Pola Dwurnik i jej bagaż


czwartek 07/11/2013
0

Wracam właśnie z premiery artystycznej, dziś wieczorem ukazał się dwujęzyczny, polsko-angielski album z obrazami Poli Dwurnik Girl on canvas. Dziewczyna na płótnie. Zwróciła się ona do ok. 30 osób z bardzo różnych środowisk, by w krótkich tekstach odnieśli się do tego, co robi. Książka, wydana w niewielkim nakładzie jest, trzeba przyznać, perełką edytorską, ale przede wszystkim ilustruje wieczną konfrontację sztuki z jej odbiorcami. Nawiasem mówiąc doszło też, w czasie tego premierowego wieczoru, do  małej, symbolicznej konfrontacji między autorami, bo starłem się nieco z dr Depko, seksuologiem, który narzekał na społeczną hipokryzję w sprawach seksu. Czytałem tylko jedną jego książkę, ilustrowaną zresztą przez Polę Dwurnik. Był to poradnik dla różnych ofiar seksu, tych, którzy mają za szybki wytrysk, suchą pochwę, pryszcze nie tam gdzie trzeba, bóle różnorakie, przygniatającą nieśmiałość  itd. Rozlewało się to w opis gigantycznego ludzkiego nieszczęścia, skrytej, odwiecznej udręki, bardzo daleki od obiecywanej rozkoszy. Po przeczytaniu tego stało się dla mnie jasne, że hipokryzja w sprawach seksu ma w istocie błogosławioną, wyzwolicielską, społeczną wartość terapeutyczną, bez której nie dałoby się żyć. 

Ale, wracając do książki. Tak się składa, że napisałem  do niej teksty o dwóch obrazach. Jednego z nich nie lubiłem, właściwie nawet nie chciało mi się o nim myśleć. Nie dlatego, że był źle namalowany albo nieprzemyślany, tylko dlatego, że scena na nim przedstawiona rozgrywała się w środowisku telewizyjnym, a do telewizji, jako medium, odczuwam bezwarunkową niechęć i lekceważenie. Nie wchodząc w szczegóły, telewizja wydaje mi się rodzajem falsyfikatu. Obraz ratował fakt, że jego klęcząca przed monitorem, centralna postać, ma zamknięte oczy. 

Za to drugi obraz – Malarkę – oglądałem z przyjemnością, to mój ulubiony. Wywoływał lawinę skojarzeń, z której zachowałem w tekście tylko część, ale to właśnie ten tekst chcę przypomnieć w dzień premiery książki, w której się znalazł. Mówię „przypomnieć”, bo pisałem go ponad półtora roku temu, zdążyłem trochę zapomnieć i poniekąd sam go dziś ponownie odkrywam.  

Dla Pani Poli.

 

 

Bagaż Malarki

Widziałem ten obraz w fazie początkowej, kiedy widniała na nim jedynie ta przyczajona kobieta, chyłkiem malująca sobie paznokcie, jakby ktoś miał ją przyłapać. Tło mogłoby logicznie wyglądać, gdyby był nim kąt w toalecie jakiegoś klubu. Ale później okazało się, że to dżungla, skraj ogrodu fantastycznego. Światło z prawej zwiastuje istnienie jakiejś polany, jakiejś sceny, a może daleki wybuch jądrowy.

Polubiłem ten obraz, bo jednak przede wszystkim skojarzył mi się z azylem. Mam balkon obrosły dzikim winem, krzewami owocowymi i kilkoma kwiatami. Kiedy tam siadam czy kucam, jestem odcięty od świata, schowany, szczelnie otoczony moją zieloną dżunglą, a kiedy wstanę oblewa mnie światło i jestem na widoku, dociera do mnie cały zgiełk miasta, samolot z hukiem przelatuje nad głową. Schowek zapowiada granicę, wyjście na świat.

Postać na obrazie szykuje się do wstania, do wyjścia na scenę obserwowaną z niepokojem, pośpiesznie maluje paznokcie. Malarka zatytułowała tę pracę Malarka, w czym dostrzegam autoironię, tym bardziej, że malarstwo Poli Dwurnik jest w znacznej części autobiograficzne.Na obrazie widzę właśnie Polę Dwurnik, która wzięła siebie w cudzysłów. Czy autoironia to tylko atak prewencyjny, zabezpieczenie przed cudzą ironią? Nie zawsze, ale można przyjąć, że należy już do domeny sceny, interakcji, „bycia wśród ludzi”. Granica jest więc blisko. 

Może to dlatego malarka namalowała właśnie dżunglę? To dżungla Henriego Rousseau, bujna i oniryczna. Rousseau nazwano „Celnikiem” nie dlatego że stał kiedyś na skraju malarstwa, ale faktycznie pracował w urzędzie celnym, na granicy. Apollinnaire napisał mu na grobie: „Wiemy, że nas słyszysz Dobry Rousseau / Bądź pozdrowiony/(…) Przepuść nasz bagaż bez cła przez niebiańskie wrota / Niesiemy Ci pędzle, kolory i płótno / Bujając w obłokach, w prawdziwym świetle maluj / jak mój portret, gdy patrzyłem w gwiazdy”*.

Kobiety z naiwnej dżungli Rousseau nie przejawiają żadnego niepokoju, żadnej nerwowości. Naga piękność ze Snu spoczywa na salonowej kanapie przeniesionej do tropikalnego lasu pełnego spokojnych zwierząt, a Zaklinaczka węży bez trudu panuje nad symbolami męskiego seksu. Obie są bezpieczne. To nie jest przypadek Malarki: ona opuściła już serce rajskiej puszczy, na jej skraju szykuje się do stanięcia w pełnym świetle rzeczywistości. Granica czeka, by ją przekroczyć. 

Malowanie paznokci w dżungli to absurd, ale tutaj  to nie sposób na zabicie czasu i nie ironia na temat ludzkiej powierzchowności, tylko konkretne przygotowanie, konieczność przed występem. Za chwilę, po przejściu niewidzialnej linii, trzeba będzie wyglądać. Makijaż to maskowanie przed grą społeczną. Gdyby kobieta z obrazu miała zostać w lesie, sama ze sobą, włożyłaby najwyżej kwiaty we włosy. Ale już należy do innego świata, jest ubrana po miejsku, uzbrojona i czujna, niczym zwierzę. 

Ten obraz można oglądać jako żart z własnego „ja” czy z własnej funkcji społecznej i zresztą czasem nie sposób się nie uśmiechnąć. Ale czuć tu też nutę katastroficzną,  w tym spojrzeniu i ostrym świetle. Azyl musi zostać opuszczony. Z jakim bagażem „malarka” wejdzie na scenę, co zaniesie na drugą stronę? Czy jasne i ciemne tajemnice  łagodnego lasu przydadzą się w przyszłym starciu? Malowanie paznokci to nie ostrzenie pazurów, a jednak coś je zbliża.

Lubię ten obraz za groteskę podszytą ładunkiem wielu niepewnych uczuć. Jest w nim coś otwartego i odważnego, z zagadką niewidocznego wydarzenia  po prawej, jakby rama z tej strony wyleciała w powietrze. Mogłaby to być opowieść o końcu świata, skoro mówi o granicy. Ale wolę myśleć, że tu chodzi głównie o bagaż, ile musimy zań płacić za każdym razem, gdy chcemy zacząć w innym miejscu. Postać na obrazie trzyma w dłoni tylko jedną rzecz – pędzel. Najsurowszy celnik nie będzie się nad tym pastwił, więc wolność jest blisko.     

             

*tłum. J.S. 

       

            

   

         


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


8 × = dwadzieścia cztery

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016
201

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016
2

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016
0

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015
1

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015
0

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015
2

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015
0

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015
17

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015
0

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015
1

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…