Trudny papież, czyli o zapalaniu


czwartek 23/11/2017
0

Usłyszałem niedawno stwierdzenie, że sprawujący aktualnie posługę Piotrową Franciszek, to „trudny papież” i w związku z tym nie każdy jest w stanie go zrozumieć i za nim nadążyć. Tego rodzaju opinie nie są czymś odosobnionym. Ktoś mi niedawno próbował wytłumaczyć, że „sposób, w jaki Franciszek kieruje Kościołem, jest męczący”. Ktoś inny przekonywał, że aktualny Następca św. Piotra jest zbyt niejednoznaczny w swych wypowiedziach i używa języka, „który jest za mało kościelny”.

Z drugiej strony spotykam się czasami z absolutnie bezkrytycznym traktowaniem wszystkich poczynań Franciszka, z zachwytem, graniczącym z uwielbieniem. Tak, jakby Papież był kompletnie bezbłędny, jakby wszystkie jego decyzje, wypowiedzi, działania, były jednym pasmem sukcesów. „Jeśli spotyka się z niezrozumieniem, to dlatego, że niektórzy po prostu wolą go nie rozumieć, gdyż tak jest wygodniej” – wyjaśnił mi ktoś, nie kryjąc oburzenia na tych, którzy patrzą na obecny pontyfikat z dystansem.

Zarówno o jednych, jak i o drugich z przywołanych wyżej obserwatorach Franciszka pomyślałem ostatnio, czytając książkę, która moim zdaniem przeszła w Polsce trochę za cicho. Napisał ją włoski dziennikarz, watykanista, pisarz o polskich korzeniach Gian Franco Svidercoschi. W Polsce ukazała się pod tytułem „Papież, który zapalił świat”. Zapalił, nie podpalił. To istotna różnica.

Ktoś może zapytać, jaki sens ma pisanie poważnej analitycznej i objaśniającej książki o papieżu w trakcie jego pontyfikatu i to zanim minie jakiś uznawany powszechnie za skłaniający do podsumowań czas, np. pięć lat. Jeśli jednak weźmie do ręki wspomniane dzieło zrozumie, że o Franciszku nie tylko można, ale trzeba w ten sposób rozmawiać. Dlaczego? Ponieważ tempo zdarzeń od dnia, w którym z Loggi Błogosławieństw bazyliki św. Piotra zwrócił się do zgromadzonych zaskakującym „buonasera” jest tak ogromne, że nie ma sensu czekać na jakieś symboliczne daty i momenty. Trzeba nie tylko je widzieć, brać w nich udział, ale też starać się jak najwięcej zrozumieć z tego, co Papież robi. Jaki jest sens tego, co Svidercoschi  nazwał „zapalaniem świata”?

Lubię autorów, którzy nie stają na wysokiej mównicy i z jej poziomu wykładają jako nieomylny i jedyny możliwy swój ogląd spraw. Lubię takich, którzy pozwalają czytelnikowi podążać za ich tokiem rozumowania, współuczestniczyć w procesie poszukiwania prawdy, konstruowaniu opinii i dochodzeniu do wniosków. Czytając o „Papieżu, który zapalił świat” nie czułem się pouczany. Raczej usatysfakcjonowany odkryciem, że na wiele rzeczy związanych z aktualnym pontyfikatem można spojrzeć z zupełnie innej perspektywy niż robiłem to dotychczas i wtedy nabierają one nowych znaczeń.

Zdaniem autora książki „Jeśli przez te cztery lata oblicze katolicyzmu zmieniło się, to nie tylko wskutek «efektu Franciszka». Również dlatego że zasiane przez niego ziarno, pomimo oporów i sprzeciwów, zaczęło kiełkować w Kościele, choć nie zawsze jest to dostrzegane przez wiernych”. Myślę, że to dobra puenta.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× jeden = 4

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Czwarta władza, czyli abdykacja

czwartek 07/12/2017
0

Podczas niedawnego nieformalnego spotkania doszło do rozmowy na temat wpływu mediów na to, czym żyje tzw. przeciętny człowiek, o czym rozmawia, jakich informacji pożąda, a…


Atlas zwierząt, czyli sieczka z rozumu

czwartek 30/11/2017
0

Mam znajomego, który żywi głębokie przekonanie, iż media są korzeniem wszelkiego zła w świecie współczesnym. Ilekroć się spotykamy, nie traci okazji, aby mi swój pogląd…


Tajemnica, czyli fascynujące obserwacje

czwartek 16/11/2017
0

Natknąłem się gdzieś na stwierdzenie, że znajomych da się ewentualnie wybierać w portalach społecznościowych, ale w życiu to tak nie działa. Coś jest na rzeczy.…


Spotkania na cmentarzu, czyli wykastrowana wyobraźnia

czwartek 09/11/2017
0

Znana dziennikarka, której mąż zginął w katastrofie pod Smoleńskiem, opowiedziała w portalu społecznościowym, co ją spotyka, gdy razem z synem przychodzi na grób męża. Opisała,…


Zapotrzebowanie, czyli reality-show

czwartek 02/11/2017
0

„Jeśli głupota jest chorobą, to mamy pandemię” - oświadczył na dzień dobry jeden z moich znajomych. Nie powiem, żeby mi się podobał jego ton i…


Poradnik, czyli historia wywiadu

czwartek 26/10/2017
1

Jeden z ważnych polskich katolickich hierarchów miał ostatnio okazję doświadczyć, jak może funkcjonować świat mediów i co może się w nim stać z wypowiedzianymi w…


Na złość, czyli nie tylko o czytaniu

czwartek 19/10/2017
0

Przed kolejnymi Międzynarodowymi Targami Książki, które równo za tydzień w czwartek rozpoczną się w Krakowie, słynny benedyktyn o. Leon Knabit zamieścił w internecie filmik, w…


Depersonalizacja, czyli o dostosowaniu

czwartek 12/10/2017
0

Znajomy, który pojęcia nie ma o tym, jak funkcjonuje świat współczesnych mediów, a już kompletnie nie zna się na mechanizmach będących oczywistością w globalnej sieci,…


Drzewo wiadomości, czyli o władzy

czwartek 05/10/2017
0

Ktoś spośród znajomych zapytał, czy podzielam zdanie, że media zastanawiająco i niepokojąco niewiele uwagi poświęciły niedawnej tragedii w Las Vegas. „Zginęło przecież kilkudziesięciu ludzi, setki…


Brak telewizora, czyli wybieranie rozwija

czwartek 28/09/2017
0

Jeden z moich znajomych już dawno pozbył się telewizora. Namawiał mnie ostatnio kolejny raz , żebym poszedł w jego ślady. Tłumaczył, że telewizja we współczesnym…