Monarchia absolutnie socjalistyczna


wtorek 26/08/2014
15

 

Każdy z nas ma przodków.

Każdy z nas skądś przychodzi.

Prawie każdy z nas niesie ze sobą zapach domu,

z którego wyszedł, jego obraz, jego odgłosy

/z witryny ZSzP/

Wpadł mi w oko artykuł, zatytułowany przewrotnie „Program dla monarchii” (TUTAJ), mono-autorstwa Jana L. Skowery. Przewrotność tytułu wychodzi na jaw tak często, ze nie może być przypadkowa. Osadzona jest przede wszystkim w autorstwie: o ile wiem, jest to jego samodzielna próba, nie zlecona przez monarchę, a to by oznaczało, że „Program dla monarchii” Jana L. Skowery celuje w ten sam punkt, co „O skutecznym rad sposobie” (czterotomowy traktat polityczny autorstwa Stanisława Konarskiego, wydany w latach 1760-1763), „De Republica emendanda” (O poprawie Rzeczypospolitej, Andrzej Frycz-Modrzewski, 1551), „Uwagi nad życiem Jana Zamoyskiego” (praca Stanisława Staszica opublikowana anonimowo w roku 1787), „Przestrogi dla Polski” (również Staszic, również anonimowo, 1790). Jako, że pozycja Jana L. Skowery w polskim narodzie jest nieco skromniejsza niż Konarskiego, Frycza-Modrzewskiego czy Staszica, a jego dzieł(k)o sięga nieco innych pułapów niż dzieła wymienionych mężów – to przytoczę lekturę obowiązkową, czyli trzy pozycje Aleksandra Bocheńskiego: „Dzieje głupoty w Polsce”, „Rzecz o psychice narodu polskiego”, „Rozmyślania o polityce polskiej”, a może jeszcze esej „Naród polski na rozdrożu: racjonalizm i romantyzm”.

Najpierw zauważę, że mimo, iż mam krew błękitną (Rh 0-), to jednak – o ile mi wiadomo – żadne z moich przodków nie nosiło miecza i nie wydawało przyjęć dworskich, nie zostało ostemplowane herbem i tytułem „urodzeniowym”, nie dysponowało przestrzenią lądowa większą niż ogródek przydomowy: ja sam jestem współwłaścicielem (mocne słowo) działki PZD, w dobrym punkcie Warszawy, a wychowałem się w PGR-owskim sadzie.

Mimo tych wad, które czynią mnie człekiem pozbawionym zdolności honorowej, noszę dumnie moje nazwisko (właściwie, zgodnie z tradycją, plebs nosił przezwiska, a nie nazwiska), które po rzymsku brzmiało Arminius (oraz w sercu noszę nazwisko Mamy, jedno z najpiękniejszych jakie znam, Trabuć, nic nie znaczące po rzymsku) i tradycję rodzinną, która polega na jak najrzadszych kontaktach z krewnymi rozsianymi od Wileńszczyzny i Lwowszczyzny, poprzez Warmię i Podkarpacie, aż po Opolszczyznę i Kaszuby.

A w drugiej kolejności zauważę, że – wedle moich pradawnych spostrzeżeń – ustroje społeczno-polityczne (państwowe) kształtują się w głównych zarysach stosownie do dominującej w społeczeństwie treści pracy, a w zarysach zdobniczych stosownie rytów kulturowych. Tak więc pozyskanie bierne (treść pracy zbierackiej, wydobywczej, wczesnomyśliwskiej) generuje w naszej części świata ustrój stadny (hordy), pozyskanie intensywne (zorganizowany i utechniczniony rabunek Natury) generuje u nas ustrój niewolniczy (niekoniecznie oznaczający uciemiężenie), rolnictwo (gospodarzenie) rodzi ustrój feudalny (ogłowiony najczęściej monarchią), przemysł rodzi ustrój korporacyjny (mylnie, uporczywie, pojmowany jako demokracja), usługi zaś – kiedy zdominują rzeczywistość – zrodzą ustrój jeszcze nieznany, w którym ideolodzy i nawiedzeńcy upatrują socjalizmu (opartego na projektach społecznych zarządzanych funduszowo-budżetowo pod kontrolą szerokich mas obywatelskich, samorządnych, bezpaństwowych).

Dlatego świat Europy 18 i 19 oraz 20-wiecznej, znany fałszywie z podręczników jako świat przemysłowy – był światem apogeum monarchii. To jest teza mocno dyskusyjna, ale chciałbym zauważyć, że różnica między monarchiami średniowiecznymi (cały czas mowa o Europie) a późniejszymi jest taka, że te drugie pogrążyły we wstydzie instytucje Urodzenia (jak się urodziłeś lub wmezaliansowałeś, taką masz pozycję i rolę w społeczeństwie) i wyłoniły „świeżej krwi” monarchów nowoczesnych, choć niekoniecznie godnych: nazywali się Duce (Italia), Führer (Germania), El Caudillo (Iberia), Komendant/Naczelnik (Polonia), Nemzetvezető (Hungaria), w wielu krajach ostatecznie przyjęto nazwę Sekretarz (Pierwszy albo Generalny), ale zdarzało się familiarne Tito. Dwudziestowieczna Europa – to mozaika monarchii, z których niektóre przysposobiły sobie elementy demokracji, inne zaś obierały azymut na totalitaryzm. Żaden z krajów Europy nie był zdominowany przez przemysł, więc monarchie – jako oczywiste „ugłowienie” feudalizmu – miały się dobrze.

Dopiero w krajach, które zachowały formalna ciągłość dynastyczną (Wielka Brytania, Hiszpania, Dania, Belgia, Holandia, Szwecja, Norwegia (plus enklawy takie jak Monako, Liechtenstein, Luksemburg, Andora i całkiem odrębnie Watykan) – rzeczywiste – a nie nominalne – uprzemysłowienie pozwoliło na płynne, praktycznie bezkonfliktowe zajście monarchów do roli „pamiątki po lepszych czasach” i ugruntowanie się parlamentaryzmu opartego na demokratycznej, powszechnej legitymizacji. Tam zaś, gdzie monarchie zostały zastąpione przez uzurpatorów – parlamentaryzm raczej nie wychowywał się razem z demokracją, co widać choćby na przykładzie byłych „demoludów”, ale też Italii, Hiszpanii, nawet Grecji, spadkobierczyni helleńskiej kolebki demokratyzmu. Fenomen Germanii jest tu osobny i osobliwy, opiera się na wielowiekowej tradycji federalizmu.

 

*             *             *

No, to teraz mogę przystąpić do współżycia z tekstem Jana L. Skowery. Swoją monarchistyczną pasję realizował – o ile wiem – w Konfederacji Spiskiej (pod hasłem „Maiestati Rei Poloniae rendere proprium decus”), ma też ambicje własne. Dwa razy o mało co byłbym gościem-uczestnikiem spotkań, co wywołałoby lawinę trzęsień ziemi wywołanych przewracaniem się w grobie moich szacownych, choć niezbyt urodzonych przodków. Niedoszłe moje uczestnictwo owocuje jednak moim szczerym zainteresowaniem ruchem monarchistycznym, równie cherlawym w Polsce jak niejeden „herbowy”.

Może ta cherlawość leży w próbie pogodzenia Oświeconego Absolutu z Demokracją Obywateli? TUTAJ widzę te próby łączenia wody z ogniem, z czego się jeno wielki obłok snuje. Toteż monarchiści nie garną się do rejestracji na specjalnej skowerowej liście TUTAJ, nawet ja, kmieć z dziadza-pradziada, potrafię ich zliczyć, bo to są, ten, no: Skowera, Obarzanek, Tyszkiewicz, wszyscy dwojga imion, to jakby sześciu ich było. Hrabiny żadnej, księżny, a choćby pośledniej szlachcianki.

Zupełnie na poważnie: Polska nie jest krajem uprzemysłowionym. To, co nazywamy przemysłem, to wyzute z etosów enklawy kontrolowane przez obcy kapitał, a pozostała „masa produkcyjna” to montownie, konfekcjonowanie, manufaktury, rzemiosło „fraktalne” (powielana działalność warsztatowa). Polska nie jest też krajem rolniczym, bowiem poza wyspecjalizowanymi gospodarstwami – choć jest ich niemało na polach, w hodowlach, w lasach i na wodach – większość to są „gospodarstwa małozagrodowe”, niekompletne, dojutrkowe, a do tego społeczeństwo raczej krępuje się swoich związków z prowincją i folklorem, ucieka w syntetyczne „majteczki w kropeczki”, ersatz ludowości. O usługach w Polsce mówi się, myśli i czyni nadal w formule niemal średniowiecznej, co jest oczywiste, kiedy automatyka jest zastąpiona (wyparta) przez „manualność”.

Jednym słowem, Polska kulturowo i gospodarczo nie spełnia kryteriów koniecznych, by ją przyporządkować do jakiejś formuły generującej feudalizm-monarchizm, kapitalizm-korporacjonizm, uspołecznienie rynkowe (socjalizm?). Ustroje gospodarcze i polityczne, za pomocą których zarządzano naszym Krajem i Ludnością, są brane „z kapelusza”, noszą w sobie tyle rozmaitości, co pęk kwiecia zebrany na łące, bez ładu i składu, chociaż zawsze jakiś wianuszek się uplecie.

Dzieje polskiej monarchii rozpościeram – pominąwszy profesjonalizm – między cztery etapy: radosne drużynnictwo (reprezentowane głównie przez Piastów, od Mieszka po Kazimierza Wielkiego, polegające na poszerzaniu włości, z których następnie łupi się dla „stolicy”, bardziej lub mniej światłej i zwartej), napuszona satrapia (reprezentowana przez Jagiellonów-Jogailaičiai, od Władysława po Zygmunta II Augusta), rozbisurmaniona elekcja (począwszy od Henryka Walezego po Stanisława Antoniego Poniatowskiego herbu Ciołek, zwanego z rzymska Augustem), tęsknota dynastyczna (zapoczątkowana po odzyskaniu niepodległości i trwająca po dziś, objawiająca się piedestaleniem każdego przywódcy umiejącego dać Narodowi po pysku, a najlepiej kiedy batoży opozycję).

Jan L. Skowera swoje opracowanie rozpościera między dwa ostatnie etapy: jego postulaty odnowy Rzeczpospolitej zawierają elementy demokracji polegającej na kontroli poczynań władcy przez obywateli oraz elementy przyzwolenia na batożenie „możnych” przez samego władcę. Najlepiej oddaje to myśl następująca: „Proponowana reforma ustrojowa zakłada ustabilizowanie władzy centralnej państwa oraz przeniesienie istotnych dla obywatela decyzji ze szczebla centralnego na poziom samorządowy”. Szanowni Czytelnicy: monarchia o stabilnej władzy centralnej żonatej z samorządami już istniała i nazywała się pieszczotliwie Kraj Rad. I było w niej to samo, co postuluje Jan L. Skowera: „Osoba króla jest święta i bezpieczna od wszystkiego, nic sam przez się nie czyniący, za nic w odpowiedzi narodowi być nie może, nie samowładcą, ale ojcem i głową narodu być powinien i tym go prawo i konstytucja niniejsza być uznaje i deklaruje”. (Konstytucja 3 Maja, Art. VII, ust. 7).

Nie będę się znęcał nad długą listą instytucji publicznych i organów proponowanych do zarządzania Polską przez Jana L. Skowerę (ja jestem kmieć, więc nie śmiem nawet), tylko zaznaczę, że w tym koncepcie jest ustęp (co za słowo: ustęp) „(…) powołana zostanie Rada Regencyjna, która będzie czuwała nad prawidłowością działań w wyborze dynastii dla Polski. Radzie Regencyjnej powierza się również pieczę nad wychowaniem następców tronu polskiego” (wychowawcami – to mówię ja, kmieć – mają być prymas, potomek świetnego rodu i chyba sam Jan L. Skowera, jako reprezentant ruchu monarchistycznego).

Bardzo mi się też podoba uwaga następująca: Rada Korony Polskiej to: 1. Król,  2. Następca Tronu,  3. Prymas Polski,  4. Marszałek Senatu, 5. Marszałek Sejmu, 6. Premier Rządu, 7. Najwyższy Sędzia Koronny, 8. Hetman Wielki Koronny, 9. Minister Spraw Zagranicznych, 10. Prezes Najwyższej Izby Kontroli, 11. Przewodniczący klubów poselskich. Przypominam Janowi L. Skowerze, że trzeba koniecznie znaleźć miejsce 12-te dla Królowej Polski (Tytuł Matki Bożej jako Królowej Polski sięga drugiej połowy XVI wieku. Wtedy to Grzegorz z Sambora po raz pierwszy nazywa Maryję Królową Polski i Polaków. 1 kwietnia 1656 r. (prima aprilis – JH) w katedrze lwowskiej król Jan Kazimierz w sposób oficjalny ślubował przed wizerunkiem Matki Bożej Łaskawej: „Ciebie za patronkę moją i za królowę państw moich dzisiaj obieram”. W trzechsetną rocznicę ślubów Jana Kazimierza episkopat Polski z inicjatywy więzionego prymasa Stefana Wyszyńskiego dokonał ponownego zawierzenia całego kraju Maryi i odnowienia ślubów królewskich. 26 sierpnia 1956 roku ok. miliona wiernych na Jasnej Górze złożyło Jasnogórskie Śluby Narodu Polskiego).

Państwo zorganizowane jest w koncepcie Jana L. Skowery jako piramida: Korona, Księstwa, Województwa, Starostwa. Fajne to i przydługie, samorządności – wcześniej postulowanej – nie widać w tym wszystkim, zwłaszcza że na poziomie Korony będą Ministrowie, a na poziomie Księstwa Delegatury, zaś w Zarządzie Województwa (Zarząd? Monarchia?) będą Wojewoda, Starostowie, Burmistrze, Prezydenci.

Litościwie pominę – jako kmieć nieco rozeznający się w gospodarce – koncepty Jana L. Skowery w tym obszarze. Każdy może tworzyć i upajać się swoim dziełem do woli. Byle tylko nie dawali mu urzędu i szansy na wdrożenie pomysłów.

Jeszcze tylko o wojskowości i armii: koncept Jana L. Skowery zmierza – wesołymi meandrami – prosto ku sprawdzonym tradycjom pospolitego ruszenia, znanym współcześnie jako „rezerwa” albo Obrona Terytorialna Kraju. I to mi odpowiada, bo Polska ma długą tradycję krotochwilnych zajazdów i potyczek, z których niektóre weszły do historii jako bohaterskie, inne zaś do literatury jako pouczające i ku pokrzepieniu serc.

Odpowiada mi wszystkoizm Jana L. Skowery: każda dziedzina życia opisana jest w jego koncepcie, z dość swobodnymi wycieczkami od ogółu do szczegółu i z powrotem.

 

*             *             *

Poszukiwania Świętego Graala, kamienia filozoficznego, arki Noego, miecza Joyeuse, imbryka z zaklętym w nim dżinem i podobnych świętości mają długą tradycję, nie zawsze monarchistyczną. Wkładem Jana L. Skowery w tę zabawę jest właśnie przeniesienie idei monarchizmu w obszar rozklekotanej i zdziadziałej kultury plebejsko-mieszczańskiej, oranej „w tę i wewtę” przez zaborców, najeźdźców i rodzimych mitomanów.

Monarchia lepiej by się – zapewne – miała, gdyby zmierzała do odrodzenia inteligencji, dziś podzielonej na ekspertów, dysydentów i inteligencję dziadziejąca (pod każdym względem). Któż bowiem będzie redagował prawa i etosy, któż będzie wyzwalał w narodzie niezbędną do życia pasję, któż będzie apostolił za pomocą poezji i dzieł artystycznych?

Najśmieszniejsze jest jednak to, że Związek Szlachty Polskiej (łojezu, cóż to za oksymoron, a do tego siedziba ul. Żurawia 43 lok. 116, jak zwykła plebejska NGO!), dużo silniejszy i bogatszy od mikro-grupy Jan S. Skowery, powstrzymuje się od projektowania dla Polski, a rozmaici Lubomirscy, Radziwiłłowie i Potoccy czerpią inspirację z majątku całkiem źle urodzonych Kulczyków i innych nuworyszów. No, i jest zagłębie polskiej arystokracji, nazywa się Rawdon: tu, w miejscu niepozornym i przyjaznym, po latach tułaczki, dom znalazły rodziny polskiego ziemiaństwa i arystokracji: Tyszkiewiczów, Zamoyskich, Potockich, Radziwiłłów, Tarnowskich, Plater-Zyberk i wielu innych. Mieszka tu książę Seweryn Andrzej Światopełk-Czetwertyński z jednej z najstarszych w Europie rodzin, wywodzącej się z Wikingów z IX-X wieku i zarządzającej Rusią Kijowską (Rurykowicze). Hrabia Wilhelm Siemiński-Lewicki i Róża Siemieńska-Lewicka z rodziny, w której wszyscy od wczesnego dzieciństwa jeździli konno, a potem utracili ogromne majątki, głównie wspaniałe stadniny i hodowle rasowych koni. W Rawdon mieszka też Elgin Scott, podczas II wojny światowej walczący w polskim lotnictwie w Wielkiej Brytanii. Magdalena Skarżyńska to wnuczka słynnego malarza Józefa Mehoffera. Mieszkańcy Rawdon pielęgnują stare zwyczaje, wspomnienia i tradycje. Starają się prowadzić takie życie, jak w Polsce. Kanadyjskie miasteczko to fenomen. W obu Amerykach nie ma większego skupiska arystokracji (cytowałem za artykułem Joanny Jałowiec, EKS magazyn).

Brakuje tam Jana L. Skowery. Żeby się towarzystwo tam nie zblazowało, niech je zapładnia swoim konceptem.

O tym wszystkim pisałem wcześniej: TUTAJ, TUTAJ, TUTAJ.


Komentarze 15 Dodaj komentarz

 
  1. Dzi

    Dziś rano widziałem , że nie zdecydowałeś się na włączenie tego komentarza do krwioobiegu portalu Monarchia info pl. Pod omawianym tekstem. Więc zrobiłem to ja , w oczekiwaniu , co to dalej nastąpi. Niewątpliwie bowiem tekst owego programu należało skomentować , poddając go stosownej analizie merytorycznej. Ja np. kompletnie nie wiem , skąd autor programu , gotów wziąć pieniądze, na realizację jego założeń , zwłaszcza w zakresie terytorialno=ustrojowym i po jaką cholerę mu księstwa . Aby się dowartościować [

    Wrzuciłem Twój tekst niniejszy do Monarchii . info , tuż pod omawianym PROGRAMEM. Tak wypadało , teraz zobaczyć wypada , ile tam czasu sobie powisi.
    Salut.

       Odpowiedz
    0
    0
  2. Komp , na którym teraz piszę , jest jeszcze bardziej niemożliwy , od starego. Tu tekst pojawia się i znika. Taki znikant jest.

       Odpowiedz
    0
    0
  3. Jan L. Skowera, raczył udzielić Ci odpowiedzi – tam , włościach monarchii.info,pl. Zabrzmiała ona tak :
    Jan Skowera
    26 sierpnia 2014 at 21:16
    Pominę cały wstęp p. Jana miłosiernym milczeniem, chociażby w podzięce za trud jaki sobie zadał czytając tekst „Program dla monarchii”, a przecież nie musiał. Inni powinni, a pewnie tego jeszcze nie uczynili.

    „Pan Jan kokietuje nas usilnie, nie wiedzieć dlaczego, swoim społecznym pochodzeniem, tak jakby to obligatoryjnie przekładało się na prezentowane poglądy. Kolor krwi, ja mam na ten przykład czerwony, też nie ma tu wiele do rzeczy, a mnie nie przeszkadza być monarchistą.

    c’est tout „

       Odpowiedz
    0
    0
  4. 926818 280987OK initial take a great look at your self. What do you like what do you not like so a lot. Work on that which you do not like. But do not listen to other individuals their opinions do not matter only yours does. Work on having the attitude that this is who you

       Odpowiedz
    0
    0
  5. Pingback: My Homepage

  6. 758006 47365There is noticeably a great deal to realize about this. I suppose you made certain good points in capabilities also. 470046

       Odpowiedz
    0
    0
  7. 902396 470583whoa, this really is a truly very good piece of info. I read about something like this before, this really is impressively excellent stuff. 870747

       Odpowiedz
    0
    0

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.


sześć − 5 =

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Moje najnowsze wpisy

 

A teraz, droga inkwizycjo, zdejmujemy kaptury

niedziela 29/04/2018
0

Czytelnik już wie, że będzie o politycznej banicji nałożonej na Dra Mateusza Piskorskiego. Zaczynamy zatem wywód, oparty w połowie na żelaznej logice, z braku innych…


PiS już wygrał

sobota 28/04/2018
0

Jak rozumiem, do wzięcia w głosowaniach w sprawie administracji lokalnej (uważanych powszechnie za wybory samorządowe) są dwie sprawy: Budżety lokalne, w których coraz mocniejszą pozycję…


Wszyscy na szafot. A z panią pogadamy osobno

wtorek 24/04/2018
0

Państwo Czytelnicy może nie wszyscy na co dzień o tym pamiętają, ale zawód „prokurator” to jest zawód inteligencki, taki sam jak każdy inny prawnik, artysta,…


Plusem znakujemy co dobre

niedziela 22/04/2018
0

Muszę zacząć od słowa „garbaty”. Otóż na przykładzie tego słowa wyjaśniam przyjaciołom i nieprzyjaciołom, że dla mnie „cecha” nijak nie wiąże się z „wartością”. Kiedy…


Kampania 2018 wystartowała

poniedziałek 16/04/2018
2

/dlatego pozwalam sobie na tekst obfity/ Usprawiedliwieniem dla niniejszego tekstu jest fakt, że właśnie ruszyła zmasowana kampania przekupywania elektoratu w wykonaniu formacji aktualnie rządzącej Polską,…


Abiturienci

piątek 13/04/2018
0

Aby wyjaśnić sens słów niektórych, sięgnę po epizod w mojej własnej młodości. Otóż – marząc o tym od 7 klasy „podstawówki” i przez cały „ogólniak”…


Sie należy i wypada. Po prostu

wtorek 10/04/2018
0

Była CASA,był śmigłowiec Millera, były liczne awaryjne lądowania. Nikt nie pofatygował się, by powiesić na ścianie hańby sprawców zaniedbań i "kozaków" lotnictwa. Aż stała się…


Klucz środkowoeuropejski

piątek 06/04/2018
1

Europa Środkowa jest niemal od zaranie odrębnym cywilizacyjnie fenomenem, choć swojej tożsamości szuka jako „aneks” do Europy, przedmurze chrześcijaństwa, bufor anty-carski, antysowiecki. Na północnym wschodzie…


Prymus

czwartek 05/04/2018
1

Szanowna cenzuro, gdziekolwiek się zadekowałaś! Niniejszy tekst jest o Obywatelu, moim Rodaku, mieszkańcu metropolii dolnośląskiej, zatrudnionym ostatnio przede wszystkim w Rządzie RP. Nie jest to…


Trochę polityki dla smaku

wtorek 03/04/2018
1

Miałem teraz właśnie, od rana, czuwać przy Romanie, z którym co-nieco razem zrobiliśmy przed laty, z którym przyjaźń nasza dawkowała się zbyt rzadko i zbyt…