Mały znak na czole


wtorek 13/01/2009
3

Jest w Izraelu znany dziennikarz, którego, paradoksalnie, raczej się nie czyta. Od lat pisze w Haaretzu o Palestyńczykach. Gideon Levy wszystkich wkurza. Z 10 lat temu, kiedy Ehud Barak, aktualny minister obrony Izraela, kandydował na premiera, zapytał go, co by zrobił, gdyby urodził się Palestyńczykiem i widział, co robi Izrael. Barak na to: – Szczerze? Wstąpiłbym do organizacji terrorystycznej. Levy’ego nie można traktować poważnie, więc głosi on swoje reportaże właściwie na pustyni. Teraz chyba kompletnie zwariował, polemizuje z publikacją własnej gazety. Czytam jego chaotyczny tekst… za kogo on się uważa?

Czas Sprawiedliwych  

 

Ta wojna, chyba bardziej niż poprzednie, pokazuje prawdziwą twarz naszego społeczeństwa: rasizm i nienawiść, mściwość i pragnienie przelewania krwi. Nasi korespondenci wojenni donoszą w telewizji, że w armii panuje tendencja, by odtąd zabijać jak najwięcej osób. I nawet gdyby to dotyczyło jedynie bojowników Hamasu dreszcz przebiega po plecach.

 

Agresję i bezgraniczną brutalność wojskowych prezentuje się jako środek uniknięcia strat własnych: na jednego zabitego Izraelczyka przypada stu zabitych Palestyńczyków. I to nie budzi żadnych pytań, jakby ich krew była 100 razy gorsza od naszej. To dowód naszego rasizmu.

 

Ludzie prawicy, nacjonaliści, szowiniści i militaryści sami zajmują scenę polityczną i nie ma co ich zanudzać humanistycznymi zasadami współczucia. Jedynie na peryferiach obozu wojny funkcjonuje, ignorowana przez media, mała grupa protestu odważnych Żydów i Arabów.

 

Równolegle podnosi się inny głos, być może najgorszy ze wszystkich, głos „sprawiedliwych hipokrytów”. Mój kolega Ari Shavit jest, zdaje się, ich elokwentnym rzecznikiem. 7 stycznia napisał w Haaretz, że Izrael musi podwoić i potroić pomoc medyczną dla Gazy, by za chwilę dorzucić: izraelska ofensywa w Strefie Gazy jest usprawiedliwiona… Tylko natychmiastowa i szczodra inicjatywa humanitarna może dowieść, że nawet w czasie narzuconej nam, brutalnej wojny, nie zapominamy, że po drugiej stronie są istoty ludzkie.

 

Dla Shavita, który tę wojnę usprawiedliwiał i nalegał, by była zwycięska, jej cena nie gra roli, tak samo jak fakt, że nie ma zwycięstw w niesprawiedliwych wojnach. I on ma czelność głosić „humanitaryzm”.

 

Czy Shavit znowu chce, byśmy najpierw zabijali i jeszcze zabijali, a później budowali szpitale polowe i wysyłali rannym lekarstwa? Przecież wie, że wojna przeciw bezsilnej ludności, należącej do najbiedniejszych w świecie, która nie ma dokąd uciec, może być tylko okrutna i godna pogardy. Ale ludzie tacy jak on zawsze elegancko z tego  wychodzą.  

 

Spuszczamy bomby na domy mieszkalne, by potem leczyć rannych w Ichilov, strzelamy do cywilnych uchodźców w szkole ONZ, by potem reedukować niektóre kaleki w Beit Lewinstein. Strzelamy do ludzi, a potem płaczemy nad ich losem, zabijamy, a potem płaczemy, miażdżymy kobiety i dzieci jak automatyczne maszyny do zabijania, a potem zachowujemy naszą ludzką godność.

 

Ta auto-usprawiedliwiająca hipokryzja jest nieznośna, już uczciwsi są ci, którzy tak płomiennie nawołują o więcej przemocy bez względu na wszystko.

 

Nie da się mieć wszystkiego. To, co się dzieje w Gazie, to nie jest naturalna katastrofa, trzęsienie ziemi czy powódź, gdzie należy nieść pomoc ofiarom, wysyłać ekipy ratunkowe, jak lubimy to robić.

 

Wszystko, co się tam dzieje, jest winą ludzi, Naszą Winą. Co to za pomoc, dłońmi splamionymi krwią ratowanego? Współczucie dla ofiar nie może wywodzić się z brutalności!

 

Tymczasem są ludzie, którzy chcą mieć wszystko. Z jednej strony zabijać i niszczyć jak leci, a z drugiej mieć świetne samopoczucie i czyste sumienie: popełniać zbrodnie wojenne bez poczucia winy, które powinny wywołać. Trzeba do tego dużo bezczelności.

 

Każdy, kto usprawiedliwia tę wojnę, usprawiedliwia jednocześnie jej zbrodnie. Każdy, kto nawołuje do tej wojny, nie ma prawa mówić o moralności i humanizmie.

 

Nie ma czegoś takiego jak zbrodnia i jej przeciwieństwo. Ale takie myślenie kształtuje  naszą bazę społeczną. Rozdwojenie osobowości, które naznaczyło nas na zawsze: popełnić błąd, ale czuć się czystym we własnych oczach. Mordujcie, niszczcie, więźcie, głodźcie, upokarzajcie, ale bądźcie uczciwi i nie gadajcie o humanizmie.

 

W czasie wojny Sprawiedliwi nie mogą pozwolić sobie na taki luksus.

 

Każdy, powtarzam, kto usprawiedliwia tę wojnę, usprawiedliwia jej zbrodnie. Każdy, kto uważa ją za wojnę obronną, powinien ponieść odpowiedzialność moralną za jej konsekwencje. Każdy, kto teraz zachęca armię i polityków do kontynuowania tej wojny, powinien po niej nosić na czole piętno Kaina.           

 

 (tłum. moje)

 

 

 

 

 

 

 

.


Komentarze 3 Dodaj komentarz

 
  1. Zawsze uważałam, że jeśli ktoś chce, to niech sobie oszukuje cały świat, jeśli nie potrafi inaczej zyć, ale oszukujący samego siebie jest zwykłym durniem. Samemu sobie trzeba zawsze mówić całą prawdę bo jeśli nie to…. szybko się za to płaci.

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Przyznam, że – niezależnie od szacunku dla Autora tego tekstu – ogarnęło mnie zdziwienie, a może nawet lekki szok, że taki materiał (i to w tym czasie, a nie np. po czterech latach) pokazał sie w druku. Może to tylko dowód mojej małej wiary w ludzi, ale…

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Pan Szczygiel raz po raz zaskakuje wyjatkowo inteligentnym trafnym wyborem teksotw! Brawo i szacunek!

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


9 + = szesnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016
808

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016
42

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016
376

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015
19

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015
331

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015
36

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015
354

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015
143

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015
39

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015
291

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…