Lekko, sobotnio;)


sobota 06/09/2014
24

Sobotni wieczór. Poprawiny kolejnej w karnawałowym tygodniu imprezy; wąskie grono bliskich, od lat znajomych osób. Śmiechy hulanki, swawole kraszone obficie rosyjską wódką „Руски стандарт”. Tak, zdobyczny karton przywiozłam dla gospodyni, sama dostając go w prezencie od kogoś, kto dając( chyba po krakowsku) rozczulał się nad jej znakomitym rodowodem.  Że darowanemu koniowi itd. piliśmy zdrowie darczyńcy, tak skutecznie, że w pewnym momencie, podczas zagryzania kolejnego smacznego kęsa, poczułam w ustach niemiły krater wielkości porównywalnej  z kreteńską Etną. Niepostrzeżenie dla reszty biesiadników wyjęłam górną jedynkę i dokładnie ją obejrzałam w świetle halogenów. Tak, to była moja górna jedynka, może nie cała, więc zaświtała, o ile w tym stanie można powiedzieć o światłym umyśle,  mnie myśl zbawienna, że może do poniedziałku przykleję ją na Super Glu. Niestety, gospodarz, mimo moich usilnych zachęcań, nie znalazł odrobiny, ni kropelki- kleju.
Ha, moją desperację zauważyła i niecnie wykorzystała gospodyni, przynosząc letko za duży staniczek, który drogą kupna nabyła w dobrym, markowym sklepie( po bliższych oględzinach zastanawiałam się co to był za sklep?). W ogólnym ferworze spowodowanym reszką zęba w mojej dłoni i usilnymi próbami nie okazania reszcie towarzystwa mojej konsternacji, zostałam ubrana w biusthalter. Moim oczom ukazał się dość dziwny widok: otóż czerwone paski  mające imitować klasyczny podtrzymywacz biustu, rozeszły się w najmniej oczekiwanym miejscu,  a tam gdzie miały zakrywać, odkryły wszystko ze szczętem. W amoku pomyślałam tylko: kolejna dziura. Już nie wiedząc, czy to wina tych ruskich standardów, czy jednak przedawkowania, zaczęłam upychać biust i zęba na swoje miejsce. Przez chwilę wszystko było tak jak być powinno, ale traf chciał, ze nachyliłam się po portfel, by uiścić należną kwotę za czerwone, cud piękności , ale jednak cudactwo, biust wypadł przez skromne koronkowe tasiemki. Parsknęłam śmiechem i w tym samym momencie mój przechodni implant wpadł do torebki koleżanki. Zdesperowana, nie wiedziałam, co bardziej jest mi w tym momencie potrzebne, czy biust na swoim miejscu, czy jednak powinnam zacząć przeszukiwać torebkę koleżanki, która nie wiedziała co w mojej głowie się dzieje, a tym bardziej w moich ustach. To, że na nosie nie miałam okularów widział każdy, prócz mnie. Nie zdając sobie z tego sprawy zaczęłam inwigilację. Moje poczynania spełzły na niczym, co było do przewidzenia, to było jak szukanie szpilki w stogu siana. Każdy zdrowy na umyśle człowiek wie, jak wygląda damska torebka, jeszcze ta, która właśnie przyjechała ze stolicy. No nic, pomyślałam. Odwróciwszy się, by nikt nie zauważył braków w mojej garderobie i uzębieniu, zadzwoniłam do przedsiębiorstwa taxówkowego.  Odzienie i dwie flaszki ruskiej berbeluchy znalazły miejsce blisko mojej osoby, ale zęba jak nie było, tak i z powyższym brakiem obudziłam się dnia następnego. To była ta niedziele, ta kiedy to padły wszelkie rekordy. Najpierw Kamil zrobił nam wszystkim wielką niespodziankę i nawet krater w moich ustach nie przeszkodził mi w wyrażeniu swoje aprobaty, a później, z głupia frant przyszedł mi na myśl stary dowcip. Krótki wpis na blogu i zaczęło się, choć nie sądziłam, bo i nie z zamiarem komentowania napisałam to zdanie. Oczyma duszy zobaczyłam jak poszczególni wchodzący oglądają mój wybrakowany uśmiech- pomyślałam: jak wyglądają ci którzy ze mną rozmawiają w necie? O,…na ten przykład Łysy Nurek. Możecie sobie wyobrazić szczerbatą wiejską i łysego nurka? No nie da rady! No nie! I tak się cieszyłam, ze nie zaszczycił mnie Cepa Cepem! O! Dla kurażu otworzyłam Ruski standard. Przy drugim drinku marzyłam, by w miejsce wielkiej, czarnej dziury wyrósł choć złoty ząb. To co, że to przednia, górna jedynka, niechby i złota, ale byłe na swoim miejscu. Tak jak biust w staniku przypominającym stringi. A wiecie, czym się różnią stringi od ruskiego generała? Mniej piją;)


Komentarze 24 Dodaj komentarz

 
  1. Pani Jolciu, jak widać, dobrze jest coś zostawić na wsiakij słuczaj ! Było jak znalazł ? Było.Na zdrówko Szanownej poszło ? Zapewne, domniemywam.
    A stringi ? Z uwagi na zmianę pór roku , doktór Dobrdziecki ,zaleca z bliska przepatrzyć barchany, albowiem ciągnie od morza ,jak diabli.
    Wsiechpłanetnyje ALOHA !

       Odpowiedz
    0
    1
  2. CHIBA – Dobradziecki !
    I trzymiąc się klimatu Autorskiego tekstu :

    Raz Jolci sia kupałas’ ;
    naga cieła , naga cieła
    sia kupałas’,
    a riba z wodu wyskikniałas’ -
    Jolci zestrachałas’ !
    Taa,
    ta..
    ta ty sia nie boj, Jolci droga ;
    ta przecież riba,
    przecież riba nie ma noga !
    Ta gdiby riba nogu mięła,
    to by tancowieła !
    Cza , cza – czantorija…

       Odpowiedz
    0
    0
  3. JOL , chyba wypróbowaliśmy oboje wszystkie proste sposoby na odwiedziny w blogu. TY ten znakomicie, z lekkością i humorem napisanym tekstem , ja – szukając zaczepienia o ludyczny ZAŚMIECH.
    Widzisz, tu nie da rady. Jesteśmy , jako niezależni, skazani na samotną poczytność.
    Pocieszam CIĘ z wiarą w swoje słowa : czytają , zamiast chować każde z nas na regaliku porośniętym pajęczyną. Czytają, JOL. Tego się trzymajmy. Najserdeczniej pozdrawiam. Bye.

       Odpowiedz
    0
    0
  4. Nic dodać, nic ująć, Adamie vel Makary:)))
    Ubawiłam się setnie tymi jego komentarzami, ale nie ma to jak Kadmon- mówię zupełnie obiektywnie:)
    Niedzielnie, Adamie i baardzo słonecznie, choć sielsko, anielsko ze wsi kaszubskiej:)

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Dzięki za przemiłe słówka, Jol. Pozdrów wszystkich bliskich , nie zapominając o jeziorze i siole.
    Dziś wieczorem – 12 odsłona Witryny Poetów. U mnie. Pokornie zaprasza się C I Ę.

       Odpowiedz
    0
    0
  6. CREDO

    Wierzę, że mnie nie zawiedziesz

    już nigdy.

    Rzekł krzepko trzymając balustradę

    przydrożnego mostu,

    nim wyskoczył w ciemność,

    opanowany

    post-udarową schizą

    schyłku końcowych wydarzeń.

    ____________________________

    Marginalia ………………..

    Leczono wierszopisa przypadek ze wskazaniem konkretnego czegoś, ignorując rozpoznanie kliniczne. Ponad rok z hakiem niepotrzebnych starań. Czas leciał.

    Od 2015 roku do teraz zrealizowałem sobie cztery książki, napisałem pięć , z czego ostatnia pojawi się najpewniej w połowie 2018 roku.

    Nazywam się Adam Kadmon – w „smudze cienia” i chyba pora spasować. Nigdy nie sądziłem, że dożyję chwili, w której sam sobie będę się… mocno dziwił.

    Egzystencjalna czkawka, od której można mieć dość.

       Odpowiedz
    0
    0
  7. Nie wiem, kim jesteś lecz na dobrą sprawę, spodziewałem po Tobie pewnej zwykłej uprzejmości,YOL.

       Odpowiedz
    0
    0
  8. Jeśli TY to TY – podaj mi Twój aktualny nr komórki, bym zadzwonił Tobie z życzeniami na okoliczność N.Roku 2019.

    Pozdro, jeśli jesteś Gospodynią tego zapomnianego bloga.

    A.K.

       Odpowiedz
    0
    0
  9. KTO,GDZIE,KIEDY ?
    ___________________

    „Adamie, kobieta wyczuwa takie klimaty. Gdyby mogła i chciała, na pewno już wiedziałbyś o tym, a tak…pozostaje iskra, której nie wolno zmarnować. To piękna poezja, z głębi. Szczerze Ci gratuluję. Na taką mnie nie stać.
    Jestem cienki Bolek;))”

    Pamiętam Ciebie,J.

    Mojej pamięci nie umkniesz; nie uda się zapomnieć. Chociaż to CZAS mnie sprzyja, w innej konwencji – ciągle jesteś obecna, nawet na zmieszanie zmysłów.

    Bądź pozdrowiona, na koniec, który jest początkiem innej L E G E N D Y. A.

       Odpowiedz
    0
    0
  10. wtorek 30/09/2014

    Czy to pożółkłe liście, które wiatr rozwiał na asfaltowej drodze do mojego domu, czy tylko świadomość upływającego czasu, który odmierzany ziarnkami piasku przesypuje się w klepsydrze gorącej jak Piekło sauny, sprawiły, że i mnie dopadł- przez chwilę- melancholijny, nostalgiczny nastrój?
    Zastanawiałam się wchodząc do maleńkiego mieszkania w jednej z gdańskich dzielnic; dobrze mi znanej, choć nieczęsto ostatnio odwiedzanej przeze mnie.
    Weszłam w inny świat. Z każdym kolejnym krokiem zagłębiałam się czyjeś życie…
    Przyjechałam tu wraz z koleżanką, która została zaproszona, by obejrzeć przedmioty, które zgromadziła jej koleżanka w ciągu całego swojego życia, a teraz syn wystawił je na sprzedaż. Przyznaję, pierwszy raz uczestniczyłam w takiej wyprzedaży, pierwszy raz miałam wycenić czyjeś drobne szczęścia, dziś nikomu niepotrzebne, może z wyjątkiem nowego nabywcy, który oglądając komentuje ich wartość i znaczenie.
    Dojmujące uczucie smutku, przemijania…
    Rozejrzałam się po maleńkim pokoju wypełnionym po brzegi drobiazgami. Nic, co stanowiłoby rynkową wartość. Nic nad wyraz cennego. Stosy ubrań, zdekompletowane serwisy obiadowe i kawowe, nawet zdobione 24k złotem, ale…od Sasa do lasa. Galimatias, jak w biblijnej Sodomie.
    Widać było, że pani, która nabyła tę porcelanę, nie zrobiła tego z należytą pieczołowitością o disagne.
    Nie myśląc o wartości zbioru, kupowała, co było w tym okresie akurat w sklepie. Pamiętam te czasy, kiedy moi rodzice nabywali dobra w podobny sposób. Było, to należało brać. No cóż, dziś nie postępujemy inaczej, choć sytuacja ekonomiczna jest zgoła inna. Puste portfele, wydrenowane kredytami, sprawiają, że wydawaną złotówkę oglądamy z każdej strony, ale i tak, kiedy dopada nas chandra, biegniemy do magazynu, by powiększyć kolekcję własnych upodobań.
    W ciszy, przerywanej od czasu do czasu targami kontrahentów, przeszłam do drugiego pokoju. Od razu, moją uwagę przykuł obraz wiszący w centralnym punkcie ściany frontowej. Przedzierając się znów przez stosy ubrań, bielizny pościelowej, obrusów i koców dotarłam do płótna, ciemnego i mrocznego w wyrazie, nie mającego sobie równych w tym zbiorze przypadkowych przedmiotów…
    Jak się okazało, była to kopia barokowego dzieła Rubensa „ Scena nocna”- o ile dobrze nazwałam ten obraz. Czy stanowi on jakąś wartość? Okaże się, kiedy zostanie poddany weryfikacji, ale i bez tej wyceny, 50 zł za olej znanego mistrza, choć nie namalowany jego ręką, to niewiele, zważywszy fakt, że cieszy oczy.

    Historia zatoczył koło i śmieje się , ba, rechocze, wytykając palcem niepoprawną mecenaskę. Jakaś babka z kosą pod pachą już rączki zaciera, a człek mimo, iż pół wieka nad nim się zamknie niedługo, łapę po duperele wystawia i cieszy się, jak dzieciak, który landrynki w tutce niesie.
    Czy wreszcie przyjdzie opamiętanie i zakup durnostojek i bibelotów, które gromadzimy przez całe swoje życie przestanie nas bawić? Zachowujemy się jak dzieci w sklepie z zabawkami, nie zastanawiając się, że najprawdopodobniej ich, tych gadżetów, los jest w kolejnym życiu przesądzony, tak jak nasz los dopełni się w jakimś momencie i pewne jest tylko to, że wzorem faraonów, do grobu ze sobą ich nie zabierzemy.
    Dziś liczy się zdrowie i czas, który możemy poświęcić sobie(!) i bliskim, czas, którego tak bardzo nam brakuje.
    …poranny wolny rozruch, kawa(;) wypita do porannych wiadomości, spacer brzegiem morza i dotyk morskiej wody na zziębniętych stopach. Spojrzenie błękitnych oczu wnuczki i oczekiwanie na narodziny kolejnej w rodzinie. Tych chwil nie zapomnisz do końca życia.
    A chłodny dotyk pozłacanej amfory? Z czasem przypomni, niestety, jak kruche bywają chwile szczęścia…

    _____________________________________________________________________

    „Nigdy nie potrafiłem odnieść się do mojej działalności artystycznej a przy okazji, także blogerskiej. Załączone cytaty wyręczają mnie dość znakomicie. Zapisane są tylko dwa głosy, dwa komentarze ; jeden TYLKO niestety, podbudowany obłudą , nieszczery. Trudno, pewnie mam, na co zasługuję.”

       Odpowiedz
    0
    0
  11. …Nie będzie zacnego ściszenia
    w domu Bezycera*, mistrza nad mistrze
    Kaszubów – Wenedów.
    Nie zapadnie w głąb Studni Czasu
    i poprzedniej przestrzeni. Co wolisz?
    Wołać cię, czy rzecz prosta, zapomnieć?
    Tu nie będzie pomocne dobre wychowanie.

    Mój świat poplątany w zapomniane
    szaleństwa, wciąż radosne troski.
    Jest bez odzewu proste, jasne hasło.
    Słuchaj, larum pamięci nam grają !

    * Bezycer, nazwisko właściwe – Zygmunt Wenta, żył w latach 1930 – 1992

    z tomu Adama Kadmona – INNA LEGENDA wyd.2017-2018 / swoisty bieg z przeszkodami /

       Odpowiedz
    0
    0
  12. Mówię tutaj o INNEJ LEGENDZIE w nawiązaniu do teksu Magdy FURMAN, który jak sądzę poznałaś, chociaż poobieżnie. Serdepozdro TOBIE, hejka.

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 × dwa =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Odwrócone państwo, czy państwo w odwrocie?

niedziela 05/10/2014
4

Dla rządzącej od siedmiu lat Platformy Obywatelskiej najważniejszym zadaniem państwowym stało się ściganie tych, którzy wyłudzili lub mogą wyłudzić nienależny VAT. Od tego ma nawet…


Nocna scena

wtorek 30/09/2014
2

Czy to pożółkłe liście, które wiatr rozwiał na asfaltowej drodze do mojego domu, czy  tylko świadomość upływającego czasu, który odmierzany ziarnkami piasku przesypuje się w…


Anne Applebaum pisze historię nowoczesnej Europy?

środa 03/09/2014
4

Amerykańsko- polska( obywatelstwo odebrała z rąk Prezydenta Polski dopiero w roku 2013) dziennikarka i publicystka Anne Applebaum, laureatka prestiżowej nagrody Pullitzera opublikowała kolejny tekst na…


Stalking

poniedziałek 01/09/2014
6

Prawo w ujęciu przedmiotowym, to zbiór norm, którymi kierujemy się lub kierować się mamy w życiu codziennym. Nasze prawodawstwo w prostej linii korzenie swe umiejscowiło w…


dream team

niedziela 31/08/2014
6

   Angela Merkel zagroziła, że Unia Europejska nałoży nowe sankcje na Rosję, jeśli w ciągu tygodnia nie dojdzie do deeskalacji działań na Ukrainie lub sytuacja…


...od nagłej, niespodziewanej śmierci...

sobota 30/08/2014
1

Sejm został zdominowany przez większość prorosyjską. – Putin dzisiaj rechocze na Kremlu. Zbrojne ramię Moskwy, które my ucięliśmy, dzisiaj wstaje z grobu 29 sierpnia 2014…


Do porannej kawy o chłopcu do bicia

piątek 29/08/2014
6

Gdyby Donald Tusk został  szefem Rady Europejskiej… Proszę Państwa, wariantów jest kilka: Począwszy od wrzutki medialnej przed wyborami, by wszyscy potencjalni wyborcy dostrzegli rangę naszego…


Zabetonowani

czwartek 28/08/2014
4

Kilka dobrych tekstów na temat sytuacji na Ukrainie oraz doniesienia medialne sprawiły, że zaczęłam się zastanawiać, co jest papierkiem lakmusowy w wypadku wojny i to…


Dlaczego dzieci nie pójdą we wrześniu do szkoły?

wtorek 26/08/2014
8

O tym jak zmiennie bywa w życiu, przypomina nam sama natura. Nieuchronnie, wielkimi krokami zbliża się kolejna pora roku; wraz z nią rozwrzeszczane małolaty powinny…


Potrzeba posiadania broni nuklearnej

poniedziałek 25/08/2014
4

Była to noc z 31 sierpnia na 1 wrześnie roku 1992. W willi na ulicy Zorzy 17 dochodzi do bestialskiego mordu na małżeństwie Jaroszewiczów. Jakie…