Zapotrzebowanie, czyli reality-show


czwartek 02/11/2017
0

„Jeśli głupota jest chorobą, to mamy pandemię” – oświadczył na dzień dobry jeden z moich znajomych. Nie powiem, żeby mi się podobał jego ton i sposób potraktowania ludzkości w tej diagnozie. Przez głowę przebiegło mi pytanie, na ile sam jestem przedmiotem takiej oceny. Ściśle wiązało się z nim przeczucie, że znajomy siebie do zarażonych nie zaliczył, co dodatkowo komplikowało sytuację.

„A tak bardziej konkretnie?” – zaryzykowałem pytanie uściślające. Znajomy popatrzył na mnie z wyrzutem, bo zorientował się, że jego opinii o globalnej sytuacji zdrowotnej nie przyjąłem z pełnym zaufaniem i bez wątpliwości. „Konkretnie? Proszę bardzo” – oświadczył oschle i umieścił mi przed twarzą ekran smartfona, na którym wyświetlała się informacja o reality-show, planowanym na przyszły rok w jednym krajów europejskich. Przejąłem urządzenie z rąk znajomego i przeczytałem cały tekst. „Hmmm…” – powiedziałem po chwili i położyłem telefon na stole. „Tu nie ma co hmykać, tylko jakąś masową terapię opracowywać trzeba” – zjeżył się znajomy.

Postanowiłem nie poddawać się emocjom. Informacja, która zbulwersowała mojego znajomego i doprowadziła go do daleko idących wniosków na temat stanu zdrowia populacji, zapowiadała reality-show, w którym singielka poszukuje ojca dla dziecka, ale nie partnera na życie. Donosiła też, że castingi na uczestników pierwszej edycji już trwają.

Zgodnie z założeniami nowego programu zespół ekspertów ma dopasować odpowiednich ojców w oparciu o kryteria kobiet, które zgłoszą się do programu. Mężczyźni mają być testowani fizycznie i psychicznie. Dobrani w ten sposób w pary przyszli rodzice zgodnie z założeniami pomysłodawców widowiska powinni się dzielić opieką nad dzieckiem, ale nie mają prowadzić wspólnego życia.

Moją uwagę przykuło uzasadnienie dla stworzenia właśnie takiego programu telewizyjnego. Otóż ma on być odpowiedzią na społeczne zapotrzebowanie. Dlaczego? Ponieważ w kraju, w którym go wymyślono, rodzi się coraz więcej dzieci poczętych dzięki metodzie in vitro. Nie będą one znały swoich ojców, ponieważ zostają nimi anonimowi dawcy plemników.

Co ciekawe, kanał telewizyjny, który zamierza tak wydumany program wyemitować, nie kryje, że chodzi o coś więcej, niż tylko dziwaczną rozrywkę. Za pomysłem stoi coś znacznie poważniejszego. Stacja „chce także odejść od tradycyjnego modelu rodziny, w którym dziecko musi być wychowywane przez matkę i ojca w jednym domu”.

„No i co, czy to nie jest chore?” – zaczął dopytywać mój znajomy, odczekawszy nieco, aż cała treść wiadomości dotrze do mego umysłu. „To zależy, w jaki sposób pojmujemy kwestię zdrowia w wymiarze ludzkim” – odpowiedziałem z wystudiowanym spokojem. Nie bez powodu. Jestem przekonany, że emocjonalne reakcje nic tu nie pomogą. W takich sytuacjach trzeba przede wszystkim rozsądku. W wielkich, ogromnych dawkach.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


4 × = dwadzieścia osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zawłaszczenie przekazu, czyli o dyktaturze

czwartek 21/06/2018
1

Zostałem niedawno przyłapany. Ktoś ze znajomych, który podzielił się ze mną pewną ważną informacją, nakrył mnie na weryfikowaniu podanych przez niego rewelacji w rozmowie z…


Kontekst, czyli o wprowadzaniu w błąd

czwartek 14/06/2018
0

„Chyba wiem, co widziałem. Oczu nie da się okłamać” - powiedział niedawno jeden z moich znajomych, gdy delikatnie usiłowałem postawić pod znakiem zapytania jego pełną…


Gapie, czyli bez odpowiedzialności

czwartek 07/06/2018
0

Szwedzcy policjanci opisali w portalu społecznościowym, co się zdarzyło w Dzień Dziecka w centralnym regionie ich kraju. Dostali zgłoszenie o tonącym w jeziorze nastolatku. Po…


Nie do zastąpienia, czyli rzeczywistość

czwartek 31/05/2018
0

Wyjmując w środowy poranek pranie z pralki zacząłem się zastanawiać, dlaczego wszędobylski internet nie zrobił dotychczas nic, aby mnie w tej czynności zastąpić. Są przecież…


Samolubne przekonanie, czyli oskarżony

czwartek 24/05/2018
10

Wiele lat temu wpadłem w spór ze znajomym, który opowiadał każdemu napotkanemu o swoim oskarżonym sąsiedzie. Oskarżenie było bardzo poważne i mój znajomy, który znał…


Anteny, czyli Chrystus i internet

czwartek 17/05/2018
28

Kilka lat temu byłem w Świebodzinie. Najpierw nawiedziłem kościół - sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Potem, bez zaglądania do pobliskiego hipermarketu, ruszyłem w stronę figury Chrystusa. Wdrapałem…


Cywilizacja terroru, czyli o agendzie

czwartek 10/05/2018
11

Donato Carrisi, włoski prawnik, dziennikarz, scenarzysta, autor powieści „Zaklinacz” i reżyser filmu „Dziewczyna we mgle”, powiedział niedawno w wywiadzie, że żyjemy w cywilizacji terroru, w…


3 maja, czyli o patriotyzmie

czwartek 03/05/2018
4

Trzeci maja to w Polsce dzień specyficzny. Kościelna uroczystość spotyka się w kalendarzu ze świętem narodowym. Zarówno jedna, jak i druga okazja skłania do tego,…


Niepełnosprawni, czyli o szczęściu

czwartek 26/04/2018
4

12 czerwca 2016 r. na placu św. Piotra w Watykanie miała miejsce wyjątkowa liturgia z udziałem papieża Franciszka. Jak opisywało Radio Watykańskie, całość celebracji tłumaczona…


Można lub nie można, czyli o spotkaniu

czwartek 19/04/2018
0

Wziąłem niedawno udział w spotkaniu zorganizowanym wokół pytania: „Czy Boga można spotkać w mass mediach?”. Obawiam się, że przynajmniej część uczestników tego spotkania oczekiwała, że…