Media, religia i Tinky Winky


środa 30/05/2007

Kiedy pani Sowińska z LPR tłumaczy się, że została podpuszczona „przez media” do swej wypowiedzi o Teletubisiach, przypomina się powiedzenie Twaina, że „lepiej już nie odzywać się wcale i wydać się głupim, niż odezwać się i rozwiać wszelkie wątpliwości”. Co jednak sprawiło, że pani Sowińska na widok zawartego w przesłanym pytaniu nazwiska Jerry’ego Falwella, zażartego krytyka torebki Tinky Winky, wzięła to poważnie? Ano to, że idee zmarłego dwa tygodnie temu amerykańskiego tele-ewangelisty, są bliskie sercu niejednego prawdziwego Polaka…

„Ateiści, zwolennicy aborcji, feministki, geje i lesbijki są współodpowiedzialni za to co się stało, gdyż chcą laicyzacji Ameryki” – grzmiał Falwell w dwa dni po atakach z 11 września 2001, zanim – niedługo później – zajął się torebką Tinky Winky. I został jak zwykle nabożnie wysłuchany przez swoich 45 milionów fanów, obrońców życia, zwolenników kary śmierci i posiadania broni. Tak, tak, do takiego wyniku doszedł ów szołmen… a zaczynał od niczego, jak w amerykańskim marzeniu. Jego sukces był wzorem dla o. Rydzyka.

Bo to Falwell zrozumiał, że w naszej epoce dobrze prowadzony religijny biznes musi opierać się na elektronicznych mediach. Dopiął swego: założył stacje radiowe i telewizyjne, szkołę medialną, w której dziś pilnie uczy się 5 tysięcy studentów. To imperium zarabia miliardy dolarów rocznie na szerzeniu poglądów, przy których kazania irańskich mułłów wydają się ultraliberalne. Jak to zrobił? Recepta dziś wydaje się oczywista: zaczynał od datków od wiernych, by zaraz związać się z wielkim biznesem i przede wszystkim politykami, bo ci przecież też zaczęli wyczuwać potęgę telewizji. W 1983 Falwell był już w pierwszej dziesiątce najbardziej wpływowych postaci Ameryki. To jego grupa medialna przesądziła o zwycięstwie Reagana i dzisiejszego Busha.

O. Rydzyk szybko się od Falwella nauczył, że uzależnienie polityków poprzez medium o jednorodnej publiczności prowadzi do dyktatu tegoż medium, pozycji politycznie nieusuwalnej. Towar ideologiczny, tak nowocześnie sprzedawany przez Falwella, był oczywiście stary: to fanatyczny, skrajnie prawicowy, rasistowski fundamentalizm polegający na trzymającej w napięciu, nieustannej stygmatyzacji spreparowanych wrogów. Falwell dokonał w tym programie tylko jednej zmiany: o ile kiedyś jego klientela nie znosiła głównie Czarnych, żydów i liberałów (jako „nie prawdziwych Amerykanów”), to teraz chodzi już tylko o Czarnych i liberałów (plus resztę jak geje, muzułmanie itd. ). Na tym polega jego druga rewolucja religijna. Już na początku kariery Falwell nieoczekiwanie postanowił poszerzyć dość niewielkie religijne skrzydło ewangelików-syjonistów tj. tych, którzy wierzą, że ponowne zaistnienie państwa Izrael jest zapowiedzią chrześcijańsko wyzwalającego Armageddonu, który tam się właśnie ma rozegrać. Trzeba więc robić wszystko, by się rozegrał.

Falwell szybko poparł izraelską skrajną prawicę i zaskarbił sobie jej wdzięczność, bo ciągle wzywał amerykańskich polityków, by za darmo zbroili Izrael. Premier Izraela Menahem Begin podarował mu luksusowy odrzutowiec, a interes Falwella zaczęły wspomagać amerykańskie organizacje proizraelskie jak AIPAC. Falwell czcił okupację i kolonizację ziem arabskich i dodatkowo – w imię Boga – głośno popierał wszystkie wojny prowadzone przez Amerykę, co zapewniło mu wpływy z koncernów zbrojeniowych. Kiedy umierał w pokoju mógł być pewny, że jego fanatyczni wierni długo nie pozwolą by amerykański rząd lekceważył interesy Izraela, dopóki rządzą nim skrajni nacjonaliści.

U nas o. Rydzyk poparł w wyborach braci K. i oni wygrali. Odgrywa więc już poważną rolę polityczną, w naszej skali podobną do roli Falwella w Stanach, ale sam Falwell uważałby go za kompletnie zniewieściałego. O. Rydzyk wydaje się mało poważny i jest raczej passe, bo w starej ideologii, którą sprzedaje, nie zmodyfikował właściwie żadnego elementu, co go skazuje na polityczny prowincjonalizm. Giertych lepiej rozumie Falwella: całkowicie usunął ze swego języka antysemickie elementy właściwe dla historii własnego ruchu, by skoncentrować swój polityczny biznes na stygmatyzacji innej, zastępczej mniejszości. Giertych nie ma jednak żadnych wyznawców w sensie religijnym, a o. Rydzyk, choć ich ma, będzie miał tylko przejściowy wpływ na politykę, bo jednak brak mu amerykańskiej agresji.

Prymitywizm Falwella, manifestujący się u nas nie tylko cytatami o Teletubisiach, jest nieporównanie mniej śmieszny: w końcu kształtuje mentalność kraju o globalnym znaczeniu. A tam miliony chrześcijan chętnie wierzą, że bajkowa torebka Tinky Winky jest groźniejsza niż broń w każdym domu, w zasięgu ich dzieci.


Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…