BEN, HISTORYK I FILOZOF


czwartek 25/01/2007
22

„Ruszył handel żywym towarem” – obwieszcza najnowsza „Polityka” w tekście „Agent show” i prorokuje, że już wkrótce archiwa IPN włączone zostaną do działu publicznej rozrywki, pod hasłem: kto prędzej dokopie się czegoś atrakcyjnego na temat znanych osób?  Hm. Może gra teczkami rzeczywiście prowadzona jest wyłącznie ku uciesze publiki, spragnionej igrzysk. Nie mogę się jednak oprzeć wrażeniu – choć nie jestem zwolenniczką spiskowej teorii dziejów, a i lustracja jest, według mnie, potrzebna – że pewne rzeczy nie dzieją się tak całkiem przypadkowo i li tylko ku rozrywce.
Ciekawa jestem na przykład, dlaczego teczkę Wołoszańskiego wyciągnięto akurat w zeszłym tygodniu. Nie wcześniej, i nie później. Czy dlatego, że autor tekstu w „Rzeczpospolitej”, historyk zatrudniony w IPN jako z-ca dyrektora Biura Udostępniania i Archiwizacji Dokumentów IPN, dopiero teraz doszedł w swych archiwizacyjnych działaniach do litery W? Jeśli tak, to należy się cieszyć: na inne, wcześniejsze litery, nic nie było! Wszyscy czyści! Obawiam się jednak, że to nie kolejność alfabetyczna zdecydowała o publikacji. Taką „bombę”, jak współpraca z SB gwiazdy mediów, człowieka sukcesu, autora bestsellerów, chowano najwyraźniej na specjalną okazję. I takowa, zgodnie z przewidywaniami, nadeszła. Ledwo co przecież okazało się, że i najwyżsi dostojnicy kościelni bywają „umoczeni”. Codziennie na pierwszych stronach apele, oburzenie, żądania lustracji w Kościele. Nawet abp Józef Życiński musiał zaprzeczać, że nie był „Filozofem”. Tak więc wreszcie ktoś powiedział: dość. Wystarczy. Wiadomo, że najlepszym lekarstwem na zawiedzioną miłość jest nowy związek, a nic nie wyciszy skandalu równie skutecznie, jak nowy, większy skandal. Wyciągnięto więc Wołoszańskiego, pseudonim Ben. Dziś Wielgus to już przeszłość, a publiczność czeka na nowe rewelacje.

Być może się mylę. Ale to, że nie możemy poznać nazwisk wszystkich agentów, a pracownicy IPN wybierają dla nas tylko co lepsze kąski, skłania – podejrzewam, że nie tylko mnie – do snucia przypuszczeń. Reguły tej gry, mimo ustaw, projektów, nowelizacji i rozporządzeń, jakoś ciągle nie chcą być jasne.

P. S. Uboczny efekt lustracji – problem dla TV, miesięczników i tygodników: skoro każdy może w każdej chwili okazać się agentem, to jak tu go zapraszać do programu, jak tu o nim pisać? Popełnił książkę, zrobił film, ale co było przedtem? Proponuję rozwiązanie: niech rzesza researcherów ze wszystkich mediów ruszy do IPN, urzędów skarbowych i tym podobnych instytucji. Chcemy z kimś porozmawiać? Najpierw go zlustrujmy i prześwietlmy. Płaci podatki? Wystawia prawidłowo faktury? Nie spotykał się z kim nie trzeba? Oczywiście, sprawdzanie musi trwać – pół roku, może rok. Wywiad okaże się odrobinę mało aktualny, ale za to zdobędziemy pewność, że rozmawiamy z osobą o właściwym życiorysie.

Dodatkowa zaleta: oto wreszcie doceniony zostanie zawód researchera! Ta jakże niewdzięczna funkcja, wymagająca cierpliwości, pomysłowości i żmudnych posiedzeń przed komputerem lub w bibliotece, bywa w redakcjach dyskryminowana, także finansowo. Jest więc szansa na zmianę. A aktualność? Bez przesady. Nieważne kiedy, ważne kto.

.


Komentarze 22 Dodaj komentarz

 
  1. Coś w tym jest, a co się będzie działo po wejściu w życie ustawy. Masa ludzi, na czele z dziennikarzami, rzucą się na te archiwa. W końcu odblokuje się im dostęp. Proponuje rostawić namioty przed wejściem i zapisywać się w kolejkach do danych teczek. Jedna do akt TW „abc”, druga do akt posłów, trzecia do akt np. dyrektoró szkół.
    (Rzepa właśnie kończy stawianie budynku minutę drogi od IPN, po drugiej stronie ulicy Prostej.)

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Znużony tłum od wieków pragnie rozrywki a tym ona lepsza, gdy stacza drugiego człowieka na dno, kiedy druga osoba cierpi lub umiera… Walki gladiatorów były jedną z najpopularniejszych rzymskich rozrywek toczących się na śmierć i życie. W obozach zagłady często kazano uciekać więźniom tylko po to, żeby ich potem zastrzelić jako „uciekinierów”. Kara na krześle elektrycznym, powieszenie na szubienicy czy nawet śmierć na krzyżu… Od lat ludzi pławią się nieszczęściem innych. To a nie teatr czy dobra literatura zastępuje im rozrywkę. W dzisiejszych czasach „najlepszą” rozrywką jest lustracja a arena Koloseum zamieniła się na Sejm. Zadziwiające, że Polacy nieważne, jaki status społeczny czy wykształcenie posiadają interesują się tym, kto jaką gafę w naszym „cyrku” popełnił… Połowa Polaków nie wie, kto napisał Nad Niemnem ani kiedy były rozbiory Polski, ale mówiąc „kurwiki w oczach” natychmiast usłyszymy odpowiedz ahh wiem Renata Beger. Przykre ale prawdziwe…

       Odpowiedz
    0
    0
  3. … Ze chodzilo o cos zupelnie innego. Pewnie jakis kolega Gontarczyka, gay (a moze to on sam byl TĄ osobą?), dal mu cynk, ze ktos doniosl na niego w latach 80. co utrudnilo mu karierę dziennikarską. I pan Pioitr zaczął węszyć. Wyszło mu z tego wszystkiego to, co usmażył na stronach Rzepy. A wątek homoseksualnego donosu (i jego konsekwencji) był czołowym dowodem w sprawie. Wszystko na pewno kręci się wokół byłych pracowników tvp i dziennikarskiego światka;) Kto następny?

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Pani Moniko,
    kilka godzin temu „wprost” poinformowało, że Gabryel przestał być naczelnym (http://wirtualnemedia.pl/blog/index.php?/authors/48-Bartosz-Sapota/archives/817-Wprost-czysci-szeregi.html).
    Stawiam na to, że jego odwołanie ma związek z planoanym przez Lecha Kaczyńskiego odtajnieniem nazwisk dziennikarzy, którzy współpracoali z WSI. Co Pani sądzi na ten temat?

    PS
    Pani depesza ocieka cynizmem. I dobrze, bo to już chyba jedyna metoda, żeby nie dać się zwariować. Nadeszły takie czasy, że jak ktoś nie współpracował to i tak współpracował na zasadzie „nierejestrowanej agentury”.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Cóż, myślę, że nikt nie ustąpi tak po prostu (bo współpracował), każdy będzie czekał do ostatniej chwili, a w razie czego pójdzie w zaparte. Co do „Wprost” – nie mam złudzęń: tu może chodzić tylko o spadającą sprzedaż, a nie np. o spadającą wiarygodność. Dla mnie ten akurat tytuł nie był wiarygodny nigdy… Pzdr!

         Odpowiedz
      0
      0
      • O teczkach najtrafniej i najwczesniej pisal Ostrowski w swojej ksiazce „IPN”. On to wszystko przewidzial. B.

           Odpowiedz
        0
        0
  5. A niby dlaczego wszyscy pomówieni mieliby hurtem ustępować? Pytanie podstawowe – co to znaczy że „współpracował”? Jak już wiadomo, można było zostać zarejestrowanym jako współpracownik po paru standardowych przesłuchaniach, albo wręcz na podstawie podsłuchu, bez wiedzy zainteresowanego. Przeciętnie inteligentny człowiek nie jest przecież w stanie uwierzyć, że wyłącznie teczka J. Kaczyńskiego była sfałszowana/naciągana. Aż tak wyjątkowa postać to nie jest. Poza tym, nie dajmy się zwariować – były członek KC PZPR (A. Kwaśniewski), a więc osoba nieporównanie bardziej zasłużona dla „zbrodniczego, komunistycznego systemu” niż rzesza ubeków i ich rzeczywistych lub tylko zaraportowanych współpracowników, jest do dzisiaj najlepiej ocenianym prezydentem Polski (!). To jest normalny kraj?

       Odpowiedz
    0
    0
  6. Jakby to był normalny kraj, to przynajmniej niektóre „rewelacje” byłyby witane salwami śmiechu. Sama pamiętam, jak się nabijaliśmy na studiach z przygłupich przedstawicieli „służb” (mogli się równać tylko z wykładowcami studium wojskowego), którzy nas przesłuchiwali po dłuższych wyjazdach „na saksy” (do których dorabiało się w trakcie wyjazdu urlopy dziekańskie). Nie ulega wątpliwości, że owocem tych przesłuchań była radosna twórczość i kretyńskie notatki. I to miałaby być podstawa do czyjegoś automatycznego ustąpienia z czegokolwiek? Kupa śmiechu.

       Odpowiedz
    0
    0
  7. Ci sami ludzie, którzy twierdzą że PRL to był skansen wszechobecnego absurdu, traktują taśmową produkcję PRL-owskich służb z większym nabożeństwem niż Biblię. To jednak buraczany kraj.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Buraczany, To g…. y kraj a g… m śmierdzi z każdego programu tiwi wildsztajn.

         Odpowiedz
      0
      0
  8. Wychodzi na to, że tylko ubecy mogą być spokojni o swoją reputację, bo nikt ich nie zlustruje. W ocenę PRL bawią się dzisiaj głównie młodzi, gniewni „dziennikarze”, nie mający pojęcia o warsztacie, rzetelności dziennikarskiej, etyce. Zrobią wszystko dla kariery i mają dużo szczęścia, że dziś nikt nie wymaga podpisywania lojalek, bo pewnie byliby pierwsi. Dobrze by było, żeby ci mocarze pióra trochę wnikliwiej zgłębili historię PRL. Za tamtych czasów, każdy, nawet tylko średnio zdolny student już na uczelni dostawał propozycję współpracy i nie wiem jaki to może mieć ślad w jego aktach bez względu na rezultat werbunku. Ja sama skutecznie trzykrotnie odrzucałam propozycję współpracy, nie wiem jednak czy i jakie ślady może to mieć w ubeckich teczkach. Na liście Wildsteina mnie nie ma, ale czy można wierzyć listom układanym nie wiadomo na jakich zasadach przez kogo i po co? Czy w sytuacji, kiedy miesiącami palono akta i zacierano ślady, jakiekolwiek archiwa są wiarygodne? Czy rzeczywiście na podstawie tych wątpliwych materiałów (przecież wiemy jak wyglądała sprawozdawczość kreatywna w PRL) można kogokolwiek osądzać. A może by tak okazać trochę więcej miłosierdzia i przyzwoitości?

       Odpowiedz
    0
    0
  9. Głos rozsądku to w IV Rzeczpospolitej głos wołającego na puszczy. Pani Monika Luft też wydaje się bardziej ekscytować tym kto, kogo, kiedy i dlaczego „zlustrował”, niż odpowiedzią na pytanie podstawowe w rodzaju „i co z tego?”. Włos się jeży że prezydent i premier też mogli coś podpisać, np. odbiór dyplomów komunistycznych, reżimowych przecież uczelni… Granice absurdu zostały przekroczone dawno temu. Z przedmówczynią się zgadzam, z wyjątkiem ostatniego zdania. O przyzwoitości można owszem przypomnieć, ale z pewnością nie chodzi o miłosierdzie. Z miłosierdziem – żeby nie powiedzieć z politowaniem – można obserwować rozwiany włos i mętne spojrzenie niektórych epigonów lustracji w polskim, siermiężnym wydaniu.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Kiedy dowiedzialem się o istnieniu partii PiS myśłałem ze to ugrupowanie skierowane w przyszlość, ale myliłem się, bo to partia skretyniałych lustratorów, ktorzy zabiją kaśdego kto nie jest z nimi. Autor „Irasiada” i jego braciszek, kierownik wycieczki to po prostu Tworki w czystej postaci. Do tego dochodzi żona „Irasiad,a” Jaszczomb.
      Gdzie tu jest jakiś ład i porządek nie mówić o prawie i sprawiedliwości.

         Odpowiedz
      0
      0
  10. … jeszcze a propos „ugrupowania skierowanego w przyszłość”. Trzeba zacząć zadawać tzw. trudne pytania. Np. jak to jest możliwe, że polski polityk nie wie nawet jaką żenadą jest stwierdzenie odchodzącego przezydenta stolicy średniej wielkości państwa UE, że jego największym osiągnięciem jest… otwarcie Muzeum Powstania Warszawskiego. W normalnym kraju nie miałby prawa powrotu do polityki, u nas jest wybierany przez gawiedź na prezydenta kraju. Gdyby M. Bloomberg (burmistrz Nowego Jorku) oświadczył że jego priorytetem nie są drogi, tunele, infrastruktura, nowe spektakularne inwestycje i generalnie rozwój miasta, a przede wszystkim zbudowanie muzeum ofiar ataków terrorystycznych 11 września 2001 r, nowojorczycy wrzuciliby go do rzeki Hudson.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Jaro,
      rzadko komplementuję dyskutantów, ale Twoja rzeczowość mnie rozbroiła. Nie wiem czy jesteś mieszkańcem „stolycy” Polski, zresztą to nie ma najmniejszego znaczenia, ale chcę Pani Redaktor Luft pokazać, jak na dłoni jeden przykład: jest taka reprezentacyjna ulica Puławska w Warszawie… Proszę zwrócić uwagę na jej nawierzchnię w obu kierunkach od wysokości Komendy Głownej Policji ( jadąc od Ursynowa) i od , mniej więcej ulicy Dolnej ( w kierunku Ursynowa. Brawo Panie Prezydencie Lechu Kaczyński za stan tej drogi, !!! Tak, wiem, wiem Pan mieszkał z „kierownikiem wycieczki” i Mamuśką w przeciwnym kierunku. To widać, słychać i czuć w kręgosłupie. A Pani Red. Luft musi tam czasami jeździć do TIWI Wildstein na Woronicza… tą samą ulicą, gratuluję wrażeń.

         Odpowiedz
      0
      0
  11. Świat w nas nowoczesną infrastrukturą, my w nich kolejnym muzeum (i zmianą nazw ulic), oni w nas wizjonerską architekturą, my w nich historyczno/histeryczną lustracją, itd. itp. Czyli remis. :-)
    Byłoby śmiesznie, ale na istotne funkcje w państwie odbywa się selekcja negatywna i to śmieszne nie jest. Zamiast trywialnych rozważań dlaczego akurat coś tam w tym momencie z jakąś lustracją, pani Moniko, należy zadać sobie pytanie dlaczego jest w tym kraju tak przeraźliwie duszno.

       Odpowiedz
    0
    0
  12. PANI MONIKO!
    *
    Sprawa Wołoszańskiego ujrzałaby światło dzienne prędzej, czy później. Jednak zastanawiający jest dla mnie fakt, że akurat w momencie uruchomienia przez TVP maszyny promującej jedną z najkosztowniejszych produkcji telewizyjnych – (13 odcinkowy serial o charakterze dokumentalnym z udziałem największych polskich gwiazd kina – „Tajemnica Twierdzy Szyfrów” produkowana przy współudziale firmy Wołoszański Sp.zo.o.) kwestia współpracy z SB się ujawniła.
    Trzeba zatem gruntownie rozważyć podłoże owej rewelacji; bowiem w wyniku zaistniałej sytuacji Zarząd TVP poważnie rozważał odłożenie na półki swojej megaprodukcji, która – wg. „wtajemniczonych” – ma być absolutnym hitem wiosennej ramówki.
    Czyżby ingerencja konkurencyjnych mediów?

       Odpowiedz
    0
    0
  13. Uważam, że pozostawianie wpisów w stulu tej „‚Blizny” uwłacza Pani inteligencji PAni Moniko, ale to Pani sprawa, takie wpisy nadają się do leczenia, a nie do umieszczania na takim blogu. Taka jest moja opinia i proszę uperejmie nie „deletować” takich opini. Niechże Pani zachowa zimną krew i zdrowy rozsądek. Powodzenia!

       Odpowiedz
    0
    0
  14. Nie jestem zwolennikiem cenzurowania wypowiedzi, ale szalejący po blogach Blizna powinien być totalnie wycinany, a przede wszystkim leczony. Jego wypowiedzi są wszędzie podobne, pokazują zarazem człowieka chorego.
    Dość!!! WM administracyjnie powinny założyć szlaban na wypowiedzi tego kretyna!

       Odpowiedz
    0
    0
  15. Krakowianie mają wątpliwy powód do dumy. Weryfikatorzy – oficjalni i nie – głównie pochodą z Krakowa. Prezes Kurtyka ze swoim doradcą Dudkiem, którego oczy przypominają oczy Feliksa Edmundowicza (nawiasem mówiąc brał ślub w Krakowie u Jezuitów), Ryszard hipis Terlecki nasz Pawka, który z radością zadenuncjował tatusia, a przecież to tatuś przy pomocy w. Machejka wielokrotnie wyciągał go z kłopotów, naczelny samozwańczy lustrator, M. Gawlikowski, nie wychodzący z telewizji, wreszcie ksiądz Zaleski, który czyści środowisko kościelne.
    Wczoraj w TVP3 była rozmowa z red. Zielonackim, a propos jego filmu dokumentalnego z 1982 r (seria Półkownicy). To, że m. Gawlikowski dojeżdżał Zielonackiego mnie akurat nie zdziwiło. Jego oceny-jego sprawa. Ale występował po nim jakiś facio z IPN. Od przedstawiciela tej instytucji oczekiwałem spokoju, obiektywizmu, a co zobaczyłem? Stronniczość, zacietrzewienie, jednostronną ocenę, inkwizycyjny ton – najchętniej Zielonackiego by na stos! Dzisiaj ten facet ocenia dokument kręcony 25 lat temu, na podstawie obecnych kryteriów, nie pamiętając jaka była sytuacja w 1982 roku, a patrząc na niego jestem przekonany, że on wtenczas był w żłobku lub przedszkolu. Co on wie o tamtych czasach? Zresztą, jak pamiętam Zielonacki był calkiem przyzwoitym facetem w TVP w tamtych czasach.

       Odpowiedz
    0
    0
  16. BigZ, ‚Co on wie o tamtych czasach’
    A nic nie musi wiedziec bo jezeli przyjmiemy Twoj punkt widzenia to bedziemy sie krecic wkolo za swoim ogonem. To rozumowanie trzeba przerwac i robia to ludzie ktorzy nie boje sie mowic PRAWDY, ze sa z Krakowa to jak najlepiej swiadczy o Krakowie. Zle swiadczy to ze byla tu komorka SB, ze strzelano tutaj do mlodych takich jak Bogdan Wlosik ze kanalie z SB niszczyly ludzi !

       Odpowiedz
    0
    0
  17. dada, szybciutko do Tworek. Tam pełno ludzi którzy też „nic nie muszą wiedzieć”, ale muszą informować otoczenie o swoich sądach i opiniach na dowolny temat. Zachodzi podejrzenie, że pokaźna grupa pacjentów uciekła jakiś czas temu z tego szacownego przybytku i trafiła nie tylko do IPN, ale też do Sejmu i rządu.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 + osiem =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odprysk kosmicznego zła

wtorek 16/10/2012
67

Nic dodać, nic ująć. Fragment książki Krystyny Czerni „Nietoperz w świątyni. Biografia Jerzego Nowosielskiego” (Znak, 2011): Stosunek do zwierząt pozostanie niezwykle istotnym składnikiem światopoglądu artysty.…


Świeczka dla terrorysty

niedziela 31/10/2010
32

W „Życiu Warszawy”, a zarazem dodatku do „Rzeczpospolitej”, jak zwykle o tej porze roku znajdujemy „Pożegnania – wspomnienia o tych, którzy odeszli”, a więc sylwetki…


Zmotywowani

poniedziałek 04/10/2010
22

Czy to w kryzysie czy w czasach prosperity, korporacje motywują pracowników: w kryzysie do bardziej wytężonego wysiłku, a w okresie pomyślności, by się nie rozleniwili.…


Żółta kartka dla „Gazety Sport”

poniedziałek 12/07/2010
33

Rozumiem doskonale, że po mundialu ktoś może mieć dosyć ciągłego gadania o ośmiornicy Paulu. Rozumiem nawet, że ktoś może stwierdzić emocjonalnie (bo emocje sięgały zenitu):…


Francuzi! A może by tak dorosnąć...?

czwartek 24/06/2010
58

Awantury z trenerem (Anelka), prześladowanie bardziej oczytanych i kulturalnych kolegów (Gourcuff jako ofiara Ribery'ego), anarchia, podział na zwalczające się frakcje, wybujałe ego zawodników – skandale…


Prawda mniej lub bardziej prawdziwa

poniedziałek 05/04/2010
40

Dyskusja nad „Kapuściński non-fiction” nie milknie, a nawet robi się coraz gorętsza. Najnowszy „Press” bierze w obronę Ryszarda Kapuścińskiego, oskarżając Artura Domosławskiego o manipulację, nierzetelność…


Ostatni idealista dziennikarstwa

czwartek 14/01/2010
25

Poznałam kiedyś dziennikarza, który swój zawód uważał za posłannictwo. Było to wiele lat temu i wówczas wydawało się, że takich jak on jest więcej. Czas…


Lepiej zapobiegać niż leczyć?

wtorek 05/01/2010
150

Czy ktoś pamięta, jak kończył się rok przed dziesięcioma laty? Ciekawość nowego wieku podszyta była – jak każda wielka zmiana – lękiem. Największe obawy budziła…


Obyczaje seksualne Greków a sprawa Polańskiego

czwartek 01/10/2009
162

Brytyjski dziennik „The Guardian” cytuje arcybiskupa Silvano Tomasiego, obserwatora Watykanu przy ONZ, który stwierdził, że około 80-90% nadużyć seksualnych popełnili księża homoseksualiści, mający pociąg do…


Co jest grane?

sobota 28/02/2009
28

Gdy wczoraj po raz kolejny wybrałam się do kina, zawierzywszy repertuarowi drukowanemu przez weekendowy dodatek „Gazety Wyborczej” i gdy po raz kolejny okazało się, że…