiek jest wielki nie przez to co posiada, lecz przez to kim jest, nie przez to, co ma lecz przez to, czym dzieli się z innymi” Jan Paweł II.

       Odpowiedz
    0
    0
  7. WITAM SERDECZNIE!
    *
    Na początek sprostowanie: w przypływie „pohamowania” pamięci pomyliłem tytuły Pani powieści w poprzednim swoim komentarzu.
    Przetrwanie 10 miesięcy na polskim rynku wydawniczym z – przepraszam za szczerość – „niszowym” projektem, to poza frajdą i satysfakcją ogromny sukces!
    Pozdrawiam!

       Odpowiedz
    0
    0
  8. Witam Wszystkich!

    Postanowiłem zadbać o świeży komentarz felietonowy.
    „Zejdźmy” już z tej Odorowicz, bo nie warto psuć sobie reputacji Jej problemami. ;)

       Odpowiedz
    0
    0
  9. ☟ KOMERCYJNE GWIAZDY TELEWIZJI 2007 ☟

    Który to już raz czytelnicy (a przy tym widzowie, telewidzowie) wybiorą gwiazdy telewizji?
    Dziesiąty. Już dziesiąty. Plebiscyt Telekamery „Tele Tygodnia”, wyznaczający być, albo nie być w polskim światku medialnego show- biznesu w tym roku obchodzi swój jubileusz. Jak zwykle relację z tej prestiżowej imprezy wyemituje na żywo TVP 2. Co więcej! Już o 19:25 również „na żywca” najwyższy wodzirej IV Rzeczypospolitej – Marcin Prokop- w towarzystwie którejś z dwójkowych prezenterek zaprezentuje wejście szanownego towarzystwa po czerwonym dywanie prosto na salę teatralną, gdzie wszystko się przesądzi. To zupełnie, jak z dodawaniem składników do potrawy nieznanego pochodzenia. Jakość składników doprawdy różnorodna, a efekt usilnych starań „poprawia” ten jeden, jedyny. Trudno dostępny, doceniony i przy tym niezawodny. Kto to taki? O kim mowa? O wielkiej, cieszącej się w Polsce nieposzlakowanym uznaniem międzynarodowej gwieździe na miarę Sophii Loren. Ta z resztą swego czasu była gościem specjalnym owej gali. W tym roku międzynarodowym gościem specjalnym, który podczas wręczenia statuetek odbierze swoją własną, specjalną i zagwarantowaną jest pewna brunetka o urokliwym uśmiechu i oryginalnej urodzie, po czterdziestce. Szerszej widowni znana z telewizyjnych seansów „z łezką”. Nie, to nie będzie Jane Seymour, odtwórczyni tytułowej roli w serialu „Dr. Quinn”. Celowo, by wzbudzić Państwa podenerwowanie nie podam, kim jest ta Pani. Na wyczekiwaną przez cały rok imprezę, polskie gwiazdy i gwiazdeczki szykują się odpowiednio wcześnie. W tym roku po raz pierwszy na blisko dwa miesiące przed decydującym starciem wręczono tzw. Złote miniatury Telekamer „Tele Tygodnia”. Prowadzona przez tańczącą we dnie i w nocy Kasię Cichopek oraz wyszydzanego w warszawce Piotra Adamczyka (o tym panu więcej na końcu) „uroczysta gala wręczenia nominacji do Telekamer „Tele Tygodnia” 2007” przyciągnęła tłumnie zarówno samych zainteresowanych, jak i również osoby pokrętnie związane z… No właśnie… Trudno ocenić tak naprawdę z czym… Uznajmy więc, że ze „światem filmu” i „showbizu”. No, już lepiej… Nominowani, rzecz jasna bez specjalnych ograniczeń rozdawali wokoło rozochoconym dziennikarzom i fotoreporterom sztuczne uśmieszki od czasu do czasu tu i ówdzie zagadując to jednych, to drugich. A nóż widelec, łyżeczka stołowa takiej gwiazdeczce przydarzy się „propozycja” jedynki na krajowej bulwarówce… Taka znajoma warszawce twarz musi walczyć niczym lew, niczym lwica o swój kawałek mięsa. Uznając, że lepsze to, niż takim „mięsem” oberwać.
    W tym roku w dziesięciu kategoriach z zapartym tchem już jutrzejszego wieczoru na decydujący wynik starcia oczekiwać będzie 52 nominowanych aktorów, aktorek, prezenterów, zespołów muzycznych, wykonawców, satyryków, twórców seriali, publicystów i wodzirejów. Napisałem 52, ponieważ w dwóch kategoriach: „Publicystyka” oraz „Rozrywka” uwzględniono podwójne nominacje. I tak duet T. Sekielski i A. Mrozowski umieszczono w publicystyce, a K. Skrzynecką i eleganckiego H. Urbańskiego w struktury rozrywki. Zaznaczyłem, o jakie kategorie chodzi, bo to przecież nigdy nie wiadomo…
    Jak potoczą się losy nominowanych w tegorocznej, dziesiątej edycji Plebiscytu Telekamer „Tele Tygodnia” 2007? To wie –jak na razie- tylko firma sprawująca nadzór nad przebiegiem oraz weryfikacją wyników głosowania Plebiscytu. Zainteresowanych odsyłam na uroczysty program artystyczny połączony z rozdaniem statuetek do TVP 2. Bezpośrednia relacja z prowadzonej zapewne przez Grażynę Torbicką i popularnego aktora lub satyryka już 22 stycznia o 20:00. O 20:00? Co na to ośmiomilionowa rzesza widzów serialu „M jak miłość”? Pozostaje im oglądać relację z wreczenia specjalnej, złotej Telekamery dla ich ukochanego„tasiemca”. W końcu zawsze jest jakieś wyjście…

    Obiecałem dodać coś o wspomnianym żartowaniu sobie z ulubieńca pokolenia moherowych beretów. Przytoczę anegdotkę. Państwo pozwolą?:
    Wchodzi mężczyzna do sklepu ogrodniczego i i mówi: „Poproszę dwa kilo ziemi… Tej ziemi…”.

    *** Dziękuję serdecznie za poświęcony mi czas i uwagę w celu zaznajomienia z powyższym felietonem!  ***

       Odpowiedz
    0
    0
  10. Ja nie wiem, czy Pani ma rację, bo nikt jej nie ma, ale chętnie podyskutuję z Panią na ten i inne tematy w realu :) .
    Czekam na kontakt i pozdrawiam.
    Jest Pani piękną i zagubioną kobietą.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− cztery = 5

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odprysk kosmicznego zła

wtorek 16/10/2012
67

Nic dodać, nic ująć. Fragment książki Krystyny Czerni „Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” (Znak, 2011): Stosunek do zwierząt pozostanie niezwykle istotnym składnikiem światopoglądu artysty.…


Świeczka dla terrorysty

niedziela 31/10/2010
32

W „Życiu Warszawy”, a zarazem dodatku do „Rzeczpospolitej”, jak zwykle o tej porze roku znajdujemy „Pożegnania – wspomnienia o tych, którzy odeszli”, a więc sylwetki…


Zmotywowani

poniedziałek 04/10/2010
22

Czy to w kryzysie czy w czasach prosperity, korporacje motywują pracowników: w kryzysie do bardziej wytężonego wysiłku, a w okresie pomyślności, by się nie rozleniwili.…


Żółta kartka dla „Gazety Sport”

poniedziałek 12/07/2010
33

Rozumiem doskonale, że po mundialu ktoś może mieć dosyć ciągłego gadania o ośmiornicy Paulu. Rozumiem nawet, że ktoś może stwierdzić emocjonalnie (bo emocje sięgały zenitu):…


Francuzi! A może by tak dorosnąć...?

czwartek 24/06/2010
58

Awantury z trenerem (Anelka), prześladowanie bardziej oczytanych i kulturalnych kolegów (Gourcuff jako ofiara Ribery'ego), anarchia, podział na zwalczające się frakcje, wybujałe ego zawodników – skandale…


Prawda mniej lub bardziej prawdziwa

poniedziałek 05/04/2010
40

Dyskusja nad „Kapuściński non-fiction” nie milknie, a nawet robi się coraz gorętsza. Najnowszy „Press” bierze w obronę Ryszarda Kapuścińskiego, oskarżając Artura Domosławskiego o manipulację, nierzetelność…


Ostatni idealista dziennikarstwa

czwartek 14/01/2010
25

Poznałam kiedyś dziennikarza, który swój zawód uważał za posłannictwo. Było to wiele lat temu i wówczas wydawało się, że takich jak on jest więcej. Czas…


Lepiej zapobiegać niż leczyć?

wtorek 05/01/2010
150

Czy ktoś pamięta, jak kończył się rok przed dziesięcioma laty? Ciekawość nowego wieku podszyta była – jak każda wielka zmiana – lękiem. Największe obawy budziła…


Obyczaje seksualne Greków a sprawa Polańskiego

czwartek 01/10/2009
162

Brytyjski dziennik „The Guardian” cytuje arcybiskupa Silvano Tomasiego, obserwatora Watykanu przy ONZ, który stwierdził, że około 80-90% nadużyć seksualnych popełnili księża homoseksualiści, mający pociąg do…


Co jest grane?

sobota 28/02/2009
28

Gdy wczoraj po raz kolejny wybrałam się do kina, zawierzywszy repertuarowi drukowanemu przez weekendowy dodatek „Gazety Wyborczej” i gdy po raz kolejny okazało się, że…