SEKSAFERA SZYTA NA MIARę


niedziela 10/12/2006
12

Przez tydzień nie było mnie w kraju. Gdy leciałam w tamtą stronę, na okładkach hiszpańskich czasopism królowała afera korupcyjno-obyczajowa dotykająca elit artystyczno-finansowych tego kraju. Gdy wracałam, na „jedynce” we wszystkich polskich gazetach czytałam o „seksaferze w Samoobronie”. Naszą seksaferę wszyscy znamy, więc przybliżę tylko tę hiszpańską.

OSOBY DRAMATU:

Isabel Pantoja – legenda hiszpańskiej estrady, niegdyś ognista brunetka, dziś zapewne jej naturalnym kolorem włosów jest siwy. Ktoś taki jak u nas Irena Santor. No, może Maryla Rodowicz. Obecnie ukryta za wielkimi okularami przeciwsłonecznymi.

Prominentny Urzędnik – z wyglądu: macho na emeryturze. Burmistrz hiszpańskiego kurortu Marbella, gdzie wakacje spędza rodzina królewska oraz szejkowie arabscy. Ceny nieruchomości i działek budowlanych są tu równie wysokie jak na Lazurowym Wybrzeżu. U nas stanowisko porównywalne jedynie z prezydentem Sopotu.

Była Żona – otyła blondyna. Kiedyś o osobach w jej wieku mawiało się „dama ze śladami wielkiej urody”. W tym przypadku od razu widać, że damą nigdy nie była, a ślady jakiejkolwiek urody dawno zatarł czas.

Młody Narzeczony – trzydziestolatek, nowa miłość Byłej Żony. Rówieśnik córek państwa burmistrzostwa.

ZARYS AKCJI:

Występ słynnej Isabel w Marbelli zaowocował gorącym romansem gwiazdy z burmistrzem i rozpadem jego małżeństwa. Sielanka trwała trzy lata – do momentu, gdy gruchnęła wieść, że burmistrz (do spółki z Byłą Żoną) ma liczne konta w Szwajcarii, na które przelewa łapówki za pomoc przy sprzedaży gruntów. Prominentny Urzędnik wylądował w więzieniu, podobnie jak Była Żona, która jednak wyszła (szczelnie otulona płaszczem przeciwdeszczowym) za kaucją w wysokości 900 tysięcy euro, zgromadzonych w ciągu jednego dnia przez Młodego Narzeczonego. Prokuratorowi opowiedziała o pieniądzach w workach na śmieci, przynoszonych do domu burmistrza, i o tym, jak z mężem latali wynajętym samolotem na kuskus do Maroka. Wstrząśnięta tymi rewelacjami Isabel Pantoja wydała oświadczenie – podobno po to, by uniknąć aresztowania – w którym odcięła się od kochanka. Stwierdziła, że została oszukana; nic nie wie o żadnych tajnych kontach, co więcej, była przekonana, że jej wybranek jest biedny jak mysz kościelna. Przez ostatnie trzy lata to ona go utrzymywała.

Jest w tej historii wszystko: władza, wielkie pieniądze, zdrada, zemsta i namiętność – ta prawdziwa i ta płatna. Prawie jak u nas! Ale, jak wiadomo, „prawie” robi wielką różnicę. I tak, mocno sterany hulaszczym życiem burmistrz Marbelli to Adonis przy pośle Łyżwińskim. Gra toczyła się tam o miliony euro, a tu o posadę w biurze poselskim. Zemsta też u Hiszpanów sroższa – leciwy kochanek musiał pożegnać się nie tylko z karierą, ale i z wolnością. Tylko o dzieciach mowy na szczęście być nie mogło, bo zamieszane w aferę panie dawno pozostawiły za sobą wiek rozrodczy.

Każdy ma więc aferę korupcyjno-erotyczną na swoją miarę. Hiszpanie emocjonują się upadkiem wielkiej gwiazdy i szczegółami finansowych szaleństw skorumpowanego prominenta. My zaś – wynikami badań DNA posła Łyżwińskiego i prokuratorskimi oględzinami anatomii Andrzeja Leppera. Powoli, bo powoli, ale jednak doganiamy Europę.

.


Komentarze 12 Dodaj komentarz

 
  1. myślę, że gdyby dziennikarze dobrze poszukali, to i u nas znaleźliby seks-aferę z wyższych sfer i nie musielibyśmy wstydzić się naszej przaśności ;)
    Nie sądzę, że jest Pani tak naiwną by wierzyć, że podobne rzeczy działy się tylko w biurach Samoobrony.
    Może nawet w telewizji coś by się znalazło?

       Odpowiedz
    0
    0
  2. p. Warmiaczko – każdy ma taką seks afere na jaką zasługuje… ja tam doceniam uroki buractwa, to nas w końcu wartościowo różni od reszty świata, no może tylko Europy

       Odpowiedz
    0
    0
    • Panie Jarku,
      ja powodów do wstydu nie mam, odniosłam jednak wrażenie, że z tekstu Szanownej Gospodyni wyzierają pewne kompleksy i dlatego pospieszyłam z radą.
      Gdyby tylko dobrze poszperać, nie tylko Hiszpanie mogliby pozazdrościć.

      Pamięta Pan deputowaną Ciociolinę? Myślę, że pani Anete ma duże szanse w następnych wyborach. Zieloni już ją wzięli pod swoje skrzydła.

         Odpowiedz
      0
      0
  3. Pani Warmiaczko, tekst pani Moniki Luft, jak najbardziej ciekawy, kompleksów autorki nie dostrzegłem, być może jest w nim pewna tęsknota za innym ujęciem tematu – ale wpisuje się wg mnie trafnie w oczekiwania czytelnicze, szczególnie czytelniczek. Spotykam się ostatnio, z takim poglądem wśród Pań, że niechby działo się to co się dzieje, bo nad hormonami ludzkość, nigdy nie była w stanie zapanować, tylko, niechby to miało jakiś poziom… no jakiś poziom estetyczny… I to wg mnie odnotowała p. Monika Luft,. Pozdr,

       Odpowiedz
    0
    0
    • o nie! nie pozbawi mnie Pan prawa do własnej interpretacji tekstu oraz oceny Was, dziennikarzy, karmiących nas do znudzenia sex appealem Samoobrony.
      Mnie to po prostu guzik obchodzi i czekam na chwilę, gdy na pierwsze strony wybiją się tematy ważniejsze.

      A jeśli Pan i Pana Koleżanki cierpią z powodu „niechby to miało jakiś poziom estetyczny”, to proszę zająć się karierami robionymi w łóżkach reżyserów, wydawców telewizyjnych etc.
      Tylko na Boga, nie na pierwszych stronach poważnych gazet.

         Odpowiedz
      0
      0
  4. Nie to miałem na myśli… pewnie bez kawy się nie obejdzie… ja tam uważam podobnie jak Pani, tak się tylko jąknąłem, że to lekka wiocha… bez urazy

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Ogólnie, story do ‚luftu’ a stylistycznie sięgająca ‚DNA’ współczesnego dziennikarstwa – vide dywagacje nt. wieku I.Santor czy M.Rodowicz.

       Odpowiedz
    0
    0
  6. zgadzam sie – tekst p.Monisi – na poziomie dna. Styl i dowcip nastolatki i przyglupawe porownania – naprawde – Pani tez nie jest najmlodsza – czterdziestka stuknela pare la temu – wiec czas na troche oglady

       Odpowiedz
    0
    0
  7. Hiszpanie mają sexaferę, Samoobrona ma „seksaferę,
    a my mamy felieton pani Moniki Luft!!
    Brawo krzyhoo i jola

       Odpowiedz
    0
    0
  8. Wyrażajcie się z szacunkiem o Pani Monice bo dam w ryj !
    krzychoo nie jesteś godzien czyścić butów Pani Monice, hej

       Odpowiedz
    0
    0
  9. Prowadze skromny tryb zycia ,pracuje / pracocholuje duzo.Ale wieczory i kapiel w wannie stanowia dla mnie wazny element dnia.Zauwazylem ,ze podczas nieobecnosci zony do wanny w jakis blizej niezrozumialy sposob wchodzi sasiadka.Poczatkowo myslalem ,ze to zludzenie ale sytuacja sie powtarza.Boje sie ze plotka zburzy naprawde dobre stosunki z zona .

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


osiem × 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odprysk kosmicznego zła

wtorek 16/10/2012
67

Nic dodać, nic ująć. Fragment książki Krystyny Czerni „Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” (Znak, 2011): Stosunek do zwierząt pozostanie niezwykle istotnym składnikiem światopoglądu artysty.…


Świeczka dla terrorysty

niedziela 31/10/2010
32

W „Życiu Warszawy”, a zarazem dodatku do „Rzeczpospolitej”, jak zwykle o tej porze roku znajdujemy „Pożegnania – wspomnienia o tych, którzy odeszli”, a więc sylwetki…


Zmotywowani

poniedziałek 04/10/2010
22

Czy to w kryzysie czy w czasach prosperity, korporacje motywują pracowników: w kryzysie do bardziej wytężonego wysiłku, a w okresie pomyślności, by się nie rozleniwili.…


Żółta kartka dla „Gazety Sport”

poniedziałek 12/07/2010
33

Rozumiem doskonale, że po mundialu ktoś może mieć dosyć ciągłego gadania o ośmiornicy Paulu. Rozumiem nawet, że ktoś może stwierdzić emocjonalnie (bo emocje sięgały zenitu):…


Francuzi! A może by tak dorosnąć...?

czwartek 24/06/2010
58

Awantury z trenerem (Anelka), prześladowanie bardziej oczytanych i kulturalnych kolegów (Gourcuff jako ofiara Ribery'ego), anarchia, podział na zwalczające się frakcje, wybujałe ego zawodników – skandale…


Prawda mniej lub bardziej prawdziwa

poniedziałek 05/04/2010
40

Dyskusja nad „Kapuściński non-fiction” nie milknie, a nawet robi się coraz gorętsza. Najnowszy „Press” bierze w obronę Ryszarda Kapuścińskiego, oskarżając Artura Domosławskiego o manipulację, nierzetelność…


Ostatni idealista dziennikarstwa

czwartek 14/01/2010
25

Poznałam kiedyś dziennikarza, który swój zawód uważał za posłannictwo. Było to wiele lat temu i wówczas wydawało się, że takich jak on jest więcej. Czas…


Lepiej zapobiegać niż leczyć?

wtorek 05/01/2010
150

Czy ktoś pamięta, jak kończył się rok przed dziesięcioma laty? Ciekawość nowego wieku podszyta była – jak każda wielka zmiana – lękiem. Największe obawy budziła…


Obyczaje seksualne Greków a sprawa Polańskiego

czwartek 01/10/2009
162

Brytyjski dziennik „The Guardian” cytuje arcybiskupa Silvano Tomasiego, obserwatora Watykanu przy ONZ, który stwierdził, że około 80-90% nadużyć seksualnych popełnili księża homoseksualiści, mający pociąg do…


Co jest grane?

sobota 28/02/2009
28

Gdy wczoraj po raz kolejny wybrałam się do kina, zawierzywszy repertuarowi drukowanemu przez weekendowy dodatek „Gazety Wyborczej” i gdy po raz kolejny okazało się, że…