Czy wyobrażacie sobie w ustach królowej angielskiej słowo na k lub ch?
Ja nie. I dlatego dwór królewski, mimo różnych zakrętów rodzinnych, trwa i stanowi opokę wizerunkową Wielkiej Brytanii, mimo kosztów:)
Język jest jedną z płaszczyzn komunikacji, obok mowy ciała, i on własnie determinuje nasze postrzeganie.Dlaczego więc w naszym kraju używanie wulgaryzmów w komunikacji interpersonalnej w różnych grupach społecznych, niezależnie od wykształcenia i społecznego statusu, jest akceptowane? Dlaczego nie nazywamy tego po imieniu – chamstwo?
Mówią tak politycy, dziennikarze, naukowcy, lekarze, czegóż więc możemy wymagać od meneli czy gangsterów?
Dlaczego nie uświadamiamy sobie, że używanie takiego właśnie języka obniża naszą reputację, czyniąc destrukcyjne szkody w naszym wizerunku.
To, jak mówimy, ma jednak nieuchronny wpływ na naszą świadomość i budowanie relacji z innymi ludźmi. Przejawów chamstwa można przytoczyć wiele; mozna zwołać konferencję prasową a po niewygodnym pytaniu powiedzieć dziennikarzowi – nie muszę z panem rozmawiać. Można nie odpowiadać na maile i pisma urzędowe, jakby nie istniały.Można powiedzieć dziennikarzom – pocałujcie mnie w d…. Nie wróżę jednak kandydatowi na prezydenta, którego współpracownicy w taki sposób komunikują się z dziennikarzami, wyborczego sukcesu. Można buczeć na uroczystościach
podniosłych, prezentując kibolskie zachowania, co nam jednak zostanie jeśli sponiewieramy do końca naszych zmarłych bohaterów?
Zwróćcie uwagę, iż osoby, które są powszechnie uważane za autorytety
nigdy nie pozwolą sobie na odstępstwo od normy języka literackiego.
Na zakończenie zagadka; kto jest autorem poematu zatytułowanego „Chamstwo w państwie”? Dla ułatwienia dodam, iż jest gwiazdą polskiej estrady. Proponuję włączenie tej książki do zbioru lektur obowiązkowych.