Powrót na wspólny plac


środa 10/10/2012
17

Polscy publicyści, a właściwie medialni komentatorzy rzeczywistości biorą pieniądze nie za to, co mówią i piszą, ale za to, że piszą i mówią. Ponieważ i tak z góry wiadomo, co który z nich powie lub napisze w każdej dowolnej sprawie. Nie ma sensu czytać ani słuchać. Wystarczy przyjrzeć się, z jakimi redakcjami dany autor współpracuje (nie mówiąc już o sytuacji, w której po prostu jest na etacie – wtedy bez żenady realizuje politykę redakcji jako najemnik od układania słów i tyle).

Posłałem niedawno do pewnej redakcji tekst, w którym świadomie zawarłem kilka mało popularnych stwierdzeń. W odpowiedzi dowiedziałem się, że redakcja nie zgadza się ze wszystkim co napisałem. Resztą silnej woli powstrzymałem się od poinformowania czcigodnej redakcji, że posłałem artykuł oczekując przede wszystkim publikacji, a niekoniecznie zgadzania się ze wszystkim sformułowaniami, jakie w tekście pomieściłem. Wychodzi na to, że teraz nawet przypadkowi zewnętrzni autorzy powinni się dostosowywać do linii redakcji.

W mediach w Polsce skutecznie udało się zamienić znany od tysiącleci plac, na którym każdy mógł się wypowiedzieć, w cały szereg małych podwórek, na których gromadzą się wyłącznie zwolennicy jednego sposobu widzenia świata, a inni nie mają tam wstępu. Redaktorzy sprawnie przyjęli rolę bramkarzy, pilnujących, aby żaden nieprawomyślny się do środka nie dostał.

W takiej sytuacji nie ma najmniejszych szans na jakąkolwiek rzeczywistą rozmowę. Media przestały być miejscem debat i przekonywania za pomocą argumentów tych, którzy widzą sprawy inaczej. Teraz mamy nie tyle przekonywanie przekonanych, ile dodawanie sobie animuszu, żeby całkiem nie umrzeć z nudów we własnym sosie.

Rzadko pozytywnie odpowiadam na prośby o komentarze czy udział w jakichś publicystycznych programach. Mam po temu poważny powód. Kiedyś zostałem po jakiejś telewizyjnej wypowiedzi ostro zwymyślany przez wydawcę, że mówiłem nie to, czego się po mnie spodziewano. „Nie wiedziałem, że zostałem tu zaproszony do odegrania konkretnej roli” – odpowiedziałem zgrzytając zębami.

Myślę, że wcześniej czy później przynajmniej część mediów w naszym kraju zorientuje się, że dalej tak nie można, że potrzebny jest ten rzeczywisty rynek, ten wspólny plac, na którym po prostu się rozmawia, wymienia poglądy i argumenty, nie traktując kogoś o odmiennym widzeniu sprawy jak wroga, czy nawet raczej jak kogoś, kogo trzeba wykluczyć ze sfery publicznej.

Taktyka wykluczania i zamykania się w swoich, dobrze znanych i bezpiecznych podwórkach, na dłuższą metę jest zabójcza. Bo życie, prawdziwe życie toczy się obok, na ruchliwych placach, gdzie czasami dochodzi do kłótni, a może i do bijatyk, ale zwolennicy różnych poglądów mają ze sobą realny kontakt. Dzięki temu nie zapominają, że oponenci są ludźmi, nie jakimiś wyimaginowanymi potworami. stukam.pl


Komentarze 17 Dodaj komentarz

 
  1. Ks. Artur Stopka :) Miłego popołudnia! „[...] Nie ma sensu czytać ani słuchać.”. POZWOLĘ SIĘ NIE ZGODZIĆ. Klakierów trzeba „boksować” bo inni tracą szansę by poznać, że to „prawie piwo” lub „bełt – sikacz – wigraszek” zamiast WINA. Pozdrawiam -”Niesforne Dziecię Gutenberga”.
    P.S. z późnego PRL -u zachowałem, dziełko dla młodzieży, „Świat w którym żyjemy” Stefana Bratkowskiego. PUBLIKACJA JEST WKŁADEM WH „HORYZONTY” DO MIĘDZYNARODOWEGO ROKU OŚWIATY 1970… Też pisał „pod redakcję” i jakoś mi nie zaszkodziło :)

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Witam Księdza w nowym obejściu.
    Zatem jest nas tu już czterech.
    Powodzenia.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Adam Kadmon :) „[...] Takich dwóch jak nas trzech to nie ma ani jednego.”. :) A KTO JEST CZWARTY? -”Niesforne Dziecię Gutenberga”.
    P.S. zaraz „nastuka mi” 200.000 – UKŁONY…

       Odpowiedz
    0
    0
  4. free online dating websites,free dating websites
    manumit particular dating sites
    [url="http://datingfreetns.com/?"]free local dating sites[/url]

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ cztery = 13

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zawłaszczenie przekazu, czyli o dyktaturze

czwartek 21/06/2018
713

Zostałem niedawno przyłapany. Ktoś ze znajomych, który podzielił się ze mną pewną ważną informacją, nakrył mnie na weryfikowaniu podanych przez niego rewelacji w rozmowie z…


Kontekst, czyli o wprowadzaniu w błąd

czwartek 14/06/2018
9

„Chyba wiem, co widziałem. Oczu nie da się okłamać” - powiedział niedawno jeden z moich znajomych, gdy delikatnie usiłowałem postawić pod znakiem zapytania jego pełną…


Gapie, czyli bez odpowiedzialności

czwartek 07/06/2018
101

Szwedzcy policjanci opisali w portalu społecznościowym, co się zdarzyło w Dzień Dziecka w centralnym regionie ich kraju. Dostali zgłoszenie o tonącym w jeziorze nastolatku. Po…


Nie do zastąpienia, czyli rzeczywistość

czwartek 31/05/2018
142

Wyjmując w środowy poranek pranie z pralki zacząłem się zastanawiać, dlaczego wszędobylski internet nie zrobił dotychczas nic, aby mnie w tej czynności zastąpić. Są przecież…


Samolubne przekonanie, czyli oskarżony

czwartek 24/05/2018
1062

Wiele lat temu wpadłem w spór ze znajomym, który opowiadał każdemu napotkanemu o swoim oskarżonym sąsiedzie. Oskarżenie było bardzo poważne i mój znajomy, który znał…


Anteny, czyli Chrystus i internet

czwartek 17/05/2018
1287

Kilka lat temu byłem w Świebodzinie. Najpierw nawiedziłem kościół - sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Potem, bez zaglądania do pobliskiego hipermarketu, ruszyłem w stronę figury Chrystusa. Wdrapałem…


Cywilizacja terroru, czyli o agendzie

czwartek 10/05/2018
1500

Donato Carrisi, włoski prawnik, dziennikarz, scenarzysta, autor powieści „Zaklinacz” i reżyser filmu „Dziewczyna we mgle”, powiedział niedawno w wywiadzie, że żyjemy w cywilizacji terroru, w…


3 maja, czyli o patriotyzmie

czwartek 03/05/2018
490

Trzeci maja to w Polsce dzień specyficzny. Kościelna uroczystość spotyka się w kalendarzu ze świętem narodowym. Zarówno jedna, jak i druga okazja skłania do tego,…


Niepełnosprawni, czyli o szczęściu

czwartek 26/04/2018
820

12 czerwca 2016 r. na placu św. Piotra w Watykanie miała miejsce wyjątkowa liturgia z udziałem papieża Franciszka. Jak opisywało Radio Watykańskie, całość celebracji tłumaczona…


Można lub nie można, czyli o spotkaniu

czwartek 19/04/2018
152

Wziąłem niedawno udział w spotkaniu zorganizowanym wokół pytania: „Czy Boga można spotkać w mass mediach?”. Obawiam się, że przynajmniej część uczestników tego spotkania oczekiwała, że…