Vega w sieci polityki?


czwartek 05/09/2019
0

https://www.filmweb.pl/video/Zwiastun/nr+1-51023

CHWILA AUTOTEMATYZMU

Z promocyjnym Przytupem wszedł właśnie do kin najnowszy film PATRYKA VEGI„Polityka”.

Premiera przypadła na dzień powszedni, środek tygodnia. Ostatni bilet zdobyłam na ostatni, późny seans w jednej z warszawskich galerii handlowych.

Obejrzałam film przy pełnej sali. Podczas projekcji opuściło ją kilkoro widzów.
Po jednej z ostrych, homoseksualnych w podtekście, scen erotycznych – dwóch panów – trzymając się w ciemności za ręce.
Byli dość wzburzeni, ale empatyczni, bo prawdziwe powody swego zachowania komentowali szeptem, aby nie przeszkadzać reszcie Widzów.

Pan na prawo ode mnie, NA MINUTĘ PRZED SCENĄ FINAŁOWĄ, zerwał się gwałtownie z miejsca i teatralnie wybiegł, wznosząc niezrozumiałe okrzyki … bodajże po polsku… niech żałuje, że nie wytrwał… ale… chyba był samcem Alfa w swojej kilkuosobowej rodzinie, bo po chwili wystudiowanej i hałaśliwej w formie, konsternacji, jego rodzina podążyła za nim. Wolno, ostentacyjnie, z energicznym trzaskaniem foteli…
Co ciekawe, Państwo ci, zaopatrzeni we wszystkie dostępne w kinowym barze, produkty, spóźnili się na początek seansu… w trakcie projekcji zachowywali się na tyle hałaśliwie, że co chwila ktoś z sali ich uciszał, oczywiście – na cały głos… może pomylili sale, bo planowali obejrzeć na zniżkę RodzinaPlus „Ralpha Demolkę”?… a może ja histeryczka jestem jakaś i mnie poniosło w tym ciemnym kinie, na ostatnim seansie, bo się potem bałam latać samotnie po parkingu w poszukiwaniu własnego samochodu, po północy, na Pradze… i coś przeoczyłam?…

W każdym razie – reszta Widzów, w tym ja, wytrwała do napisów końcowych, w zupełnej ciszy. Pełnej napięcia. Oczywiście, o ile było to możliwe pomiędzy kolejnymi falami złego nastroju ww Państwa z Prawej…

RECENZJA WŁAŚCIWA
nieco autotematyczna

Cokolwiek nie działoby się w przyszłości na salach projekcyjnych – zapewniam Państwa – warto wytrwać na „Polityce” Vegi od początku do końca.
Dobrze przy tym pamiętać, że ten film to nie jest ani kino akcji, kabaret polityczny, czy komedia romantyczna.

I proszę się przygotować, że będzie bolało. Nawet bardzo momentami, aż do gorzkich łez. Mnie to spotkało. Pierwsza myśl na widok napisów końcowych to:
„Dlaczego my to wszystko znosimy? I w jakim celu?”.

Nie zdradzę puenty, jak zwykle wychodząc z założenia, że zbytnia drobiazgowość w opiniach o jakimkolwiek dziele sztuki tuż po premierze, to rodzaj estetycznej zbrodni… jednak nie byłabym sobą, gdybym nie ostrzegła:

MOIM ZDANIEM – W SENSIE ROBOTY FILMOWEJ I JĘZYKA FILMU – TO NJIE JEST NAJLEPSZY FILM PATRYKA VEGI!

Szczególnie zawiodły mnie zdjęcia.
80-90- procentowa przewaga bliskich planów przynosi nużący efekt serialowy. Tym razem Norbert Modrzejowski mnie zawiódł. Z wyjątkiem nielicznych scen zbiorowych czy formy ukazania basenu – genialnych w realizacji i wymowie. Tu – szacun!

Montażysta – Tomasz Widarski – jak zawsze balansował z efektem swojej ciężkiej i – jakże żmudnej pracy – na pograniczu brawury. To trochę widać. Współczując – jestem z Panem!

I to jedyne zarzuty, jakie mam do tego obrazu.

Muzykę Łukasza Targosza uważam za bardzo dobrą, a przede wszystkim ADEKWATNĄ.
Czyli – odpowiednio dyskretną, nienachalną, nie narcystyczną, czyli na swoim miejscu w kompozycji filmu – przedstawiciela sztuki kolektywnej, gdzie każdy twórca powinien znać swoje miejsce.
I słychać, że autor muzyki do „Polityki” perfekcyjnie zrealizował tę zasadę w praktyce.

Autora dźwięku po prostu podziwiam! Maciej Pawłowski pokazał, że w polskim filmie MOŻNA zrobić genialny dźwięk! Gratuluję efektu ekranowego! Podziwiam Pana pracę i zapewniam, że – gdyby było mnie na Pana stać – to kiedyś w ciemno powierzyłabym Panu pracę nad dźwiękiem :)

Autorem scenariusza „Polityki są Patryk Vega i Olaf Olszewski.
Reżyseria: Patryk Vega
.
W obu rolach w dobrej formie.

W filmie czuć, że scenariusz jest wyjątkowo precyzyjny, a reżyser konsekwentny i świetnie współpracujący z aktorami.
Tu nie ma przypadkowej roli! Nie ma także efektu kabaretowego, o co byłoby nietrudno w obecnej sytuacji, np. po doświadczeniach Widzów z serialem „Ucho Prezesa” Roberta Górskiego.
Jako największy sukces tego filmu, na poziomie gry aktorskiej, uznaję fakt, że wszyscy zagrali u Vegi poza swoim dotychczasowym emploi!

Aktorzy w „Polityce” może nie stworzyli wybitnych postaci na miarę Oskara, ale zagrali wyjątkowo.
Jestem pewna, że bardzo trudno w filmie dotyczącym bieżących wydarzeń, zwłaszcza politycznych, nie popaść w nonszalancję publicystyki, przedrzeźniania, mrugania okiem.

Mam wrażenie, że Vedze i jego obsadzie „Polityki” udało się uniknąć podobnej brawury, wyważyć proporcje, zachować dyskretny dystans do wydarzeń i postaci, dać Widzom oddech na wspólne, momentami bardzo bolesne, przeglądanie się polskiej rzeczywistości w krzywym zwierciadle.

Andrzej Grabowski udowodnił w „Polityce” klasę mistrzowską.
Jako Prezes jest jednocześnie stonowany, zdystansowany, refleksyjny, rzutki co nieprzewidywalnie niebezpieczny… magnetycznego uroku dodało mu nieco diaboliczne spojrzenie.
Zauważyłam, że efekt tego spojrzenia spotęgowały wyjątkowo duże i wypukłe soczewki kontaktowe.
Kto nie wierzy – może przeprowadzić drobny eksperyment i porównać kolor oczu Grabowskiego: zazwyczaj rzeźko zielonkawe, w „Polityce” prawie czarne, z mglisto-granatowym połyskiem na obwódkach.

Intuicja podpowiada mi, że to może być zasługa współpracy reżysera, operatora i ekipy scenograficznej, zawiadywanej częściowo przez kobietę – Agatę Stróżyńską, obok Gwidona Busido.

A skoro o zabiegach scenograficznych mowa – polecam Państwu nowy wizerunek Janusza Chabiora, w roli Alojzego.
Chabior w pierwszej swojej scenie w tym filmie jest po prostu nierozpoznawalny, a przecież od lat nosi nieznośną łatę Aktora Charakterystycznego!
Przywołując Chabiora – natychmiast polecam zwłaszcza jego sceny dwójkowe z Antonim Królikiewiczem. Należą one, moim zdaniem, do kategorii mistrzowskich pojedynków aktorskich.

Stwierdziłam wcześniej dystans aktorów Vegi do rzeczywistości, wydarzeń i własnych postaci w tym filmie. Dodałabym do tego subtelność – czyli skłonność do ogrywania tzw. cienizn psychologicznych, rodzaj mentalnych detali?… najlepszy przykład tej opinii to najprawdopodobniej Marcin Bosak i jego Bangster.

Polecam także pojedynek aktorski pomiędzy Andrzejem Grabowskim i Maciejem Stuhrem, grającym Bartka – rehabilitanta Prezesa.
Myślę, że takiego Stuhra jeszcze nie znacie! Już więcej nic ie napiszę, aby nie zepsuć Wam przyjemnosci oglądania i analizy zachowań tej postaci…

Rekomenduję też rolę Jadwigi – wykreowaną przez Ewe Kasprzak, a przed jej filmowym mężem stworzonym w epizodach przez Tadeusza Chudeckiego chylę czoła.
Scena rozgrywająca się pomiędzy tymi aktorami dwukrotnie – wspólne obieranie kartofelków – chyba nie przypadkiem stała się, wyjątkowo symboliczną, montażową klamrą tego wątku?

Bartosz Obuchowicz także zagrał w „Polityce” Vegi wbrew swemu dotychczasowemu emploi.
Jako lewicujący aktywista jest wyjątkowo przekonujący, pełen subtelnych nieoczywistości. W pewnym sensie „Obuchowicz, jakiego nie znacie”- zanęcam…

Jako zawodowa KinoManiaczka wielkie nadzieje łączę z rozwojem i przyszłością talentów typu „Pięknych Blondynek” z filmu Vegi- czyli Karoliną Szymczak i Anną Karczmarczyk. W obu aktorkach wyczuwam wielkie pokłady autentycznego talentu i wyczucia dramatyzmu.

Z przekonaniem rekomenduję Państwu także nietuzinkowe aktorstwo Tomasza Sapryka, Zbigniewa Pruszyńskiego, Tomasza Oświecińskiego, czy Kordiana Rekowskiego.

Przyznaję, że trochę rozczarowała mnie gra Iwony Bielskiej jako posłanki Piotrowicz, a także Zbigniew Zamachowski jako Ojciec Dyrektor.
W ich postaciach wkradło się kilka fałszywych nut. Może z powodu nadmiernej dosadności zastosowanych środków wyrazu?…

Mam też pewien kłopot z postacią Daniela Olbrychskiego – filmowego Stefana… niby jest mistrzowski i parę klas z przodu, jak zwykle… a jednak czegoś mi zabrakło w tej roli… może zanadto rozproszyła mnie nadmierna ostentacja Widzów z Prawej Strony, czyli wspomnianych na początku tej recenzji Niezadowolonych Widzów?
Mam teraz pretekst do ponownego obejrzenia ‚Polityki’ Patryka Vegi, co na pewno skrupulatnie uczynię. Nauczona doświadczeniem z „Człowiekiem z Żelaza” Andrzeja Wajdy?

Pierwszy raz obejrzałam ten film w Polsce, w przerwie przygotowań do „wyjazdu na zawsze do Paryża”. Wyszłam z kina obrażona na Wajdę za ten film. Wydawał mi się zbyt publicystyczny, za bardzo na pograniczu dokumentu, zbyt chropowaty i szorstki wobec „wielkich wydarzeń”, jakich dotyczył w bieżącej chwili. A może byłam wtedy zbyt niedojrzała?

Po paru miesiącach od tego premierowego pokazu w Polsce, w Paryżu ludzie stali na Champs-Élysées do najlepszych kin we Francji, aby obejrzeć „ostatniego Wajdę”.
Byli bardzo przejęci. Widziałam jak bardzo chcą ten film zobaczyć, najlepiej natychmiast po wejściu tytułu na ekrany.

Nie miałam ani czasu ani siły stać po bilety do kina w kolejkach długości tych, od których uciekłam z Polski.

Kiedy ten Wajda-Boom trochę się uspokoił – obejrzałam „Człowieka z żelaza” ponownie.
Francuzi oglądają w kinach zagraniczne filmy z dubbingiem (co ciekawe gwiazdorzy kina światowego mają stałych lektorów, a w tamtejszym aktorskim świecie być lektorem Clinta Eastwood np. TO JEST COś. A jaki szacunek publiczności!)

I słuchając tych francuskich gwiazdorów dubbingu kinowego, patrząc na tych podekscytowanych paryżan… chyba trochę nabrałam pokory, spuściłam z siebie powietrze, zniknęła mi nawet z oblicza podkówka – typowa dla niezadowolonej KinoManiaczki… bo czasem dobrze zmienić zdanie… czego sobie i Państwu życzę podczas kolejnych seansów :)


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× jeden = 9

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Tarantino rozlicza Hollywood?

niedziela 18/08/2019
1

Od przedwczoraj w polskich kinach można oglądać najnowsze dzieło Quentina Tarantino - "Pewnego razu w Hollywood". Wydaje mi się, że to najbardziej dojrzały i klasyczny…


Gentleman Jack - serialowe LGBT

wtorek 30/07/2019
0

Pierwszy raz w życiu zdarzyło mi się obejrzeć pod rząd siedem godzinnych odcinków jakiegokolwiek serialu... zrobiłam to z zapartym tchem! Wiem z amerykańskich źródeł, że…


Schyłek epoki. Po śmierci Agnès Varda

niedziela 31/03/2019
0

30 marca 2019 r. zmarła Agnès Varda. Sądzę, że wraz z jej odejściem europejskie kino już nigdy nie będzie takie samo. Reżyserka dożyła 90 lat,…


Orły 2019... paniczne?

poniedziałek 04/02/2019
0

Trwa XXI edycja Polskich Nagród Filmowych Orły 2019. Przed członkami Akademii Orłów decyzje i głosowanie na kandydatów do tegorocznych nagród w 19 kategoriach. Rywalizacja zapowiada…


Pijana Sypialnia - autostopem do Betlejem

niedziela 20/01/2019
1

19 stycznia 2019 Teatr Pijana Sypialnia przedstawił warszawskiej widowni kolejną premierę. W ramach Trylogii Młodej Polski powstała "Księga Rodzaju Polskiego" ze scenariuszem, w reżyserii i…


Wśród Orłów

środa 16/01/2019
16

* Od kilku dni trwa podsumowanie polskiego sezonu filmowego 2018, pod kątem nagrody Orłów. Sezon oceniają członkowie Akademii Orłów, przyznający swoje branżowe nagrody we wszystkich…


Bergman. 100-lecie mitu

niedziela 28/10/2018
39

14 lipca 2018 r. to dzień setnych urodzin Ingmara Bergmana. Szwedzki reżyser, obok Luisa Buñela i Federico Felliniego, jest uznawany za ikonę światowego kina. Do…


53 wojny. Życie jak narkotyk

piątek 26/10/2018
24

https://mediakrytyk.pl/film/10809/53-wojny "53 wojny" to film Ewy Bukowskiej, bazujący na książce „Miłość z kamienia. Życie z korespondentem wojennym” Grażyny Jagielskiej. . Od kilku dni można go…


Biblijna przypowieść, czyli jak "Pies z kotem"

wtorek 23/10/2018
26

Kilka dni temu na ekrany wszedł film Janusza Kondratiuka „Jak pies z kotem”, nagrodzony na 43 Festiwalu Filmów Fabularnych w Gdyni za role Olgierda Łukaszewicza…


7 uczuć , 7 tajemnic Koterskiego

poniedziałek 15/10/2018
10

1. SMUTEK Film „7 uczuć” Marka Koterskiego nosi w sobie ciężar gatunkowy dzieł Bergmana, Felliniego, Gombrowicza i… wcześniejszego Koterskiego. Po prostu - jest klasykiem gatunku.…