Wyobraźnia, najwyższy nominał środka płatniczego na świecie


niedziela 08/05/2016
3

Kiedy nadchodzi moment, w którym wena z Ciebie ulatuje niczym talent z gwiazd NBA w filmie „Kosmiczny mecz”, szukasz sposobu aby ją podbić – prawie jak w zakładach bukmacherskich. Zamykam się wtedy między okładkami książki, którą przeczytałem ponad 20 razy w ciągu roku i z każdym takowym spadkiem formy dostaję wypłatę, a dziesiąty już blisko. Powtarzanie – klucz do sukcesu.

Praktykuję czytanie książek w każdym możliwym miejscu: na dworze, w domu, w autobusie, w piwnicy gdy rozpalam w piecu, w drodze z księgarni do domu itd. Mało tego, atakuje już od samego rana swój wzrok stronami, nawet w tej chwili wertuje jakiś fragment książki. Świeżo zaparzona kawa, stos książek z mojej prywatnej biblioteczki, które najchętniej przeczytałbym wszystkie na raz, do tego ten laptop i cisza, którą przerywać zaczynają odgłosy dochodzące z pobliskiej politechniki zwiastujące popołudniową serię koncertów, taki oto stworzyłem sobie świat.

Kto ma wyobraźnię ten ma władzę – takie zdanie w tej chwili mi się nasuwa i od razu je zapisuję, chociaż nie wiem, czy przypadkiem gdzieś tego nie usłyszałem. Dlaczego? Ponieważ tę czystą kartkę w programie do edycji tekstów, traktuję jako swoistą rozmowę z samym sobą. Brzmi jak objaw schizofrenii, ale z drugiej strony, kto normalny pisze listy, gloryfikuje wartości sprzed kilku wieków lub idealizuje swoje życie dostając obficie za to po dupie. Tak też stwierdziliśmy podczas pewnej rozmowy z moim przyjacielem – nie napisze tu funfel, gdyż owy przyjaciel zarzucił mi kiedyś, że nie jestem w stanie porozmawiać z nim poważnie, zatem drogi Panie X, potraktuj Pan ten tekst jako patetyczny elaborat.

Wracając do wyobraźni, usłyszałem tydzień temu, że moja zdolność do imaginacji wybiega poza horyzonty normalności i wyjątkowości. Do tej pory nie wiem jak to potraktować, jako komplement czy może bełkot kobiety, który wypiła prawie butelkę wina i żart (Jak się śmieje wódka? Flahahaha) rozbawił ją do łez. Nie umniejsza to jednak tej kobiecie wartości, którą chciała mi przekazać w takim lub innym stanie, bo bardziej niż odpowiedź zawsze intrygował mnie jej powód. Często dochodziło i dochodzi do sytuacji, że ludzie nie są w stanie peryfrazować swojej decyzji i nastająca seria chrząknięć przeplatająca się z ciszą, jest czymś smutnym. Demencja w zakresie doboru słów daje o sobie znać, chociaż nie jestem lekarzem aby to diagnozować.

Możliwość, a raczej chęć, przewidzenia ewentualnych następstw swoich poczynań wydaje się być kluczem do sukcesu. „You have to have a vision”, film „Coach Carter”. I w tym momencie w pełni czuje się idealistą, gdyż wierzę w tę idealną wizję własnego świata. Nie mówię tu o świecie, w którym mając marzenia człowiek robiący coś zupełnie innego , wmawia sobie, że to co robi jest jego spełnieniem, tylko dlatego że robi to na tyle długo, iż przesiąkł tym i odbieganie od wyświechtanego schematu zdaje się być drogą, na którą nie ma sensu już wkraczać.

Nakreślam tu świat, gdzie wyobraźnia jest asortymentem do malowania swojej codzienności wprost ze swoich snów, marzeń, pragnień i najskrytszych wizji, bo nikt mi nie wmówi, że podróż autokarem typu „Autosan” na koniec tęczy, gdzie zamiast garnka złota jest szarość, miałkość i zminimalizowany pakiet jakości życia, jest szczytem ambicji. Z „Autosanem” mam pakiet przeżyć, który zostawię na kolejny indywidualny tekst, ale umówmy się, nie jest to szczyt marzeń, jeśli chodzi o metody transportu.

Do tego wszystkiego są potrzebne naturalnie pieniądze, siano, hajs, szmal, mamona lub jak tam to każdy z Państwa nazywa. Tylko wydaje mi się, wydaje mi się, WYDAJE MI SIĘ, że jest to tylko pośrednik pomiędzy człowiekiem a jego wyobrażeniem o życiu. Może dlatego idealiści zarabiają tak mało?

Gdybym miał wybrać przedstawicielstwo w środku nocy swoich założeń, poglądów i wartości, przy pomocy których maluje swój świat z poletka muzyki, literatury oraz filmu, będą to kolejno: Wojtek „Sokół”, Niccolo Machiavelli i „Coach Carter”. Pragnę przytoczyć wers Sokoła „Byłoby dobrze gdybyś ty jak my atakował te schody” i wyrazić podwód, dla którego zdecydowałem się w takiej konwencji zapisać te półtorej strony.

Artystą jest dla mnie człowiek, który tworząc coś od podstaw we własnym zakresie, stworzył coś na tyle wartościowego, co pozwoliło temu dziełu przetrwać i zapisać się w kanionie chociażby jednej osoby. Radość z jednego nawróconego jest większa niż ze stu ortodoksyjnie żyjących. Uważam, że człowiek po swoim życiu powinien coś zostawić. Nie dom, nie samochód, nie miliony na koncie. Ten akapit, jego dźwięk oraz przyszłość w śmietniku lub w głowie, zależy od ludzi, którzy zechcą się z nim zmierzyć, o ile w ogóle zechcą.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. generic viagra viagra 100mg buy viagra cheap viagra buy viagra

    viagra online cheap viagra [url=http://zamimaem.ru/ #]generic viagra [/url] viagra 100mg generic viagra

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× 8 = osiem

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Twórczy impas

wtorek 09/05/2017
2

W sumie nigdy nie miałem specjalnego popędu do czytania książek. Nie rozumiałem, jak czuje się podniecony czytelnik, gdy kupuje książkę, gdy ją wącha, gdy muska…


Tak smakuje dobro

poniedziałek 13/06/2016
3

Znalazłem chwilę, aby tekst, ponieważ urzekł mnie komentarz, którym można się raczyć pod opublikowanym poprzednim moim tekstem. Nie wiem, czy autor tego tekstu nie będzie…


Gra warta świeczki

wtorek 19/04/2016
1

Stereotyp, często naklejony zbyt pochopnie, może okazać się łatką nie do zdarcia. Mieszkańcy osiedla przy ul. Wapiennej w Lublinie, przez wiele lat żyli z etykietą…


Widzę, więc piszę

poniedziałek 11/04/2016
0

Słowa mają to do siebie, że ułożone w barwnej kompozycji pozwalają na pobudzenie wyobraźni do stopnia, którego osiągnięcie dla wielu obywateli, których mijamy idąc po…


List do przyjaciela

środa 16/03/2016
8

Korzystając z iście wiosennej pogody, iście pobudzającej nadzieje i ospałe części naszego ciała do życia, obudziłem się z ochotą napisania czegoś, co może zwiastować nadejście…


Spacerek przez życie

niedziela 17/01/2016
2

Samochód jest wielką wygodą, to niezaprzeczalny fakt. Możliwość dojazdu wraz z moimi kolegami z pracy samochodem pozwala mi na wstawanie do pracy nieco później, niż…


Z wizytą w warsztacie

czwartek 07/01/2016
0

Kilka tygodni temu odwiedził mnie mój kolega, piszę kolega, bo określając go słowem „przyjaciel” skrzywdziłbym jednocześnie tego jedynego kamrata moich życiowych wojaży. Kolega ten, po…


Pić albo nie pić - oto jest pytanie

czwartek 26/11/2015
0

Pod koniec roku człowieka często napadają refleksje i zaczyna się przegląd własnego życia. Ze mną nie jest inaczej, a nawet się do tego otwarcie przyznam,…


Lustro à la tabula rasa

sobota 21/11/2015
0

Cenię sobie chwile spędzane w samotności. Cenię sobie momenty, gdy będąc zupełnie sam w domu, moje myśli przemawiają ze sobą we mnie do tego stopnia,…


W czeluściach magazynu

poniedziałek 09/11/2015
235

„Aby zginąć z godnością, nie potrzeba nam towarzystwa”. Te słowa zakończyły jeden z listów, który stworzył Fidel Castro, jako wybitny mówca oraz agitator. Praca, którą…