Hitler idealistą?


poniedziałek 01/09/2008

Kolejna rocznica napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę na razie przeszła bez większego echa. Może przez tych 69 lat już się przyzwyczailiśmy do corocznego wycia stukasów i warkotu tankietek (czołgów z prawdziwego zdarzenia w ’39 Niemcy jeszcze nie mieli), a może historyczny ciężar Września przenosi się z pierwszego na siedemnastego. Pożyjemy, zobaczymy.

Jednak abstrahując od kontrowersji dotyczących daty wybuchu wojny, nie mogę się oprzec wrażeniu, że Hitler jest dość powszechnie traktowany jako swego rodzaju idealista – co najwyżej mniej lub bardziej niezrównoważony. To, że takie podejście prezentują wszelkiego autoramentu nacjonaliści, to dość zrozumiałe. Jednak historia III Rzeszy w ogóle najczęściej jest opisywana oprzez pryzmat nienawiści wodza i nazistów do Żydów – a także Cyganów, Polaków i wszystkich innych nie-Niemców. A patrząc na zamieszczone w angielskiej Wikipedii zdjęcie Führera z zadumą wpatrującego się w świetlaną przyszłość człowiek przestaje się dziwić, że Wódz pociągnął za sobą miliony Niemców. I to tak skutecznie, że do dziś historycy i socjologowie zastanawiają się nad źródłami jego magnetycznej osobowości.

Gdy jednak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tym tropem poszedł Götz Aly, autor książki „Państwo Hitlera” („Hitlers Volksstaat”). Zastanawiając się nad przyczynami masowego poparcia dla Wodza niemal do ostatnich dni wojny autor pokazał, że na użytek wewnętrzny naziści prezentowali całkowicie odmienny wizerunek. Wprowadzili płatne urlopy, tanią turystykę dla robotników, dopłaty dla rolników, zakazali eksmisji na bruk, budowali autostrady, wprowadzali programy osłonowe dla najuboższych, zwalczyli bezrobocie (i to tak skutecznie, że potem musieli sprowadzać niewolników), a dotowane mleko w proszku było w sklepach prawie do końca wojny – przynajmniej w Berlinie. I to wszystko pod rządami prawego skrzydła NSDAP – bo lewe zostało zlikwidowane w czasie „Nocy Długich Noży”.

Jednak programy socjalne – zwłaszcza w połączeniu z intensywnymi zbrojeniami okazały się tak kosztowne, że w połowie 1939 roku III Rzesza była już tylko uzbrojonym po zęby bankrutem. Dlatego bez względu na to, co by zrobił minister Beck, Hitler po prostu MUSIAŁ na kogoś napaść, żeby zdobyć środki m. in. na dalsze funkcjonowanie państwa. A źródłem pieniędzy były m. in. zasoby banków centralnych i gospodarki krajów podbitych drenowane dzięki odpowiedniemu ustaleniu kursów wymiany.

W kategoriach ekonomicznych Götz Aly opisuje też aryzację gospodarki (stopniowa konfiskata mienia bogatych Żydów, o wartości niemal dochodzącej do połowy rocznego budżetu państwa), Judenbuße (specjalny podatek nałożony na Żydów, który razem z innymi obciążeniami przyniósł w 1938 roku 6-9% budżetu państwa), a nawet Ostateczne Rozwiązanie. To ostatnie pozwoliło nie tylko formalnie umorzyć zadłużenie państwa w stosunku do byłych właścicieli, ale też umożliwiło przejęcie składek emerytalnych i innych świadczeń (ocenianych na co najmniej 500 mln reichsmarek, czyli 5 mld euro wg dzisiejszych realiów) klasy średniej i biedoty, które Żydzi – jak wszyscy Niemcy – regularnie płacili.

Wojna, holocaust i stopniowa eksterminacja innych narodów nie były więc zabójstwem w afekcie dokonanym przez paranoika, a raczej – mord z premedytacją z pobudek materialnych.

Jak dla mnie, „Państwo Hitlera” stało się jedną z pozycji obowiązkowych w tym temacie – obok „Lodołamacza” byłego sowieckiego szpiega GRU, Wiktora Suworowa.

.


Moje najnowsze wpisy

 

Historyczny pech

piątek 14/08/2009

Niektóre narody mają wyraźnego pecha do historii. Oczywiście: w każdym narodzie są ludzie gorsi i lepsi; są powody do dumy i do zadumy. Jednak w…


Bajka o żelaznym morfie

poniedziałek 17/11/2008

Miałem przyjemność uczestniczenia dziś w drugim już spotkaniu z serii Mobile Monday. Choć tym razem formuła spotkania - a właściwie liczba prezentacji - była dość…


Nie lubię dziewic

czwartek 07/08/2008

Ze szczególnym uwzględnieniem jednej. Choć tak naprawdę, nie chodzi o samą dziewicę, nawet żelazną, tylko o tych, którzy z niej żyją. Ilekroć jest organizowany koncert…


Pożegnanie z telefonem

sobota 02/08/2008

Pożegnałem się z telefonem stacjonarnym. Właściwie nie - pożegnałem się tylko z operatorem. Nazwy nie wymienię, ale nie jest to firma, która w takim kontekście…


Tysiąc słów

czwartek 24/07/2008

Ile jest wart obraz, wiadomo nie od dziś. Zdjęcia i wideo w Internecie też są obecne nie od wczoraj. Tym bardziej byłem ciekaw, o czym…


Niepełnosprawni w pracy

niedziela 13/07/2008

Ciekawe, czy uda mi się jutro dojechać do pracy. W ramach zbliżającego się końca osławionej renowacji Krakowskiego Przedmieścia parę dni temu zrobiono skrzyżowanie Miodowej i…


Paszport w Internecie

wtorek 08/07/2008

Potwierdzenie tożsamości w Internecie nie jest i nigdy nie było sprawą prostą. Tak do końca nigdy nie ma pewności z kim i z czym tak…


Czy jest Pan w pełni zadowolony?

piątek 21/12/2007

Zadzwoniło do mnie Renault. Kilka tygodni temu korzystałem z ich warsztatu i firma chciała się dowiedzieć, czy jestem zadowolony i czy warsztat dopełnił wszystkich nakazanych…


Terrorysta na Okęciu

czwartek 18/10/2007

Jeżeli ktoś chciałby poczuć się jak prawdziwy terrorysta albo poznać przedsmak więziennego wiktu – zapraszam w podróż lotniczą po kraju. Wprawdzie nie będzie mu dane…


Jak cieć wizerunek budował

piątek 22/06/2007

Dziś ostatni dzień szkoły i uroczyste rozdanie świadectw. Kwiaty, gratulacje, a czasem łzy pożegnań. I jeden z trzech dni na uzupełnienie dokumentów w gimnazjach. Jeszcze…