Internet? – prasa wciąż nic nie kapuje


środa 07/02/2007
22

Rozmawiam z istotną postacią ważnego polskiego wydawnictwa prasowego…

- …i, tego, chodzi nam o społeczności, serwis ma być mocno społecznościowy – powiada jeden szefów firmy, która ma niezwykle ambitne plany i oczekuje, bym zbudował im „łebdwazero”, albo nawet, jak się da to i „trzy-zero”.
– Rozumiem, że ośrodkiem i częścią tej społeczności będzie redakcja, że każdy dziennikarz w pełni zaangażuje się w internetową społeczność – rzucam.
Pan „wice” sprawia wrażenie zaskoczonego, jakby nie za bardzo rozumiał, o co mi chodzi.
– No… to ma być społeczność internetowa, przecież wie pan, co to oznacza – tłumaczy.

Wiem. Wiem, co to oznacza. Oznacza to, że facet w ogóle nie ma pojęcia, o czym mówi. Tak samo zresztą jak dziesiątki, setki podobnych mu menedżerów w prasowych koncernach.

Powtarzają jakieś hasełka o Web 2.0, o społecznościach, o serwisach wideo, bo gdzieś tam coś zasłyszeli lub przeczytali w pożyczonym od syna „Chipie”.

Właściwie mógłbym się nie przejmować.

Po co mi to.

A niech sobie zdychają, na zdrowie, skoro nic nie kapują.

Sprzedaż papieru spada im o kilka procentów rocznie. Ktoś widział ostatnie wyniki sprzedaży Związku Kontroli Dystrybucji Prasy?

I będzie spadać.

Amerykańskich gazety lokalne żyją już głównie z ogłoszeń lekarzy i farmaceutyków. Co to znaczy? Ano, że średnia wieku ich czytelników jest powyżej 55 lat.

Może ostatni egzemplarz gazety sprzedadzą w 2043 r., może wcześniej, może później. To szczegóły. Ważne, że nie umieli i nie umieją z szansy, jaką dostali od losu, gdy pojawił się Internet.

Jak już coś nowego uda im się stworzyć, to jest to „gazeta internetowa”, witryna, „wydanie elektroniczne”. Taki „Dziennik” online.

Setki gazet tworzyły swoje serwisy według tej samej sztancy i to 8-10 lat wcześniej. Spytajcie ich, czy są…, czy w ogóle mają powody, ci „pionierzy”, do zadowolenia.

Przejmuję się jednak jeszcze, skoro to piszę, bo sam z prasy wyrosłem.

Ale coraz mniej.

Jedenaście lat temu pojąłem…, nie, uwierzyłem, że to przeznaczenie gazet. Dlatego zaangażowałem się w tworzenie serwisu „Rzeczpospolitej”. To, co udało się nam wtedy stworzyć, na tamte czasy (kto to pamięta), było na polskim rynku internetowej informacji zgoła nowatorskie.

Dla wielkiej części redakcji, Internet wówczas to był wróg, złodziej sprzedaży, perfidny kanibal, podgryzający gazetę od środka.

A wroga trzeba niszczyć.

No i udało się.

Niszczenie, rzecz jasna.

Dziś mogę mówić jednemu z drugim, wydawcy prasowemu: całe pieniądze, jakie masz, ładuj w Internet, zapomnij o papierze!

Mówić mogę, ale po co, i tak jest za późno.

Całe pieniądze trzeba było inwestować wtedy, dziesięć lat temu.

Nie, żadnej gwarancji nie było.

A teraz jest?

Teraz już nie nakłaniam was inwestowania w Internet.

Teraz jedyna wasza szansa to te darmóweczki rozdawane po przystankach. Jeśli macie przetrwać, to na tym się skoncentrujcie.

Bo z Internetu, proszę państwa, jak nic nie kapowaliście dekadę temu, tak i teraz nic nie kapujecie.

P. S. Witam wszystkich gości i gospodarzy serwisu Wirtualnemedia.pl

Mirosław Usidus


Komentarze 22 Dodaj komentarz

 
  1. Web 2.0 to bańka mydlana. Szukanie naiwniaków, którzy za darmo wypełnią treścią ramy przygotowane przez wielkie firmy. Najlepszy przykład – YouTube i MySpace.
    Bańka pęknie, gdy Sieć już się nasyci.
    A papierowi nic nie grozi, niech się Pan nie martwi. Już radio z telewizją do kupy miały zabić prasę oraz książki.
    Jeśli cokolwiek jest w stanie zagrozić papierowi (a w to wątpię) to papier elektroniczny. No, ale e-booki coś się słabo przyjmują. A wielka szkoda.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Panie Mariuszu,

      Nie chodzi o Web2.0 a raczej o to, że wszyscy sobie nim teraz gębę wycierają.

      Zgadzam się, że za Web2.0 nie stoi żadna nowa technologia.

      Oznacza on raczej nowe nastawienie do mediów internetowych a to juz konkret.

      A co do papieru, to myli sie pan tak głęboko, jak tylko można się mylić.

      Radzę przyjrzeć sie temu, co dzieje się na światowym rynku prasy, zwłaszcza amerykańskim.

      U nas dzieje sie to samo, z pewnym „przesunięciem w fazie”.

      Jeszcze o e-papierze. W takim kształcie jak on jest praktykowany obecnie, czyli pdf-owe kolumny drukowane z komputera to zdecydowanie ślepa uliczka.

      Wiem coś o tym, bo znam wyniki sprzedazy tą drogą w kilku, kilkunastu nawet gazetach.

      Nie znaczy to, że to generalnie zły pomysł, ale to dłusza dyskusja i może uczynię to tematem mojego nastepnego wpisu.

         Odpowiedz
      0
      0
  2. Sądzę, że wywołany rozwojem Internetu spadek sprzedaży prasy drukowanej ma dwie przyczyny:
    1. młodzież więcej czasu spędza przy komputerze, przede wszystkim przy serwisach oferujących różne mniej lub bardziej śmieszne filmy, a mniej czyta druku. Gdy młodzież nieco dorośnie, to przestaną ją bawić YouTuby itp., więc nie jest to klientela stracona;
    2. prasa jeszcze nie wymyśliła sposobu na konkurowanie z Siecią. A może inaczej: próbuje ją wykorzystać do własnych celów, więc część aktywności przenosi do Internetu. Co nie znaczy, że przeniesie tam całą aktywność.

    Co do e-booków… Chyba mówimy o czymś innym. Ja mówię nie o elektronicznych PDF-owych wersjach, ale o wersjach dla urządzeń o nazwie e-book (np. Librie Sony). :)

       Odpowiedz
    0
    0
    • Panie Mariuszu,

      Obawiam się, że młodzież do prasy papierowej nie wróci.

      Gdybym to tylko ja sie obawiał, to byłoby pół biedy. Ale obawia się, ba, pewna jest tego, zdecydowana większość ekspertów, obserwatorów, analityków i kogo pan chce w obszarze refleksji nad współczesnymi mediami.

      Oni nie odejdą od Youtube’a na rzecz papieru. Oni w Youtube’ie, czy innym dynamicznie rozwijającym sie obecnie serwisie internetowym, przejdą od dupereli do poważniejszych treści.

      To co pan pisze jest dość rozbrajające, ale niestety zupełnie nie ma nic wspólnego z faktami.

      Aha, to nie Internet zniszczył prasę. Był raczej ostatnim kopniakiem.

      Przypominam, że słynna przepowiednia o ostatnim papierowym egzemplarzu została sformułowana w 1965 r. Wtedy od kilku dekad było juz radio i od niedawna – telewizja.

      Ale prasa trzymała sie nieźle do lat osiemdziesiatych. Wtedy ruszyły 24-godzinne telewizyjne kanały informacyjne, najpierw CNN, potem naśladowcy.

      To był dla prasy pierwszy śmiertelny cios. Zaraz potem pojawił się Internet i chyba już zaczyna kończyć mokra robotę.

      Oczywiście, że papier przetrwa, ale w formach i formatach, które niewiele maja wspólnego z kupowana codziennie w kiosku płachtą. Są okoliczności konsumpcji newsów, które zakładają przewagę papieru nad innymi nośnikami (np. środki komunikacji miejskiej).

      Dla mnie to już jednak zupełnie inna prasa niz tradycyjne zakupy kioskowe, czy prenumerata.

         Odpowiedz
      0
      0
      • Witam Panie Mirku.
        Widząc bolączki, chorobę i marnienie… wymyśliłam coś – projekt internetowy pracujący dla prasy i na rzecz mediów informacyjnych. I nie tylko dla nich :) Projekt jest juz ukończony. Pracujmy nad interfejsem. Jest gotowy do startu. Mam nadzieję, że się przyjmie i znajdzie swoich zwolenników. A głównie skierowany jest do mediów i im powinien służyć. Będzie także miejscem ( mam nadzieję) skupiającym artystów, plastyków, twórców, nawet tych od tzw. „radosnej twórczości”a także kolekcjonerów. pozdrawim

           Odpowiedz
        0
        0
        • Oczywiście, pani Grażyno, życzę wszystkiego najlepszego i sukcesu pani projektowi.

          Proszę o wiecej informacji, bo brzmi ciekawie.

          Pozdrawiam

             Odpowiedz
          0
          0
          • Pani Mirku, więcej na dziś nie jest wskazane! Powiem tylko, że potwierdzeniem zasadności powstania takiego serwisu wydają się być konkursy w zetce, za co słono płacą.
            W przyszłym tygodniu przystępujemy do testowania i debugowania. Planuję start na marzec. Przed udostępnieniem serwisu w necie powiem więcej. Mam nadzieję, że serwis spełni swoja rolę i podyktuje tematy do prasy i innych mediów. Min. o czym Polacy chcą czytać , co chcą wiedzieć. co oglądać…
            Wymyśliłam go rok temu!
            Oby tylko dziennikarzom ‶chciało się chcieć” zrobić z tego użytek. Pozdrawiam

              
            0
            0
          • PS; P. Mirku.. podważam Pana słowa.. ( proszę mi wybaczyć!) odnośnie tego cytatu jednego z Szefów wydawnictwa cyt. -
            …i, tego, chodzi nam o społeczności, serwis ma być mocno społecznościowy

            +
            - No… to ma być społeczność internetowa, przecież wie pan, co to oznacza – tłumaczy.

            To jest istotą serwisu, zatem mój projekt spełnia oczekiwania Tego Pana! Tak sądzę… bo nie znam szczegółów rozmowy. Pozdrawiam

              
            0
            0
          • W tej rozmowie chodziło o to, że redakcja gazety, którą facet zarządza tez musi być rozumiana jako intergralna część społeczności.

            A jego tok myslenia był mniej więcej taki: Internet – sobie, redakcja – sobie. I niech jedno drugiemu, broń Boże nie przeszkadza.

            To fundamentalny błąd.

            Dlatego tak mocno akcentuję twierdzenie, że oni nic z tego nie kumają a posługują się tylko zasłyszanymi, powierzchownymi wytrychami (buzzwordami), których prawdziwego znaczenia i konsekwencji nie rozumieją.

              
            0
            0
          • Czyli wnioskuję, iż mój serwis też się nie przyda…. hmmm.
            Liczę jednak na przebudzenie!
            Zapewne zaczną z niego korzystać, gdy stracą stałe zatrudnienie. Czego nikomu nie życzę.
            Jedynie życzę sobie i innym, aby przyczyniał się do efektywnej pracy, weryfikacji prawdziwości zdarzeń przekazywanych i komentowanych, a także w wyszukiwaniu ciekawych tematów.

              
            0
            0
          • Czego życze serdeczniehttp://wirtualnemedia.pl/blog/templates/wm/img/emoticons/smile.png
            :-)

              
            0
            0
  3. Tak więc, Panie Marku, jesteśmy zgodni, co do tego, że papier przetrwa. I mam wrażenie, że od początku mówiliśmy o dwóch rzeczach.

    Pan mówił o zmianie modelu czytelnictwa, ja o całkowitym zaniku papieru.

    Oczywiście, że model się zmieni. Bo zmieniło się narzędzie. Internet to narzędzie, młotek naszych czasów. I tyle.

    Wydawnictwa papierowe się dostosują i przetrwają. Właśnie dlatego, że papier ma przewagę nad ekranem.
    Moim zdaniem ze „śmiertelnym ciosem” pospieszył się Pan.

    Proszę zauważyć, że technologie, które mogłyby zadać papierowi ten śmiertelny cios już istnieją. A taki cios, jeszcze raz to powtórzę, mogą zadać tylko urządzenia typu Librie lub też podobne do telefonu komórkowego, nad którym pracuje Telecom Italia.

    Ale… nie zadają. Mimo gotowych technologii wciąż nie ma urządzenia, które mogłoby ten cios zadać.

    Poza tym…. papier ma ciągle dużo do zaoferowania. Ot chociażby ruchomą reklamę. A skoro ruchomą reklamę, to dlaczego nie film? Technologie też istnieją.

    Ja jednak stawiam na papier. Internet w wielu aspektach jest przereklamowany ;)

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Życzę powodzenia.

    Chciałbym tylko przypomniec, że mój wpis dotyczy pewnego zjawiska, które zaobserwowałem, mianowicie nieustannej „orientacji na Internet” i różnych niedorobionych „strategiach” w środowisku wydawców prasy przy zupełnym braku zrozumienia i wysiłku na rzecz zrozumienia, czy ten Internet, do którego tak dążymy, jest i jakie stawia przed nami wyzwania.

    Pozdrawiamhttp://wirtualnemedia.pl/blog/templates/wm/img/emoticons/wink.png
    ;-)

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Zgadzam się w pełni. Przyszłość prasy jest w Internecie. Im szybciej dinozaury to zrozumieją, tym lepiej :) .

       Odpowiedz
    0
    0
    • To nie tyle „przyszłość prasy w Internecie”, ale „przyszłość w Internecie”.

      A prasa, jeśliby zechciała, mogłaby mieć tej przyszłości udział.

      Ale mam wrażenie, że tak naprawdę nie chce.

         Odpowiedz
      0
      0
  6. Czyżby chodziło o Wybiórczą albo Njuswik? Wybiórcza serwis internetowy wprawdzie posiada, ale słyszałem, że przymierzają się do serwisu społecznościowego.

    A całe Web 2.0 jak i jego następca Web 3.0 to tylko wydumane hasła. Jeszcze rok temu posługiwano się tymi hasłami, ale nikt nie miał pojęcia co one oznaczają i specjalnie organizowano konferencje, by sobie to wyjaśnić.
    Dla mnie to rzecz oczywista, że skoro internet wyewoluował z sieci wojskowej do naukowej, potem upowszechnij się wśród zwykłych ludzi, najpierw był internet statyczny, gdzie komunikowano się na IRC lub usenecie, zaczęły powstawać fora, to w końcy musiał powstać internet dynamiczny, który wszyscy tworzą wspólnie.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Sz. P. profesorze

      Czy to się panu podoba, czy nie pojęcie Web2.0 funkcjonuje w publicystyczno-marketingowym obiegu.

      I pan i ja, wiemy, że to strefa językowej umowności.

      Niemniej, Internet społecznościowy to jednak pewna, dająca sie uchwycić metoda konstruowania serwisów WWW.

      Chyba pan prof. nie zaprzeczy?

      Oczywiście nie powiem, jakiej gazety i wydawnictwa dotyczy moja anegdota. Ale w każdej firmie medialnej pełno jest teraz takich gości w garniturach, którzy bezrefleksyjnie klepią: „Web2.0, społeczności, tagi… itd, itp.”

         Odpowiedz
      0
      0
  7. Panie Mirku (przepraszam za przekręcenie imienia powyżej), ja nie widzę konfliktu na linii Internet-papier. Oba media się uzupełniają. W pewnych miejscach, gdzie ich „kompetencje” na siebie zachodzą, dochodzi do przepływów czytelników/zainteresowań.

    Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że do odniesienia sukcesu w Internecie warunkiem sine qua non jest wcześniejsze posiadanie wersji drukowanej (odnosi się to, oczywiście, do gazet). Czy jakiekolwiek medium informacyjne z tej branży odniosło sukces tylko i wyłącznie dzięki Sieci? Czy portale Gazeta lub Dziennik mogłyby cieszyć się taką popularnością, gdyby wcześniej nie posiadały papieru? Moim zdaniem, nie.

    Dotychczas żadne medium informacyjne nie ma takiej pozycji jak media, które wcześniej działały w tradycyjnych obszarach (gazety, telewizja). A przecież serwisy informacyjne w Internecie to nie Web 2.0. Mogą one powstawać co najmniej od 10 lat.

       Odpowiedz
    0
    0
    • „Zaryzykuję jednak stwierdzenie, że do odniesienia sukcesu w Internecie warunkiem sine qua non jest wcześniejsze posiadanie wersji drukowanej (odnosi się to, oczywiście, do gazet).”

      Niech pan to powie właścicielowi Wirtualnychmediów.pl.

      Jak pan widzi nie musiałem nawet zbyt daleko szukać przykładów podważających pańskie, jak sam pan przyznaje, ryzykowne, twierdzenie.

      Oczywiście, że nie mają pozycji takiej jak media tradycyjne.

      Ja bym jednak chciał zobaczyć porównanie czytelnictwa takiego np. miesięcznika „Press” i frekwencji w jego serwisie z liczbą odwiedzin „Wirtualnych Mediów”.

      Zobaczylibyśmy, czy medium bez bazy „w tradycyjnych obszarach” tak bardzo odstaje od papierowego „Pressa”.

         Odpowiedz
      0
      0
  8. Proszę zatem porównać GW, Dziennik, IHT, Times, NYT itp. itd., czyli to, co największe w „tradycyjnym” obszarze mediów, z tym, co największe w obszarze internetowym. Pan użył porównania internetowego giganta z papierowym najwyżej średniakiem. :)

    Wirtualne Media to żadna konkurencja dla takich gigantów. To oni mają prestiż, pieniądze, to oni kształtują rzeczywistość.

    Podam Panu przykład z autopsji. Proszę przyjrzeć się historii Chipa z ostatniego roku :) Portal ciągle trzyma się mocno, mimo olbrzymich, nazwijmy to, zawirowań. Dlaczego? Bo swój prestiż zawdzięcza nie tyle temu, co sobą reprezentuje, a temu, co reprezentuje gazeta.

       Odpowiedz
    0
    0
    • Skoro juz jesteśmy przy „Chipie”, to niech pan pozdrowi jego red.nacza. Michała Adamczyka ode mnie, jesli pan się z nim spotyka.

      A co do porównań.

      Porównywanie Wirtualnychmediów do największych mediów typu „general interest” nie bardzo ma sens, bo to serwis branżowy.

      Dlatego porównuje go z „Pressem” a nie z portalem „GW”

         Odpowiedz
      0
      0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


− 6 = trzy

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Szwedzka oszczędność w korzystaniu z wolności słowa

piątek 02/12/2016
2

Od rana chodzę wzruszony jubileuszem wolności prasy w Szwecji, o którym przypomniało warszawskie poselstwo JKM Karola XVI Gustawa... Dziś Szwecja obchodzi 250-lecie wolności prasy. #wolnośćsłowa…


Wirtualnemedia, nie lękajcie się!

czwartek 18/02/2016
5

Ja tym razem nie w swojej sprawie ale w sprawie kolegi. Proszę redakcję Wirtualnemedia.pl aby się nie bała i cofnęła decyzję o zdjęciu wpisu kolegi…


Szwecja totalitarna jak Chiny

niedziela 31/01/2016
11

Szwecja nie jest wolnym krajem. Piszę to całkiem poważnie i także na postawie własnych doświadczeń. Kraj ten stosuje bezpardonową cenzurę treści w internecie, w sposób…


Niemcy przestają być wolnym krajem - zróbmy coś!

czwartek 17/12/2015
9

Jestem głęboko zaniepokojony sytuacją, w której pojawiają się zagrożenie dla podstawowych wolności, wolności słowa i swobód obywatelskich tuż za naszą zachodnią granicą. Pod pretekstem walki…


Ciekawy przypadek #polskawruinie cd...

czwartek 20/08/2015
0

Od czasu gdy napisałem ponad tydzień temu o ciekawym przypadku kampanii i hasła #polskawruinie wydarzyło się sporo rzeczy ciekawych w tej historii,w której chyba najciekawszym…


Ciekawy przypadek #polskawruinie

wtorek 11/08/2015
10

Dla mnie #polskawruinie jest bardzo ciekawym przypadkiem do analizy kampanii internetowo-socialmediowych. Jeśli nie była spontanicznym pomysłem pojedynczej osoby, podchwyconej później przez przedstawicieli obozu rządzącego i…


Brzydziej niż z PKiN-em już nie będzie, więc zróbmy coś

piątek 24/07/2015
3

Dyskusja o Pałacu Kultury i Nauki, jego brzydocie, balaście stalinowskiej spuścizny, dyktacie architektonicznym jaki narzuca Warszawie, trwa, o ile pamiętam, od uroczego telewizyjnego anonsu Joanny…


Proste rozwiązanie zagadki sukcesu Kukiza i Dudy w internecie

piątek 29/05/2015
42

Przewaliły się różne analizy eksperckie i "śledztwa" na temat sromotnej internetowej porażki jaką w ostatniej kampanii ponieśli ludzie z "szeroko pojętego obozu władzy". Najśmieszniejsze są…


Durczok jest niewinny i wypada go przeprosić

czwartek 30/04/2015
3

"W kontrolowanych zagadnieniach prawnej ochrony pracy nie stwierdzono nieprawidłowości" - czytam w informacjach po kontroli przeprowadzonej w TVN przez Okręgowy Inspektorat Pracy w Warszawie. Wcześniej…


Są Wilki - jest okazja

piątek 17/04/2015
5

Zgadzam się z opiniami, że sianie paniki z powodu przejazdu kilku motocyklistów jest śmieszne i kompromituje tych, co sieją i przeżywają to na setki innych…