Charlie Hebdo i tajemnica Charba


czwartek 08/01/2015

Nie pamiętam, żeby ktokolwiek zwracał się do niego po imieniu – Stephane. Zawsze tylko ten skrót nazwiska, którym podpisywał swoje rysunki. Był wtedy młodym, zwykłym rysownikiem zajmującym się sprawami społecznymi, zginął wczoraj jako dyrektor publikacji. Po podyplomowej szkole skierowano mnie na dziennikarską praktykę do Charlie Hebdo. To była pierwsza połowa lat 90., byłem już wtedy korespondentem Radia Z w Paryżu. Charb był typem sympatycznego mruka, rzadko się śmiał. Rodzaj Bustera Keatona. Ale lubił pogadać. Uwielbiałem jego kreskę, jakby mimowolnie śmieszną. Załapał się do Charlie, ale czasem, na boku, projektował plakaty na zamówienie różnych partii politycznych, albo ich lokalnych komitetów wyborczych. Do dziś mam jego uroczy afisz z komicznie wyciągniętą pięścią i wielkim napisem  „Głosuję na komunistów i was pierdolę”.

Charb był aniołem w porównaniu z ówczesnym szefem Philippem Valem, o cokolwiek diabolicznej twarzy. Ten był ekspresyjny: złośliwy, zdecydowany, arogancki. Później popierał Sarkozy’ego, został szefem France Inter, jednej z najpopularniejszych stacji radiowych. Środowe kolegia redakcyjne różniły się od tych, z którymi miałem później do czynienia w Polsce. Zawsze o 11, jak wczoraj, żeby jednak ludzie byli jako tako wyspani. Corinne Rey, która wczoraj sporo spóźniła się na kolegium, i która sterroryzowana wpuściła zamachowców, za czasów Vala trafiłaby na sam koniec. Wybierał rysunek, który znajdzie się na jedynce, wysłuchiwał, co kto robi, nie należało się rozwodzić. Bardzo konkretnie do końca, kiedy dziennikarze mieli na poczekaniu wymyślać tzw. breves – jedno lub dwuzdaniowe komentarze do aktualnych wydarzeń (wychodziły na marginesie ostatniej strony). Nierzadko bywało, że padały zdania ni w pięć, ni w dziewięć, ale jeśli były jakoś śmieszne, lub chociaż dziwne, ostatecznie chamskie, przechodziły. Kolegium trwało góra pół godziny. Potem rozglądanie się za kawą, gadanie na stojąco, nadchodziło południe, no to szliśmy do knajpy coś zjeść i wypić. Tu, na spokojnie, wszyscy już przebudzeni, mówili o czym słyszeli na mieście. Pod koniec posiłku Charb był wreszcie uśmiechnięty, chyba zresztą wszyscy uważali ten moment dnia za pozytywny.

Gazeta głupia i złośliwa

Wolinski był wczoraj najstarszy, tunezyjski Żyd po ojcu z Polski, 80 lat i ciągle erotoman, z tych nienasyconych i filuternych. Cabu, w swojej fryzurze à la Piast Kołodziej, by wyglądać jak opóźniony nastolatek, nie był wiele młodszy. To legenda francuskiego rysownictwa prasowego. Tworzył stałe, charakterystyczne obiekty kpin, jak „przeciętny Francuz” zawsze rysowany jako wąsaty grubas, na wzór małomiasteczkowego właściciela bistro. Charlie jest kolejną mutacją Hara Kiri jeszcze z lat 60. ubiegłego wieku. Podtytuł przodka brzmiał dumnie  „Gazeta głupia i złośliwa”, i taką linię mniej więcej pismo zachowało do wczoraj.

Za generała de Gaulle’a władze kilka razy zakazywały zespołowi wydawać gazetę, więc zmieniały się tytuły. Wolinski i Cabu byli od samego początku, dinozaury. W 2005 lub 2006 Charb, mając zapewne na uwadze moje pochodzenie, podarował mi album wydany przez Charlie, na cześć późnej części pontyfikatu Jana Pawła II, w okazałej, pozłacanej okładce. Czterech współautorów tej książki zostało wczoraj zabitych. Papież, cóż, występuje tam jako Polak-hitlerowiec, który zbudował Auschwitz, i który dalej morduje, erotoman, pedofil, żeby nie wychodzić poza te przyzwoitsze. Sporo skatologii. Ukazują papieża jako odrażającego komedianta, który zbyt długo umiera. Jest parę zabawnych.

Po prostu gówno

Charb przejął schedę po Valu, który awansował na szefa France Inter. Za Valem do dziś ciągnie się historia z dawnych czasów, kiedy przez 25 lat występował jako piosenkarz i kabareciarz w tandemie z Patrickiem Fontem, skazanym później za gwałty na dzieciach. Val utrzymuje, że nic nie wiedział o skłonnościach partnera, uważał go za zwykłego homoseksualistę. Całkowicie się zresztą od niego odciął. Dziś pytają go, czy na nowo przejmie Charlie. Socjaliści nie tak dawno pozbawili go najwyższego stanowiska we France Inter. Wczoraj, we wszystkich interwencjach telewizyjnych był wyraźnie wzruszony, jak nie on.

W 2011 r., kiedy do siedziby redakcji (w innym miejscu) ktoś wrzucił nocą dwie butelki z benzyną, Charlie miał za sobą, jeśli chodzi o manie religijne, bogatą przeszłość anty-muzułmańską. Od czasów tzw. wojny z terroryzmem, oprócz papieża, wpadały na jedynkę karykatury proroka Mahometa. „Dlaczego kochają mnie sami kretyni?” – na przykład. Jak nie prorok, to muzułmanie, którzy ciągle strzelają.

Duży napis pod tytułem gazety głosi „Koran to gówno”, maksymalnie wysoko, żeby go było dobrze widać w kioskach całej Francji. Rysunek odnosi się do strzelaniny w Egipcie, wczesnym latem 2013 r. Gość na okładce próbuje zasłonić się Koranem od kul, które go dziurawią. Wyjaśnia się, że Koran to gówno, bo „nie zatrzymuje kul.”

Nie trzeba było wczoraj długo czekać na trawestację tej pamiętnej jedynki. Koran został zastąpiony przez Charlie Hebdo, jeśli chodzi o napisy. W obrazku karykaturalnego muzułmanina zastąpił karykaturalny Charb. Charlie też nie zatrzymuje kul.

No więc w 2011, kiedy do pustej redakcji wpadły butelki z benzyną, państwo przyznało Charbowi całodobową ochronę osobistą w postaci odpowiednio wyszkolonego policjanta. W maju 2013 r. Inspire – anglojęzyczne pismo periodyczne  Al-Kaidy Półwyspu Arabskiego – umieściło Charba w dziesiątce poszukiwanych „żywych lub martwych” za „zbrodnie przeciw islamowi”. Wczorajsi sprawcy powiedzieli Corinne Rey, że są z Al-Kaidy. Trochę dziwne, z początku wszyscy spodziewali się raczej, że to Państwo Islamskie. Organizacje te ostatnio konkurowały, nawet biły się ze sobą w Syrii, Al-Kaida została uznana przez zachodnią prasę za łagodniejszą od PI. Trudno na razie powiedzieć, kto to konkretnie zrobił, ale z pewnością nie były to takie orły, jak z początku się wydawało. Ciekawsza jest inna tajemnica: jak Charb, taki zwykły człowiek, znosił to całodobowe towarzystwo rosłego Francka? Na kolegiach, w knajpie, wszędzie? Zanim zginął, długo był więźniem. Jeśli spojrzeć na rzecz religijnie, jego Anioł Stróż zawiódł i zginął wraz z nim.

Antyreligijne karykatury stanowiły jedynie część tematów Charlie, ale ich dominacja i powtarzalność pomysłów sprawiły, że publiczność w końcu odwróciła się od pisma. Francuski kościół katolicki nie odgrywa żadnej roli w mediach, żaden z niego aktywny aktor polityczny, a muzułmanie nie mają żadnej wyznaniowej partii, są politycznie podzieleni, jak wszyscy. Walenie w grupy wyznaniowe po prostu się znudziło. W zeszłym miesiącu redakcja apelowała (bez wielkiego sukcesu) do czytelników o dary pieniężne, bo finanse zaczęły leżeć. Nie wiadomo, czy na dłuższą metę Charlie przeżyje śmierć swoich czołowych dziennikarzy.

 


Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…