Charlie Hebdo, czyli wojna na rysunki


czwartek 20/09/2012
1

Mahomet płacze, wyciera oczy kułakami i żali się : „Ciężko być kochanym przez durniów” – rysunek na okładce Charlie Hebdo z lutego 2006 r. dobrze ilustrował linię, którą francuski tygodnik satyryczny przyjął po 11 września 2001 r. Wcześniej, jeśli odnosił się do religii, to wyśmiewał raczej katolików, kontynuując francuskie tradycje antyklerykalne. Zanim dokonał neokonserwatywnego zwrotu, wydawał się pismem lewicowym – i wiem co mówię, bo na początku lat 90, zaraz po szkole dziennikarskiej, odbyłem w redakcji dwumiesięczny staż, ba, opublikowałem tam nawet kilka tekścików (nic o religii!).

Znam więc pełne nazwisko Charba, dziś redaktora naczelnego tygodnika i autora rysunku, który wczoraj pojawił się na okładce. Wówczas był zwykłym rysownikiem na dole redakcyjnej drabiny, w okularach o szkłach typu dno butelki. Do dziś w moim mieszkaniu wisi jego duża praca, polubiliśmy się. Kto by pomyślał, że wiele lat później w sprawie Charba będzie wypowiadał się Biały Dom, jak to się wczoraj zdarzyło. Rzecznik Obamy Jay Carney wykonywał ćwiczenie retoryczne między świeczką a ogarkiem. Rytualnie zadeklarował przywiązanie swego kraju do zasady wolności wypowiedzi, ale i zadawał retoryczne pytanie po co francuskie pismo publikuje „takie rzeczy” w aktualnym kontekście.

Rysunek Charba wygląda tak:

 

Chodzi o podwójną aluzję kinematograficzną – do francuskiego filmu „Nietykalni” i do bodaj słynniejszej dziś, amerykańsko-izraelskiej „Niewinności muzułmanów”, stąd, prócz muzułmanina-kaleki obecność żyda, który pcha ten wózek (obaj mówią „Nie ma się z czego śmiać”). Może i Charb chciał równo potraktować obie postaci (co jest obiektem żywej dyskusji) , ale problem w tym, że w środku numeru inne rysunki redakcyjne wzięły na cel wyłącznie Mahometa (np. goły szuka potwierdzenia piękna swoich pośladków), raczej bezdyskusyjnie na poziomie dowcipów jak z początku tego tekstu.

Oskarżenie redakcji o brak inteligencji nie przeszkadza w prawdziwym sukcesie komercyjnym: cały nakład rozszedł się w ciągu kilku godzin. Le Parisien zaobserwował pewne zjawisko w północnych dzielnicach Paryża – pojedynczy muzułmanie, albo całymi rodzinami, wykupywali całe lub duże części dostaw pisma do kiosków, by je „wyrzucić na śmietnik”. Dlaczego? „Czujemy się zawstydzeni i dotknięci” – wyjaśniali. A wiedzieli co się szykuje, bo redakcja od poniedziałku trąbiła co zamierza zrobić. Oczywiście muzułmanie nie wykupili całego nakładu, jest ich we Francji niecałe 6%, ale nawet gdyby było inaczej redakcja ogłosiła, że jutro ponownie wydrukuje to samo wydanie, w jeszcze większym nakładzie. Wydawać ten sam tygodnik dwa razy w tygodniu – czyż to nie marzenie każdego wydawcy?

Każdy może się poskarżyć

Ciekawa była reakcja premiera Francji. Jean-Marc Ayrault podobnie jak rzecznik Białego Domu mówił o nienaruszalności wolności słowa, ale, najwyraźniej zły, podkreślił, że każdy kto uważa, że prawo zostało przekroczone powinien zwrócić się do sądów, które to bezstronnie rozstrzygną. Rzeczywiście jest już kilka skarg stowarzyszeń muzułmańskich. Ale spójrzmy na statystyki: od początku tego stulecia przeciwko redakcji wpłynęło ponad 90 pozwów od stowarzyszeń katolickich i tylko jeden ze strony muzułmanów – wszystkie zostały oddalone w imię ochrony prawa do krytyki. Raz ukazał się w Charlie tekst, w którym znalazło się zdanie, które mogło być odczytane jako aluzja antysemicka, lecz wówczas kierownictwo redakcji (wtedy jeszcze nie Charb) natychmiast zwolniło dziennikarza z pracy [patrz tutaj].

Większość manifestacji w świecie muzułmańskim po umieszczeniu 6 września na Youtube wielu fragmentów „Niewinności muzułmanów” nie przekracza 300 uczestników i gdyby nie telewizje, pewnie pozostałyby niezauważone. Tym niemniej ich obecność wywołuje zawsze ten sam mechanizm medialny. Np. portal Gazeta.pl informował, że w czasie mikroskopijnego protestu w australijskim Sydney, ktoś trzymał karton z wypisanym mazakiem wezwaniem do ścięcia autorów filmu i jakie to wywołało „powszechne oburzenie”. Bez względu na kontekst i proporcje, muzułmanie wychodzą medialnie na dzikich. Takich łatwiej bombardować. Ameryka być może słusznie napada na ich kraje, okupacje są wprowadzaniem pokoju itd…

Ale wracając do wojen zastępczych, rysunkowych. We Francji istnieje też tradycja natychmiastowego pastiszowania znanych obrazów [np.patrz tutaj]. Pojawiło się już w Internecie kilkanaście trawestacji okładki Charlie Hebdo. Nieoczekiwaną furorę we frankofońskiej sieci robi jednak poniższy rysunek, zdecydowany numer jeden.

 

Czy można go traktować jako fragment dyskusji o granicach „deptania świętości”? Autor bierze się za coś, co uważa za religię, „religię Holokaustu”, a przy okazji odnosi się do aktualności, pomruków wojny. „Nietykalni 3” szykując bombę atomową na bombardowanie Iranu deklarują „Dużo przecierpieliśmy!”. Oto więc w wojenkach rysunkowych wszystko wychodzi na zero, dosłownie. W wojnach prawdziwych (które i my prowadzimy) to się raczej nie zdarza. Na szczęcie jesteśmy po stronie silniejszych i wygrywamy. Przegrani mogą sobie najwyżej pokrzyczeć, byśmy mogli spojrzeć na nich z pogardą i spokojnym sumieniem.

Rys. (od góry): Charb, Joelecorbeau


Komentarze 1 Dodaj komentarz

 
  1. Pingback: Charlie Hebdo, czyli wojna na rysunki « Stop Syjonizmowi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


cztery + 3 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Trump, Obama i widzenie członka

czwartek 10/11/2016
755

Trump wygrał. Nie mogę pozbyć się skojarzenia z pytaniem, zawartym w pracy Petera Fussa, wystawionej we Wrocławiu w 2008 r. Oto padła odpowiedź. To Trump…


Sekrety dżungli, czyli historia plastiku i NATO

niedziela 30/10/2016
19

Dlaczego siedzenia w autobusach pokryto grubym plastikiem, na czas podróży migrantów z likwidowanej „dżungli” w Calais? Zdjęcia pasażerów na tych plastikach wywołały pewną konsternację, nawet…


Dabiq nr 15. Pozdrowienia z Państwa Islamskiego

wtorek 02/08/2016
21

Jest nowy numer Dabiqa. Oficjalny periodyk Państwa Islamskiego (PI), z hasłem „Break the cross!” na okładce, bierze na celownik chrześcijan („krzyżowców”). Atakuje papieża Franciszka. Zdarzyło…


Państwo Islamskie – feminizm i pokój

poniedziałek 30/11/2015
17

Wyszedł właśnie 12, świąteczny można powiedzieć, numer oficjalnego organu prasowego Państwa Islamskiego, Dabiq. Kredowy papier, nienaganny lojałt, wersje elektroniczne. Dabiq to w rzeczywistości wioska niedaleko…


Francuzi na Bliskim Wschodzie, czyli która armia jest najmniejsza?

czwartek 19/11/2015
21

Paru moich znajomych zainteresowało to, co mówiłem w radio po zamachach w Paryżu, więc rozwinę tu odrobinę ten temat, żeby było jasne. Francuzi walczą w…


Komunikat Państwa Islamskiego

sobota 14/11/2015
21

Oto tłumaczenie dzisiejszego oficjalnego komunikatu PI w sprawie paryskich zamachów. Dowiadujemy się ostatnio często (rosyjski samolot, zamachy w Ankarze i w Bejrucie), że PI do…


Al-Fatiha, czyli żegnaj Ojcze nasz?

sobota 03/10/2015
22

„To jak my teraz będziemy się modlić?” – zapytała ni to mnie, ni to siebie, starsza pani siedząca przy kasie w moim osiedlowym supermarkecie. Patrzyła…


Zabijanie w Biblii i Koranie

poniedziałek 23/03/2015
88

Przyprowadźcie tutaj moich wrogów, którzy nie chcieli, abym nad nimi panował, i pozabijajcie ich w mojej obecności. Jezus Chrystus (Łk 19, 27) We wszystkich pismach…


Oscar dla służącej

poniedziałek 23/02/2015
21

Rok 1940, wojna w Europie, niemiecki i amerykański rasizm w fazach triumfu. Ale tak jak Hitler - nieco wcześniej, w 1936 - dekorował medalem olimpijskim…


Dziesięciu Murzynków Al-Kaidy

środa 18/02/2015
24

Napad na kopenhaską imprezę z udziałem szwedzkiego artysty-rysownika Larsa Vilksa, który przedstawia Mahometa jako psa, znowu kieruje uwagę na problem niejednoznaczności dowcipu w ujęciu Al-Kaidy.…