Francuzi! A może by tak dorosnąć…?


czwartek 24/06/2010
9

Awantury z trenerem (Anelka), prześladowanie bardziej oczytanych i kulturalnych kolegów (Gourcuff jako ofiara Ribery’ego), anarchia, podział na zwalczające się frakcje, wybujałe ego zawodników – skandale we francuskiej drużynie narodowej doczekały się już nawet analiz socjologicznych, które wskazują na rolę czynników rasowych i religijnych w sporcie. „Trójkolorową wojnę domową” łatwiej jednak zrozumieć, gdy obejrzy się dowolny francuski film, opowiadający o współczesnych, dorosłych facetach. Zdarzyło mi się to kilka dni temu, późną nocą, po meczu. Zachęcona zapowiedzią (komediodramat z czołówką aktorów francuskich – Danielem Auteuilem, Charlotte Gainsbourg, Miou Miou, Nathalie Baye – w reżyserii Claude’a Berri), zasiadłam przed telewizorem, by zobaczyć „Jeden odchodzi, drugi zostaje”. Już po pierwszych scenach wiedziałam, że z komedią nie ma to nic wspólnego. Oto zamożny architekt, po traumie, jaką jest dla niego motocyklowy wypadek syna, zakochuje się w kobiecie, którą widzi po raz pierwszy w życiu, zresztą mężatce. Miota się straszliwie, bo jednak dręczą go wyrzuty sumienia wobec swej aktualnej kobiety, z którą przeżył 16 lat i którą także kocha. Przy okazji histerycznie oskarża swego 15-letniego syna, że protestując przeciwko jego rozstaniu z matką, łamie mu życie. Dodać należy, że ów 15-letni wyrostek nadal sypia w łóżku ze swymi rodzicami i domaga się buzi na dobranoc. W tym samym czasie drugi facet, równie zamożny i równie histeryczny, romansuje z czarnoskórą ekspedientką w swojej galerii, prześladowany przez domyślającą się jego zdrady żonę i jej koszmarną siostrę (obie sypiają w jednym łóżku). W końcu, poddany presji ze strony zazdrosnej małżonki i domagającej się rozwodu kochanki, właściciel galerii wybiera psychiatryk, a potem kupuje czerwone ferrari, które ma być lekiem na wszelkie frustracje. Cała ta grupa zachowuje się nie jak ludzie po pięćdziesiątce, ale jak zaplątani we własne emocje nastolatkowie, nieumiejący rozsupłać uczuciowych powikłań, w które zabrnęli na własne życzenie. Żaden z bohaterów nie budzi sympatii; zmęczeni ich bezsensownymi perypetiami i reakcjami, współczujemy wyłącznie młodemu motocykliście: mimo wypadku, który zrobił z niego kalekę, nadal anielsko się uśmiecha.

Jeśli ten film pokazuje psychiczny stan francuskiego społeczeństwa (a biorąc pod uwagę doświadczonego reżysera i wspaniałych aktorów, którzy robią wszystko, by uzasadnić doprawdy idiotyczne zachowania filmowych postaci, należy uznać, że tak), to czego wymagać od piłkarzy? Czemu mieliby być bardziej odpowiedzialni, rozważni i ustabilizowani emocjonalnie od rozchwianych przedstawicieli klasy średniej? Wydaje się, że to nie kwestie rasowe i religijne decydują więc o rozkładzie narodowej drużyny Francji, lecz raczej szeroko pojęta niedojrzałość jej członków. I tak oto mistrzostwa w futbolu i kinematografia stawiają naszym europejskim przyjaciołom wspólną, jednobrzmiącą diagnozę: czas dorosnąć!


Komentarze 9 Dodaj komentarz

 
  1. Francuzi, a moze by tak dorosnac.
    . Niech kazdy zajmie sie swoimi sprawami..
    Francuzi nie mowia Polakom, a moze by tak dorosnac..Maja swoje problemy i do innych sie nie mieszaja i ne potrzebuja opinii Mme Luft, by zrozumiec stan psychiczny francuskiego ..A propos jaki jest stan psychiczny polskiego spoleczenstwa ??

       Odpowiedz
    0
    0
      • Kiepska recenzja filmu? Czy co to miało być. Od obywateli Francuzów, to my się musimy jeszcze wiele uczyć. Począwszy od piłki, a skończywszy na filmach. Nie wspomnę o życiu społecznym. W porównaniu z nimi jesteśmy stadem baranów, które od lat sunie na rzeź, bo tak wypada, a głos podnosimy dopiero kiedy nam wódki zabraknie. Za to swoją dwukolorową wojnę o nic mamy bez przerwy.

           Odpowiedz
        0
        0
  2. Być może że ten czy inny Francus jak i Polak (…. patrząc na arenę religijną : )) po 50-tce, jest jeszcze „chłopcem w wieku dorastania” ; nie zmienia to jednak faktu iż filmy francuskie jnp. Jean Luc Godarda z udziałem francuskich i polskich aktorów zawsze będą świeże i znakomite ; )) Pozdrawiam

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Pani Moniko, litości! Chyba to zbyt daleko idąca analogia! Ten film jest komedią a na piłce nożnej trzeba się choć odrobinę znać. No, chyba, że uznaje pani piłkę nożną za sport polegający wyłącznie na szybkim bieganiu za piłką, bez strategii, ustawienia drużyny i zgrania. Lepiej nie wypowiadać się na ten temat, jeśli nie ma się nic mądrego do powiedzenia.

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Niedojrzali Francuzi mają Gabriela Marcela i Georgesa Bataille’a. Dojrzali Polacy mają Monikę Luft i Igora Sztokfiszewskiego.

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Oj Monia, Monia … zamiast zajmowac sie dojrzaloscia (lub jej brakiem) lepiej odpowiedz sobie na pytanie czy dojrzaly czlowiek w ogole interesuje sie pilka nozna czy tez jednak jest to sport dla debili (tak jak walki czy gonitwy psow) … a poza tym … INFANTYLIZM to stan naturalny 98% populacji bez wzgledu na wiek i pozycje spoleczna oraz dlugosc i szerokosc geograficzna … aczkolwiek sa rejony swiata w ktorych poziom glupoty ma swoje lokalne epicentra i dla przykladu w Polsce poziom glupoty dochodzi do 100% … przy okazji zalaczam na wpol infantylny, a na wpol dojrzaly cieply uklon

       Odpowiedz
    0
    0
  6. „Moim zdaniem nie była to porażka, ale rozpad uosabiający to, co dzieje się we współczesnej Francji.” Alain Finkielkraut, francuski filozof i eseista, w rozmowie z Olgierdem Kwiatkowskim i Radosławem Leniarskim, Gazeta Sport (dodatek do Gazety Wyborczej), 19.07.10

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


7 − cztery =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odprysk kosmicznego zła

wtorek 16/10/2012
8

Nic dodać, nic ująć. Fragment książki Krystyny Czerni „Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” (Znak, 2011): Stosunek do zwierząt pozostanie niezwykle istotnym składnikiem światopoglądu artysty.…


Świeczka dla terrorysty

niedziela 31/10/2010
2

W „Życiu Warszawy”, a zarazem dodatku do „Rzeczpospolitej”, jak zwykle o tej porze roku znajdujemy „Pożegnania – wspomnienia o tych, którzy odeszli”, a więc sylwetki…


Zmotywowani

poniedziałek 04/10/2010
3

Czy to w kryzysie czy w czasach prosperity, korporacje motywują pracowników: w kryzysie do bardziej wytężonego wysiłku, a w okresie pomyślności, by się nie rozleniwili.…


Żółta kartka dla „Gazety Sport”

poniedziałek 12/07/2010
1

Rozumiem doskonale, że po mundialu ktoś może mieć dosyć ciągłego gadania o ośmiornicy Paulu. Rozumiem nawet, że ktoś może stwierdzić emocjonalnie (bo emocje sięgały zenitu):…


Prawda mniej lub bardziej prawdziwa

poniedziałek 05/04/2010
1

Dyskusja nad „Kapuściński non-fiction” nie milknie, a nawet robi się coraz gorętsza. Najnowszy „Press” bierze w obronę Ryszarda Kapuścińskiego, oskarżając Artura Domosławskiego o manipulację, nierzetelność…


Ostatni idealista dziennikarstwa

czwartek 14/01/2010
7

Poznałam kiedyś dziennikarza, który swój zawód uważał za posłannictwo. Było to wiele lat temu i wówczas wydawało się, że takich jak on jest więcej. Czas…


Lepiej zapobiegać niż leczyć?

wtorek 05/01/2010
0

Czy ktoś pamięta, jak kończył się rok przed dziesięcioma laty? Ciekawość nowego wieku podszyta była – jak każda wielka zmiana – lękiem. Największe obawy budziła…


Obyczaje seksualne Greków a sprawa Polańskiego

czwartek 01/10/2009
8

Brytyjski dziennik „The Guardian” cytuje arcybiskupa Silvano Tomasiego, obserwatora Watykanu przy ONZ, który stwierdził, że około 80-90% nadużyć seksualnych popełnili księża homoseksualiści, mający pociąg do…


Co jest grane?

sobota 28/02/2009
9

Gdy wczoraj po raz kolejny wybrałam się do kina, zawierzywszy repertuarowi drukowanemu przez weekendowy dodatek „Gazety Wyborczej” i gdy po raz kolejny okazało się, że…


Daleka droga (do Europy)

czwartek 23/10/2008
7

Ciągle narzekamy na brak autostrad. I po co, na co strzępimy języki? Każdy, kto jechał trasą Poznań-Stryków (płatną oczywiście) wie, że autostrada autostradą – jest…