Baby, you can drive my car


wtorek 27/03/2007

Nie mogę powiedzieć, żeby obserwowanie innych kierowców było moim hobby, jednak prowadząc samochód staram się zauważać, jak postępują inni – i jak ja sam wyglądam na ich tle.

Oczywiście, najłatwiej zauważyć przypadki negatywne. Na przykład całkiem niedawno, na Rondzie Jazdy Polskiej w Warszawie widziałem kierowcę, który nie dość, że omal nie spowodował wypadku skręcając w lewo ze środkowego pasa i zajeżdżając drogę furgonetce, która – zgodnie z przepisami i oznakowaniem – dla odmiany chciała z lewego pasa pojechać prosto, ale jeszcze zrugał Bogu ducha winnego kierowcę zarówno klaksonem, jak i oralnie. Nota bene, jeżeli wzrok mnie nie omylił, był to były PR-owiec jednej z powszechnie znanych firm informatycznych.

Podobnie, byłem kiedyś przypadkowym świadkiem drobnej stłuczki parkingowej w wykonaniu prezesa jednego z ważnych stowarzyszeń branżowych. Człowiek w słusznym wieku, z tytułem naukowym, mający niekwestionowany dorobek naukowy w swojej dziedzinie, a przy tym kierujący organizacją współpracującą z licznymi rządami, a obecnie również z Komisją Europejską… Wynikałoby więc z tego, że zapewne jest uczciwy. A tu tymczasem ów „dżentelmen” po uszkodzeniu cudzego samochodu szybko, acz dyskretnie rozejrzał się i odjechał w siną dal.

Nic dziwnego, że chwilami zastanawiam się, czy nie należałoby wypuścić za różnymi VIP-ami i innymi celebrities stada paparazzich, którzy rejestrowaliby podobne zdarzenia na drodze. Mogłoby być ciekawie. Już widzę te artykuły: „Znana piosenkarka nieprzepisowo parkując rozbiła reflektor swojego samochodu. Następnie zrugała Strażnika Miejskiego, który usiłował wręczyć jej mandat. Używała przy tym tylu słów powszechnie uważanych za obelżywe, że słynne ‚spieprzaj dziadu’ mogłoby przy tym uchodzić za szczyt ogłady”. I do tego seria zdjęć. Normalnie coveragez antysemickich wybryków Mad Maksa wysiada.

Czasem jednak trafiają się przypadki pozytywne. Kiedyś na przykład miałem okazję pojeździć przez parę dni po drogach słonecznej Kalifornii. Przez dłuższy czas prześladowało mnie wówczas nieprzyjemne uczucie, że coś tu nie gra. W końcu uważnie obserwując zachowaniem tambylców zorientowałem się, w czym rzecz: jak tylko wrzucałem kierunkowskaz, samochód jadący z tyłu, nieco z tyłu lub nawet całkiem z boku – zwalniał wpuszczając mnie przed siebie. Zjawisko dla mnie zupełnie niecodzienne, bowiem ja, wytrenowany na warszawskich ulicach, w podobnej sytuacji zwykle przyspieszałem – o ile tylko miałem gdzie, oczywiście. Tak bezinteresownie i właściwie podświadomie, ale najwyraźniej wolałem wpuszczać intruza za, niż przed siebie.

Podobne odczucie powróciło w ostatnich dniach, gdy parokrotnie obserwowałem samochody opuszczające teren klasztoru o.o. Dominikanów na Służewcu. Teren zapchany samochodami stojącymi niemal drzwi w drzwi. Jedyna wąska, brukowana kocimi łbami dróżka prowadząca na zewnątrz. A tu nie dość, że nikomu się nie spieszy, to jeszcze we wszystkich możliwych miejscach kierowcy jechali na prawidłowy „suwak” – raz z prawej, raz z lewej. Bez pośpiechu, bez trąbienia, bez mrugania światłami czy wciskania się na chama. Jakby obcowanie ze świętością miało na nich zbawienny, choć zapewne krótkotrwały, wpływ.

Drodzy kierowcy! To nie można tak na stałe, również na drogach świeckich?


Moje najnowsze wpisy

 

Historyczny pech

piątek 14/08/2009

Niektóre narody mają wyraźnego pecha do historii. Oczywiście: w każdym narodzie są ludzie gorsi i lepsi; są powody do dumy i do zadumy. Jednak w…


Bajka o żelaznym morfie

poniedziałek 17/11/2008

Miałem przyjemność uczestniczenia dziś w drugim już spotkaniu z serii Mobile Monday. Choć tym razem formuła spotkania - a właściwie liczba prezentacji - była dość…


Hitler idealistą?

poniedziałek 01/09/2008

Kolejna rocznica napaści hitlerowskich Niemiec na Polskę na razie przeszła bez większego echa. Może przez tych 69 lat już się przyzwyczailiśmy do corocznego wycia stukasów…


Nie lubię dziewic

czwartek 07/08/2008

Ze szczególnym uwzględnieniem jednej. Choć tak naprawdę, nie chodzi o samą dziewicę, nawet żelazną, tylko o tych, którzy z niej żyją. Ilekroć jest organizowany koncert…


Pożegnanie z telefonem

sobota 02/08/2008

Pożegnałem się z telefonem stacjonarnym. Właściwie nie - pożegnałem się tylko z operatorem. Nazwy nie wymienię, ale nie jest to firma, która w takim kontekście…


Tysiąc słów

czwartek 24/07/2008

Ile jest wart obraz, wiadomo nie od dziś. Zdjęcia i wideo w Internecie też są obecne nie od wczoraj. Tym bardziej byłem ciekaw, o czym…


Niepełnosprawni w pracy

niedziela 13/07/2008

Ciekawe, czy uda mi się jutro dojechać do pracy. W ramach zbliżającego się końca osławionej renowacji Krakowskiego Przedmieścia parę dni temu zrobiono skrzyżowanie Miodowej i…


Paszport w Internecie

wtorek 08/07/2008

Potwierdzenie tożsamości w Internecie nie jest i nigdy nie było sprawą prostą. Tak do końca nigdy nie ma pewności z kim i z czym tak…


Czy jest Pan w pełni zadowolony?

piątek 21/12/2007

Zadzwoniło do mnie Renault. Kilka tygodni temu korzystałem z ich warsztatu i firma chciała się dowiedzieć, czy jestem zadowolony i czy warsztat dopełnił wszystkich nakazanych…


Terrorysta na Okęciu

czwartek 18/10/2007

Jeżeli ktoś chciałby poczuć się jak prawdziwy terrorysta albo poznać przedsmak więziennego wiktu – zapraszam w podróż lotniczą po kraju. Wprawdzie nie będzie mu dane…