Depersonalizacja, czyli o dostosowaniu


czwartek 12/10/2017
0

Znajomy, który pojęcia nie ma o tym, jak funkcjonuje świat współczesnych mediów, a już kompletnie nie zna się na mechanizmach będących oczywistością w globalnej sieci, podzielił się pewnym doświadczeniem i spostrzeżeniem. „Chciałem kupić pewne urządzenie, bo stare po latach służby odmówiło współdziałania. Ponieważ dawno nie robiłem tego typu zakupów, chciałem się zorientować, jaka jest oferta, ile takie coś aktualnie kosztuje i gdzie można kupić. Co prawda córka namawiała mnie, żebym po prostu kupił przez internet, ale ja muszę nie tylko obejrzeć, lecz też dotknąć, zanim coś kupię. Chciałem w sieci tylko zdobyć trochę informacji”.

„Rozumiem” – powiedziałem, aby zachęcić go do dalszej opowieści. Mówił więc dalej: „Nie powiem, sporą i pomocną wiedzę uzyskałem. Dzięki niej nie musiałem wędrować od sklepu do sklepu. Wystarczyło pójść do jednego, w którym mieli dokładnie to, czego potrzebowałem. Kupiłem i zapomniałem o sprawie. Ale internet nie zapomniał. Chociaż już znalazłem i nabyłem odpowiednie urządzenie, wciąż wyświetlają mi się reklamy zachęcające mnie do jego kupienia. To idiotyczne i irytujące” – powiedział znajomy, nerwowo uderzając dłonią w kolano. „A jak poskarżyłem się córce, to się roześmiała i oświadczyła, że po prostu jestem ofiarą personalizacji contentu. Co to za personalizacja, skoro wciąż reklamują mi coś, co już mam?” – znów przyłożył swojej nodze, jakby była czemukolwiek winna.

Już miałem na końcu języka jakąś płytką uwagę o „wielkim bracie”, który jednak nie wszystko widzi i wielu  rzeczy wciąż nie wie, gdy nagle uświadomiłem sobie, że dostosowywanie formy i treści przekazu do odbiorcy nie jest niczym nowym, a tym bardziej nie jest zdobyczą ani odkryciem nowych technologii. I wcale nie dotyczy tylko reklam. To praktyka bardzo stara i wielokrotnie sprawdzona. Łatwiej dotrzeć do człowieka, jeśli poda mu się coś, czym jest faktycznie zainteresowany. Ale też łatwiej do niego dotrzeć, jeśli treść przekaże mu się w formie najbardziej odpowiadającej jego sposobowi percepcji, jego możliwościom intelektualnym, a także jego emocjom.

Spotkałem się jednak niedawno z opinią, że daleko posunięta personalizacja treści jest w istocie depersonalizacją odbiorcy. Dlaczego? Ponieważ jest faktycznym ograniczeniem jego wolności w poznawaniu świata. Jest, jak to ktoś powiedział, zamykaniem go w złotej klatce. Intensywna personalizacja przekazu powoduje, że obraz rzeczywistości, który do niego dociera, jest niemal całkowicie skonstruowany „pod niego”. Nie tylko pod jego zainteresowania i potrzeby, ale również pod jego przekonania, wyobrażenia, złudzenia, sposób rozumowania, poziom wiedzy itd. Taki ktoś zaczyna żyć w ogromnej ułudzie, w nieistniejącym świecie zbudowanym specjalnie da niego. W świecie istot do niego bliźniaczo podobnych, które widzą, słyszą, czują, myślą i postępują tak, jak on.

Życie w takim świecie może i jest wygodne, ale chyba jednak mało rozwijające.

Tekst powstał jako felieton dla radia eM


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


6 − jeden =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Zawłaszczenie przekazu, czyli o dyktaturze

czwartek 21/06/2018
65

Zostałem niedawno przyłapany. Ktoś ze znajomych, który podzielił się ze mną pewną ważną informacją, nakrył mnie na weryfikowaniu podanych przez niego rewelacji w rozmowie z…


Kontekst, czyli o wprowadzaniu w błąd

czwartek 14/06/2018
0

„Chyba wiem, co widziałem. Oczu nie da się okłamać” - powiedział niedawno jeden z moich znajomych, gdy delikatnie usiłowałem postawić pod znakiem zapytania jego pełną…


Gapie, czyli bez odpowiedzialności

czwartek 07/06/2018
0

Szwedzcy policjanci opisali w portalu społecznościowym, co się zdarzyło w Dzień Dziecka w centralnym regionie ich kraju. Dostali zgłoszenie o tonącym w jeziorze nastolatku. Po…


Nie do zastąpienia, czyli rzeczywistość

czwartek 31/05/2018
0

Wyjmując w środowy poranek pranie z pralki zacząłem się zastanawiać, dlaczego wszędobylski internet nie zrobił dotychczas nic, aby mnie w tej czynności zastąpić. Są przecież…


Samolubne przekonanie, czyli oskarżony

czwartek 24/05/2018
320

Wiele lat temu wpadłem w spór ze znajomym, który opowiadał każdemu napotkanemu o swoim oskarżonym sąsiedzie. Oskarżenie było bardzo poważne i mój znajomy, który znał…


Anteny, czyli Chrystus i internet

czwartek 17/05/2018
689

Kilka lat temu byłem w Świebodzinie. Najpierw nawiedziłem kościół - sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Potem, bez zaglądania do pobliskiego hipermarketu, ruszyłem w stronę figury Chrystusa. Wdrapałem…


Cywilizacja terroru, czyli o agendzie

czwartek 10/05/2018
1115

Donato Carrisi, włoski prawnik, dziennikarz, scenarzysta, autor powieści „Zaklinacz” i reżyser filmu „Dziewczyna we mgle”, powiedział niedawno w wywiadzie, że żyjemy w cywilizacji terroru, w…


3 maja, czyli o patriotyzmie

czwartek 03/05/2018
26

Trzeci maja to w Polsce dzień specyficzny. Kościelna uroczystość spotyka się w kalendarzu ze świętem narodowym. Zarówno jedna, jak i druga okazja skłania do tego,…


Niepełnosprawni, czyli o szczęściu

czwartek 26/04/2018
93

12 czerwca 2016 r. na placu św. Piotra w Watykanie miała miejsce wyjątkowa liturgia z udziałem papieża Franciszka. Jak opisywało Radio Watykańskie, całość celebracji tłumaczona…


Można lub nie można, czyli o spotkaniu

czwartek 19/04/2018
0

Wziąłem niedawno udział w spotkaniu zorganizowanym wokół pytania: „Czy Boga można spotkać w mass mediach?”. Obawiam się, że przynajmniej część uczestników tego spotkania oczekiwała, że…