Panie, panowie – czekam na konkrety


wtorek 28/09/2010

Zbliżają się wybory samorządowe.

I choć władzę – my ludzie – mamy oddać w ręce naszych sąsiadów z podwórka w kampanię mocno angażują się liderzy największych partii w kraju.

Ale ja ich nie słucham. I gorąco innym też tak polecam – nie słuchać ich. Z ich zwad i kłótni nic dobrego nie wyniknie – a i tak naprawdę to co najciekawsze dzieje się tu, u nas na dole.

Kampania trwa w najlepsze (a raczej kryptokampania). Od początku roku na potęgę otwierają się place zabaw, remontują drogi, prace nad kanalizowanie obrzeżnych dzielnic wrą, no po prostu moje miasto to jeden wielki plac budowy. A ja wiem, że to dobrze. Ktoś może powiedzieć – tak, tak – zbliżają się wybory, to się za robotę wzięli. Może i racja. Z drugiej strony gdyby nic nie robili – ten sam ktoś zapewne zarzuciłby, że obecna władza nic nie robi – i też by było źle. Więc ja cieszę się, że miasto moje pięknieje z dnia na dzień.

Krajobraz ten piękny coraz gęściej przesłaniają wyborcze billboardy. Oj – nic przeciw nim nie mam, wręcz brakowałoby mi tego elementu przedwyborczego krajobrazu – jednego jednak pojąć nie umiem, w kwestii tychże. Na cóż mi te zagadki..?

"Tajemnicze" billboardy, których właściwe przesłanie ujawniało się po jakimś czasie – a i owszem – były fajne, ale dobrych kilka lat temu, gdy na rynek wchodził chociażby Media Markt. Ale gdy używa się ich w kampanii czuję, że ktoś traktuje mnie  jak nie-klienta ww. sklepu – czyli jak idiotę.

Jakieś dwa miesiące temu taki:

"Lewica już zna swojego kandydata na prezydenta"

Przejechałem koło niego ze dwa razy i na litość boską nie potrafiłem zrozumieć, a wręcz czułem się rozzłoszczony tym. Skoro znają – niech powiedzą. Skoro nie chcą powiedzieć – niech się publicznie nie chwalą.

Dwa tygodnie temu, centrum miasta:

"I <serce> Mariola"

Nie mam nic przeciwko Marioli, która będzie z ramienia PO startowała na prezydenta miasta, no ale ten przekaz nic nie wnosi. A wręcz chciało by się odburknąć – I don’t know Mariola, that’s why I can’t love her.

Przykład z dziś

"Niedbał zadba"

Kojarzę Niedbała i wiem, że będzie startował na prezydenta, ale to krótkie hasło, nic nie wnosi, zresztą założę się, że połowa mojego miasta nie ma bladego pojęcia o co chodzi w tym komunikacie i kto lub co to ten Niedbał.

Tak – przyzwyczaiłem się do billboardów, ale nie lubię takich odgrzewanych gier, które niestety w społeczności lokalnej więcej wnoszą zamieszania, niż konkretów. Gdzie program, postulaty, założenia zmian? Czy będę miał za co pokochać Mariolę i mam na słowo uwierzyć, że Niedbał zadba?

Jak dla mnie to zdecydowanie za mało.

Panie, panowie – czekam na konkrety…


Moje najnowsze wpisy

 

Gdzie jest krzyż?

piątek 20/08/2010

Dziwne? Polityka budziła zawsze u mnie emocje. Skrajne. Pozytywne. Negatywne. Generalnie budziła. Sprawa krzyża (na boską litość, przecież to nie sprawa "religijna" a stricte polityczna)…


Gdzie jesteś sezonie ogórkowy?

poniedziałek 26/07/2010

Rok 2010 jest dziwnym rokiem, ale jakże inaczej mogłoby być, wszak niektórzy przepowiadają niechybnie, że "za dwa lata koniec świata", więc jeśli przyjąć taki punkt…