Trzy końce Solidarności


czwartek 31/08/2006

Rocznica porozumień sierpniowych przeszła jakoś bez echa w mediach w tym roku. Wypadła bezporównywalnie słabiej niż zeszłoroczne święto, może też dlatego, że ludzie dziwnie upodobali sobie świętowanie okrągłych rocznic. Na pewno na tegoroczne obchody cieniem kładzie się sprawa teczek i agentów, a sam związek zawodowy nie jest jakoś specjalnie zauważalny. Obóz postsolidarnościowy jest rozbity, a poszczególne środowiska chowają się za własnymi mediami, obrzucając się winą za niepowodzenie idei, która na początku lat 80 miała łączyć miliony Polaków. Cała narracja „drogi Solidarności” od powstania w 1980, przez stan wojenny aż do pokojowego przewrotu przy okrągłym stole kwestionowana jest przez rządzące środowiska polityczne, które uznają negocjacje z komunistami za zdradę, a nawet – jak w przypadku LPR-u – stan wojenny za konieczną próbę niedopuszczenia do interwencji sowieckiej.

Jestem dzieckiem stanu wojennego i nie doświadczyłem „tej” pierwszej, prawdziwej solidarności, do której odnoszą się dziś wszyscy udowadniając, że weszli w nią głębiej niż inni (przecież nawet SLD próbowało przejąć 21 postulatów). Nie mam do Solidarności głębszych uczuć, bo tak naprawdę zacząłem ją poznawać dopiero w latach 90, kiedy właściwie było już po wszystkim. Nie mam zamiaru też przekreślać jej znaczenia, ale od jakiegoś czasu chodził mi po głowie pomysł pokazania trzech etapów, w których idea solidarności rozmieniała się na drobne, żeby ostatecznie, po krótkim pompatycznym błysku w sierpniu 2005 roku ostatecznie zmieszać się z błotem w ogniu aktualnej walki politycznej i upadku ikon takich jak choćby prałat Jankowski. Dwóch ostatnich etapów tego upadku doświadczałem świadomie na własnej skórze – to koniec lat 90 i aktualna sytuacja po zeszłorocznych wyborach parlamentarnych. Pierwszy etap końca solidarności znam z książek i relacji, a opisuje go sobie za pomocą obiektywnych faktów dotyczących wydarzeń i sytuacji po wprowadzeniu stanu wojennego 13 grudnia 1981 roku.

Ten pomysł na wycięcie z najnowszej historii trzech punktów, etapów, w których ideał rozpada się i przestaje mieć jakiekolwiek większe znaczenie, nie jest krytyką samej solidarności. To raczej próba poradzenia sobie z wyjaśnieniem tego fenomenu i danie szansy na wytłumaczenie stanu, w którym znalazł się dzisiaj.

Pierwszym końcem Solidarności jako masowego ruchu społecznego mogło być wprowadzenie stanu wojennego. 10-milionowy związek został zdelegalizowany, jego działacze internowani, mienie skonfiskowane a sympatycy zastraszeni i zniechęceni represjami. Dariusz Iwaneczko z IPN opisuje w jednej ze swoich prac, jak Solidarność traciła poparcie społeczne w kolejnych latach po grudniu 1981 roku. Jesienią 1982 roku idea strajku generalnego, która wyszła z podziemnych struktur Związku nie została przyjęta w społeczeństwie. Ludzie byli rozgoryczeni i nie widzieli skutecznych metod walki z systemem. Rankiem 14 grudnia 1981 roku strajk przeciwko decyzji Jaruzelskiego podjęła ponad połowa załogi zakładów lotniczych w Mielcu – po południu z 3 tysięcy osób zostało już tylko dwustu. W innych zakładach było podobnie, masakra w Wujku to akurat tragiczny wyjątek potwierdzający regułę. Stan wojenny zabił w Solidarności masowe poparcie społeczne, związek przestał być powszechnie uznawanym wyrazicielem dążenia do wolności. Ludzie stracili wiarę. Idea przestała mieć swojego jedynego realizatora.

Po demokratycznych zmianach początku lat 90 obóz Solidarności rozsypuje się, ale nadal istnieje etos solidarności, trochę coprawda odsuwany na bok (wybór Kwaśniewskiego z hasłem „Wybierzmy przyszłość”), ale gdzieś tam ciągle obecny. Sentyment za środowiskiem politycznym, który byłby emanacją pierwotnego, prawdziwego NSZZ Solidarność z 1980 roku pozwala wygrać wybory w 1998 roku Akcji Wyborczej Solidarność. AWS kreuje się na ortodoksyjnego następcę oryginalnego ruchu z początku lat 80, ale przegrywa. Następuje koniec Solidarności jako możliwego do zaistnienia ugrupowania politycznego, które rewolucyjne idee Sierpnia mógłby wprowadzać w życie w niepodległej już Polsce. Od tego momentu NSZZ Solidarność traci mocno w opinii publicznej, zaczynają pojawiać się coraz częściej negatywne opinie o solidaruchach, którzy mają być niczym innym jak tylko przełożeniem komunistycznej nomenklatury na czasy III Rzeczpospolitej.

Ostatnim, trzecim końcem Solidarności jest według mnie symbolicznie – koncert Jarre’a w Stoczni Gdańskiej z 2005 roku i wygrana PIS-u w ostatnich wyborach parlamentarnych. Show Jarre’a miał ostatecznie upamiętnić Solidarność w dyskursie medialnym, nadać jej finalne znaczenie i odstawić do archiwum, wytłumaczyć i postawić pomnik, który chroniłby ją przed niebezpiecznymi interpretacjami. Pierwotna idea solidarności została ujęta w ramy, nazwana i odstawiona na półkę.
Wygrana PIS-u, oparta na propagandzie programu solidarnego państwa, może być czymś w rodzaju próby przejęcia pozytywnie kojarzonego klimatu do realizacji prostego, socjalnego schematu gospodarczego i politycznego. PIS nie udaje, że jest kontynuacją pierwszej Solidarności tylko przejmuje pamięć o idei, jaką ona reprezentowała i wykorzystuje ją do zamaskowania socjalistycznego charakteru swoich koncepcji gospodarczych. Niepowodzenie programu państwa solidarnego może ostatecznie zniszczyć dobrą pamięć o solidarności jako wielkim doświadczeniu najnowszej historii Polski. Te środowiska, dla których jest ono nadal ważne, nie będą w stanie ani jej wskrzesić ani jej reprezentować, nie uda im się również budowanie nowych koncepcji politycznych na jej bazie. Idea tymczasem zostanie ostatecznie upamiętniona i przestanie mieć jakikolwiek wpływ na współczesny dyskurs polityczny. Może szkoda.

(wilkowski. org)

Autorami grafiki są Wojtek Błaszczyk i Maciej Obuchowicz z Brainshop U-Boot oraz Agnieszka Wojtowicz-Jach z Tratoria Dom PR. Projekt wykonano w ramach akcji Kampania Społeczna "Solidarność" z okazji 25. rocznicy powstania Związku. Warto również poczytać o sposobach walki z medialnym upamiętnianiem historii Solidarności, na które zwrócił uwagę projekt Instytutu Sztuki Wyspa z Młodego Miasta w gdańskiej stoczni – zatytułowany Strażnicy Doków. .


Moje najnowsze wpisy

 

Maria Antonina jako lesbijka, czyli na czym polega siła mediów

niedziela 18/11/2007

Biografię Marii Antoniny autorstwa Antonii Froser można czytać poruszając się po wielu różnych tropach. Jednym z mniej widocznych, ale bardzo interesujących wątków opisywanej w tej…


Powrót do przyszłości

czwartek 10/05/2007

Jest taki sposób myślenia, który wyprzedza wszystko i przez to staje się całkowicie nieczytelny i pozornie pozbawiony sensu. Poza poziomem racjonalnego przewidywania pojawia się już…


O pożytkach z Grunwaldu

środa 07/02/2007

Podobno sztuka nie istnieje poza kontekstem. W niewielkiej przychodni na ulicy Nowolipie w Warszawie wisi sobie na ścianie reprodukcja bitwy pod Grunwaldem. I zaprawdę nie…


Hrant Dink nie żyje

piątek 19/01/2007

Już krótka obserwacja pozwala stwierdzić, że kiedy państwo zabiera się za pilnowanie przeszłości bardzo często ma tendencje do pomijania faktów, które nie są wygodne ze…


Barok nie boli

czwartek 04/01/2007

Patrzenie na historię, czy jak kto woli, oglądanie się na tradycję w wielu współczesnych komentarzach przeciwstawiane jest wydajnej i pełnej perspektyw pracy, najlepiej w sferze…


Polscy patrioci z Wehrmachtu

niedziela 12/11/2006

Różnice między pamięcią a upamiętnianiem widać najlepiej przy okazji pełnych patosu świąt odnoszących się do tradycji historycznej. O ile pamięć historyczna jest intymną, wywodzącą się…


Skakanka

czwartek 02/11/2006

Agnieszka nie poszła na cmentarz, gdyż ma lekki stan podgorączkowy, śmierć w serialu to łagodne przejście ze stacji państwowej do stacji niepaństwowej, podobno jedna śmierć…


Władza 2.0

wtorek 24/10/2006

Różnica między wspaniałym portretem Ludwika XIV autorstwa Mignarda a blogiem Wojciecha Wierzejskiego pokazuje najwyraźniej, że współczesna władza, pozostając w niewiele mniejszym niż kiedyś oddaleniu od…


Rosa das rosas e Fror das frores

wtorek 17/10/2006

Ponad czterystu pieśni ku czci Najświętszej Marii Panny (Cantigas de Santa Maria) autorem był Alfons X, król hiszpańskiej Kastylii i Leónu, poeta, astronom, historyk i…


Renata Beger pisze i drze na strzępy list do Jacka Kurskiego

poniedziałek 02/10/2006

Mam czterdzieści osiem lat, o calałam prowadzona na rzeź. To są nazwy puste i jednoznaczne, tvp i tvn, auchan i carrefour, prawo i sprawiedliwość. Widziałam…