Terrorysta na Okęciu


czwartek 18/10/2007
57

Jeżeli ktoś chciałby poczuć się jak prawdziwy terrorysta albo poznać przedsmak więziennego wiktu – zapraszam w podróż lotniczą po kraju. Wprawdzie nie będzie mu dane poznać smaku zasłużonego zwycięstwa towarzyszącego zlikwidowaniu z wielkim hukiem odwiecznego wroga ciemiężonego narodu albo innego renegata, ale poczucie sponiewierania godności własnej związane z rzuceniem na ziemię, wzięciem na muszkę, odarciem z odzienia i zakucie w kajdanki na oczach gawiedzi można przeżyć całkiem realnie.

Na całym świecie – a przynajmniej w jego „cywilizowanej” części – służby bezpieczeństwa dbają o bezpieczeństwo ruchu lotniczego. Wykrywacze metali, prześwietlanie bagażu, czy ograniczenia dotyczące bagażu ręcznego, to już wszędzie norma. Także konieczność okazania ekranu laptopa (aż dziw, że nie kazali mi go włączyć na próbę – w końcu mogłem mieć eksplodującą baterię) czy położenia kurtki i marynarki na taśmociągu do rentgena jest całkiem zrozumiała. Natomiast żądanie zdjęcia paska od spodni i butów spowodowało, że poczułem się jak aresztant. W końcu istnieją ręczne czujniki, które pozwalają w kilkanaście sekund znaleźć metalowe sprzączki, elementy odzieży, czy zapomniane klucze, które wywołują alarm bramki. Jest to bardzo skuteczne, mało „inwazyjne” – i przede wszystkim znacznie szybsze, niż konieczność zdejmowania i ponownego zakładania ubrania. Choć właściwie nie powinienem narzekać – koleżanka lecąca ze mną została po przejściu bramki gruntownie „obmacana” przez funkcjonariuszkę. I choć usilnie starała się obrócić to w żart, widziałem, że była mocno zażenowana.

Czemu beagle, a nie wilczur?Jak to jest, że w Stanach, Wielkiej Brytanii, czy nawet w Niemczech poddając się kontroli mam poczucie, że ta niezbyt miła procedura służy również memu własnemu bezpieczeństwu? Że funkcjonariusz tak naprawdę jest moim sprzymierzeńcem? Tymczasem dziś na Okęciu poczułem się prawie jak Palestyńczyk wjeżdżający do Hebronu. Gorzej było chyba tylko wtedy, gdy stałem w kolejce do odprawy na lotnisku we Frankfurcie patrząc w wylot lufy automatu jakiegoś Grenzschutza – ale w końcu to był Niemiec.

Zastanawiam się, czy takie traktowanie pasażerów – które przez ludzi mających jakie-takie poczucie własnej godności jest odbierane jako publiczne upokorzenie – jest przejawem przedwyborczego entuzjazmu mundurowych, swoistym memento, czy też zwykłym brakiem profesjonalizmu? Nie wiadomo, co gorsze. Przecież poziom bezpieczeństwa podnosi się łapiąc przestępców, a nie zastraszając zwykłych ludzi – choć to drugie jest o niebo łatwiejsze. Prawdę mówiąc, ta przygoda w zupełnie innym świetle ukazała mi niedawny incydent z udziałem prymasa Glempa.

PS. Po przejściu przez kontrolę odkryłem, że w kieszeni koszuli cały czas miałem moduł pamięci USB na metalowym łańcuszku – przeoczony przez bramkę i „nadgorliwych” strażników. Przynajmniej w tym wypadku Straż okazała się więc mało skuteczna.

.


Komentarze 57 Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


× cztery = 16

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Historyczny pech

piątek 14/08/2009
3

Niektóre narody mają wyraźnego pecha do historii. Oczywiście: w każdym narodzie są ludzie gorsi i lepsi; są powody do dumy i do zadumy. Jednak w…


Bajka o żelaznym morfie

poniedziałek 17/11/2008
0

Miałem przyjemność uczestniczenia dziś w drugim już spotkaniu z serii Mobile Monday. Choć tym razem formuła spotkania - a właściwie liczba prezentacji - była dość…


Hitler idealistą?

poniedziałek 01/09/2008
164

Kolejna rocznica napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę na razie przeszła bez większego echa. Może przez tych 69 lat już się przyzwyczailiśmy do corocznego wycia stukasów…


Nie lubię dziewic

czwartek 07/08/2008
9

Ze szczególnym uwzględnieniem jednej. Choć tak naprawdę, nie chodzi o samą dziewicę, nawet żelazną, tylko o tych, którzy z niej żyją. Ilekroć jest organizowany koncert…


Pożegnanie z telefonem

sobota 02/08/2008
6

Pożegnałem się z telefonem stacjonarnym. Właściwie nie - pożegnałem się tylko z operatorem. Nazwy nie wymienię, ale nie jest to firma, która w takim kontekście…


Tysiąc słów

czwartek 24/07/2008
2

Ile jest wart obraz, wiadomo nie od dziś. Zdjęcia i wideo w Internecie też są obecne nie od wczoraj. Tym bardziej byłem ciekaw, o czym…


Niepełnosprawni w pracy

niedziela 13/07/2008
2

Ciekawe, czy uda mi się jutro dojechać do pracy. W ramach zbliżającego się końca osławionej renowacji Krakowskiego Przedmieścia parę dni temu zrobiono skrzyżowanie Miodowej i…


Paszport w Internecie

wtorek 08/07/2008
0

Potwierdzenie tożsamości w Internecie nie jest i nigdy nie było sprawą prostą. Tak do końca nigdy nie ma pewności z kim i z czym tak…


Czy jest Pan w pełni zadowolony?

piątek 21/12/2007
1

Zadzwoniło do mnie Renault. Kilka tygodni temu korzystałem z ich warsztatu i firma chciała się dowiedzieć, czy jestem zadowolony i czy warsztat dopełnił wszystkich nakazanych…


Jak cieć wizerunek budował

piątek 22/06/2007
5

Dziś ostatni dzień szkoły i uroczyste rozdanie świadectw. Kwiaty, gratulacje, a czasem łzy pożegnań. I jeden z trzech dni na uzupełnienie dokumentów w gimnazjach. Jeszcze…