Słowa żydowskiego renegata


poniedziałek 31/05/2010

Wiecie co można zamówić w restauracji w Gazie? W menu jest boeuf Strogonoff i krem ze szpinaku! Poważnie! Ogłosiło to zagranicznym dziennikarzom izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych. Na dowód, że mimo licznych, słusznych  bombardowań tuneli pod granicą z Egiptem, Palestyńczycy ciągle ich używają i dobrze im się żyje! Żadna pomoc humanitarna nie jest im potrzebna. Nie ma tam żadnego kryzysu humanitarnego, ani w ogóle żadnego kryzysu. Palestyńczycy sprawiają sobie romantyczne kolacje przy świecach (nie zawsze jest prąd, prawdę powiedziawszy) w Strefie Gazy, a jacyś prowokatorzy myślą, że można bezkarnie dostarczać im jeszcze lekarstwa i np. cement, który może być przecież wykorzystany do wzmacniania tuneli!

 

Izrael słusznie zabrania wwożenia cementu do Strefy Gazy, gdyż liczba domów rozwalonych przez izraelskie lotnictwo i armaty w czasie masakry ze stycznia ubiegłego roku niewiele tylko przekracza liczbę domów uszkodzonych przez ostatnią powódź w Polsce. Każdy to wie i każdy rozsądny człowiek zgodzi się ze słuszną  postawą Izraela.

 

Oczywiście są znane organizacje antysemickie, jak Amnesty International czy ONZ, które mówią co innego. Że niby czterech na pięciu mieszkańców zamkniętej Strefy wymaga „natychmiastowej” pomocy. Że ludzie umierają z braku odpowiedniej opieki lekarskiej. Ale czy to nie zdarza się właściwie wszędzie? O co ten krzyk?

 

Na szczęście Izrael, który buduje twórczą ustrojową syntezę demokratycznego stalinizmu i demokratycznego nazizmu, wie, kto wygaduje te bzdury. To są czasem nawet  – jak ich się słusznie w państwie żydowskim określa – żydowscy renegaci, jak ten „intelektualista” Chomsky. Słusznie go nie wpuszczono, by nie razić moralno-politycznej jedności narodu izraelskiego, który popiera masakry głupich gojów w procencie większym niż północni Koreańczycy swego przywódcę. Słusznie nie wpuszczono też hiszpańskiego komika Prado, który chciał z pewnością urozmaicać Palestyńczykom wieczory przy świecach podrzucaniem piłeczek i robieniem min, jakby im było mało kremu ze szpinaku. Niech się cieszy, że żyje, nie tak, jak ci z flotylli, pożal się Jahwe, wolności…

 

Tych z zagranicy słuszna izraelska prasa słusznie nazywa renegatami, a garstkę zdrajców wewnątrz degeneratami. Jest człowiek w Izraelu, który z pewnością wkrótce trafi na wystawę myśli zdegenerowanej. Nazywa się Gideon Levy, jedyny izraelski dziennikarz mainstreamowy, który potępia okupację i zabór ziem palestyńskich (wariat!). Proszę, spójrzcie co on wypisywał na przykład tydzień temu w Haaretzu. Niech się cieszy, że żyje.

 

  

 

 

Bojkotujcie  bojkot

 

Gideon Levy

 

Większość Izraelczyków jest oburzona, że jacyś ludzie zagranicą wpadli na pomysł bojkotowania naszego kraju, naszych produktów i uniwersytetów. W Izraelu w ogóle uważa się ideę bojkotu za bezprawną. Każdy, kto nawołuje do bojkotu uchodzi za antysemitę, który nienawidzi Izraela i wręcz podważa jego prawo do istnienia.

W samym Izraelu, ci, którzy – mimo to – wzywają do bojkotu, są traktowani jako zdrajcy i heretycy. Idea jakoby bojkot, nawet częściowy, mógłby przekonać Izrael do zmiany polityki dla własnego dobra nie jest tolerowana.

 

Nawet działanie logiczne i oczywiste – jak bojkotowanie przez Autonomię Palestyńską produktów wytworzonych w koloniach – jest uważany w Izraelu za prowokację. Poza tym, choć powszechnie wiadomo, że międzynarodowy bojkot spowodował upadek apartheidu w Afryce Południowej Afryki, w Izraelu porównywanie obu tych sytuacji uchodzi za niepoważne.

 

Można by ostatecznie zrozumieć tak nieprzejednane reakcje, gdyby Izrael sam nie był jednym z najaktywniejszych organizatorów planetarnego bojkotu. Nie tylko sam bojkotuje, ale wciąga w to liczne inne państwa. Izrael narzucił bojkot kulturalny, akademicki, polityczny, gospodarczy i wojskowy terytoriom okupowanym przez siebie. Nikt nie tu kontestuje prawomocności tego bojkotu. A jego bojkotowanie? To nie do pomyślenia. 

 

Najdobitniejszy i najbardziej brutalny bojkot dotyczy Strefy Gazy i Hamasu. Kraje zachodnie dołączyły doń z niewytłumaczalną gorliwością. Nie tylko trzyletnia blokada trzyma w nieszczęściu Strefę Gazy, ani nawet totalny (i groteskowy) bojkot polityczny Hamasu  – oprócz negocjacji w sprawie uwolnienia żołnierza Gilada Shalita. Chodzi o całą serię bojkotów kulturalnych, uniwersyteckich, humanitarnych i gospodarczych. Izrael naciska na niemal każdego zagranicznego dyplomatę, by nie jechał zobaczyć na własne oczy sytuacji w Gazie.

 

Mało tego, Izrael blokuje dostarczanie tam pomocy humanitarnej. Izraelski bojkot nie dotyczy wyłącznie Hamasu, ale rozciąga się na całe to terytorium i wszystkich, którzy tam żyją. Wkrótce konwój europejskich statków z pomocą spróbuje przedrzeć się przez blokadę, by dostarczyć tony materiałów budowlanych, domy z prefabrykatów i lekarstwa. Izrael już ogłosił, że zatrzyma te statki. Bojkot to bojkot.

 

Lekarze, nauczyciele, artyści, prawnicy, intelektualiści, ekonomiści, inżynierowie… nikt nie może wjechać do Strefy Gazy. Chodzi o bojkot absolutny, określonej marki – „made in Israel”. Ci, którzy twierdzą, że bojkot jest niemoralny i nieskuteczny, bojkotują Gazę bez wahania.

 

Izrael próbuje też przekonać cały świat do bojkotu Iranu. Lecz szaleństwo izraelskiego bojkotu nie dotyczy tylko  Gazy i Iranu. Spada na wszystkich, którzy przyjeżdżają do Izraela i na Zachodni Brzeg Jordanu. Każdy, kto jest podejrzany o sympatię do Palestyńczyków lub wydaje się martwić o ich los podlega bojkotowi i zostaje natychmiast wydalony. Są wśród nich klown, który przyjechał otworzyć festiwal cyrkowy, członek ruchu pokojowego, który miał wziąć udział w publicznej debacie, naukowcy, artyści i intelektualiści, których podejrzewa się o wspieranie sprawy palestyńskiej. To wielokierunkowy bojkot kultury i uniwersytetów, dokładnie taki, któremu nie chcemy podlegać.

 

To jeszcze nie koniec listy bojkotów, stosowanych przez nasz anty-bojkotowy kraj. Nawet proizraelska organizacja JStreet odczuła groźbę izraelskiego bojkotu. Mamy więc prawo bojkotować organizację opowiadającą się za pokojem, ale nie zniesiemy bojkotu naszych produktów z kolonii zbudowanych na ukradzionej ziemi.

 Zakaz wstępu dla profesora, który miał wygłosić wykład na uniwersytecie w Strefie Gazy nie nazywa się bojkotem, natomiast zerwanie związków z izraelską instytucją wyspecjalizowaną w szybkim kształceniu ekspertów od przesłuchań z tajnych służb Shin Beth (tj. z ludźmi uważanymi na świecie za sprawców zbrodni wojennych) jest całkowicie verboten.  

 

Owszem, Izraelczyk, który mieszka w Izraelu będzie miał trudności z obroną wewnętrznego bojkotu przed kimś, kto nie bojkotuje własnego kraju czy uniwersytetu. Ma jednak prawo wierzyć, że bojkot może zmusić jego rząd do zakończenia okupacji. Dopóki to wszystko nic Izraelczyków nie kosztuje, nie będzie żadnej zmiany.

 

To postawa moralna i uprawniona. W każdym razie nie jest mniej uprawniona czy moralna niż tych, którzy twierdzą, że bojkot jest niemoralny i nieskuteczny, stosując go przeciw innym. Jesteście przeciw bojkotowi Izraela? No to przestańcie bojkotować innych.   

 

tłum. J.S.

 

 

         

 

  


Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…