Ścigający duch


wtorek 30/03/2010

-Dziennikarze robią zdjęcia do gazety, a potem w mieście ludzie sobie tym dupę podcierają! – to, co usłyszałem nie byłą ogólną uwagą na temat ostatecznego przeznaczenia prasy, zresztą, kto dzisiaj używa do tego gazet, to było gniewne zdanie w obronie świętości, wygłoszone przez zdenerwowaną, wiejską kobietę. Stałem sam przed drewnianą molenną, świątynią Staroobrzędowców, na skraju wsi, niedaleko Kanału Augustowskiego. Według nich jest coś nieprzyzwoitego w fotografowaniu cerkwi i cmentarza. Do sosny przybito odpowiednią tabliczkę. Zanim to wszystko się stało, wydobyłem aparat i wszedłem na cmentarz.

 

Dobra kobieta

 

To było wczesnym latem, dwa lata temu. Przyjechałem tam rowerem, po jakichś dwudziestu kilometrach drogi przez las. Chmury rozrywało na niebie, ale wśród drzew było cicho, przed molenną nie było nikogo. Nie robiłem zdjęć, nie ze względu na tabliczkę, lecz z powodu niesprzyjającego zachmurzenia. W końcu jednak wyciągnąłem aparat i wszedłem na cmentarz, by zrobić kilka zdjęć nagrobków ze starego lastryko, z ośmioramiennymi krzyżami, wśród paproci i plastikowych kwiatów w krzykliwych kolorach. Nagle widzę, że ktoś tam jest.      

 

Na szczęście była to pogodna starsza pani. Poczułem się winny, ale nie strofowała mnie, rozmawialiśmy, gdy krzątała się przy grobie, jej milczący syn nosił wodę. Mówiła coś o tragicznym wypadku we wsi. Potem zrobiłem jej krzywe zdjęcie na tle molenny, choć opędzała się ze śmiechem (Gdzie ja, taka stara). Kiedy wychodzili z cmentarza, jej syn pchał przed sobą taczkę z pustymi wiadrami. Obok molenny stoi dwuskrzydły betonowy pomnik na cześć kilkudziesięciu Staroobrzędowców rozstrzelanych przez Niemców za popieranie Armii Czerwonej. Studiowałem właśnie rzędy rosyjskich nazwisk, gdy usłyszałem głośne narzekanie. Pojawiła się zacięta twarz szczupłej babuleńki, w wyprasowanej chustce przewiązanej pod brodą.

 

Zła kobieta

 

Można powiedzieć, że jej pojawienie się było absurdalne, jak – z punktu widzenia starowierców – pomylona była reforma prawosławia, którą w połowie siedemnastego wieku wprowadził moskiewski patriarcha Nikon. Dla nas te zmiany wyglądają kosmetycznie – np. prawosławni musieli teraz żegnać się trzema, nie dwoma palcami, ale spora część Rosjan wolała pozostać przy starych przyzwyczajeniach. W obronie  „starych ksiąg” zginęły dwa miliony ludzi, reszta uciekała przed carskimi prześladowaniami za granicę. Ci tutaj pojawili się 150 lat temu i nie przyjechali z Rosji, tylko spod Góry Kalwarii, jako odłam starej emigracji. Zamieszkali w lesie i dokonali rewolucji higienicznej w całym regionie.

 

Może byli rodzajem Amiszów z punktu widzenia prawosławia, ale w porównaniu z okoliczną katolicką ludnością reprezentowali interesujące nowości, jak integralne mycie ciała. Ich „banie” (sauny) i schludność gospodarstw zauważono z aprobatą. Uchodzili za pobożnych rolników i solidnych stolarzy, do polityki się nie mieszali. Należeli do surowej, starowierskiej sekty fiedosiejewców. Są od dawna spolszczeni, na grobach panuje łaciński alfabet. Dziś, w całej Polsce, ich liczba nie przekracza tysiąca. Byłem w ich wiosce, pojawienie się gniewnej, suchej pani nie było takie absurdalne.

 

Jak to czasem bywa w momentach wzburzenia, kobieta krążyła wokół mnie w bezpiecznej odległości i wykrzykiwała swój protest bardziej do niewidzialnej publiczności niż do mnie. – Niczego nie szanują, gady cholerne, nie pisze na drzewie, że nie wolno zdjęć robić? Nie pisze? Dziennikarze z Białegostoku przyjeżdżają tu papierosy palić! A czego tu szuka o-tako?

 

Zły człowiek

 

Widziałem w jej oczach, że moralnie leżę i kwiczę. Ale proszę pani, tu jest napisane, żeby nie fotografować na terenie cerkwi, a ja stoję na drodze publicznej – odszczekiwałem się miastowo. Staroobrzędowcy byli przywiązani przede wszystkim do litery, ale było jasne, że w tym przypadku chodziło o ducha zakazu. Zastanawiałem się zaniepokojony, dlaczego bierze mnie za dziennikarza, nie wystawało ze mnie żadne logo. Byłem gotów poprzeć jej ogólną krytykę prasy, nie tylko z powodu poczucia winy, ale nie przerywała swego krytycznego monologu. Ze spuszczoną głową wpatrywałem się w swój aparat, marki nikon.

 

W końcu poszła na cmentarz. Nieświadomie wyciągnąłem i zapaliłem papierosa. Trzeba było się zbierać, ale wtedy na chwilę błysnęło słońce niemrawo oświetlając molennę, natychmiast zrobiłem zdjęcie. Staruszka musiała usłyszeć z cmentarza dźwięki opadania lustra, usłyszałem jej zawodzenie. Już na rowerze, dwieście metrów dalej, mijałem wiejski sklep z grupą mieszkańców, która zamilkła odprowadzając mnie wzrokiem.

 

Dobry Bóg

 

Zakaz fotografowania ma związek z pojęciem świętości ikony, jej roli medium boskości, charakterystycznej dla wschodniego chrześcijaństwa. Graficzny schemat obrazu patrzącego prosto w oczy Władcy Świata, Chrystusa Pantokratora z dłonią opartą na otwartej księdze, jest dziś powszechnie powtarzany w telewizji, w postaci prezenterów informacji. Są nawet napisy, ale bez zwyczajowego Jam jest światłością świata. Prezenter w ikonicznym kadrze kradnie boski wizerunek, by hipnotyzować publikę, rozwaloną na kanapach. Niektórzy Staroobrzędowcy są uprzedzeni do mediów.  

 

Wracałem przez las zdruzgotany, pełen sprzecznych myśli. Na szczęście wieczór zapadał spokojny, powietrze było rześkie i pachniało sosnami. Czy mocno zgrzeszyłem? Właściwie nie zrobiłem nic złego. Ale czułem, że ścigał mnie jakiś duch.  

 


Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…