Żydowska narzeczona a wolność prasy


wtorek 05/08/2008

Dziennikarze w Polsce na ogół wiedzą kim jest Nicolas Sarkozy (choć francuska korespondentka w Warszawie mówiła mi, że dostała czkawki ze śmiechu widząc w kiosku Przekrój porównujący – na okładce – „Sarko” do de Gaulle’a…), ale kto wie kim jest Jean Sarkozy? Jean jest 21-letnim synem prezydenta, który robi błyskotliwą karierę w partii swego ojca i właśnie chce się żenić z dziedziczką jednej z największych francuskich fortun. To właśnie Jean i jego narzeczona stali się mimowolnymi bohaterami nieprawdopodobnej afery komiczno-dramatycznej, która od kilku tygodni rozdziera Francję: poszło o parę zdań w tygodniku satyrycznym…

Jak nadciągała burza

Charlie Hebdo to historyczny kontynuator słynnego Hara-Kiri, „gazety głupiej i złośliwej”, zakazanej zaraz po śmierci de Gaulle’a w Colombey-les-Deux-Eglises. Na pierwszej stronie ukazał się wtedy wielki tytuł „Tragiczny bal w Colombey: jedna osoba nie żyje!” (nieco wcześniej doszło do tragedii w jednej z francuskich dyskotek, zginęło prawie 150 osób). Charlie zaczął wychodzić na początku lat dziewięćdziesiątych, częściowo ze starą ekipą rysowników i felietonistów. Jest to pismo wolterowskie, antyrasistowskie, wyśmiewające religię i przede wszystkim polityków. Nie da się go porównać do niczego, co wychodzi w Polsce: tygodnik Nie to w porównaniu do Charlie pobożna książeczka dla dzieci.

Pismo, mimo powszechnej krytyki, przedrukowało wszystkie duńskie, antymuzułmańskie karykatury, które swego czasu narobiły tyle hałasu. To był sukces czytelniczy, finansowy (redakcja nie publikuje reklam) i sądowy. Sąd przyznał, że rysunki bezczelnie utożsamiały islam z terroryzmem, co jest głęboko niesprawiedliwe i „może mieć rasistowskie podłoże”, ale w imię wolności prasy i ze względu na charakter gazety oddalił oskarżenie.

Część lewicy, która, jak wszyscy, poparła ten wyrok, zaczęła jednak zwracać uwagę, że Charlie ostatnimi laty coraz zajadlej krytykuje islam, z wydźwiękiem cokolwiek rasistowskim, a redaktor naczelny Philippe Val za bardzo zaprzyjaźnia się z redaktorami naczelnymi gazet, których właściciele są osobistymi przyjaciółmi Nicolasa Sarkozy’ego. Przebąkiwano, że coś za często występuje w telewizji i radiu, że jednak za bardzo miesza się z tym media-establishmentem, który niegdyś tak krytykował…

Zdanie, które poruszyło rząd

Napisał je na początku lipca Sine (Maurice Sinet) w swoim cotygodniowym felietonie słowno-rysunkowym, który bywa rodzajem pobieżnego przeglądu prasy. Sine ma 80 lat, należy do starej gwardii satyryków-anarchistów; został nieco zmurszałym symbolem publicystycznej niezależności i laickiego antyrasizmu. Swój felieton przysłał faksem z sanatorium: „(…) Jean Sarkozy, syn swego ojca, (…) powiedział, że chce przejść na judaizm zanim poślubi swoją narzeczoną, Żydówkę, spadkobierczynię założycieli [nazwa znanej marki]. Poradzi sobie chłopak w życiu. ”, poczym przeszedł do innego tematu.

Przez pierwsze sześć dni nic się nie działo. Aż Claude Askolovitch, dziennikarz Nouvel Observateur, przed mikrofonami stacji RTL, oskarżył Sine o kłamstwo i karygodny antysemityzm, który ujawnia się w tym zdaniu poprzez utożsamienie judaizmu z pieniędzmi i władzą. „To się ukazało w piśmie, które nie jest antysemickie” – podkreślał Askolovitch.

Dziennikarz wyrzucony z pracy

Wypadki nabierają tempa. Do Philippe’a Vala dzwoni adwokat matki Jeana Sarkozy’ego (nie chodzi o Carlę Bruni). Redaktor naczelny Charlie Hebdo zwalnia z pracy rysownika. Ze skutkiem natychmiastowym, po kłótni na temat przeprosin. Sine odmówił: „Do cholery, przecież tu chodziło o oportunizm faceta, jaki rasizm czy antysemityzm?”. Oświadcza, że oskarżenie o antysemityzm to pretekst, bo go po prostu Val od dawna nie znosił. Następny Charlie Hebdo wychodzi bez felietonu Sine, pierwszy raz w swojej historii.

Val mówił później „Nie czytałem tego, oprócz jakiegoś pierwszego, gównianego akapitu, no i poszło”, choć właściwie w Charlie tekstów nie jest za dużo. Największy to cotygodniowy, sążnisty artykuł redakcyjny samego Vala. Posypały się na niego nie tylko internetowe gromy. „Gdzie się podziała wolność prasy?”.

W Le Monde ukazał się list otwarty w obronie Vala podpisany przez 20 osobistości. Tekst oskarża Sine o prymitywny antysemityzm. Wśród sygnatariuszy wielkie nazwiska: Claude Lanzmann, Elie Wiesel, Bernard-Henri Levy… „Sine przekroczył granicę między humorem a obelgą, między karykaturą a nienawiścią”. Val wyjaśnia gdzie indziej, że zdanie Sine „może być interpretowane jako utożsamianie przejścia na judaizm z awansem społecznym, a tego się nie da obronić przed żadnym sądem”.

Na łamach Le Figaro znany komentator Alexandre Adler, komunista, który przeszedł na pozycje proamerykańskiego neokonserwatyzmu, zarzucił Sine homofobię i propalestyński stalinizm. Ktoś zwraca uwagę, że na witrynie internetowej Le Figaro, pod artykułem Adlera, tkwi absurdalna reklama szwajcarskiego przedsiębiorstwa medycznego „Czy jesteś Żydem? Sprawdzamy DNA”. Reklama Google się zmienia.

W końcu lipca minister kultury Francji Christine Albanel mówi dziennikarzom: „Rysunki i teksty Sine odwołują się do stereotypów i karykatur z innej epoki. Chcielibyśmy, by to na zawsze zniknęło. ”

LICRA, znana organizacja anty-antysemicka, zapowiada doniesienie na Sine.

„Żyd to rasowy człowiek?”

Policja zaoferowała ochronę przed domem Sine, ze względu na pogróżki jakiegoś człowieka udzielającego się na witrynie internetowej Betaru (syjonistyczna organizacja paramilitarna) jako „Mordechai Anielewicz”, Sine odmawia. Zapowiada proces przeciwko Askolovitchowi, nie zgadza się też ze zwolnieniem. Jego nowy felieton drukuje Nouvel Observateur.

Laurent Joffrin, redaktor naczelny Liberation (lewicowy dziennik założony przez Sartre’a, kupiony kilka lat temu przez Eduarda de Rothschilda, przyjaciela aktualnego prezydenta), wyjaśniał problem fatalnego zdania we własnej gazecie. Podkreślał antysemityzm Sine, jego zdanie uważał za atak na „rasę żydowską”, poprzez wywoływanie widma „rządu Żydów”. Tak poszło w wydaniu papierowym, tekst zmienił w Internecie, dodając PS: „Wielu czytelników zszokowały słowa o „rasie”, źle je dobrałem, „społeczność”, albo „naród” byłyby bardziej trafne. ”

Tymczasem Canard Enchaine wygrzebał fragment artykułu o wizycie prezydenta w Izraelu, który ukazał się w Liberation jeszcze w czerwcu, na tydzień przed publikacją „zdania Sine”: „Patrick Gaubert, przewodniczący LICRA i przyjaciel Nicolasa Sarkozy’ego, zapewnia, że nigdy nie rozmawiał z nim o religii. Zauważa, że Jean, syn Nicolasa Sarkozy’ego, zaręczył się właśnie z Żydówką, spadkobierczynią założycieli [nazwa znanej marki] i zamierza przejść na judaizm, by się z nią ożenić. – W tej rodzinie pamięta się o swoich korzeniach – śmieje się Gaubert. ” Więc to o tym mówił Sine.

Prasa łapie się za głowę

„Zdaje pan sobie sprawę, że nie popiera mnie żaden nieżydowski dziennikarz?” – żalił się Val dziennikarzowi Liberation, który pisał o Sine. Za to znana żydowska adwokat Charlie Hebdo, feministka Gisele Halimi, demonstracyjnie zerwała z redakcją. Halimi uważa, że żaden francuski sąd nie zakwalifikowałby wypowiedzi Sine jako antysemickiej. „Sine to niestety macho, ale nie antysemita, akcja przeciw Sine ma na celu podtrzymywanie psychozy prześladowanego Żyda. ” Wiele innych żydowskich osobistości poparło Sine.

W Internecie krążą złośliwe kpiny z Philippe’a Vala, wybuchła dyskusja „czy oskarżenie o antysemityzm może być instrumentem dyskwalifikacji i wykluczenia”, jedni mówią o „niebezpieczeństwie utożsamiania krytyki Izraela z antysemityzmem” a drudzy o „lewicowym antysemityzmie”.

„Jakie to wszystko paryskie” – pisze prasa na prowincji. Czy „afera Sine” to znak nowej epoki czy letnia burza w szklance wody, o której po wakacjach wszyscy zapomną? Powstaje jednak coraz więcej artykułów o przebiegu skandalu i debaty, może z powodu sezonu ogórkowego. Ciągle jest coś nowego: CRIF, naczelna rada organizacji żydowskich we Francji, wydała specjalne oświadczenie z wyrazami solidarności z Philippem Valem, który słusznie „ukarał Sine za jego występek”.

Położę cię na łopatki

Wczoraj Sine ogłosił list otwarty do swego byłego redaktora naczelnego:

Philippe,

musisz być – jak każdy właściciel, który się szanuje – dumny, że mnie tak łatwo dopadłeś i wywaliłeś (bez odszkodowania). Tak długo o tym marzyłeś.

Ale jest problem, możesz się skaleczyć. „Stary” podaje ci do rozplątania drut, który może być kolczasty. Twoja postawa mnie nie dziwi, ale oburza mnie kurewsko poddana ci postawa ekipy. Tylko nieliczni oparli się twemu naciskowi i zgodzili się podpisać popierającą mnie petycję, która, w momencie gdy to piszę, została podpisana przez ponad 10 tysięcy osób!

W czasie tej dawno sprzedanej walki stoisz w prawym rogu ringu, podczas gdy twoi panowie wciskają ci ołów do rękawic: Claude Askolovitch, Alexandre Adler, mecenas Goldnadel, Elie Wiesel (…) i tak dalej.

W moim, lewym narożniku są Rony Brauman, Jean-Luc Godard, Edgar Morin, Marina Vlady, Michel Warschawski (…) i jeszcze…

Przegrywasz walkę na punkty czytając te nazwiska. Nie pozostaje mi już nic innego, jak cię znokautować. Możesz na mnie liczyć, będziesz leżał przed 15 rundą. Bukmacherzy nie bardzo chcą na ciebie stawiać!

Sine

P. S. Cztery lata temu korsykańscy nacjonaliści wysadzili w powietrze mój dom, a dzisiaj żydowscy ekstremiści grożą mi śmiercią (…).

A więc to dopiero początek, Sine idzie na wojnę. Organizacja obrony wolności prasy na razie na to wszystko nie reaguje. Nie ona jedna nie wie co właściwie myśleć o historii żydowskiej narzeczonej.

ciąg dalszy.

.


Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…