Partyjniak na aucie, czyli oficer którego dowódca przeszedł na stronę wroga…


środa 29/08/2007
0

Kiedy po raz pierwszy pojawiłem się w gmachu MSWiA przy ulicy Rakowieckiej, a w gabinecie na drugim piętrze spotkałem moich dwóch poprzedników, zastanawiałem się jak będzie wyglądał koniec mojej misji. Bo że będzie prędki – nie miałem większych wątpliwości. Nie przypuszczałem jednak w jak trudnej politycznie sytuacji znajdę się w wyniku wydarzeń, o których zdecydować miały za kilka miesięcy najważniejsze osoby w państwie. Tak czy tak spędziłem tam prawie sześć miesięcy, służąc Państwu Polskiemu najlepiej jak potrafię.

Dzisiaj mam problem z oceną tego okresu. Pracowałem dla Janusza Kaczmarka w przekonaniu, że buduję wizerunek jednego z najważniejszych ludzi rządu Jarosława Kaczyńskiego. Przekonania takiego nie burzyły wątpliwości wyniesione z bojów na trójmiejskim boisku politycznym, ani fakt że w najbliższym otoczeniu Janusza Kaczmarka byłem jedynym członkiem PiS. W końcu to nie legitymacja partyjna stanowi o przydatności dla Państwa Polskiego. No bo co ma myśleć szeregowy członek partii o człowieku, którego na kluczowe stanowisko w aparacie bezpieczeństwa państwa mianuje prezes tejże partii, a Prezydent RP uczynił z niego lata temu jednego ze swoich najbliższych współpracowników?

Na kilka tygodni przed dymisją Janusza Kaczmarka w jego bezpośrednim otoczeniu zaczęło się robić nerwowo. Sporu pomiędzy Zbigniewem Ziobro a byłym szefem MSWiA nie dało się ukryć. Wiedzieli o nim dziennikarze, wiedzieli politycy. W prywatnych rozmowach z moimi współpracownikami zadawałem ciągle jedno pytanie: Jaki interes w uderzaniu w Janusza Kaczmarka miałby mieć Zbigniew Ziobro? Odpowiedzi jakie otrzymywałem nie były satysfakcjonujące i sprowadzały się do treści, które teraz można wyczytać w Gazecie Wyborczej, czy Polityce: że chora ambicja, że żądza władzy, że budowanie własnego imperium. Ani słowa na temat motywu.

Brałem udział w kilku wojenkach politycznych. Jeśli gracze rzucają na szalę wszystko – muszą robić to w jakimś celu. I żeby było jasne: ta atmosfera była wyczuwalna ZANIM Andrzej Lepper został ostrzeżony o akcji CBA.

Polityk, który jest powoływany na stanowisko musi mieć świadomość, że jego dni są policzone. Pisałem już o tym w innym miejscu: nominacja i dymisja to dwie połówki jednego jabłka. Pierwszą przyjmuje się z radością, drugą z godnością. Tym bardziej jestem zaskoczony zachowaniem mojego byłego szefa w stosunku do rządu, którego okrętem flagowym był w zasadzie od dnia jego powołania. Zaskoczony i zniesmaczony, bo wyniki zaufania jakim cieszył się Janusz Kaczmarek w czasie kiedy dla niego pracowałem wzrastały z miesiąca na miesiąc, plasując go w czołówce polskich polityków.

Doceniała to również moja partia, bo na przedostatniej konwencji wyborczej PiS w Radomiu mój ówczesny szef wystąpił tuż przed premierem Kaczyńskim. Kurcze, byłem dumny kiedy szef MSWiA wygłaszał przemówienie do członków PiS, przemówienie oparte na moim osobistym liście do niego oraz na tezach które przygotowywałem ślęcząc nad biurkiem do późnej nocy. Oklaski, które przerywały jego przemówienie traktowałem jak własne, siedząc sobie gdzieś pod ścianą z aparatem fotograficznym w ręku.

Dziś zastanawiam się – czy mój ówczesny szef już wtedy wiedział, że buduje „państwo totalitarne”? Czy kiedy mówił o przebudowie Państwa Polskiego mówił o przebudowie na modłę Ligi i Samoobrony? Czy kiedy mówił o zawładnięciu państwem przez służby miał na myśli swojego przyszłego reprezentanta prawnego? Dzisiaj za zaufanie do Janusza Kaczmarka odpowiadają Roman Giertych i Wojciech Raduchowski, zwany też Brochwiczem, czyli przyjaciel Andrzeja Leppera oraz człowiek służb i polityczny kreator Anny Jaruckiej. Dwaj bohaterowie bajki, która nie jest moją bajką. Efekty? 10 procent Polaków uważa dziś Janusza Kaczmarka za osobę wiarygodną.

* * *

"Sztukę wojny" Sun Tse uważam za jeden z najlepszych podręczników politologicznych, jakie zostały kiedykolwiek wydane. Myślałem, że opisał on większość sytuacji w jakich może znaleźć się wojownik. Ale nie napisał, co ma robić oficer, kiedy jego dowódca przechodzi na stronę wroga. A ja właśnie jestem takim oficerem.

.


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


dziewięć × 6 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Tarcza - obrazek po konferencji w Kancelarii Premiera

wtorek 08/07/2008
25

Z góry przepraszam - tekst nie będzie o tarczy. W tej kwestii chyba wszystko jest jasne. Wybrałem się kilka dni temu na


EuroFun2012 konferencja w SL, czyli Event INTERREALNY

środa 27/02/2008
0

„Euro 2012: realne czy wirtualne?” – pod takim hasłem odbyła się 25. 02. konferencja zorganizowana przez FFCreation – twórcę wirtualnego stadionu EuroFun 2012. Zaproszeni goście…


Schengen - Wawelski na grillu i Zeus w Krakowie

sobota 22/12/2007
0

MSWiA opublikowało na swoich stronach internetowych nowy spot TV. Na razie spot trafił do youtube i na strony


G6 w Sopocie. Sukces nieznany

czwartek 18/10/2007
1

Właśnie zakończył się pierwszy dzień Szczytu G6 w Sopocie. G6 to grupa największych i najbardziej wpływowych państw Unii Europejskiej. Polska została zaproszona do udziału w…


Po szczycie G6 - przed świętami bez granic

czwartek 18/10/2007
0

No i ministrowie z Sopotu wyjechali. Cieszy treść komunikatu końcowego. Zapowiedź zniesienia granic wewnętrznych UE jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia to realizacja od dawna przygotowywanego…


Technologia przekrętu - Sopot, Sawicka i służba zdrowia

wtorek 16/10/2007
2

Tvn24 wczoraj nie poinformował mnie na czerwonym pasku, że CBA zaprezentowało nagrania rozmów posłanki Sawickiej. Pani Poseł Sawicka w swoich rozmowach telefonicznych opublikowanych wczoraj przez…


CBA w Sopocie, CBA w Trójmieście, czyli czemu od 1990

wtorek 09/10/2007
0

Trójmiejskie media donoszą, że CBA zażądało od władz samorządowych Trójmiasta wglądu w dokumenty, które odnoszą się do decyzji związanych z obrotem miejskimi nieruchomościami. Chodzi o…


Dżihad, Hezbollah, KGB i GRU, czyli "w raporcie nic nie ma”

wtorek 20/02/2007
161

Korciło mnie od trzech dni. Ale powiedziałem sobie, że słowa nie pisnę dopóki nie doczytam do końca. Doczytałem, nie czytając wcześniej komentarzy bloggerów czy publicystów.…


O web 2.0 i następnych w kampaniach wyborczych

czwartek 15/02/2007
0

Pierwszym pomysłem na moją pracę magisterską kilka lat temu było wykorzystanie internetu w kampaniach wyborczych, tylko że wtedy internet raczkował, a jego przepustowość i użyteczność…


Deja vu Anastazja, czyli rodzimy sex skandal sprzed 14 lat

wtorek 12/12/2006
26

Właśnie kończę miesięczny okres słodkiej powyborczej bezczynności. Czas upłynął mi głównie na nicnierobieniu, porządkowaniu papierów, oraz działalności edukacyjno-szkoleniowej. Dzięki uprzejmości jednego z moich byłych wykładowców,…