Siermięga polityczna


poniedziałek 24/11/2014
0

Siermiężność rozumiem następująco: jeśli COŚ może mieć (bo miewało, bo jest to wyobrażalne) jakąś ilość CECH i WŁAŚCIWOŚCI POŻĄDANYCH, na przykład 30, ale jest wyposażone tylko w niewielką ilość takich cech-właściwości, na przykład 10 – to mówimy o siermiężności.

Słowniki znają następujące odpowiedniki siermiężności: prosty, nijaki, zgrzebny, nieefektowny, gburowaty, nieobyty, szary, średniaczy, anachroniczny, toporny, niewyrobiony, prostacki, bezbarwny, ciasny, gburowaty, prozaiczny, marny, tandetny, mierny, monotonny, pospolity, prowincjonalny, zaściankowy, trywialny, ubogi, przaśny, toporny, prymitywny, ograniczony, itd., itp. W nieopublikowanej książce mojej sprzed lat „Ekonomia planu, wybrane atrybuty gospodarki typu rosyjskiego” siermiężność wymieniam jako cechę gospodarczą, jedną z dominujących na naszym obszarze kulturowo-cywilizacyjnym.

Siermięgę rozumiemy zatem jako widoczne, rzucające się w oczy niewyrafinowanie, a jeśli mówimy o Losie (siermiężnym) – to mamy na myśli niedolę.

Każde z powyższych znaczeń nasuwa mi się, kiedy w jakiś sposób wzrok mój pada na politykę polską, czyli tę, która mnie co i rusz obmacuje. Stempluje sposób w jaki się poruszam po świecie, stempluje okoliczności mojego zatrudnienia (albo jego braku), stempluje moje dochody i życie rodzinne, moją edukację formalną i tę zdobywaną własnowolnie, czas spędzany na rozrywkach i obowiązkach.

Polityka – pojmowana jako hamsin (arab: خمسين‎ khamsīn), czyli przemożny powiew wnikający pylistym piachem w każdy zakamarek mojego jestestwa i mojej obecności – zmusza mnie do bezustannego kurczenia się przed zamiecią i konstruowania zabezpieczeń własnej prywatności. Ale też dokonuje swoistej regulacji usiermiężniającej, o której już pisałem, np. w „Res-plurablica” (TUTAJ) albo w „Mono czy multi” (TUTAJ). Polityka nie zważa na przebogatą twórczość ludzką, nie czerpie z niej, tylko tworzy – sobie dla wygody – rubryki, sztance i formuły, po czym każde wszystkim wpasować się w nie, bo inaczej nie istnieją, nie skorzystają z dobrodziejstw cywilizacji kontrolowanych przez Państwo i inne zawłaszczające formuły władzy. I nie dopuszcza nawet do „emigracji wewnętrznej”, przypomni się każdemu, że jest, że żąda, że rości sobie…

Najbardziej bezczelnym usiermiężnieniem polityki jest stara jak świat formuła „trzeba być skutecznym”. Pisałem o tym wczoraj, w notce sprawozdającej mój niedzielny wypad „do miasta”, zatytułowanej „Skolioza ideowa” (TUTAJ). W tym prostackim, topornym, przaśnym zawołaniu mieści się pogarda dla bogactwa możliwości wyboru, dla tygla rozmaitych racji, dla zwykłego gospodarskiego podejścia władcy do spraw i ludzi: wystarczy – powiada polityk – ugrać swoje, zapisać w rejestrach to co fajne, zapomnieć o przepłaconych rachunkach społecznych i budżetowych („gdzie drwa rąbią tam wióry lecą”) i popisywać się potem owymi rejestrami. Tak jak Balcerowicz popisuje się Transformacją, choć powinien za nią dostać wyrok, tak jak Buzek prawi nam o czterech reformach, które po latach ujawniają spustoszenia, jakich dokonały, tak jak sztaby wyliczają „pokojowe interwencje” i „misje stabilizacyjne”, na których mamy wyłącznie „w plecy”, tak jak kolejne rządy wrzucają nam info o kilometrach autostrad, które są w rzeczywistości „wyrobem drogopodobnym”, tak jak zaliczyliśmy mistrzostwa Europy, które okazały się porażką finansową, powodem do bankructw dziesiątków przedsiębiorców, kampania budowy najdroższych na świecie świątyń niegospodarności.

W tym czasie, za te pieniądze, na rachunek tych wyrzeczeń – można było zrobić coś naprawdę przyzwoitego, tyle że trzebaby przestać być politycznym daltonistą, odróżniającym wyłącznie czarne od białego, partię patriotyczną od partii kosmopolitycznej, Rosję od Europy, Amerykę od reszty świata.

Chciałoby się to naprawić, każdy z nas u siebie, ale polityka pilnuje swoich „praw”: jak poprawić we własnym otoczeniu, skoro nawet zbiórka społeczna i wspólny po niej czyn podlegają penalizacji, jeśli nie są we „właściwym trybie” zgłoszone i udokumentowane stertami papierzysk? Wydawca jednego z elbląskich portali internetowych został ukarany przez sąd grzywną w wysokości 200 złotych za prowadzenie bez zezwolenia zbiórki pieniędzy na rzecz chorego chłopca. Pieniądze, które zebrał portal, około 30 tysięcy złotych, sąd nakazał wpłacić na konto arbitralnie wskazanej fundacji (patrz: http://www.portel.pl/artykul.php3?i=45505 ). Kwestie odpowiedzialności za naruszenie przepisów reguluje Kodeks wykroczeń - ukarany grzywną zostanie każdy, kto:

1. organizuje bądź przeprowadza zbiórkę publiczną:

  • bez zezwolenia – wtedy obligatoryjnie orzeka się przepadek przedmiotów i pieniędzy uzyskanych ze zbiórki, nawet jeśli zostały one już przekazane przez sprawcę innej osobie lub instytucji albo nabyto za nie jakieś rzeczy;
  • wbrew warunkom zezwolenia – orzeczenie przepadku przedmiotów uzyskanych ze zbiórki jest fakultatywne.

2. podżega (namawia) lub udziela pomocy organizującemu bądź przeprowadzającemu.

 

Zebrane ofiary lub pieniądze uzyskane za zebrane ofiary w naturze podlegają przepadkowi i przekazaniu instytucji pomocy społecznej lub instytucji kulturalno-oświatowej. Natomiast sprawcy grozi kara grzywny a nawet areszt. Podżeganie i pomocnictwo również są karalne (patrz: http://poradnik.ngo.pl/x/448388 ).

 

Jeśli kodeks wykroczeń reguluje w tak drakoński sposób nawet społecznikowskie inicjatywy – to gdzie i kiedy obywatel ma miejsce dla swoich suwerennych, autorskich przedsięwzięć?

Nie o zbiórkach to notka, obrazuję tu jedynie ewidentną okoliczność, dowodzącą, jak bardzo jest siermiężna polityka polska, sprowadzająca wszelkie obywatelskie sprawy do procedur wymyślonych przeciw oszustom. Cokolwiek robisz – samorządna grupo – najpierw zabezpiecz się przed podejrzeniem, że oszukujesz Państwo. Paranoja.

Może i muszę rozumieć (w sensie: godzić się na to), że reguły, procedury i prawa  nie odwzorowują rzeczywistości w skali 1:1, że ją upraszczają, by sprawnie nią zarządzać. Ale pytam zatem: czy nie da się w politykę wmontować „zasady dobrej woli” i na tej podstawie zwolnić z „opowiadania się” wszelkich spontanicznych aktów obywatelskiej samorządności” tych są przecież miliony tygodniowo, więc naprawdę nie jest postępem ani próba ich uregulowania, wciśnięcia w rubryki, ani karanie każdego, kto „bez wiedzy” urzędu, organu czy służby podejmuje jakąś inicjatywę, robi swoje.

Chyba że ja czegoś nie pojąłem.

 


Komentarze Dodaj komentarz

 

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


jeden + = 2

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

Czas na wybory konstruktywne

poniedziałek 05/11/2018
0

Kto żył i czytał gazety – wtedy czytało się prasę – ten pamięta głosowania czerwcowe do Sejmu (kontraktowego) 1989. Ich istotą była umiejętność rozpoznania przez…


Przypomnienie

sobota 20/10/2018
0

Żyjemy w czasach, w których zaproszenie do konsulatu obcego państwa może oznaczać wezwanie na egzekucję. Żyjemy w czasach, kiedy poprzez fizyczno-formalne ograniczenia eliminuje się ugrupowania…


Co zrobi "władza"?

wtorek 09/10/2018
0

Im dłużej nasza „władza” zwleka z przerwaniem tego ewidentnego bezprawia – tym mocniejsze wyciągnę argumenty: niech się władzuchna nie pociesza, ja nie jestem KOD-ownikiem czy…


Zapowiedź protestu wyborczego

wtorek 02/10/2018
0

Jan Herman                                                                                                     Warszawa, 2 października 2018 r. Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego oraz Obywatel zarejestrowany jako wyborca w Warszawie         DO:…


Jak to sformułować … aby było grzecznie

piątek 28/09/2018
0

Ktoś jednak jest autorem podziału Polski wedle „plemienności”. Ja ten podział widzę następująco: ktoś tak „prowadził sprawy”, aby rozmaite „państwa w państwie” okradały Państwo z…


Potrzebą najpilniejszą: REKONSTRUKCJA, czyli ZMIANA

czwartek 20/09/2018
0

Zdziwią się ci, którzy myślą, że wiedzą o czym jest tytuł niniejszej notki: owo zdziwienie minie, kiedy cierpliwie dotrzecie do ostatniego akapitu. Zresztą, możecie od…


Przypadek niejakiego Patryka

piątek 14/09/2018
0

Ja jestem socjalistą i patriotą, a kim jest Patryk – nie wiem. Mieszkałem w jego mieście krótki czas, bo urodziłem się w Nysie, a moi…


Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe

czwartek 06/09/2018
0

Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe Polską – przez ostatnie stulecie „niepodległości” podarowanej-wycyganionej od „panów świata” – rządzi socjalizm feudalny.…


Pomóżmy PiS-owi! Na pohybel Mścicielom!

piątek 31/08/2018
0

Formacja sprawująca w Polsce rządy od niemal 3-ch lat nie znalazła się u władzy na skutek zbiorowego „zażycia” przez Elektorat. Do upadku doprowadziła siebie formacja…


Salonowe komuchoznawstwo

niedziela 26/08/2018
14

Ukazała się na Salonie24 notka o polskiej lewicy, która już w tytule zapowiadała tabelę porządkującą-systematyzującą. Autorowi składam ukłon, bo poświęcił trochę czasu sprawie. A teraz…