Lustro à la tabula rasa


sobota 21/11/2015
0

Cenię sobie chwile spędzane w samotności. Cenię sobie momenty, gdy będąc zupełnie sam w domu, moje myśli przemawiają ze sobą we mnie do tego stopnia, że postanawiam usiąść przed laptopem i napisać kolejną stronę lub dwie własnego świata, który dzisiaj mnie uwzględnił w swoim naturalnym obiegu.

Teoretycznie jestem mechanikiem samochodowym. Teoretycznie miałem studiować na Politechnice Lubelskiej, gdyż obiecałem sobie, że zdając z klasy do klasy poradzę sobie z całym tym światem mechanicznym – podkreślam, że nigdy moja rodzina nie posiadała samochodu, a ja za pierwszym razem zdałem prawo jazdy. Plan spalił na panewce ponieważ stwierdziłem, że widząc po raz pierwszy sprzęgło dwumasowe w ostatniej klasie nie ma mowy abym potrafił ludziom naprawiać samochody. Cenię sobie natomiast jedną bardzo ważną sztukę, której nauczyłem się będąc właśnie w owym technikum, a mianowicie jest to umiejętność spojrzenia geometrycznego na samego siebie w tym świecie – o ile tak mogę to w tym przypadku nazwać.

Widzę samego siebie w tym pokoju, który zalewa półmrok, a najwięcej blasku dodaje poświata monitora, która rzuca się na moją facjatę. Widzę wyraz własnej twarzy, zatroskanej, zmęczonej po pobudce o 4 rano do pracy, widzę własne zmierzwione włosy, których ilość zdaję się zmniejszać z każdym kolejnym rokiem, widzę własne dłonie, o których mogę napisać jedynie, że jestem zadowolony, gdyż nie czuć na nich chropowatości pracy fizycznej, da się odczuć ich naturalną miękkość, ale również można na nich znaleźć kilka poważnych blizn po rozcięciach, których tamowanie zajmowało mi kilka dni.

W takim warunkach będąc sam na sam ze swoim życiem, staram się spojrzeć na tę kartkę, która na początku będąc niezapisaną, teraz z każdym słowem, z każdym kolejnym akapitem, ma mi służyć za lustro dające odbicie własnego życia. Czy lustro to jedyny odpowiedni sposób, aby wyspowiadać się przed samym sobą?

Miejsce przed lustrem, które do dziś służy mi za pierwszego widza moich wypowiedzi, które w całym moim życiu widziało mnie najczęściej, najczęściej widziało moje łzy, uśmiechy, wygłupy, recytowane wiersze, czy przemowy, jest kolejnym obszarem, gdzie moja dykcja, gdzie moja aparycja i moje zachowanie podczas normalnych rozmów każdego dnia się doskonali. I jak ulał pasuje tu fragment z monologu Bogusława Lindy w filmie „Szczęśliwego Nowego Jorku”, aby ludzie zrobili coś w końcu ze swoimi polskimi mordami, by zaczęli je gimnastykować, aż się w końcu stanie przed lustrem i powie: twarz, nareszcie twarz.

Wśród moich znajomych są tacy, dla których posiadanie auta jest wyznacznikiem szczęścia w życiu i poziom materialnej strony codzienności świadczy o ich nobilitacji. Nigdy się pod taką tezą nie podpisywałem, nie podpisuję i nigdy nie podpiszę, albowiem jak to mawiał klasyk, najlepszą inwestycją, jest inwestycja w samego siebie. Zatem, gimnastykowanie mojej mordy oraz własnego duchowego stanu sprawia mi niezwykłą przyjemność, a po zakończeniu tego tekstu po prostu pójdę na intelektualną siłownię, podnosząc kolejne ciężary kartek i wartości tam wypisanych, aby po intensywnym treningu któregoś dnia stanąć znowu przed lustrem i móc powiedzieć: twarz.


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


5 − = trzy

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Twórczy impas

wtorek 09/05/2017
2

W sumie nigdy nie miałem specjalnego popędu do czytania książek. Nie rozumiałem, jak czuje się podniecony czytelnik, gdy kupuje książkę, gdy ją wącha, gdy muska…


Tak smakuje dobro

poniedziałek 13/06/2016
3

Znalazłem chwilę, aby tekst, ponieważ urzekł mnie komentarz, którym można się raczyć pod opublikowanym poprzednim moim tekstem. Nie wiem, czy autor tego tekstu nie będzie…


Wyobraźnia, najwyższy nominał środka płatniczego na świecie

niedziela 08/05/2016
3

Kiedy nadchodzi moment, w którym wena z Ciebie ulatuje niczym talent z gwiazd NBA w filmie „Kosmiczny mecz”, szukasz sposobu aby ją podbić – prawie…


Gra warta świeczki

wtorek 19/04/2016
1

Stereotyp, często naklejony zbyt pochopnie, może okazać się łatką nie do zdarcia. Mieszkańcy osiedla przy ul. Wapiennej w Lublinie, przez wiele lat żyli z etykietą…


Widzę, więc piszę

poniedziałek 11/04/2016
0

Słowa mają to do siebie, że ułożone w barwnej kompozycji pozwalają na pobudzenie wyobraźni do stopnia, którego osiągnięcie dla wielu obywateli, których mijamy idąc po…


List do przyjaciela

środa 16/03/2016
8

Korzystając z iście wiosennej pogody, iście pobudzającej nadzieje i ospałe części naszego ciała do życia, obudziłem się z ochotą napisania czegoś, co może zwiastować nadejście…


Spacerek przez życie

niedziela 17/01/2016
2

Samochód jest wielką wygodą, to niezaprzeczalny fakt. Możliwość dojazdu wraz z moimi kolegami z pracy samochodem pozwala mi na wstawanie do pracy nieco później, niż…


Z wizytą w warsztacie

czwartek 07/01/2016
0

Kilka tygodni temu odwiedził mnie mój kolega, piszę kolega, bo określając go słowem „przyjaciel” skrzywdziłbym jednocześnie tego jedynego kamrata moich życiowych wojaży. Kolega ten, po…


Pić albo nie pić - oto jest pytanie

czwartek 26/11/2015
0

Pod koniec roku człowieka często napadają refleksje i zaczyna się przegląd własnego życia. Ze mną nie jest inaczej, a nawet się do tego otwarcie przyznam,…


W czeluściach magazynu

poniedziałek 09/11/2015
235

„Aby zginąć z godnością, nie potrzeba nam towarzystwa”. Te słowa zakończyły jeden z listów, który stworzył Fidel Castro, jako wybitny mówca oraz agitator. Praca, którą…