Panu Łozińskiemu ku pamięci


sobota 29/04/2017

Krzysztof Łoziński  byłby moim przeciwnikiem politycznym, gdybym dorastał mu choćby do łydek, oraz gdybym prowadził jakiś hufiec do urn wyborczych.

Jako przeciwnika politycznego szanowałbym go nawet bardziej, niż dziś, kiedy jestem tylko Jego czytelnikiem.

Tak się jednak składa, że słowo „przeciwnik polityczny” jest tym razem najważniejsze. Niniejsze – co poniżej – powstało jako moja osobista reakcja na wiadomość, że Krzysztof Łoziński postanowił kandydować do roli formalnego przywódcy KOD. Nieformalnym przywódcą tego ruchu jest on od zawsze, nawet kiedy KOD jeszcze nie powstał.

Za Pedią: Komitet Obrony Demokracji (KOD) – to polski ruch społeczny i stowarzyszenie, którego powstanie zostało zainspirowane artykułem Krzysztofa Łozińskiego ogłoszonym 18 listopada 2015 na portalu internetowym „Studio Opinii”. Autor w swoim artykule, nawiązując do terminu „siła bezsilnych”, ukutego przez Václava Havla oraz tradycji Komitetu Obrony Robotników, którego był współpracownikiem, postawił tezę, że w jego ocenie wobec zjawisk występujących w życiu publicznym po wyborach parlamentarnych i przejęciu władzy w państwie przez Prawo i Sprawiedliwość w listopadzie 2015, należy powołać Komitet Obrony Demokracji. Inicjatywa spotkała się z odzewem działacza społecznego Mateusza Kijowskiego, który dzień po publikacji artykułu z 18 listopada założył na portalu społecznościowym Facebook grupę o nazwie Komitet Obrony Demokracji[.

Tak się zaczęło.

Jako przeciwnikowi politycznemu przypomniałbym Krzysztofowi Łozińskiemu, że KOD powstał nie w reakcji na poczynania rządu PiS (o czym on wspomina na swojej konferencji prasowej), tylko dużo wcześniej. Zresztą,  Rada Ministrów pod kierownictwem premier Beaty Szydło, została zaprzysiężona przez Prezydenta RP Andrzeja Dudę 16 listopada 2015, dwa dni przed wspomnianym artykułem K. Łozińskiego, a Sejm RP udzielił Rządowi wotum zaufania na swoim pierwszym posiedzeniu, w dniu 18 listopada 2015, po exposé Pani Premier, czyli w dniu opublikowania artykułu: czyżby przez dwa dni, a właściwie w kilka godzin, tyle narozrabiano, że trzeba było uruchomić tak wielką reakcję, w dodatku „spontaniczną”?

Akurat Krzysztofowi Łozińskiemu nie muszę też przypominać, że jest jednym z dwóch głównych autorów książki „Raport gęga czy”, opublikowanej (spotkanie autorskie) 13 października 2015, czyli jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Wypowiadałem się na ten temat w tekstach:

„Gra w pomidor”, TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/gra-w-pomidor/

„Wydanie poprawione”, TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/raport-gegaczy-wydanie-poprawione/

„Gęganie szczególnie zrzędzące” – TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/geganie-szczegolnie-zrzedzace/

Racje i ich warcholizny” – TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/mobilizacja-para-spontaniczna-racje-i-ich-warcholizny/

„Umiłowany kraj” – TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/ukochany-kraj-umilowany-kraj/

„O kukurykaniu” – TUTAJ - http://publications.webnode.com/news/o-pojec-pomyleniu-nieprzypadkowym-i-o-kukurykaniu/

… i w kilkunastu innych tekstach.

Jednym słowem, Krzysztof Łoziński wiedział o nadchodzących rządach wszystko co najgorsze, zanim te rządy nastały. Za to nie wiedział o tym, co się w polskim ustroju stało między majem a listopadem, między głosowaniem na Prezydenta i głosowaniem na Posłów-Senatorów. A stało się to, co na kilkanaście miesięcy – od grudnia 2015 – rozgrzało polską politykę do czerwoności. Opiszę to teraz w odrębnym akapicie.

Formacja firmowana przez D. Tuska, ale już udająca, że kieruje nią następczyni (bo Tusk znagła pojechał na saksy do Brukseli, zostawiwszy chwiejącą się formację i jej rząd), liczyła na „trzecią kadencję”. Swoje kalkulacje opierała na tym, że zarówno Decydentura (około tysiąca tuzów polskiej polityki, gospodarki, mediów), jak też Nomenklatura (kilkaset tysięcy dyrektorów, kierowników, naczelników, prezesów, przewodniczących) oraz geszefciarnia (kiście geszefciarskie splecione w jedno z Nomenklaturą, kiełkujące „państwami w państwie”) – otóż te trzy „formacje władzy” tak bardzo kontrolowały polską rzeczywistośc w różnych wymiarach, że – jak pisał A. Michnik – pan Bronisław musiałby po pijaku przejechać na pasach ciężarną zakonnicę, aby przegrać. Ale przegrał, co oznaczało, że prawo uchwalane w Parlamencie (a w rzeczywistości w „państwach w państwie”) – może utracić łatwą kontrasygnatę „nie swojego” już Prezydenta i „przyklepnięcie” Trybunału Konstytucyjnego. Wtedy ktoś poszedł po rozum do głowy i umyślił: damy TK do ręki argument, w postaci możliwości odsunięcia Prezydenta od pełnienia funkcji, na wniosek Marszałka Sejmu. Nie będzie bruździł. Oczywiście, zakładano, że Marszałek Sejmu będzie „nas”, czyli post-tuskowy.

Ten prawniczy „majstersztyk” (patrz: przygotowana pośpiesznie Ustawa o Trybunale Konstytucyjnym z dnia 25 czerwca 2015 roku, artykuł 3.6 o brzmieniu: Trybunał rozstrzyga o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. W razie uznania przejściowej niemożności sprawowania urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Trybunał powierza Marszałkowi Sejmu tymczasowe wykonywanie obowiązków Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej) – otóż ten „myk legislacyjny” – w gruncie rzeczy w stylu nazistowskich „Protektorów prawnych- obrońców prawa” – czyli manewr formacji, która straciła ważne ogniwo legislacyjne, ale nadal liczyła na zwycięstwo parlamentarne – stał się paliwem opozycji zgromadzanej przez późniejszy KOD.

W „Raporcie gęga czy” nie ma ani słowa o tym, że narasta i pęcznieje w Polsce OBURZENIE, oparte na krzywdach wyrządzanych zwykłym ludziom i  przedsiębiorstwom przez „państwa w państwie”, przez sitwy w sądach, w windykacji, w skarbówce, w przetargach-konkursach, w administracji lokalnej, w mega-biznesie i w biznesie „nomenklaturowym”, w budżetówkach, itd., itp. Autorzy Raportu w ogóle nie dostrzegli kluczowej roli Pawła Kukiza – już wtedy reprezentanta „oburzonych” – w podstawieniu nogi B. Komorowskiemu, co otworzyło drogę do „destabilizacji i przesilenia politycznego” jesienią.

Więcej: kiedy już „nastał” PiS – bardzo chętnie przywoływano imię Gustava Radbrucha, który w odpowiedzi na nazistowskie kombinacje legislacyjne dał światu formułę swojego imienia, która mówi, że jeśli stanowione prawo jest nieludzkie, przeczy uznanym od wieków normom współżycia społecznego i praktyk państwowych – to takie prawo jest „nielegalne” i można, a nawet trzeba odmówić podporządkowania się tym przepisom.

I patrzcie, co się dzieje: jeśli PiS wdraża przepisy „nie pod miarkę” opozycji – ta wywiesza portrety Radbrucha. Kiedy K. Morawiecki z trybuny głosi, że „przed prawem jest Naród” – plecie się o faszyzmie. Kiedy zaś wdrożono – właściwie nazistowski – „myk legislacyjny” przeciw dopiero co wybranemu Prezydentowi – cicho-sza, końce w wodę.

Mam nadzieję – i tego mu życzę – że Krzysztof Łoziński, człowiek o pięknej karcie w opozycji demokratycznej, zauważy wreszcie publicznie zarówno tę osławioną „tuskoidalną” ustawę o TK z lata 2015, jak też będzie pamiętał, że Radbruch w swojej godnej pomnika formule namawiał do odmowy posłuszeństwa nieludzkiemu prawu niezależnie od tego, KTO je tworzy.


Moje najnowsze wpisy

 

Czas na wybory konstruktywne

poniedziałek 05/11/2018

Kto żył i czytał gazety – wtedy czytało się prasę – ten pamięta głosowania czerwcowe do Sejmu (kontraktowego) 1989. Ich istotą była umiejętność rozpoznania przez…


Przypomnienie

sobota 20/10/2018

Żyjemy w czasach, w których zaproszenie do konsulatu obcego państwa może oznaczać wezwanie na egzekucję. Żyjemy w czasach, kiedy poprzez fizyczno-formalne ograniczenia eliminuje się ugrupowania…


Co zrobi "władza"?

wtorek 09/10/2018

Im dłużej nasza „władza” zwleka z przerwaniem tego ewidentnego bezprawia – tym mocniejsze wyciągnę argumenty: niech się władzuchna nie pociesza, ja nie jestem KOD-ownikiem czy…


Zapowiedź protestu wyborczego

wtorek 02/10/2018

Jan Herman                                                                                                     Warszawa, 2 października 2018 r. Pełnomocnik Wyborczy KWW Dra Mateusza Piskorskiego oraz Obywatel zarejestrowany jako wyborca w Warszawie         DO:…


Jak to sformułować … aby było grzecznie

piątek 28/09/2018

Ktoś jednak jest autorem podziału Polski wedle „plemienności”. Ja ten podział widzę następująco: ktoś tak „prowadził sprawy”, aby rozmaite „państwa w państwie” okradały Państwo z…


Potrzebą najpilniejszą: REKONSTRUKCJA, czyli ZMIANA

czwartek 20/09/2018

Zdziwią się ci, którzy myślą, że wiedzą o czym jest tytuł niniejszej notki: owo zdziwienie minie, kiedy cierpliwie dotrzecie do ostatniego akapitu. Zresztą, możecie od…


Przypadek niejakiego Patryka

piątek 14/09/2018

Ja jestem socjalistą i patriotą, a kim jest Patryk – nie wiem. Mieszkałem w jego mieście krótki czas, bo urodziłem się w Nysie, a moi…


Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe

czwartek 06/09/2018

Socjalizm feudalny – naszą potrzebą najwyższą! – facecje na tematy ustrojowe Polską – przez ostatnie stulecie „niepodległości” podarowanej-wycyganionej od „panów świata” – rządzi socjalizm feudalny.…


Pomóżmy PiS-owi! Na pohybel Mścicielom!

piątek 31/08/2018

Formacja sprawująca w Polsce rządy od niemal 3-ch lat nie znalazła się u władzy na skutek zbiorowego „zażycia” przez Elektorat. Do upadku doprowadziła siebie formacja…


Salonowe komuchoznawstwo

niedziela 26/08/2018

Ukazała się na Salonie24 notka o polskiej lewicy, która już w tytule zapowiadała tabelę porządkującą-systematyzującą. Autorowi składam ukłon, bo poświęcił trochę czasu sprawie. A teraz…