Nieustająca Wielkanoc


środa 29/08/2007

W dawnych czasach ludzie wierzyli, że słowa mają w sobie moc zaklinania rzeczywistości. Andrzej – zgodnie z etymologią imienia musiał być męski, Sławomir pokojowo nastawiony do świata, a Piotr niezłomny niczym skała. Córka słynnego antropologa Kroebera, pisarka Ursula Le Guin w swojej literaturze zawarła sugestywny obraz takiej pierwotnej świadomości, tworząc świat pełen magii wyzwalanej imieniem właśnie. Podobny motyw zawiera też seria książek o Harrym Potterze, gdzie główny czarny charakter określany bywa jako „Ten-którego-imienia-się-nie-wymawia”, rzecz jasna po to, by się nie zmaterializował w naszej obecności.

Wieki minęły, ale ślady tej mentalności dalej są zauważalne w naszym otoczeniu. Krótka analiza nazw niektórych ugrupowań politycznych aktywnych w polskim życiu publicznym pozwala nie tylko od razu odgadnąć, jaki świat chciałyby „wyczarować” swoim wyborcom, ale też, kim jest i jakie ma cechy ich przeciwnik, zaklęty w nazwie partii na zasadzie przeciwieństwa. Przeciwnik, nadający danemu ugrupowaniu sens istnienia, samym swoim istnieniem zwierający szeregi elektoratu, a swoimi cechami zaprzeczający ideałom wyznawanym przez daną partię. Istny smok, dzięki któremu św. Jerzy ma ważną misję do spełnienia.

Jeśli partia nazywa się Liga Polskich Rodzin, to od razu wiadomo, że: po pierwsze, jej wymarzony przeciwnik powinien nazywać Horda Niemieckich Homoseksualistów a po drugie, jeśli tak się nie nazwie (co bardzo prawdopodobne) to żmudnie, kroczek po kroczku tych właśnie cech partia będzie doszukiwać się u przeciwników.

Samoobrona – to słowo sugeruje potrzebę obrony czegoś i przed kimś. We współczesnej polszczyźnie używane jest najczęściej w związku z zagrożeniem o charakterze kryminalnym. Jeśli więc przeciwnik miałby również posługiwać się tak zwięzłą nazwą, to powinien określić się jako „Rabunek”.

„Prawo i Sprawiedliwość” to opisowa nazwa, pozwalająca precyzyjnie ustalić cele ugrupowania i w miarę dokładnie „wymarzone” cechy przeciwnika tak, aby sens istnienia partii tłumaczył się automatycznie. Z kim więc to ugrupowanie wygrałoby w cuglach? „Chaos i Bezprawie”, „Chytra sitwa” lub „Rozbój w biały dzień” czy „Bezkarne złodziejstwo” nie miałyby szans. Nic też dziwnego, że konstruując plany poprzednich kampanii wyborczych oraz swój marketing polityczny, Prawo i Sprawiedliwość tych właściwości doszukiwało się u przeciwników.

Problemu z nazwaniem swojego przeciwnika lub też „wywołaniem” go z własnej nazwy nie mają też „demokraci. pl” (wchłonięci teraz do komitetu Lewica i Demokraci). Jeśli ktoś jest demokratą, to jego ukochanym wrogiem musi być oczywiście zwolennik dyktatury lub porządku autorytarnego. Zgodnie z tym, działacze partii oraz sprzyjające im media doszukują się dyktatury oraz zapędów autorytarnych po prawej stronie sceny politycznej.

Sojusz Lewicy Demokratycznej swoją nazwą przypomina przede wszystkim o istnieniu lewicy niedemokratycznej, która ten kraj doprowadziła w późnych latach 80-ych do krachu ekonomicznego, wcześniej wypędzając za granicę miliony Polaków. Można zatem powiedzieć, że formacja jest więc symbolicznym przeciwieństwem siebie samej, ale sprzed dwudziestu lat.

Są też na naszej scenie politycznej ugrupowania, których nazwy nie mogą pełnić funkcji sztandarów, mobilizujących pospolite ruszenie wokół swych celów. „Platforma Obywatelska” to nazwa, której pozytywne przesłanie do zrozumienia wymaga większego wysiłku niż podane wcześniej przykłady. Słowo „platforma” kojarzy się raczej z transportem kolejowym. Nie pomaga tu jej „obywatelskość”, bo co miałoby to oznaczać? A co równie ważne, jaka jest opozycja wobec obywatelskości?

Podobne kłopoty może mieć z wytłumaczeniem sensu własnego istnienia Polskie Stronnictwo Ludowe. Kto swoją nazwą oraz katalogiem cech czyniłby PSL koniecznym elementem polskiej sceny politycznej? Zagraniczna Banda Mieszczan?

Wiele jeszcze nazw partii można by tu wymieniać i analizować przeciwieństwa z nich wynikające. Choćby „Partia Kobiet” (niedawno powołana do życia), czy faktycznie ma czytelnie wpisane od razu imię swojej opozycji? A Polska Partia Przyjaciół Piwa? Jej wieloczłonowa nazwa nie pozwala do dziś odgadnąć precyzyjnie, kto mógłby się stać jej czystym przeciwnikiem, swoistą antymaterią. Wracając z tych nieco kabaretowych rozważań na grunt bardziej serio warto zauważyć, że nomenklatura partyjna w Polsce niekiedy przypomina stylem nazewnictwo z Wyspy Wielkanocnej (tam, gdzie stoją te dziwne posągi). Wyspę mianowicie niegdyś zamieszkiwały dwa stronnictwa, Długousi oraz Krótkousi. Nazwy się perfekcyjnie tłumaczyły, zarówno jako wizja pozytywna, czyli kogo wspieramy oraz wizja negatywna, czyli kto naszym wrogiem. Czy ta „wielkanocność” naszego życia politycznego może być powodem do narzekań?

Dwojako na to pytanie należy odpowiedzieć. Wszystkie społeczeństwa są do siebie podobne i tylko kwestia odpowiednio bystrego oka, aby zauważyć wspólne elementy męskich zachowań maklerów na giełdzie w Nowym Jorku oraz myśliwych z plemienia Yanomano. Martwić i narzekać powinniśmy dopiero wtedy, gdy nasi wodzowie przebrani w garnitury, oprócz nieco „plemiennych” nazw zaproponują także prawdziwie magiczną wizję świata, bo tej nie da się zrealizować a próby będą kosztowne pod każdym względem.


Moje najnowsze wpisy

 

Dwa ubrane po szyję miecze

wtorek 18/03/2008

„- Mistrz Ulryk - rzekł pierwszy herold - wzywa twój majestat, panie, i księcia Witolda na bitwę śmiertelną i aby męstwo wasze, którego wam widać…


Awantury arabskie po polsku

sobota 16/02/2008

Baśnie czy mity nigdy nie umierają a jedynie ulegają transformacji. Tę śmiałą etnograficzną tezę łatwo uzasadnić nawet pobieżnie analizując dzisiejsze polskie media oraz zachowania polityków.…


Remember "Katyn"!

piątek 08/02/2008

"Katyń" jest najlepszym filmem obcojęzycznym nominowanym do Oscara w tym roku. Tak może sądzić każdy, kto odwiedzi stronę NYTcom (gazety New York Times) i przekona…


Armata z telewizora

czwartek 27/12/2007

Sajif to zwykły dobry chłopak. Z kałasznikowem. Ma szesnaście lat. Jest dobry, bo jest religijny, lubi majsterkować przy swoim motocyklu oraz sumiennie odrabia lekcje. Słowem,…


Abonament na uległość

sobota 24/11/2007

Precz z abonamentem - ten pomysł Platformy Obywatelskiej budzi nerwowość w mediach państwowych. Sądząc po reakcjach różnych środowisk czy grup interesu, wiele wskazuje, że nowo-wybranej…


Ja to się plotką brzydzę, ale...

piątek 26/10/2007

Mieszkańcom Wysp Brytyjskich zawsze zazdrościłem w sumie dwóch rzeczy. Po pierwsze, większość z nich mówi po angielsku zdecydowanie lepiej niż ja. Po drugie, mają gazetę…


Ach, jaka piękna demagogia

piątek 12/10/2007

Sztab Platformy Obywatelskiej po raz pierwszy odrobił lekcję. To pierwsze wrażenie po obejrzeniu debaty Tusk-Kaczyński. Wyszkolony, niczym Chuck Norris w „Zaginiony w akcji" przewodniczący Donald…


Mroczne osiem procent pożądania

wtorek 04/09/2007

Mogłoby się zdawać, że łaska wyborcy na pstrym koniu jeździ. Do takich wniosków dochodzi chyba każdy, kto ostatnio obserwuje badania społeczne poparcia dla partii. Warto…


Lusterczko powiedz przecie...

wtorek 28/08/2007

Kto i jakie lekcje zapamiętał z wyborów 2005 roku? Jaką taktykę zamierzają zastosować sztaby wyborcze Platformy i PiS-u? Powoli już poznajemy odpowiedzi na te pytania…


Kieszonkowa Rosja

poniedziałek 27/08/2007

Z mafią i związaną z nią (bo jakże inaczej?!) szarą siecią w Polsce jest jak trochę jak w dowcipie, który słyszałem parę tygodni po 11-ym…