Haters gonna hate…


wtorek 13/11/2012
56

…w sprawie błędów i niedoróbek w „Misji Afganistan”. Parę słów od scenarzysty…

Biorę na siebie całe niezadowolenie i zawód tych, którzy po serialu „Misja Afganistan” spodziewali się czegoś, czym ten serial nie jest i być nie mógł. Zwłaszcza, że szacunek dla służby polskich żołnierzy na misjach zagranicznych i głęboki podziw dla ich profesjonalizmu i poświęcenia były najważniejszymi z impulsów, które skłoniły mnie do zmierzenia się z tym tematem. Ocenę, nawet najsurowszą, pozostawiam widzom, ale proszę też, w imieniu stu dwudziestu osób pracujących nad serialem, o odrobinę sprawiedliwości przy wylewaniu żalów, także tych jak najbardziej uzasadnionych.

W sieci pojawił się tekst „Nasi żołnierze płaczą nad Misją Afganistan. Ze śmiechu.” wytykający nam błędy i niedoróbki. Listę zarzutów otwiera szczególnie bolesny zarzut, jakoby „największym nietaktem” twórców było to, że żołnierz, który jako pierwszy w serialu zostaje ranny ma ksywę Biskup, bo „tak miał na nazwisko nasz żołnierz, który w grudniu 2011 r. zginął w Afganistanie”. Otóż żaden z polskich żołnierzy, którzy w 21 grudnia 2011 r. zginęli w tragicznym wybuchu miny-pułapki w prowincji Ghazni, nie nosił tego nazwiska. Autorka mogła to bez trudu zweryfikować, choćby na stronie icasualties.org która podaje statystyki strat wojsk ISAF. Więcej: w ogóle żaden z trzydziestu pięciu Polaków poległych w Afganistanie i żaden z dwudziestu ośmiu, którzy zginęli w Iraku, nie nosił nazwiska Biskup ani Biskupski, jak nazywa się bohater grany przez Marcina Piętowskiego (Biskup to jego ksywa).

Naszym „niewybaczalnym błędem” jest także brak gór oraz „widok bazy, która leży na idealnie płaskim terenie w otoczeniu zieleni”. Ilustracją tego „błędu” jest filmik z oficjalnego kanału „Misji…” na YouTube Problem w tym, że ów filmik jest… making offem, pokazującym kulisy produkcji i budowy scenografii! Making off jest zmontowany w większości z ujęć, które W OGÓLE NIE ZNALAZŁY się w serialu, były kręcone przez niezależną ekipę, realizującą making off właśnie… Trudno z tym nawet polemizować.

Jednego z cytowanych przez autorkę żołnierzy (tego samego, który wprowadził ją w błąd w kwestii nazwiska Biskupa) „zirytowały” żony serialowych bohaterów pytające swoich mężów: „jedziesz na patrol?”. „A przecież nasi bliscy są uczulani, by ze względów bezpieczeństwa takich pytań nie zadawać”. Czy naprawdę tak dużo dobrej woli wymagało zauważenie, że za każdym razem, gdy takie pytanie w serialu pada, żołnierz zmienia temat albo odpowiada, że nie? Właśnie o to mi chodziło: chciałem ukazać dystans dzielący żołnierzy na misji i ich rodziny w kraju. Dystans, którego nie można pokonać za pomocą skype’a lub telefonu. Bo o najważniejszych sprawach (o które każda żona, matka lub dziewczyna być może chciałaby zapytać) zwyczajnie rozmawiać nie wolno.

Pomniejsze zarzuty to: zbyt mało kurzu, „za czysty” TOC, czyli Tactical Operation Center (centrum dowodzenia w bazie), kamizelki kuloodporne bez wkładów balistycznych… Proszę wybaczyć, ale to są szczegóły, które zauważą naprawdę nieliczni. A dalej, mówiąc językiem autorki tekstu, jest już tylko śmieszniej. Naszym wielkim błędem jest jakoby „scena, gdy na terenie bazy wprowadzony zostaje tzw. dress code 2” i „obowiązkowo trzeba ubrać hełm i kamizelkę kuloodporną. Tyle, że ten dress code 2 obowiązuje na zewnątrz, a nie w środku pomieszczeń, jak widzimy na filmie”. NIEPRAWDA: dress code 2 obowiązuje na terenie CAŁEJ BAZY, bez ŻADNYCH wyjątków. Zarówno w pomieszczeniach, na zewnątrz pomieszczeń, w schronie, w baraku, „nawet w kiblu” – jak zapewnił mnie jeden z weteranów misji, nasz główny konsultant do spraw militarnych.

Niezasłużone cięgi zebrał także główny bohater, por. Paweł Konaszewicz, który zdaniem cytowanych przez autorkę „specjalistów” jest zbyt młody, by zaraz po ukończeniu szkoły oficerskiej jechać na misję w roli dowódcy plutonu. Też jestem fanem Pawła Małaszyńskiego, ale nie aż takim, by nie dostrzec, że ma on nieco więcej lat niż porucznik prosto po szkole oficerskiej. Mogę powiedzieć tyle, że serialowy Konasz ma już pewne doświadczenie – o czym początkowo nie wiedzą jego nowi podwładni. Po prostu po raz pierwszy obejmuje dowodzenie plutonem w jednostce, do której został przeniesiony. Żołnierze nie znają go, niewiele o nim wiedzą, poza tym, że jest synem generała. Taki był nasz zamysł, bez tego nie byłoby konfliktu… W kwestii doświadczenia Konasza nie chciałbym jak na razie zbyt wiele ujawniać ze względu na jeszcze nie emitowane odcinki „Misji…”, a także możliwy kolejny sezon serialu.

Przed wyruszeniem na pierwszy patrol (w drugim odcinku) Konasz wcale nie mówi oficerowi TOC, porucznik Justynie Winnickiej (Ilona Ostrowska), że „pojedzie na skróty”, tylko że „pojedzie najkrótszą drogą”, po czym… pokazuje tę drogę na mapie, tłumacząc (przywołany do porządku przez Justynę) grzecznie i według procedur, jaką drogą zamierza jechać wraz ze swoim plutonem… Na patrolu w czwartym odcinku komórka Konasza nie dzwoni, jak to ujęła autorka tekstu, „w czasie gdy żołnierze skradają się, bacznie obserwując teren”, lecz w chwili, gdy wysiadają z pojazdów i kierują się do wioski. Nic im wtedy jeszcze nie grozi, zresztą Konasz reaguje na dzwonek komórki stwierdzeniem: „co kur… nie wyłączyłem?”, po czym ochrzania dzwoniącego do niego Antka, brata Młodego, i wyłącza telefon. BTW: „skradać” to się mogą harcerze na podchodach. Nasi żołnierze obserwują sektory ognia.

Rzekome błędy w umundurowaniu Pawła, który w pierwszym odcinku, w chwili gdy po raz pierwszy melduje się w jednostce, ubrany jest w „wyjściowy mundur Wojsk Lądowych”, a na pagonach ma jakoby „nakładki, jakie się nosi w Straży Granicznej” to także zarzut wzięty z sufitu. Oficerowie 17 Wielkopolskiej Brygady Zmechanizowanej, którzy uczestniczyli w kręceniu tej sceny i czuwali nawet nad takimi szczegółami, jak sposób noszenia przez Pawła beretu NIE SŁUŻĄ w Straży Granicznej. Zapewniam.

Kolejny zarzut i… kolejne pudło: „rażącym, bardzo poważnym błędem, który może rzucić złe światło na naszą misję jest moment, gdy Konaszewicz wydaje rozkaz ataku na talibów. To jest sprzeczne z zasadami użycia siły na misji stabilizacyjnej. Nie możemy pierwsi zaatakować kogoś, dopóki on nie zacznie”. Nieprawda. Pluton Konaszewicza atakuje w górach rebeliantów, którzy przygotowują się do odpalenia niekierowanych pocisków rakietowych w kierunku polskiej bazy. Żołnierze atakują dopiero w chwili, gdy nie ma już ŻADNYCH wątpliwości co do intencji przeciwnika. Zresztą: fabuła trzeciego odcinka (w którym dochodzi do wspomnianej akcji) oparta jest na prawdziwych wydarzeniach. Ale… autorka cytuje specjalistę, który wie lepiej: „zniszczenie wyrzutni rakiet przez pluton Konaszewicza to bujda. Takie zadania wykonują siły specjalne”. W rzeczywistości w operacji naprowadzenia lotnictwa na wyrzutnię talibów brali udział żołnierze 2. Hrubieszowskiego Pułku Rozpoznawczego i 1. Batalionu Kawalerii Powietrznej. Bynajmniej nie żołnierze sił specjalnych. A ów epizod miał miejsce w górach dystryktu Adżiristan w 2009 roku…I jeszcze na deser: „ubawiłem się setnie, jak usłyszałem, że pluton w ciągu 30 minut pokonał w górach 8 km (gdy zostali źle wysadzeni przez załogę śmigłowca). Nawet dla kogoś nie obarczonego wojskowym sprzętem jest to nierealne.” Czyżby tak uważny widz nie zauważył, że nasi bohaterowie właśnie tego NIE ZDĄŻYLI zrobić? I od tego zaczęły się ich problemy. Zachęcam do ponownego obejrzenia trzeciego odcinka…

No i wreszcie koronny zarzut wszystkich „speców” od uzbrojenia: rosomaki w krajowym kamuflażu, zaopatrzone w pędniki do pokonywania przeszkód wodnych, pozbawione siatek chroniących boki pojazdów przed pociskami RPG, oraz śmigłowiec Mi-17 w wersji krajowej, z pylonami służącymi do podwieszenia uzbrojenia. Zwracam uwagę, że polskie rosomaki i śmigłowce w wersji „afgańskiej” można spotkać jedynie w Afganistanie, gdzie z oczywistych przyczyn zdjęć do serialu kręcić nie było można. Mieliśmy więc wybór: albo realizować zdjęcia za granicą (ale wtedy bez wojskowego sprzętu: śmigłowca Mi-17, hummerów i rosomaków) i mieć wspaniałe plenery w Maroku lub Izraelu, albo skorzystać z pomocy wojska i kręcić w kraju. Producenci wybrali tę drugą opcję, moim zdaniem całkiem słusznie. Co do siatek przeciwko RPG: są one montowane na rosomakach dopiero od 2010 roku, wcześniej nie były stosowane, a pojazdy te miały jednolicie zielony, a  nie piaskowy kamuflaż. Akcja serialu toczy się w roku 2008, gdy polscy żołnierze poruszali się jeszcze hummerami, które stopniowo zastępowano bardziej odpornymi na miny-pułapki pojazdami typu MRAP. W tej kwestii także więc dochowaliśmy maksymalnej wierności realiom.

Ponadto „śmiech” wywołują podobno żołnierze, którzy krzyczą do schwytanego taliba po polsku: „leżeć”, „gleba”. Cóż… Znajomość angielskiego w naszej armii jest coraz lepsza, ale fakty są takie, że żołnierze często zwracają się do Afgańczyków w mowie ojczystej, wtrącając angielskie słowa i pomagając sobie gestami. I to właśnie pokazaliśmy w naszym serialu…

Ostatni z zarzutów dotyczy sposobu przedstawienia roli kobiet na misji. Otóż wątek bohaterki granej przez Ilonę Ostrowską, której odebrano dowództwo plutonu, bo dowództwo przestraszyło się możliwej „porażki medialnej” w sytuacji, gdyby w Afganistanie zginęła kobieta-oficer, jest oparty na AUTENTYCZNYCH wydarzeniach. I tyle. Nie negujemy, że w Afganistanie służy wiele kobiet i świetnie radzą sobie także w „bojówkach”, jeżdżą na patrole i wcale nie ustępują swoim kolegom pod względem profesjonalizmu i wyszkolenia. Przeciwnie: pokazujemy to. Przekonacie się już w dziewiątym odcinku. Cierpliwości!

Ufff… Jak widać udowadnianie, że się nie jest wielbłądem, zajmuje trochę czasu i wymaga dużo większego nakładu słów niż proste stwierdzenie: „jesteś wielbłąd”. Z pewnością nie ustrzegliśmy się błędów. Przy pracy nad serialem stale mieliśmy świadomość, że tworzymy fabułę, fikcję OPARTĄ na rzeczywistości. „Misja…” to nie jest film dokumentalny! Pewne uproszenia i skróty BYŁY KONIECZNE. Rozumieją to doskonale ci żołnierze, którzy uczestniczyli w realizacji serialu, a także ich koledzy, którzy oglądali „Misję…” bez typowego dla „wajemniczonych” zacietrzewienia i uprzedzeń. Trudno zadowolić wszystkich… Jednak nasz serial jest skierowany do MASOWEGO widza, tworzy w świadomości ludzi niezwiązanych z wojskiem pozytywny wizerunek współczesnego polskiego żołnierza. I taki właśnie był nasz cel.

 


Komentarze 56 Dodaj komentarz

 
  1. Serialu nie oglądam (chyba zacznę, bo może jednak warto), ale… w żadnej armii świata nie służą „hummery” – to marka produkująca całkiem cywilne samochody. Wersja wojskowa to HMMWV, czyli High Mobility Multi-Purpose Wheeled Vehicle, w skrócie zwana „humvee”. Mały błąd, ale podważający wiarygodność autora ;)

       Odpowiedz
    14
    20
  2. Bosz… wszak nawet żołnierze używają kolokwialnie określenia „hummer”, podobnie jak rosomak jest „rośkiem”, śmiegłowiec „śmigłem”, albo „śmieglakiem”, a CASA „popierdółką”.

       Odpowiedz
    20
    10
  3. No to jeśli Pańscy konsultanci używali takiego „kolokwialnego” określenia to współczuję. Widzę, że fachowiec od militariów z Pana lepszy od niejednego zawodowego żołnierza. Humvee to humvee, hummerami jeżdżą raperzy ;) Mogę się mylić, bo znam się na militariach z okresu WW II, ale chyba model używany przez polski kontyngent to M 1114. Nie oczekuję wierności realiom na poziomie „Saving Private Ryan” ale Pańskie tłumaczenia są mocno niespójne. Od obrażania się po przyznanie, że to tylko fabuła mająca z założenia prawo do skrótów i uproszczeń – i tu ma Pan rację. Myli się Pan natomiast używając wymiennie „kolokwialnych” nazw. Tylko tyle i aż tyle.
    Ale serial koniecznie obejrzę, może faktycznie będzie się z czego pośmiać :)

       Odpowiedz
    8
    10
  4. nie tylko konsultanci, żołnierze tak po prostu mówią między sobą… I bardzo proszę nie obrażać naszych konsultantów. Wyrobić sobie opinię BEZ obejrzenia serialu? Z góry zakładać, że „będzie się z czego pośmiać?” Hm… zastanawiam się jak to nazwać. Ps. nikt nie używa regulaminowych określeń, tylko slangowe… A dialogi w serialu to nie poręczenik regulaminu. Dialogi w „prawdziwych” koszarach zresztą rownież…

       Odpowiedz
    3
    3
  5. Dear Sir: na temat serialu, realizacji, fabuły, scenariusza itd. nie odzywam się ani jednym słowem. Obejrzę, pogadamy. Zwróciłem Panu TYLKO uwagę na niewłaściwie użyte określenie. Tak się składa, że żaden ze znanych mi wojskowych, ani polskich, ani amerykańskich, nie mówi na Humvee per Hummer, mając świadomość, że to dwa zupełnie różne pojazdy. Doradzałbym czytanie ze zrozumieniem. „Może” będzie się z czego pośmiać to tzw. tryb przypuszczający. Powtarzam – fabuła ma prawo do uproszczeń i skrótów, tu ma Pan rację. Natomiast nie ma się o co nadymać, tym może Pan jedynie odstraszyć.

       Odpowiedz
    3
    9
  6. Szanowny Panie,

    szkoda, że słowa żołnierzy, którzy wielokrotnie uczestniczyli w misji w Afganistanie traktuje Pan jako ”wylewanie żali” i zacietrzewienie. Moi rozmówcy podkreślali, że zarówno oni, jak ich bliscy niecierpliwie czekali na premierę serialu, który przybliży losy naszych żołnierzy w prowincji Ghazni. Każdy z nich zdaje sobie sprawę, że ”Misja Afganistan” to nie dokument, ale błędy, które zawiera są niewybaczalne. Przez nie
    serial traci na wartości. Jeśli przestaje go oglądać żołnierz, przestaje i jego rodzina. Spora grupa żołnierzy zrobiła to już po drugim, trzecim odcinku. To już o czymś świadczy.
    Doskonale zdaję sobie sprawę, że krytyka czegoś, nad czym się pracowało mnóstwo czasu musi boleć, ale pewne uwagi warto wziąć sobie do serca. Zwłaszcza, że płyną od tych, którzy właśnie są na misji w Afganistanie, albo niedawno z niej wrócili.
    Odnosząc się do tego, co zarzucił Pan mojej publikacji:
    - Jacek Matuszak zauważa, że żołnierz, który jako pierwszy w serialu zostaje ranny, ma ksywę Biskup. Dla niego jest to głębokim nietaktem, bo tak na nazwisko miał ostatni polski żołnierz, który umarł w Afganistanie. Pan wspomina wydarzenie z dnia 21 grudnia, najtragiczniejszy dzień polskiej misji, gdy zginęło aż pięciu polskich żołnierzy, twierdząc, że żaden z nich nie miał na nazwisko Biskup. I strofuje mnie, że nie sprawdziłam tej informacji w statystykach ISAF. A wystarczy zajrzeć na stronę Dowództwa Operacyjnego Sił Zbrojnych. 22 grudnia 2011r. 35-letni Zbigniew Biskup zmarł w szpitalu polowym w bazie Ghazni (pełny komunikat jest na stronie DO SZ).
    - brak gór – moi rozmówcy zauważają, że brak gór wokół bazy, który dla każdego, kto był w Ghazni, jest rażący. W serialu były wykorzystywane ujęcia zespołu reporterskiego DO SZ ”Combat Camera” – widać na nich startujący śmigłowiec z górami w tle. Zaraz potem widać bazę, która leży na idealnie płaskim terenie w otoczeniu zieleni. Wypowiedź opiera się na serialu, a nie jak Pan twierdzi na makinng offie.
    - jeżeli chodzi o ukazanie dystansu między żołnierzami a ich rodzinami, to moi rozmówcy (podkreślam: doświadczeni uczestnicy misji, także w Iraku) mieli tysiące pomysłów, jak to ukazać, np. moment, gdy media podają niepokojące wiadomości z Afganistanu (w grudniu 2011r. po raz pierwszy doszło do sytuacji, gdy informacja o tym, że zginęło pięciu żołnierzy, pojawiła się w mediach wcześniej, nim rodziny poległych zostały powiadomione) i rodziny szaleją z niepokoju czekając na telefon. Inny przykład: ostrzał bazy w trakcie rozmowy telefonicznej. Pytanie o patrole jest po prostu niewiarygodne, takie jest zdanie tych, którzy sami na nie wyjeżdżali. Może warto je uszanować?
    - dress code 2 – nikt z moich rozmówców (część z nich właśnie przebywa w Afganistanie) nie słyszał o czymś takim, jak dress code 2 obowiązujący w pomieszczeniu. Zgadzam się, że obowiązuje, jak Pan to ujął ”w kiblu” – a raczej w drodze do niego – toalety są na zewnątrz (typu toi toi i kontenery sanitarne z kilkoma kabinami).
    - sytuacja, gdy żołnierz przed tak ważnym zadaniem jak odbicie swego kolegi, jakby nigdy nic odbiera telefon (nie wspominając o kłopotach z zasięgiem w Afganistanie) jest zupełnym nieporozumieniem. Rozumie to każdy, kto brał udział działaniach bojowych).
    - pisze Pan, że wskazanie przez moich rozmówców złych pagonów Konaszewicza w mundurze wyjściowym jest zarzutem wziętym z sufitu. Nakładki, jakie Konasz ma na pagonach nosi się w Straży Granicznej, nie w Wojskach Lądowych. Odsyłam do źródeł.
    - Jeśli chodzi o konsultacje wojskowe – żołnierze, którzy w nich uczestniczyli twierdzą, że większość ich wskazówek niestety nie była uznana. Oglądali zmontowany odcinek, w którym nie można było nanosić poprawek. Tak było właśnie w przypadku sceny z pagonami Konasza – usłyszeli, że nie dało się tego zmienić, bo odcinek jest już gotowy.
    - kolejny pański argument, to kwestionowanie ROE (Rules of Engagement), czyli zasady użycia siły. Wynika z nich jednoznacznie, że polscy żołnierze mogą ODPOWIEDZIEĆ na atak. Nie mogą go rozpocząć. W rzeczywistości pluton Konaszewicza mógłby zacząć strzelać do talibów, dopiero po tym, jak tamci odpaliliby rakiety. Dlatego żołnierze uważają, że scena w serialu, gdy Konaszewicz nakazuje zaatakować grupę rebeliantów rzuca złe światło na misję.
    - pozwoli Pan, że nie będę się odnosić do kwestii wozów bojowych. Moi rozmówcy nadal podtrzymują to, co zostało zamieszczone w artykule. Chyba nic tak ich nie zaskoczyło, jak ciężarowy Star, z którego rozdawano pomoc humanitarną.
    Co do pozostałych pańskich zarzutów – moi rozmówcy podtrzymują to, co zostało zawarte w artykule. I nie widzę sensu odpowiadać na dalsze w stylu „Konasz nie mówi Winnickiej, że pojedzie na skróty, tylko że pojedzie najkrótszą drogą”.
    Nie musiał Pan przed nikim udowadniać, że nie jest Pan wielbłądem. Jeszcze raz powtarzam, że rozumiem, ile Pan poświęcił dla tej produkcji i każdy, kto przy niej pracował. Proszę jednak zrozumieć tysiące tych, którzy na afgańskiej pustyni spędzili kawał życia. I to właśnie oni mówią, że serial wcale nie tworzy pozytywnego wizerunku współczesnego polskiego żołnierza. Może warto zastanowić się chwilę nad ich uwagami, a nie od razu pisać, że są zacietrzewieni i uprzedzeni. Oni naprawdę liczyli na ten serial i mocno się zawiedli. Bo uważają, że przez niego nasz udział w misji w Afganistanie będzie jeszcze gorzej odbierany przez społeczeństwo. A jeśli żołnierze mówią, że nie chcą, by powstał 2 sezon serialu, to już o czymś świadczy.
    Z wyrazami szacunku,
    Anna Pawlak
    Gazeta Wyborcza

       Odpowiedz
    15
    3
  7. Polemika to polemika. Dobrze, że w ogóle rozmawiamy, nawet tutaj… Uproszczenia i pewna umowność była KONIECZNOŚCIĄ w tym serialu. Kropka. Tego nie neguję… Ja odnoszę sie po kolei DO ZARZUTÓW, KTÓRE BYŁY W PANI TEKŚCIE. Gratuluję, że PO FAKCIE sprawdziła Pani podstawowe (niektóre) fakty, np. różnicę pomiędzy sformułowaniem „zginął” a „zmarł” (proszę sobie przypomnieć jakiego określenia użyła Pani w tekście i czy odpowiadało ono rzeczywistości…) Pozostałe fakty zaś wciąż, jak widzę, nie docierają do Pani świadomości… Jak na przykład wątek z trzeciego odcinka, w którym dochodzi do ATAKU na wyrzutnię talibów. Tak proszę Pani, niestety to akurat jest PRAWDZIWA historia, zmodyfikowana na potrzeby fabuły. I to nasi żołnierze zaatakowali wtedy pierwsi (Bogu dzięki…) dobrze, że nikt z GW Opole nie stał wtedy nad nimi! A rola kobiet? A dress code 2?(nie wiem kto naopowiadał Pani bzdur na ten temat, ale proszę już w to nie brnąć…) A link do making offu ilustrujący rzekome błędy scenograficzne? Bądźmy poważni… Zaufała Pani bezkrytycznie swoim informatorom, zrobiła w bambuko redaktorów serwisu i nie uznała za stosowne zapytać o zdanie DRUGIEJ STRONY, czyli tworców, ktorych Pani bezkrytycznie obsmarowuje… Abecadło dziennikarstwa: spytać co też na swoją obronę ma do powiedzenia druga strona. Trudne? Może… Ale trzeba było przynajmniej spróbować. Ps. rozmowy na temat patroli via skype są powszechne, może sobie Pani o tym poczytać na blogu Ogdowskiego, KTÓRY NAS WCALE NIE KOCHA! Wręcz przeciwnie, także wytyka nam błędy (robi to jednak nieco bardziej inteligentnie). Szanuję cudze zdanie, bo każdy ma do niego prawo. Nie zaakceptuję jednak tego, co Pani wymarzyła. Sorry…

       Odpowiedz
    5
    7
    • Jestem zolnierzem, bylem dwa razy na misji w Afganistanie. I jak jeszcze raz uslysze, ze dress kode 2 obowiazuje w pomieszczeniach, to szlag mnie trafi. Moze warto by bylo, gdyby pan przed napisaniem scenariusza wybral sie choc na kilka dni do afganu,by na wlasne oczy, na wlasnej skorze przekonac sie jak pachnie wojna. A zareczam, ze powietrze w afganie calkiem inaczej smakuje. Co rusz leci tam swita generalow, wiec okazji nie brakuje.I dziwi mnie, ze zamiast przyjac uwagi zolnierzy z pokora (nie ukrywajmy, to oni sa glownymi odbiorcami tego badziewia nazywanego szumnie pierwszym fabularyzowanym serialem o misji) tak sie pan nadyma. Bo co innego miec racje i pzredstawic argumenty, a co innego wyzywac sie na Boga Ducha winnej dziennikarce, ktora zapytala o zdanie kilku zolnierzy. Tworzac serial musi pan sie liczyc z recenzjami, nie zawsze pochlebnymi. Bo bledow wojsko panu nie wybaczy, niestety. Ja odpadlem bo 4 odcinku, mimo ze bardzo liczylem na ten projekt i mialem nadzieje, ze bedzie super. Niestety, brak gor to tylko poczatek dluuugiej listy niedorobek, ktora mozna wam zarzucic. Ale to sa niedorobki na poziomie podstawowym, niezrozumiale, jesli korzystaliscie z wojskowych konsultantow.
      Dziwie sie tylko jednemu: jak mozna napisac scenariusz o czyms, z czym w ogole sie nie mialo do czynienia. Ani z wojskiem, ani z misjami. I tak na koniec: nie przyjmuje pan krytyki, co jest ogormnym bledem. Mam nadzieje, ze wiecej ich pan nie popelni,bo drugiego sezonu po prostu nie bedzie. Tak bedzie lepiej. Dla nas wszystkich. pozdrawiam Radoslaw Tatarata

         Odpowiedz
      6
      4
  8. i jeszcze jedno – rozmowy przez skype prowadza tylko sztabowcy. Gdyby zobaczyl pan jak dziala kafejka netowa w gazowni,to zdziwilby sie pan okrutnie. Bo w afganie nie ma czegos takiego jak fifirifi vifi.
    ja jako zolnierz nie przyjmuje panskiego wymarzonego swiata, a to jest wazniejsze od wszystkich artykulow jakie powstana na temat tego serialu

       Odpowiedz
    1
    1
  9. Panie Radosławie! Niestety, tak nie da się dyskutować. Na nikim się nie wyżywam, tylko staram sie odnieść do przedstawionych zarzutów. Przyznałem NA WSTĘPIE, że nie uniknęliśmy błędów, oraz starałem się uzasadnić dlaczego ze względów fabularnych świadomie dopuściliśmy się uproszczeń i odstępstw od rzeczywistości. To po pierwsze. Po drugie, przyjmę KAŻDĄ krytykę…. Po trzecie: dyskutuję tylko z tymi zarzutami, które ZNALAZŁY SIĘ W TEKŚCIE GW OPOLE, a które, mówiąc oględnie, w większości nie wydają się do końca uzasadnione… Także proszę wybaczyć: w kwestii dress code 2 chyba jednak szlag Pana trafi, gdyż podtrzymuję to, co napisałem. Chyba, że ci oficerowie i żołnierze, u których tę informację niezależnie potwierdzałem, zmówili się, by wprowadzić nas w błąd…

       Odpowiedz
    1
    6
  10. Obejrzałem właśnie odc. 6 serialu (poprzednich nie oglądałem). Mam dwa pytania do Pana scenarzysty…
    1/ pisze Pan, że akcja toczy się w roku 2008. W serialu dziennikarka rozmawia z żołnierzem, którego brat zginął podczas akcji „trzy lata wcześniej” (cyt.). O ile wiem, w 2006 roku w Afganistanie działała jedynie Polish Task Force, która normalnej działalności patrolowej nie prowadziła, gdyż do jej zadań należała odbudowa infrastruktury, rozminowanie i ochrona logistyczna. W patrolach uczestniczyli jedynie żołnierze GROM. Czy nie jest to przypadkiem błąd merytoryczny?
    2/ w jednej ze scen żołnierz na terenie bazy w przypływie złości wywala cały magazynek pistoletu w bliżej nieokreślonym kierunku. Czy jest to dopuszczalne i akceptowane? Być może, choć na widzu trochę tylko obeznanym z wojskowością zachowanie takie wywiera piorunujące wrażenie.

       Odpowiedz
    2
    0
  11. Popieram Pana tok rozumowania i te wyjaśnienia powinny dać wiele do myślenia krytykantom. Serial realizowany na miarę możliwości, miejscami lepszy, miejscami słabszy, ale ogólnie (jako wieloletni fan seriali żołnierskich) – oceniam pozytywnie!

       Odpowiedz
    1
    2
  12. Myli się Pan również co do śmigłowców. Obie wersje latają także pod polskim niebem. Te najnowsze w Eskadrze Działań Specjalnych w Powidzu, te nieco starsze w 1. Dywizjonie w Leźnicy Wlk – w razie potrzeby służę zdjęciami wykonanymi jak najbardziej w Polsce.

       Odpowiedz
    2
    0
  13. Serial oglądam i podoba mi się. Nie jest to oczywiście generation kill ale mam nadzieje na drugi i dalsze sezony, w których przecież to i owo można już poprawić. Pozdrawiam.

       Odpowiedz
    2
    3
  14. Pomijam niuanse dla specjalistów – naszywki, sprawę z Biskupem, etc., choć już dyskusja o różnicy pomiędzy humvee a hummerem pokazuje, jak zacietrzewiony pan jest w swoich poglądach i nie przyjmuje pan żadnych argumentów do wiadomości – choćby tych najbardziej oczywistych, gdy już ktoś pana złapał za rękę na totalnej niewiedzy/ignorancji.

    Ja mam jednak inny podstawowy zarzut – ten serial jest po prostu słaby. Po trzech odcinkach nie chciało mi się go dalej ciągnąć. On może być uwłaczający dla żołnierzy, bo w nim nie ma za grosz ciekawej fabuły, a gra aktorska woła o pomstę do nieba. Jako widz mogę się też śmiać z głupich dialogów, fatalnie zarysowanych postaci, ale to jest śmiech przez łzy, bo przydałby się dobry serial wojenny polskiej produkcji. Tylko jak się kręci pod publiczkę szajs z Małaszyńskim w roli głównej to nic dziwnego, że nic z tego nie będzie. Z niecierpliwością czekam więc na pana kolejny film – zapewne komedię romantyczną produkcji TVN

       Odpowiedz
    3
    2
  15. To w końcu „przyjmę KAŻDĄ krytykę” czy dyskutuję tylko z tymi zarzutami, które ZNALAZŁY SIĘ W TEKŚCIE GW OPOLE”?

       Odpowiedz
    1
    1
  16. Jak sie nie ma kasy na robienie czegos dobrze to nie trzeba sie za to zabierac…. Ale na to cierpi cale polskie kino rozrywkowe. Moge zrozumiec ze skoro byly srodki jakie byly, scenarzysci zrobili z tego co mogli najwiecej. Nie rozumiem natomiast iz scenarzysta nie zdaje sobie sprawy z swiadomie(ekonomicznie) lub nieswiadomie(glupota) popelnionych bledow. To bardzo zle swiadczy o naszej kadrze kinowej.

       Odpowiedz
    2
    1
  17. Te wszystkie błędy wymienione w tym artykule bledną podczas scen kontaktów ogniowych. Desantowanie spacerowym krokiem, wydawanie przez dowódcę plutonu rozkazów żołnierzom „wskazując palcem”, a nie przez dowódców drużyn, strzelanie „na Rambo” klękając pomiędzy dwoma skałami bez osłony, kończenie komunikacji radiowej „Odbiór” oddając słuchawkę RTO (w żadnym odcinku chyba nigdy nie padło „Bez odbioru”…).

    Wisienką na torcie było zgubienie ciężarówki w drugim odcinku – wszyscy w TOCu zasnęli?

    Rozumiem, że broni Pan swojego „dzieła”, ale niestety w każdym, kto ma choć minimalnie większą wiedzę na temat wojskowości niż szary Kowalki, wzbudza ono pusty śmiech.

       Odpowiedz
    1
    2
  18. a ja mam jedo pytanie , czy naprawde w afganistanie kazdy ma działajacy tel/smartfon/laptop dostep do sieci komórkowej i internetu , nie wydaje mi sie

       Odpowiedz
    1
    0
  19. Słaby serial i pełen absurdalnych błędów. „Uproszczenie” nie powinno w żadnym serialu oznaczać robienia z ludzi idiotów. A już zwłaszcza kiedy dotyka się takiego tematu jak misja naszych żołnierzy w Afganistanie. Na Discovery był taki gość Adam Savage. Miał takie powiedzenie, że „odrzuca naszą rzeczywistość i podstawia własną”. Wypisz wymaluj pański przypadek.

       Odpowiedz
    2
    2
  20. Panowie i Panie. Zapraszam do oglądania najnowszej telenoweli „M jak Misja. Afganistan”

    Odcinek 1.
    Na początku nie ma sceny z seksem bo i po co… Konasz to człowiek regulaminowy, a rozkazu nie było.
    Poznajemy postać Konasza jest on młodym oficerem wybranym na dowódce w wyniku audiotele potwierdzonego referendum narodowym. Nie ma żadnych pleców w armii, natomiast jego dziadek był bliskim współpracownikiem Sikorskiego (represjonowanym przez Sanację i Komunę) tak dla podkreślenia patriotycznego pochodzenia.
    Oglądamy następnie regulaminowe ćwiczenia na których wszystko wychodzi (zgodnie z regulaminem).
    Podczas sceny na lotnisku dowiadujemy się, że ojciec Konasza gwałtownie wyzdrowiał z raka, a kondycja poprawiła mu się tak, że ma wstąpić do GROMu.
    Córka Zbója wyrzuca komputer i wstępuje do kółka różańcowego, natomiast dziewczyna nieznanego z ksywy żołnierza ukrywa przed nim fakt bycia w ciąży (żeby chłopa nie stresować) natomiast później ślubuje na Jasnej Górze, że wychowa dziecko zgodnie z tradycją patriotyczną i zgodnie z sienkiewiczowskimi wzorcami. Synkowi da na imię Tuchajbej, natomiast córeczce Arwena (dziewcze nie czytało Trylogii zbyt uważnie za to wszystkie 6 części).

    Odcinek 2
    Polska baza w Afganistanie. Wszędzie napisy „Alkohol twój wróg”. Wszyscy żołnierze w regulaminowych sortach mundurowych. Generalnie pełen regulamin w mowie, myśli i uczynku.
    No prawie pełen Mamut przemyca na teren bazy alkohol gdy próbuje go wypić uświadamia sobie, że niszczy wizerunek polskiego żołnierza, pokazuje go jako alkoholika (niby jedno piwo 0.25 ale…) i obniża gotowość bojową… wylewa alkohol i biegnie szukać patrolu żandarmerii, okłada się przy tym kolbą Beryla i drapie pazurami po twarzy krzycząc „o ja nieszczęsny”… patrol żandarmerii nie znajduje alkoholu, natomiast prokuratura wojskowa wszczyna śledztwo przeciwko Mamutowi o niszczenie dowodów zbrodni (piwo wylał zamiast przynieść do analizy…).
    Konasz odgania panią porucznik krzycząc „nierządnico babilońska regulamin nie dozwala kontaktów”. Skruszona nierządnica babilońska posypała głowę popiołem i okładając się telefonem, poprosiła o rotację wprost do zakonu klauzurowego.
    Polacy jadą na patrol do wioski rozdawać zabawki.
    Po rozdaniu talibowie rozpalają ognisko. Nasi dzielni żołnierze wracają gaszą ognisko, pouczają miejscowych o zagrożeniach wynikających z palenia ognia w miejscach do tego nie wyznaczonych. Wieś wiwatuje.
    W tym czasie załogi Rosomaków wykrywają samochód talibów i po wymianie zdani w konwencji „biorę tą krew na siebie, strzelajcie” rozpirzają przeciwnika bez strat własnych.
    Biskup rani się w palec młotkiem podczas przybijania gwoździa do powieszenia godła w koszarach. Z szokiem pourazowym jedzie do kraju. Psychiatra który go badał przed misją dowiedziawszy się o swoim błędzie próbuje popełnić samobójstwo strzelając sobie w głowę z broni służbowej… dociera do niego, że regulamin nie pozwala na to i byłoby to marnowanie mienia państwowego, na które każdy obywatel w pocie czoła zarabia. Biegnie do prokuratury wojskowej okładające się kolbą pistoletu. Na miejsce dociera o 22.00 nie może dostać się do środka… spędza noc na wycieraczce łkając. Rano wpada do środka i przyznaje się do swych zbrodni.

    Odcinek 3.
    Do oddziału dołącza Nowy. Jest w pełni sprawny i nie ma absolutnie żadnych problemów ze sobą.
    Polacy wykonują regulaminowy atak na stanowisko przeciwnika w wyniku 15 mierzonych strzałów ginie 16 talibów (jeden potykając się o własne nogi rozbija wyrzutnie rakiet… talibowie nie mają regulaminu i nie wiedzą, że jest to niedozwolone)… Krew jednego z talibów zabarwia w połowie białe płótno na czerwono. Nasi żołnierze wiwatują na cześć regulaminu w tle powiewa biało czerwona flaga z okrwawionego namiotu na niebie przelatuje orzeł bielik wydając z siebie krzyk łowcy.

    Odcinek 4
    Trwający 50 minut czasu ekranowego patrol (Młody nie został porwany). Nic się nie dzieje. Żołnierze nie mają kontaktu z rodzinami bo BTSy nie działają (ponoć amerykanie je odbudowują przed wodociągami… ale nie tym razem), baza łączy się z internetem przez analogowy modem i 5 centrali więc przesył jest na poziomie takim, że wysłać można 2 litery na miesiąc.

    Odcinek 5
    Ojciec Konasza ginie w Polsce zatrzymując ciężarówkę pełną terrorystów samobójców (był kompletnie zdrowy).
    Pan porucznik jedzie na jego pogrzeb. 45 minut gadek na temat jak ważna jest ta wojna „jak to na wojence ładnie” Konasz bierze udział w odczytach w szkołach. Pacyfiści po jego wykładzie biegną do punktu werbunkowego.
    W finałowej scenie stoi Konasz obok niego siedzi Pan na wózku. Robi się kłopotliwa cisza. Konasz mówi „może zostań, zimno jest, a ty masz letnie opony (podkreśla tym samym troskę o rannych towarzyszy).

    Ciąg dalszy nastąpi. W razie dużego zainteresowania przewidujemy trzy kolejne sezony. Aha, scena seksu w Rośku w wersji nieocenzurowanej w ostatnim odcinku ;D Tylko dla wiernych fanów!

       Odpowiedz
    4
    2
  21. a wystarczyłoby trochę pokory…
    nikt nie oczekiwał od Pana kina na miarę „Helikopter w Ogniu”
    bo ani budżet nie ten…ani z Pana…Ken Nolan.

    Uwagę o zacietrzewieniu i gorzkich żalach, proszę skierować do siebie, bo to Pan zachowuje się jak rozpieszczone dziecko…

    a pogrymasić będzie Pan mógł jak dorobek filmowy troszkę się powiększy…

    http://filmpolski.pl/fp/index.php/1174666

       Odpowiedz
    0
    2
  22. Post powyżej to oczywiście drobna ironia, ale oddaje w pełni problem ze serialem. Tak naprawdę nie jest to serial wojskowy. Nie jest to serial o wojsku, o służbie ani nawet o wojnie w Afganistanie. To kolejna telenowela klasy M jak Miłość czy Klan. Jedynie aktorzy zamiast markowych ciuchów noszą mundury a zamiast ulicy Wspólnej mamy niekreśloną bazę „gdzieś gdzieś daleko” bardzo luźno wzorowaną na Warriorze lub Giro. Serial nie ma nic wspólnego z rzeczywistością afgańską ale jest kolejną świetną papką dla zmęczonych po pracy polaków. I tak go należy odbierać. Drogi Panie Scenarzysto i Reżyserze – gdybyście już na początku reklamowali serial jako telenowelę to nie byłoby zgrzytów ze strony osób, którzy znają temat serialu od środka lub nawet lekko go liznęli. Wszyscy byliby szczęśliwi a oglądalność by rosła. Powyższe próby tłumaczenia błędów przez Pana Pawlickiego przypominają mi niedawne próby wytłumaczenia polakom przez pewnego włoskiego reżysera dlaczego sztandar polskiej husarii pod Wiedniem przypominał sztandar OSP Kłaj, tylko że orzeł zerkał w inną stronę (być może za jakąś ponętną orlicą). Podsumowując – serial, gdyby był dobry, bronił by się sam, a nie potrzebował do tego adwokatów. Pozdrawiam.

       Odpowiedz
    3
    2
  23. Panie Pawlicki, Pan już oczywiście wie, że dziennikarka, po której tak elegancko się Pan był łaskaw przejechać zarzucając jej bezkrytyczne zaufanie do informatorów i obsmarowywanie – Pani Anna Pawlak – jest weteranem Afganistanu? Jest jednym z tych żołnierzy, o których rzekomo napisał Pan scenariusz i przekazuje odczucia swoje i swoich koleżanek i kolegów. Tego że wyszedł Pan na durnia nic nie zmieni, krótkie przepraszam pozwoli uniknąć posądzenia o brak kultury. Hater powiada Pan…

       Odpowiedz
    6
    1
  24. Rozumiem oburzeenia, ale przede wszytskim zarowno autorka GW jak i wszyscy krytycy wypominajacy kazdy szczegol zapominaja o jednym najwazniejszym- to nie jest dokument, to jest serial wojenno fabularny. To ma sie ogladac i byc ciekawe, atrakcyjne, a nie przeznaczone tylko dla waskiego frona odbiorcow.Jest to wizja autora-scenarzysty, rezysera etc i maja do tego prawo. Polska to dziwny kraj, zamiast zastanowic sie o czym ten serial jest naprawde – o misji naszej w Afganistanie o tych ludziach ich odczuciach, lekach, przezyciach, a nie o rosomakach, helmach, procedurach…Smutne, ze nie widzicie tego co najwazniejsze.Gdyby tak oceniac seriale jak Na dobre i na zle czy Lekarze- gdzie w Polsce sa takie szpitale, gdzie kolorowe fartuchy, mili i pomocni lekarze…

       Odpowiedz
    8
    1
  25. Owszem, to ma był serial fabularny, ale jeżeli porusza jakiś konkretny temat – powinien być dobrze zakotwiczony w realiach które przedstawia. Z tego co piszesz, wynika, że równie dobrze mogliby latać na kukuruźnikach, albo strzelać z muszkietów. Wszak to nie jest ważne a budżet mały…

    Teraz jeszcze jedna rzecz, która mnie bardzo zabolała – od dłuższego czasu borykamy się z faktem, że prawdziwe oblicze konfliktu Afgańskiego jest praktycznie w ogóle nie znane zwykłemu Kowalskiemu. Misjonarze to dla niego „najemnicy za amerykańskie dolary”. Taki serial jak ten, mający poparcie wojska powinien z takimi bzdurnymi stereotypami walczyć. Co więcej – jeżeli (a ponoć były takie aspiracje) miał być pokazywany za granicą, powinien też pokazać polskich żołnierzy w dobrym świetle. A co w zamian mamy?
    - oficerów, którzy łamią regulamin na ćwiczeniach (Żądło)
    - Oficerów którzy rażąco łamią regulamin w strefie wojennej (min Konasz), podejmują cały czas fatalne decyzje. Narażają życie całego oddziału dla jednej, mającej problem z psychiką osoby.
    - szeregowych, którzy mając problemy psychiczne (Młody)są wysyłani w strefę walk
    - szeregowych którzy mają zadawnione problemy psychiczne (Biskup) a mimo to nadal służą na misji (czyli wychodzi na to, że komisja lekarska, która dopuściła takiego żołnierza albo wzięła w łapę, albo jest do d…y)
    - dziennikarzy, którzy zamiast pomagać walczyć z durnymi stereotypami o których pisałem wyżej, jątrzą i obniżają morale żołnierzy.

    Do tego dochodzi scenariusz tak absurdalny, że gdyby dograć w tle śmiechy wyszedłby kolejny „13 posterunek”.

    I na koniec. Nie, nie jestem żołnierzem. Jestem zwykłym szarym obywatelem. Targetem do którego ponoć był adresowany ten serial.
    -

       Odpowiedz
    2
    1
  26. Ok do ciebie to nie trafiło ale uwierz mi że do wielu trafiło i możesz mi ufać lub nie ale ogląda go wielu żołnierzy. Na miękko bez napinania się rozumiejąc konwencję.

       Odpowiedz
    4
    0
  27. No dobrze. To TYLKO serial fabularny, twierdzi Pan scenarzysta. TYLKO. Dlatego też Pan scenarzysta nie musiał spędzać w Afganistanie ani minuty na dokumentacji. Tak, dokumentacji. Rzetelnym sprawdzeniu, jak jest naprawdę, co może ulec filmowemu uproszczeniu, co można przykroić do budżetu, a z czego rezygnować nie uchodzi. Jednocześnie Pan scenarzysta zapewnia, że niektóre wątki oparte są autentycznych wydarzeniach. No więc – albo, albo. „Band of Brothers” to też TYLKO serial fabularny. Tak, wiem, z nieporównywalnie większym budżetem. Znaczną jego część wydano na dokumentację… i efekty widać wyraźnie. Mam nadzieję, że to „choroba wieku dziecięcego” i że kolejne polskie seriale „afgańskie”, które niewątpliwie zrealizuje konkurencja, będą lepsze. Pytanie, kto będzie pisał scenariusze ;)

       Odpowiedz
    2
    2
  28. Najbardziej boli prawda. A ta jest dla pana okrutna. Bezsensowny scenariusz obrażający logikę. Typowe dla polskich seriali ostatnich lat. Pana wypociny które mają z jednej strony zdyskredytować wszystkich którzy zwracają uwagę na pana amatorkę, a z drugiej usprawiedliwić pana tylko wskazują, że jest pan scenarzystom amatorem. Nie będę się odwoływał do klasyki czyli „Kompanii Braci” czy „Pacyfiku” bo nie ten budżet i nie ten reżyser ale przypomnę panu coś co na pewno pan zna „Czterej pancerni i pies”. Tak w tym serialu było więcej realizmu niż w pana scenariuszu co chyba wystarczy za recenzje pana „twórczości”. Innymi słowy nie ośmieszaj się pan więcej i nie pogrążaj tak jak w sprawie śp sierż Zbigniewa Biskupa. Gdyby miał pan odrobinę rozumu to sprawdził by pan to nazwisko tutaj http://pl.wikipedia.org/wiki/Polski_Kontyngent_Wojskowy_w_Afganistanie lub tutaj http://www.isaf.pamiecipoleglych.mon.gov.pl/?a=true widać rozumku panu nie starczyło. Mam nadzieję, że przeprosi pan za swoją głupotę rodzinę poległego.

       Odpowiedz
    1
    2
  29. No to się sępów nalecialo. „gorzkie żale” itp.Zaprenumerujcie sobie „Przebudźcie sie” albo coś podobnego. Oczywiscie, Czterej pancerni jest serialem pelnym realizmu…buahaha dobrze że wtedy nie bylo netu bo nie wiem czy powstaly by wszystki odcinki. Obejrzeliscie wszystkie odcinki MA? Czepianie sie slowa Hummer…bosz co za kolejny jebaka teoretyk i badacz pisma? Ochlońcie.. że zginąl Biskup…ranny nazywa sie Biskupski, nie sposób wszystkiego sprawdzic na bieżąco( owszem sposób ale nie w trakcie pisania scenariusza codziennie by broń boże jakieś nazwisko się nie pojawilo). Fakt wyszlo nieladnie ale jak by byl Kowal czy kowalski to tez by sie coś znalazlo. Przypieprzacie sie do wszystkiego a serial daje sie oglądać…trochę lepiej lub troche gorzej ale wciąga. I niestety mam pojęcie o tym co sie dzieje w serialu więc nie jestem targetem. Wracając do Biskupa i jego zmian, niestety, niektórzy potrafią doskonale udawać normalnych, co też widać po tym co się dzieje w necie…:D
    A teraz proszę ulżyjcie sobie

       Odpowiedz
    6
    2
  30. No i Pan scenarzysta pojechał po bandzie, choć już nie pod nazwiskiem. Ale przynajmniej wiemy, czego się po nim spodziewać – niczego sensownego. On wie najlepiej i tyle. OK. Za to mu płacą (choć za chamstwo chyba dodatku nie dostaje). Na szczęście ten serial to nie jedyna polska produkcja „wojenna”, w trakcie są też inne. Dużo lepsze. A ich twórcy mogą mieć tylko satysfakcję, że ich wysiłek nie pójdzie na marne.

       Odpowiedz
    0
    2
  31. Mylisz się drogi Bartoszu to nie scenarzysta to ktoś kto to zwyczajnie ogląda i raz mu sie podoba a raz nie ale nie przyp…się do wszystkiego. Pancernych tez ogladam i smieje sie z niedorobek ale nie mam z tym problemów jak większość „wnikaczy”

       Odpowiedz
    2
    1
  32. „Zen” i „ja” czyli szczenarzysta lub klikacz wynajmowany za 3 gr za wpis. Jak ci tak zależy to może wynajmę kilku takich i będą siedzieć tu od rana do rana na trzy zmiany. Zależy ?
    Klikacza olewam bo to pracownik najemny: napisze co każą, kliknie gdzie trzeba i ma te parę złotych.
    Szczenarzysto nie potrafisz obronić większości swoich błędów, w dodatku toczysz pianę z ust, zatrudniasz koleżków z wp. itd. Słaby jesteś i przewidywalny. W dodatku chyba ograniczony bo mój wstręt dotyczący Czterech pancernych był mocno ironiczny ale nie załapałeś. Otóż żebyś pojął Gustlik, Janek, Szarik, Saakaszwli, Olgierd niszcząc dziesiątki Tygrysów, kilka grup dywersyjnych i rozbitków przełamując kilka razy front byli bardziej wiarygodni niż ci twoi bohatyrowie za 3 gr. A tamten serial miał być serialem kierowany do młodych odbiorców ramach akcji propagandowej. Twoje filmidło aspiruje do poważnej sztuki tylko, że tej Na Wspólnej. Może będize lepiej jak szczenarysta odwiedzi szpital Leśna Góra? Może mają tam oddział psychiatryczny?
    PS. słowo „poległy: użyłem celowo by oddać taki mały hołd o ile wiesz co to znaczy.

       Odpowiedz
    1
    3
  33. Ci wszyscy netowi gieroje pod różnymi nickami są ekspertami od spraw militarnych. Konsultantami Sztabu Generalnego WP co najmniej. I tylko dlatego, ze względu na tajność/poufność swoich misji, nie mogą ujawnić nazwisk. Przecież nie chodzi o cywilną odwagę. A prawda jest taka: ktoś chciał dobrze, zrobił serial. Wyszło jak zwykle, czyli tak sobie. Wytknęła to p. Pawlak, ewidentnie nadeptując na ambicję pana Scenarzysty. Pan Scenarzysta postanowił udowodnić, że p. Pawlak się nie zna i czepia bez powodu. Powołał się na swoją wyjątkową wiedzę i genialnych konsultantów. Aż tu ups! – okazało się, że p. Pawlak jednak „coś” wie, bo sama w Afganistanie służyła. Miała więc okazję widzieć to, o czym pan Scenarzysta tylko słyszał. No skandal po prostu ;) Jak ona mogła ;) I tak dalej, i tak dalej… taka fajna wirusowa kampanijka, oglądalność wzrosła (sam zacząłem). Pora dać sobie spokój, nie warto.
    A humvee to humvee i tyle. W doopie mam tych, co twierdzą inaczej.

       Odpowiedz
    0
    1
    • A humvee to humvee i tyle. W doopie mam tych, co twierdzą inaczej.

      Panie kolego Bartoszu po prostu mnie strasznie śmieszy, żeby nie powiedzieć powala Pański profesjonalizm. Dodam profesjonalizm, kogoś kto wojsko zna pewnie z książek, telewizji lub opowiadań kolegów którzy służyli… bo sam pewnie dał w łapę lekarzowi żeby dostać kategorię „D” Pokaż mi Pan żołnierza, który nazwie popularnego kałasznikowa – KBKAkMS (mam nadzieje że rozszyfruje pan skrót) a nie „kałach” żołnierze posługują się własnymi skrótami, „kolokwialnymi” jak ktoś słusznie spostrzegł… dlatego Hummer to Hummer i tak było zawsze a nie humvee bo nikogo nie obchodzi że ta firma robi pojazdy cywilne… to jest slang a nie język książkowy. Więc nie czepiaj się Pan takich szczegółów bo nie masz Pan racji.

         Odpowiedz
      1
      0
  34. Wlasnie Drogi Bartoszu czas dać sobie spokój.Nie znam ani Pani Pawlak ani Pana Pawlickiego(Pawlak, Pawlicki, Biskup, Biskupski?), chcę oglądać serial i się sam śmiać.I uwierz żę niektórzy „netowi gieroje” mają pewne doświadczenie w tych sprawach, które porusza serial i wcale nie muszą ujawniać swych nazwisk. Oczywiście większość rodaków wszędzie węszy spisek i widzi „Pana Scenarzystę” bądź najętych przez niego ludzi ale to już taka nasza cecha narodowa. A Humvee to dla wielu hummer, i to dla tych co nigdy nie mieli do czynienia z cywilną, wersją na ramie pick-upa.
    Jan bez ziemi zapewne reprezentuje zdrową tkankę narodu ze swym slowem pelnym milości i poszanowania innych. Janie wynajmuj wylewaj swe frustracje…ulżyj sobie w necie, jeśli w realu Ci nie idzie
    Cieszę się jednak Bartoszu że doszedleś do wniosku że nie warto…tylko szkoda że tak późno, te komentarze mogly mieć calkiem rozsądny wydzwięk a mamy polactwo

       Odpowiedz
    4
    1
  35. Jasne. Przecież półcalowy Browning to działko, M2 Bradley to czołg, Beryl to pistolet maszynowy. A Dacia Logan to limuzyna.
    Spoko. Skoro Hummer może być na ramie pick-upa, to i rewolwer może być pistoletem. W końcu człowiek z „pewnym doświadczeniem” na pewno wie lepiej :D

       Odpowiedz
    0
    1
  36. oj dzieciaku ochloń…nie przeinaczaj. Zobacz czym się różni mlotek wojskowy od cywilnego. Osobiste wycieczki mnie nie ruszają. Oczywiste żę badacze pisma i wnikacze wiedzą zawsze lepiej. Porzuć gry i airsoft i przejdź sie w teren. Może nabierzesz dystansu do świata :P

       Odpowiedz
    2
    0
  37. Ja mówię o H1. H2 czy H3 to zabawki produkowane przez GM, z AM General nie mają nic wspólnego.

       Odpowiedz
    0
    0
  38. Jan, mówiłem Ci, że musisz się przygotować na duży łyk polskiej goryczy, jesteśmy narodem malkontentów, zakompleksionych i smutnych. To jest film o emocjach i moim skromnym zdaniem fajnie to pokazuje. Dla tych, którzy chcą zobaczyć jak jest na prawdę- polecam po prostu służbę w Siłach Zbrojnych. Dla mnie jest OK. Faktycznie, trzeba przyjąć te życzenia „trzymania większego dystansu” i mieć szacunek dla naszych chłopaków którzy robią tą robotę. Serial jest cool.

       Odpowiedz
    2
    1
  39. cieszę się Bartoszu że nie mówimy o cywilnych Hummerach:P
    Ale proponuje obejrzeć najpierw serial wszystkim do końca…sam to zrobię i wtedy będę mial większe rozeznanie. Umówmy się żę nie wszystkie wydarzenia które tam mają miejsce docierają do wszystkich w nieznieksztalconej formie( i ze wszystkimi danymi) . Wiem że są różne zarzuty że tu pusta taśma itd…odetchnijcie glęboko zanim napiszecie następnego posta. Serial uważalem za totalną kielnie im bardziej byl reklamowany…a da sie oglądać czego wszystkim zycze…wrócmy do tej dyskusji kiedy obejrzymy wszystkie odcinki prosze :D

       Odpowiedz
    3
    0
  40. Zrobić w Polsce taki serial jest niezwykle trudno,a tym bardziej znaleźć kogoś kto wyłoży pieniądze na produkcję.C+ się zdecydował i bardzo dobrze zrobił.
    Dlatego ja z kolei chciałem podziękować panu za to,że wspólnie z panem Kreutzem zajeliście się tym tematem,i że w ogóle powstał taki serial.
    Moim zdaniem wyszło nieźle, serial da się oglądać,to oczywiste że są w nim błędy,ale któż z nas ich nie robi?.
    Pozbawione sensu są opinie o hańbie, czy też cytuje „Może będize lepiej jak szczenarysta odwiedzi szpital Leśna Góra? Może mają tam oddział psychiatryczny?”.Wszyscy chcielibyśmy jak najlepiej, no ale więcej spokoju i dystansu to tylko serial,kogo on w sumie może „hańbić”, twórców którzy starali się zrobić jak najlepiej?. Zrobili, nie uniknęli błędów,ale spokojnie z ostrymi ocenami uczestniku 9 zmiany – rozumiem twoje odczucia ale to tylko film, ja też bym chciał żeby był jak najlepszy, uwierz mi że scenarzysta na tym serialu na pewno wielkich pieniędzy nie zarobił, o ile w ogóle już je dostał w całości.
    Bez sensu jest też wysyłać go w odwiedziny do „szpitala w Leśnej Górze” w poszukiwaniu „oddziału psychiatrycznego” raczej należy mu życzyć,żeby doskonalił stale swój warsztat.Nie ma sensu toczyć jakichś sądów kapturowych nad niewinnym człowiekiem.
    Dobrze że są dziennikarze,żołnierze i eksperci,którzy dostrzegają błędy, myślę że w drugim sezonie o ile taki powstanie, zostaną wyciągnięte odpowiednie wnioski z tego.Dlatego panu Pawlickiemu życzę żeby z otwartą głową przyjmował krytykę, bo „prawdziwa cnota sie jej nie boi”.
    Poza tym dobrze że broni pan swojego serialowego „dziecka”, tak postępuje każdy odpowiedzialny twórca.

       Odpowiedz
    11
    3
  41. Szanowny Panie Scenarzysto!
    Co można dobrego powiedzieć o serialu o tematyce wojskowej, jeśli nawet me oko laika dostrzegło kilka błędów?
    Ale nawet, gdy przymkniemy oko na część błędów wynikających ze skromnego budżetu, to z kolei nie da się przejść obojętnie obok kiepskich dialogów. Momentami poziom oper mydlanych typu „Klan”.
    Kolejna sprawa to postacie w tym serialu. Są jednowymiarowe, z przypisaną łatą. I tak mamy jednego „plecaka” , jednego młodego, jednego fascynata(?) religią wschodu, jednego pałającego nienawiścią do muzułmanów. Ot taki przekrój aby było kolorowo i … bez sensu.
    Postać Mamuta ze swoim antagonizmem i chęcią rozwalenia kilku muzułmanów nie powinna w ogóle znaleźć się na misji. Z tego co wiem to żołnierze przechodzą gruntowne testy psychologiczne przed wyjazdem, a gdyby któremuś „odbiło” w czasie misji to momentalnie wraca do kraju.
    W dodatku postacie zachowują się jakby to była wycieczka krajoznawcza klasy gimnazjalnej albo impreza painballowo-survivalową, a nie misja stabilizacyjna.
    W mojej ocenie jest to przede wszystkim serial z kiepskimi postaciami i słabymi dialogami, a PRZY OKAZJI okraszony masą błędów z dziedziny wojskowości.
    I jak zauważył @Duncan powyżej dzieło powinno bronić się samo.

       Odpowiedz
    2
    1
  42. Nie ma przecież nakazu oglądania tego serialu i w ogóle nie rozumiem żali, negatywnych komentarzy i jęków. Komu się nie podoba, niech przełączy kanał i tyle. Nie mam nic wspólnego z wojskiem i pozawala mi to na cieszenie się tym serialem bez czepiactwa. Mimo , że według was jest mnóstwo niedociągnięć, mi ten serial nieco przybliżył tamtejszy klimat, krajobraz, działania. Wiem, że to serial fabularny, nie dokumentalny. Czekam na więcej :)

       Odpowiedz
    2
    0
  43. No i właśnie dlatego, że ten serial NIE PRZYBLIŻA DZIAŁAŃ ani nie pokazuje ani klimatu ani krajobrazu Afganistanu są te negatywne komentarze szanowna klementynko. „Dzieła złe” należy rzeczowo krytykować, aby laicy, którzy nie mają nic wspólnego z tematem nie mieli potem skrzywionego obrazu danej rzeczy. Już w chwili obecnej krytykuje się Tolkiena za to, że skopiował pomysły z Harrego Pottera lub ludzie dziwią się czemu Kurt Cobain nie robi koncertów Nirvany. Jak widzę już się zaczyna patrzenie na PKW przez pryzmat tego filmu. Klementynko – chcesz przybliżyć sobie klimat, krajobraz czy działania PKW wejdź na zafganistanu.pl Marcina Ogdowskiego. Dowiesz się wielu rzeczy i zmienisz spojrzenie na serial.

       Odpowiedz
    3
    1
  44. Rozwalił mnie pierwszy post gościu lecz się widać, że nie wiesz czym się poruszali/poruszają żołnierze jak byś nie wiedział hummery istnieją :O

       Odpowiedz
    0
    0
  45. Panowie… mam na myśli tutaj wszystkich opluwaczy tego serialu.
    Nie mówię, że jest to najwyższa półka jeśli chodzi o seriale TV, ale spójrzcie prawdzie w oczy. Jesteśmy w polsce i nie oczekujmy hollywood. Bo jak to już ktoś napisał ani nie te pieniądze ani nie te nazwiska (bez urazy dla Pana scenarzysty, reżysera) ale jak na nasze realia to naprawdę jest to niezła robota, sam dałem się nabrać chwilami, że sceny nie są kręcone w polsce. Nie rozumiem ludzi, którzy za wszelką cenę chcą wytknąć, że nie nie jest to w 100% serial odpowiadający rzeczywistości. Choć jak sam scenarzysta pisze jest to serial fabularny.

    „No dobrze. To TYLKO serial fabularny, twierdzi Pan scenarzysta.(…)
    Jednocześnie Pan scenarzysta zapewnia, że niektóre wątki oparte są autentycznych wydarzeniach. No więc – albo, albo”

    Kolego Bartoszu poczytaj trochę, lub może oglądnij więcej filmów, jeśli czytanie Ci nie idzie, to może zrozumiesz na czym polega różnica pomiędzy filmem dokumentalnym a filmem opartym na faktach, bo zapewniam Cię kolego to nie jest to samo. Serial wciąga, jest ciekawy i byłbym kłamcą gdybym powiedział, że nie ma niedociągnięć, ale moim zdaniem ludzie odpowiedzialni za tą produkcję wezmą wszystkie mniej lub bardziej trafne opinie pod uwagę by następny sezon okazał się jeszcze lepszy, oddający jeszcze wierniej atmosferę misji w Afganistanie.

       Odpowiedz
    1
    0
  46. „Haters gonna hate…” to już nadużycie.
    to, że nie umie Pan przełknąć krytyki jest lekko śmieszne, ale prawdziwym kabaretem jest tłumaczenie się z rzeczywiście „czepialstwa” fachowców, a co innego nie wytłumaczenie odbiorcom dlaczego ten serial jest tak miałki i sztampowy? jak to możliwe, że „Kompania braci” tak porusza i porywa, a nawet zapomina się przy niej o tych drobnych wpadkach? tylko budżet? czy może dynamiczny, sensowny scenariusz?
    to, że się Pan ciska na artykuł to jedno, ale to, że nie uznano uwag konsultantów, to już parodia – więc po co byli Ci konsultanci? po to, żeby mógł Pan teraz brylować swoją wiedzą o naramienniku czy rosomakach?

       Odpowiedz
    1
    1
  47. Na wstępie dziękuję Panu Scenarzyście i całej ekipie filmowej za wiele godzin bardzo przyzwoitej i przyjemnej rozrywki. Dobra robota.
    Dla mnie jest zrozumiałe, że jest to serial fabularny, w którym tłem jest misja polskich żołnierzy w afganistanie i jest zupełnie akceptowalne, że na tym tle rozgrywa się wiele wątków: dylematy moralne, wątki miłosne, zazdrość, tęsknota, problemy rodzinne, ale także wątki o charakterze wojskowym: utrzymanie dyscypliny, wykonywanie trudnych rozkazów, podejowanie trudnych decyzji, śmierć, żal, trauma itp. Myślę, że serial trafił do wielu odbiorców i będzie miał wielu zwolenników. A jeśli ktoś staje się przeciwnikiem całej serii odcinków, ponieważ w pierwszym zobaczył nie takie oznaczenie na pagonie jak być powinno, to jest mocno niesprawiedliwy. Czy naprawdę takie ważne dla tego serialu jest czy dress code 2 obowiązuje również w „kiblu” czy nie. Myślę, że większość „masowych” widzów nie zwróciła na to uwagi. To chyba takie polskie podważać sens czegoś większego na bazie drobnych rzeczy. Coś typu „Ten stadion narodowy to wielkie g…, bo schody są źle zrobione.”, „[cała] policja jest nieskuteczna, bo sprawę Madzi rozwiązał Rutkowski”, czy w końcu serial MA jest gniotem, bo rosomaki jeżdżą bez siatek ochronnych, a Konasz miał w 3 sekundowej scenie nieprawidłowe pagony. Gdyby słuchać tych komentatorów, którzy jak mniemam są w swoim życiu i działaniu idealni, którzy jednocześnie nie potrafią docenić inwencji, wysiłku, pracy, to nic byśmy nie mieli, ani stadionu, ani zaufania do policji, ani serialu, ani wielu innych rzeczy, które nas cieszą, które poprawiają nasze życie, które sprawiają, że łatwiej lub ciekawiej nam się żyje. „Nie byłoby niczego”… ale może nie byłoby też hejterów bez empatii i wyobraźni. Nie jestem bezkrytyczny i myślę, że wiele uwag co do serialu jest celnych, ale sam scenarzysta i pewnie reżyser też nie jest bezkrytyczny wobec swojej pracy. Ale podważanie sensu nakręcenia serialu, albo wręcz nawoływanie, aby na pierwszym sezonie serial zakończyć, to jakaś nieuzasadniona kpina. Po prostu jeżeli się komuś serial nie podoba, to niech go pominie i idzie dalej bez opluwania innych i czyjejś pracy.

       Odpowiedz
    5
    1
  48. UFFFFF…
    W końcu koniec!
    Szanowny Panie Scenarzysto! proponuję, żeby w kolejnym sezonie Konasz został w domu aby opiekować się dzieckiem Winnickiej, Winnicka pojedzie na kolejną zmianę i teraz będzie uprawiała seks w rośku z Żądłem, Mamut pójdzie w tatry aby zostać pustelnikiem z traumą, Zbój przejdzie na islam i będzie próbował wprowadzić szariat, Malbor prześpi się z żona brata przez co ich dzieci będą miały emocjonalne problemy i będa rzucały losy, aby ustalić kiedy mówią do niego wujku a kiedy tato, A Młody zaopatrzony w lokowanie produktu zostanie przedstawicielem handlowym i wróci do Afganu z misja wyparcia z rynku polskich krówek na rzecz lokowania produktu.

       Odpowiedz
    3
    1

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


+ 8 = szesnaście

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Hejke kontra Kukiz: strzykanie jadem zamiast rozmowy

wtorek 25/08/2015
21

Zachowanie Pawła Kukiza w rozmowie z Katarzyną Gójską-Hejke to przykład jak nie należy dawać się wyprowadzić z równowagi nieprzychylnemu dziennikarzowi. Takiemu, który będzie przerywać, wybijać…


Żyto zostawmy Kiszczakowi

środa 19/08/2015
2

Polmos Bielsko-Biała odciął się od „renomowanej” firmy reklamowej z Torunia o niezwykle kreatywnej nazwie Project Sp. z o. o., która obsługiwała fanpejdża Extra Żytniej. Niebawem…


Szklana wieża

wtorek 11/08/2015
16

Wideo w internecie to prawdziwy fetysz współczesnych mediów. Producenci i wydawcy próbują wymyślić koło od nowa i znaleźć swój patent na telewizję 2.0. Wiadomo, że…


Dość tego!

sobota 31/01/2015
17

Antynagroda "hieny roku" dla Wojciecha Czuchnowskiego z "Gazety Wyborczej" bardzo mnie zdziwiła - gdyż był on jednym z tych, którzy wyrazili swoją solidarność ze mną…


Przykre nieporozumienie?

piątek 19/12/2014
11

Dziś sejmowa Komisja Kultury i Środków Przekazu zajmie się sprawą zatrzymania mnie i Tomasza Gzella, fotoreportera PAP, w nocy z 20 na 21 listopada. Od wydarzeń…


Dziesięć polskich filmów wszech czasów

sobota 18/05/2013
11

Trwa FILMFEST PL i głosowanie publiczności na najlepszy polski film wszech czasów. Więcej na Stopklatce - zapraszam! Oto mój TOP TEN: 1. "Rękopis znaleziony w Saragossie"…


Planete+Doc: początek

piątek 10/05/2013
0

Na otwarciu jubileuszowej, dziesiątej edycji festiwalu Planete+Doc organizator odpalił dwa fajerwerki: film Bartka Konopki i Piotra Rosołowskiego „Sztuka znikania” oraz przedziwny muzyczno-filmowy remiks „Trains of…


„O film, panie ministrze, obrazili się wachmistrze...”

sobota 29/12/2012
5

„...o wiersz, panie generale, obrazili się kaprale; o artykuł w tygodniku – ordynansi, panie pułkowniku” – pisał w latach trzydziestych ubiegłego wieku Julian Tuwim i…