Zapłać, czyli o ochronie


czwartek 12/04/2018
0

Tak się złożyło, że musiałem kupić pewne urządzenie. Po prostu to, które miałem dotychczas, się popsuło. Teoretycznie mógłbym bez takiego urządzenia żyć, ale siła przyzwyczajenia nie jest w takich sytuacjach bez znaczenia.

Zajrzałem więc do internetu, znalazłem urządzenie odpowiadające moim potrzebom oraz wymaganiom i już miałem je zamówić, gdy coś mnie powstrzymało. Chciałem rzecz odebrać w sklepie, bez czekania, aż kurier mi ją dowiezie. Tymczasem w sieciowym sklepie niezależnie od tego, czy klient chciał dostarczenia towaru do domu czy też, tak jak ja, planował osobiście się pofatygować między półki, żądano ode mnie podania nie tylko adresu zamieszkania, ale również adresu mailowego i numeru telefonu. Bez podania tych danych zamówić się nie dało.

Postanowiłem więc spróbować szczęścia w placówce handlowej. Wydrukowałem z internetu informacje o produkcie i pojawiłem się w sklepie. Wybranego przeze mnie modelu urządzenia nie było. „Ale w magazynie macie, więc zamówcie” – pomachałem w stronę młodego sprzedawcy kartką zawierającą wydruk z internetowego sklepu. „Najlepiej samemu zamówić” – ekspedient patrzył na mnie jak na natrętną muchę. „Jakbym chciał zamawiać przez internet, to bym tu nie sterczał” – żachnąłem się. Pan z miną cierpiętnika zabrał się więc za zamawianie towaru, żądając ode mnie wszystkich danych, łącznie z adresem zamieszkania i mailowym. Był bardzo zdziwiony, gdy odmówiłem ich podania. „Muszę to mieć, żeby złożyć zamówienie” – wyjaśnił wyraźnie rozzłoszczony. Nie rozumiał mojego oporu.

Mógłbym tu dalej opowiadać perypetie związane z próbą zakupu zwykłego urządzenia bez podawania sprzedawcy mnóstwa moich danych, ale muszę przerwać, ponieważ natknąłem się na zastanawiającą wypowiedź wysokiej rangi przedstawicielki Facebooka. Przepytywana przez media, czy jej firma przewiduje opcję pozwalającą użytkownikom na uniemożliwienie serwisowi zbierania na ich temat jakichkolwiek informacji przydatnych reklamowo, stwierdziła: „Nie mamy tego typu opcji na najwyższym poziomie” po czym dorzuciła: „Gdyby istniał taki produkt, to powinien być płatny dla użytkowników”.

Inaczej mówiąc, pani z globalnego serwisu społecznościowego powiedziała do mnie (i do miliardów innych ludzi), że jeśli ktoś chce całkowitej ochrony swoich danych i w ogóle informacji o nim, o tym, jak korzysta z usług jej firmy, to musi za to zapłacić. Bardzo przepraszam, ale mnie natychmiast skojarzyło się to z płaceniem za ochronę knajpki lub sklepiku, popularnie nazywanym haraczem. Jaka wiadomo, ściąganie haraczy nie jest działalnością moralnie obojętną.

Od 25 maja 2018 r. także w Polsce zaczną obowiązywać przepisy europejskiego rozporządzenia o ochronie danych osobowych. Na mój rozum jedna z podstawowych zasad tej ochrony powinna brzmieć: „Nie zbieraj danych, które w konkretnej sytuacji nie są niezbędne dla załatwienia sprawy”. Tego wymaga szacunek dla godności każdego człowieka. Nie traktuj go i informacji o nim, jak towaru, na którym można dobrze zarobić.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


4 × osiem =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zawłaszczenie przekazu, czyli o dyktaturze

czwartek 21/06/2018
9

Zostałem niedawno przyłapany. Ktoś ze znajomych, który podzielił się ze mną pewną ważną informacją, nakrył mnie na weryfikowaniu podanych przez niego rewelacji w rozmowie z…


Kontekst, czyli o wprowadzaniu w błąd

czwartek 14/06/2018
0

„Chyba wiem, co widziałem. Oczu nie da się okłamać” - powiedział niedawno jeden z moich znajomych, gdy delikatnie usiłowałem postawić pod znakiem zapytania jego pełną…


Gapie, czyli bez odpowiedzialności

czwartek 07/06/2018
0

Szwedzcy policjanci opisali w portalu społecznościowym, co się zdarzyło w Dzień Dziecka w centralnym regionie ich kraju. Dostali zgłoszenie o tonącym w jeziorze nastolatku. Po…


Nie do zastąpienia, czyli rzeczywistość

czwartek 31/05/2018
0

Wyjmując w środowy poranek pranie z pralki zacząłem się zastanawiać, dlaczego wszędobylski internet nie zrobił dotychczas nic, aby mnie w tej czynności zastąpić. Są przecież…


Samolubne przekonanie, czyli oskarżony

czwartek 24/05/2018
131

Wiele lat temu wpadłem w spór ze znajomym, który opowiadał każdemu napotkanemu o swoim oskarżonym sąsiedzie. Oskarżenie było bardzo poważne i mój znajomy, który znał…


Anteny, czyli Chrystus i internet

czwartek 17/05/2018
60

Kilka lat temu byłem w Świebodzinie. Najpierw nawiedziłem kościół - sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Potem, bez zaglądania do pobliskiego hipermarketu, ruszyłem w stronę figury Chrystusa. Wdrapałem…


Cywilizacja terroru, czyli o agendzie

czwartek 10/05/2018
172

Donato Carrisi, włoski prawnik, dziennikarz, scenarzysta, autor powieści „Zaklinacz” i reżyser filmu „Dziewczyna we mgle”, powiedział niedawno w wywiadzie, że żyjemy w cywilizacji terroru, w…


3 maja, czyli o patriotyzmie

czwartek 03/05/2018
4

Trzeci maja to w Polsce dzień specyficzny. Kościelna uroczystość spotyka się w kalendarzu ze świętem narodowym. Zarówno jedna, jak i druga okazja skłania do tego,…


Niepełnosprawni, czyli o szczęściu

czwartek 26/04/2018
5

12 czerwca 2016 r. na placu św. Piotra w Watykanie miała miejsce wyjątkowa liturgia z udziałem papieża Franciszka. Jak opisywało Radio Watykańskie, całość celebracji tłumaczona…


Można lub nie można, czyli o spotkaniu

czwartek 19/04/2018
0

Wziąłem niedawno udział w spotkaniu zorganizowanym wokół pytania: „Czy Boga można spotkać w mass mediach?”. Obawiam się, że przynajmniej część uczestników tego spotkania oczekiwała, że…