Polska przewinięta na lewą stronę


piątek 13/12/2013
1

Bezbrzeżna brzydota miast – tak zapamiętałam swoją pierwszą wizytę w Stanach. Zrozumiałam dlaczego pocztówki z Nowego Jorku pokazują je z lotu ptaka. Do wysokości pierwszego (ich) piętra jest strasznie. Ludzka skala nie istnieje. Na wyciągnięcie ręki nie ma niczego godnego estetycznej uwagi. Flaneur w Stanach nigdy by się nie narodził. Mordor i Gotham City i Blade Runner jak najbardziej. Zobaczyłam, że ulica jednak może być całkowicie pozbawiona drzew i trawników, i że do supermarketu spożywczego może nie prowadzić żaden chodnik. Jednopiętrowe, blaszane budy z pozorem fasady na głównych ulicach. Wszystko zalane nierównym asfaltem. Wory śmieci na chodnikach w dniach ich wywożenia. Niezagospodarowane fragmenty kwartałów jak braki w uzębieniu.

Naturę mojego, wtedy nieuświadomionego, ale odczuwanego fizycznie, kulturowego wstrząsu zaczęłam rozumieć dużo później. Z wdrukowanym w mózg wzorcem miasta europejskiego trafiłam do przestrzeni, która była wywinięta na lewą stronę jak, nie przymierzając, ściągane w pośpiechu portki. Ulice są najpierw, organizacja kwartałów jest wtórna. Na zewnątrz się tylko przemieszczasz, w środku przebywasz. Zadbane to jest w środku – prywatne, zewnętrze – publiczne się nie liczy. Przestrzeń publiczna to przestrzeń serwisowa, nieważna, niegodna uwagi, podziemna, mimo, że naziemna. Słabsza, nie do obrony, upośledzona ale nie specjalnej troski. Jak instalacje oplatające Centre Pompidou. Jelita noszone na wierzchu.

Pierwsze takie same mdłości poczułam kiedy zobaczyłam projekt Złotych Tarasów. Ksobny ostrokół pozbawiony miastotwórczej siły, troll wypięty na miasto, zapatrzony we własny pępek rozfalowanego zadaszenia – delegatury estetyki Dubaju na Polskę. Kloc arogancji. Wcielenie demoralizacji zawodu architekta. Dowód na negocjacyjną i prawną naiwność albo krótki horyzont zarządzających miastem. Nie wierzyłam, że to naprawdę powstanie.

Futrzane czapki przechowywało się poza sezonem przewijając je do środka, na lewą stronę. Luksus (z nutrii czy z lisa – nieważne) do środka, podszewka na zewnątrz. Bo podszewki nie szkoda. Tak wyglądają teraz polskie miasta uhonorowane centrami handlowymi. Pozory luksusu w środku, podszewka na zewnątrz. Ta podszewka ujawnia wszystko – skróty, kompromisy w materiałach i wykonaniu, oszczędności, uproszczenia, ustawienie priorytetów, poziom szacunku do użytkownika. Prawdziwie jakościowe rzeczy są równie dopracowane w środku, co na zewnątrz. Luksus to przeciwieństwo wulgarności, a nie biedy*.

Poznań Franowo, Poznań City Center, Galeria Pestka i przyległości. Dziuple w przestrzeni, które mają tylko środek. Przemieszczamy się od jednego do drugiego bąbla. Między nimi pozbawiona ludzkiej skali przestrzeń, w które nikt nie chce przebywać, bo nic nie oferuje.

Dla niekupujących mieszkańców miasta pozostaje tania podszewka. Zapraszam do Poznania.

*Gabrielle Chanel: „Le luxe, ce n’est pas le contraire de la pauvreté mais celui de la vulgarité.”


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. w telewizji i gazetach pisza codziennie ze wszystko co Polskie to najgorszy syf na świecie. Podniecaja sie wszystkim co zagraniczne.

    Ja im uwierzyłem i wszystko co polskie jest do dupy…

       Odpowiedz
    2
    2

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


osiem + 8 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Nie taka martwa, jakby się wydawało

poniedziałek 20/02/2017
12

Big Idea. Kreatywny pojazd do przenoszenia marki z jednego wyobrażenia do drugiego. Teleport do pamięci. Złoty strzał z brandingiem. Latający dywan, na którym marka przybywa…


Wiek niewinności.

niedziela 02/10/2016
0

Ekologiczny targ na jednym z placów Poznania. Sobotni ranek. Trafiam tu przypadkiem, bo żyję raczej nocą, ale ten targ cholernie wciąga. Na skraju zaparkowana przyczepa -…


Skrzyżowanie książki z grzybobraniem.

poniedziałek 25/07/2016
1

Dwóch ich jechało na rozpadającym się skuterze. Zawrócili chwiejnie na środku ruchliwej ulicy jakoś specjalnie na drogę nie patrząc. Obaj z komórką w dłoni. Dwóch…


Wzrok Lewandowskiego

poniedziałek 13/06/2016
0

    Robert Lewandowski jest jak Magdalena Frąckowiak. Ma bardzo charakterystyczny, silnie rezonujący i mało plastyczny wyraz oczu. Ona patrzy spojrzeniem "na zimnych powiekach", pogardzającym…


Za słoik dziękuję

czwartek 18/02/2016
0

Poszłam na spacer i wstąpiłam "na kawę", czyli chciałam wypić coś ciepłego, zatrzymać się w biegu, ucieszyć chwilą. Zamówiłam z karty tzw. zimową herbatę (herbata,…


Wielkie spoty przezroczyste

wtorek 15/12/2015
1

Jak już opadnie bitewny pył budowania, skończą bóle wzrostu i marka staje się rynkową instytucją, przychodzi ochota na szacunek. Przebiwszy się przez wiry i porohy…


Zrobić inaczej Twardocha

niedziela 26/07/2015
1

Zrobiłabym to inaczej. W szumie wokół Twardocha i Mercedesa nie wystarczy się cieszyć, że głośno i że nawet Pudelek napisał. Awareness Index jest ważny, ale…


Aktorzy - Celebryci 1: 0

niedziela 03/05/2015
2

Miałam już wrażenie, że lawina hemoroidów, zakwaszeń, zajadów, braku apetytu u dzieci lub nadmiaru apetytu u dorosłych, kaszlu, niskiego libido i zapaleń tu i tam…


Casanova w dyskoncie

wtorek 20/01/2015
1

Bardzo łatwo nas uwiodły. Wpadliśmy w sieci. Handlowe. Szybko zapomnieliśmy o markach producentów idąc na lep (pozornych) marek handlowych, ukrywających się wstydliwie w małym logotypie…


Communication is a noble profession*

piątek 21/11/2014
647

Management is a noble profession*. And so is communication. To trawestacja tekstu o sensie zarządzania. W swej oryginalnej, nie odnoszącej się do komunikacji wersji, ten…