Euro 2012 w Polsce –komu dobrze komu mniej ?


poniedziałek 30/04/2007
1

W środowisku sportowym nie od dziś panuje opinia , że polski sport dzieli się na piłkę nożną i pozostałe dyscypliny sportu. Ze stwierdzenia tego nie trudno wyczuć zazdrość dotyczącą pozycji jaką ma ta najpopularniejsza gra. Nikt o zdrowych zmysłach nie zakwestionuje jednak faktu , że to „kopana” jest numer 1 na świecie i w Polsce.

I to zarówno pod względem oglądających na stadionach i przed telewizorami widowiska piłkarskie jak i uprawiających czyli goniących za piłką na placach przy blokach , na wiejskich placach , boiskach , salach , halach czy plażach. Wraz z taką popularnością do footballu trafia strumień kasy niewyobrażalnej dla przedstawicieli innych sportów. Co prawda nie zawsze wydawanej zgodnie z intencjami sponsorów czy ofiarodawców ale zawsze krążącą wokół piłki nożnej.

Decyzja o przyznaniu Polsce i Ukrainie organizacji Mistrzostw Europy w piłce nożnej ad 2012 wywołała w naszym kraju euforię i niekłamaną radość nie tylko w środowisku piłkarskim i kibiców ale wśród zwykłych obywateli. Od momentu decyzji FIFA, o roli jaką odegra Euro w rozwoju a w zasadzie pogoni Polski za najbardziej rozwiniętymi krajami Europy, mówią wszyscy – dziennikarze , politycy , działacze samorządowi i to nie tylko z miast mogących gościć uczestników ME , ekonomiści , przedsiębiorcy itd. Bezsporny jest fakt , że dla przeciętnego Polaka po zakończeniu tej imprezy zostaną dobre i bezpieczne drogi , nowe hotele , polepszy się infrastruktura większości miast i dużej części kraju. Celowo wśród zdobyczy państwa i społeczeństwa nie wymieniam boisk i stadionów / o ile takie powstaną poza kilkoma miastami bezpośrednio zaangażowanymi w organizację meczów mistrzowskich /.

Otóż boję się sytuacji gdy w mieście X powstanie stadion na np. 50 tysięcy widzów , zapełni się on w 100% na dwa mecze Mistrzostw Europy a potem mecze lokalnej drużyny w II czy III lidze oglądać będzie tłumek 2-3 tysięcy „fanów” skutecznie odstraszających normalnych kibiców. A koszta utrzymania takiego kolosa obciążą portfele państwowe i samorządowe czyli nasze. Przykład – bardzo realny to Stadion Śląski zmodernizowany nakładem ogromnych sił i środków nie tylko województwa śląskiego /inna sprawa , że spartaczony w fazie projektowej i konstrukcyjnej / w ciągu roku gości maksymalnie dwie duże imprezy sportowe i może dwa duże koncerty. Jak tymi imprezami obdzielimy jeszcze te cztery nowe stadiony to na każdy średnio przypadnie jedna duża impreza. Jak z tego utrzymać przez cały rok obiekt /pracownicy, podatki , oświetlenie, ochrona, ogrzewanie, media itp. ? Niemożliwe ? Chciałbym się mylić! Chciałbym żeby efektem tej wielkiej imprezy był nie tylko odświętny nawyk oglądania imprez sportowych , żeby stadiony te w cyklu projektowania uwzględniały także potrzeby innych dyscyplin – żużel , rugby , hipodrom , la a otoczenie pozwalało na codzienne wykorzystanie na potrzeby sportowe , kulturalne , wypoczynkowe i hotelowe.

Ale nie to moim zdaniem jest największym niebezpieczeństwem związanym z gorączką Euro. Dla polskiego sportu niebezpieczne byłoby gdyby te pięć lat dzielących od rozpoczęcia Mistrzostw Europy spowodowałoby wykopanie jeszcze większego rowu pomiędzy piłką nożną a pozostałymi sportami. Otóż boję się żeby polskie związki sportowe /te pozostałe/ nie usłyszały z Ministerstwa Sportu , że i tak skromne ich budżety będą jeszcze zmniejszane – bo wiadomo Euro , żeby sponsorzy wietrzący większą szansę w projektach związanych z Euro nie wycofywali się z utrzymywania klubów i dyscyplin „niepiłkarskich” czy wreszcie żeby urzędnicy odpowiedzialni za inwestycje sportowe nie zbywali tych którzy chcą budowa korty , baseny , hale lub inne obiekty rekreacyjne bo wiadomo trzeba znaleźć kasę na Euro. Chyba byłaby to porażka nas wszystkich bo spowodowałoby to niechęć wielu ludzi w Polsce do samej imprezy ale także do piłki nożnej. Namawiam wszystkich do zdrowego rozsądku – Euro to coś ekstra i wymaga środków ekstra a nie kosztem innych. Jeżeli tak pojmiemy to co dał nam los, to z niekłamaną radością wszystkich Polaków czekać będziemy na to piłkarskie święto i razem zasiądziemy na trybunach żeby kibicować naszej reprezentacji ale także …piłce nożnej.

.


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Ciekawie pan napisal i poruszyl wieowatkowo cala sprawe-a sprawa jest powazna.
    Powazne sa olbrzymie pieniadze. Do dotychczasowych 22 miliardow doplat z tytulu rozwoju „zapoznnien” infrastrukturalnych dojda jeszcze wieksze pieniadze 45 miliardow na sfinanswoanie Euro2012.Geenralnie Polske w tej fazie rozwoju ekonomiczno -spoleczno -gospodarczego nie byloby stac ,gdyby nie wlasnie ta druga doplata.
    Wobec mnogosc afer o mniejsze ,duzo mniejsze pieniadze z ktorymi nasz dzielny narod nie mogl sie wyplatac zalecalbym bardzo duza ostroznosc w dysponowaniu tymi srodkami.
    Budowa i sklad wszelkich komisji pseudosportowych sa tak udziwnione ze ,az sie narzuca jedno pytanie kto to wszystko koordynuje ,kto ma nad tym wladze i piecze calosciowo.Za mniej wiecej dwa lata politycy sie zmienia ,wiec komitety dzis powolane tez ulegna jakiemus rozkladowi i popadna w niemoznosc biurokracji.Warto zauwazyc ze w takim galimatisie latwo z kasy wyprowadzic rownie duze pieniadze ,ktorych ubytku nikt nie zauwazy w poczatkowej fazie budow ,a ktrych brak na koncu moze miec dosc fatalne skutki przy wykonczeniu budow.
    Gorzej bedzie jak domniemani malwersanci pojda na calosc i ukradna polowe z tej sumy.To za 3 lata nie bedzie srodkow na budowe.Juz widze te tytuly w gazetach klamiace ze nie starczylo pieniedzy bo budzety zostaly przekroczone.
    67 miliardow euro to jest tak duza suma ze jeszcze powinno zostac dla kazdego obywatela na loda i bilet do kina po zbudowaniu wszystkiego co potrzeba.Nic pan nie wspomnial kto to ma zbudowac.Wydaje mi sie ze wobec ogromu zadan niemozliwe jest nie wpuszczenie tu do pomocy firm z Niemiec ,Szwecji ,czy Portugalii (ktora moze miec juz jakies doswiadczenia).
    I tu bylbym bardzo ostrozny z szafowaniem czasem.Slychac takie glosy jak portugalczycy zdazyli to my tez damy rade.Tylko w Portugalii jest cieplejszy klimat i u nic buduje sie caly rok,wiecy my mamy tego czasu dwa razy mniej.
    Pomysl na sciagniecie 200 000 chinczykow do pracy uwazam za karkolomny .Technizacja prac ,udane charmonogramy ,dobre konstrukcje co by siedach w zimie nie zawalil,to jest to najpotrzebniejsze.Ludzie oprocz jakiegos zaangazowania potrzebuja fachowego poprowadzenia za raczke.
    Mnie to przeraza ze do tej pory nie zrobiono kompletnie nic oprocz gadania.A minal miesiac prawie!Trzeba zbudowac tyle co normalnie u nas buduje sie przez 20 lat.Sceptykow przybywa i wcale nie bezpodstawnie.Euforia opada i nic sie nie dzieje.Juz powinny byc podpisane umowy z firammi szewdzkimi na budowe autostrad,juz buldozery powinny rownac zeimie na przyszlych stadionach.A co z budowa i rozbudowa lotnisk?Ktos rzucil haslo i cisza.Warszawa Gdansk juz sie dusza na za malych lotniskach.W Gdansku moznaby uruchomic dwa lotniska pomocnicze jedno w Babich Dolach drugie w Pruszczu Gdanskim.Czesc bazy turystycznej gdyby nie zdazyli na czas ,mam na mysli hotele moga przejac kraje oscienne.W Szwecji jest duzo hoteli a samolotem leci sie 30 minut plus kolowanie i odprawa calosc 1 godzina i kibic jest w centrum Warszawy.I mysle ze do mistrzostw Leo Benhaker powinien poprowadzic nasza druzyne.
    I mam takie pytanie czy ten Michal Listkiewicz to jest na dozywotnim garnuszku w PZPN?Bo ja pamietam tego faceta z komuny ,poprzez czasy transformacji az do dzis.I to za jego rzadow pilka nozna w Polsce tak podupadla i skryminalizowala sie!
    Jak tacy skompromitowani ludzie moga byc gwarantem zbudowania czegokolwiek?
    I blagam niech pan cos zrobi zeby tego Jana Tomaszewskiego bylo jak najmniej w TV.Razi mnie nie tylko jego wyglad ale co i jak mowi.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× 5 = pięć

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>