Na złość, czyli nie tylko o czytaniu


czwartek 19/10/2017
8

Przed kolejnymi Międzynarodowymi Targami Książki, które równo za tydzień w czwartek rozpoczną się w Krakowie, słynny benedyktyn o. Leon Knabit zamieścił w internecie filmik, w którym nie tylko zachęca do wzięcia w nich udziału, ale też życzy imprezie powodzenia. Robi to za pomocą zastanawiającego sformułowania. Brzmi ono: „Na złość tym, którzy nie czytają…”. Zauważa też, że w społeczeństwie nastąpił podział na czytających i nieczytających. Na szczęście między tymi nierównymi przecież grupami raczej nie dochodzi do aktów agresji.

Ale uwaga. Łatwo w świetle powyższych słów wpaść w stereotyp. Bo kto jest czytającym, a kto nieczytającym? Niedawno jeden z zaproszonych do programu poświęconego książkom, na pytanie „Co czytasz?”, odrzekł: „Problem polega na tym, że ja cały czas czytam. Tylko nie czytam książek. I to jest chyba największy dramat. Czytanie książek praktycznie ustało w momencie, kiedy dostałem komputer”. Wszystkie treści, które się w tym urządzeniu pojawiały, odciągnęły go od książek. Na szczęście nie definitywnie, bo jak przyznał, czyta książki w czasie urlopu.

Historia ta pokazuje jednak, że podział na czytających i nieczytających wcale nie jest oczywisty i sięganie po książki nie jest w dzisiejszych czasach wystarczającym kryterium, aby to rozstrzygać. Można być bardzo czytającym, a książkę brać do ręki rzadko, albo i wcale. Zwłaszcza w wersji papierowej. Czy kogoś, kto nie przewraca stron w książkach, tylko namiętnie słucha audiobooków, należy zaliczyć do nieczytających? Nie wydaje mi się.

Nowe technologie spowodowały pewne istotne przekształcenie. Doprowadziły mianowicie do tego, że zaczęła się zmieniać proporcja między liczbą czytających (czy szerzej mówiąc, odbierających przekaz) a liczbą piszących (a właściwie pragnących przekazać jakieś treści innym). Niektórzy twierdzą nawet przesadnie, że żyjemy w czasach, w których wszyscy chcą pisać, a nikt nie chce czytać. To nieprawda. Odbiorców wciąż jest sporo, ale faktycznie liczba nadających przekaz o dużym zasięgu wzrosła. Można by z tego wyciągnąć wniosek, że w tej sytuacji treści jest w mediach za dużo. Tymczasem – paradoksalnie – zapotrzebowanie na tzw. kontent wcale nie maleje. Wciąż potrzebne są nowe treści i to w niewyobrażalnych ilościach. Pytanie – dla kogo?

Znajomy opowiadał niedawno, w jaki sposób stara się nakłonić swoje kilkuletnie pociechy do systematycznego czytania. Zbudował skomplikowany system zachęt i nagród. Szybko się przekonał, że małolaty świetnie potrafią go wykorzystać, co nie znaczy, że wzrasta w nich umiłowanie czytania. Mnie osobiście cała operacja skojarzyła się z czymś w rodzaju przekupstwa. I w tym momencie zdałem sobie sprawę, że dzisiaj tzw. twórcy mediów coraz częściej zachowują się w stosunku do swoich odbiorców podobnie. Przekupują ich, żeby zechcieli w jakikolwiek sposób przyjąć kierowany do nich przekaz. Niekoniecznie ze zrozumieniem.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM


Komentarze 8 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


jeden + = 7

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zawłaszczenie przekazu, czyli o dyktaturze

czwartek 21/06/2018
1

Zostałem niedawno przyłapany. Ktoś ze znajomych, który podzielił się ze mną pewną ważną informacją, nakrył mnie na weryfikowaniu podanych przez niego rewelacji w rozmowie z…


Kontekst, czyli o wprowadzaniu w błąd

czwartek 14/06/2018
0

„Chyba wiem, co widziałem. Oczu nie da się okłamać” - powiedział niedawno jeden z moich znajomych, gdy delikatnie usiłowałem postawić pod znakiem zapytania jego pełną…


Gapie, czyli bez odpowiedzialności

czwartek 07/06/2018
0

Szwedzcy policjanci opisali w portalu społecznościowym, co się zdarzyło w Dzień Dziecka w centralnym regionie ich kraju. Dostali zgłoszenie o tonącym w jeziorze nastolatku. Po…


Nie do zastąpienia, czyli rzeczywistość

czwartek 31/05/2018
0

Wyjmując w środowy poranek pranie z pralki zacząłem się zastanawiać, dlaczego wszędobylski internet nie zrobił dotychczas nic, aby mnie w tej czynności zastąpić. Są przecież…


Samolubne przekonanie, czyli oskarżony

czwartek 24/05/2018
10

Wiele lat temu wpadłem w spór ze znajomym, który opowiadał każdemu napotkanemu o swoim oskarżonym sąsiedzie. Oskarżenie było bardzo poważne i mój znajomy, który znał…


Anteny, czyli Chrystus i internet

czwartek 17/05/2018
28

Kilka lat temu byłem w Świebodzinie. Najpierw nawiedziłem kościół - sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Potem, bez zaglądania do pobliskiego hipermarketu, ruszyłem w stronę figury Chrystusa. Wdrapałem…


Cywilizacja terroru, czyli o agendzie

czwartek 10/05/2018
11

Donato Carrisi, włoski prawnik, dziennikarz, scenarzysta, autor powieści „Zaklinacz” i reżyser filmu „Dziewczyna we mgle”, powiedział niedawno w wywiadzie, że żyjemy w cywilizacji terroru, w…


3 maja, czyli o patriotyzmie

czwartek 03/05/2018
4

Trzeci maja to w Polsce dzień specyficzny. Kościelna uroczystość spotyka się w kalendarzu ze świętem narodowym. Zarówno jedna, jak i druga okazja skłania do tego,…


Niepełnosprawni, czyli o szczęściu

czwartek 26/04/2018
4

12 czerwca 2016 r. na placu św. Piotra w Watykanie miała miejsce wyjątkowa liturgia z udziałem papieża Franciszka. Jak opisywało Radio Watykańskie, całość celebracji tłumaczona…


Można lub nie można, czyli o spotkaniu

czwartek 19/04/2018
0

Wziąłem niedawno udział w spotkaniu zorganizowanym wokół pytania: „Czy Boga można spotkać w mass mediach?”. Obawiam się, że przynajmniej część uczestników tego spotkania oczekiwała, że…